środa, 19 września 2018

Robert Dugoni - Na polanie wisielców

Robert Dugoni - Na polanie wisielców

Tytuł książki: Na polanie wisielców 
Oryginalny tytuł: In the clearing
Autor: Robert Dugoni
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 400
Data wydania: 20.06.2018

Detektyw Tracy Crosswhite tym razem zostaje wezwana do sprawy o zabójstwo. Podczas rodzinnej awantury żona w obronie swojej i syna zastrzeliła męża. W międzyczasie zostaje również poproszona przez znajomą o przyjrzenie się dawnemu śledztwu z przed 40 lat prowadzonego przez jej ojca, które nigdy nie zostało wyjaśnione. Chodzi o nastoletnią dziewczynę, której sprawa została sklasyfikowana jako samobójstwo, więc detektyw wciąż będąc myślami przy tym, co spotkało jej siostrę, nie waha się ani chwili.

„Na polanie wisielców” to trzeci tom serii i jednocześnie moje trzecie spotkanie z twórczością Roberta Dugoniego. Poprzednie dwa tomy zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie i z przyjemnością sięgnęłam po kolejną część przygód Tracy Crosswhite, ponieważ polubiłam tę postać i byłam ciekawa, co tym razem ją spotka. Mimo, że każdy tom dotyczy innej sprawy to jednak w kolejnych częściach jest sporo nawiązań do poprzednich i sugeruję czytanie ich we właściwej kolejności.

Styl autora jest lekki i przyjemny, a w książce występuje narracja trzecioosobowa. Większość wydarzeń opisuje teraźniejszość, natomiast pojawiają się też retrospekcje opowiadające o tym, co działo się czterdzieści lat temu. Akcja nie jest tu zbyt szybka, ale znając styl autora, wiedziałam, żeby tego nie oczekiwać. Autor powoli odsłania przed czytelnikami kolejne informacje budując w ten sposób napięcie. Nie spotkamy się tutaj również z drastycznymi opisami brutalnych czynów.


Tracy Crosswhite to bohaterka, którą polubiłam od pierwszego tomu. To silna kobieta, która wiele w życiu przeszła. Jednak mimo tego nie poddała się i stara się czynić jak najwięcej dobra. Wciąż jednak przeżywa to, co wydarzyło się z jej siostrą, stąd też jej chęć znalezienia sprawiedliwości dla innej nastolatki, którą spotkało coś strasznego. Śledztwo jest o tyle trudne, że ciężko jest znaleźć żyjących świadków, a do tego pamiętających wydarzenia odległe o 40 lat. Wydaje się, że odtworzenie tego oraz brak dowodów czyni tę sprawę nie do rozwiązania, jednak technologia przez ten czas znacznie ruszyła do przodu.

Tę książkę czyta się bardzo dobrze, szczególnie, że tak jak już kiedyś wspominałam przy okazji recenzowania pierwszego tomu, lubię klimat małych, zamkniętych społeczności. Wszyscy się tam znają i wszystko o sobie wiedzą. Stoją za sobą murem i nikt nie chce nikogo wydać, a wpływy i pieniądze mają ogromną siłę. Mimo tego, że ten motyw często przewija się w tego typu książkach to umiejętnie wykorzystany nigdy mi się nie znudzi. Mam jednak małe zastrzeżenie, co do zakończenia. Udało mi się je przewidzieć, a gdyby tak nie było, z pewnością wtedy w mojej opinii książka byłaby jeszcze lepsza.


„Na polanie wisielców” to historia, która wciąga od pierwszych stron. Zarówno za sprawą tajemniczości w licznych retrospekcjach jak i sympatycznej głównej bohaterki. Nie jest to książka, w której akcja pędzi ze strony na stronę coraz szybciej. Myślę jednak, że mając to na uwadze oraz znając już styl autora i lubiąc go za jego poprzednie książki, czytelnik się nie zawiedzie.


Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.


niedziela, 16 września 2018

Max Czornyj - Najszczęśliwsza

Max Czornyj - Najszczęśliwsza

Tytuł książki: Najszczęśliwsza
Autor: Max Czornyj
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 400
Data premiery: 05.09.2018

Dawid Kaster to trzydziestokilkuletni były malarz. Kilka lat temu załamał się i przestał tworzyć, ponieważ jego żona została brutalnie zamordowana, a sprawcy do tej pory nie ujęto. Od tego czasu minęły już cztery lata i mężczyzna stara się ułożyć swoje życie na nowo. Przeprowadził się do innego miejsca, a także buduje nowy związek z inną kobietą. Jednak jego spokój i szczęście zostaje zakłócone, ponieważ pewnego dnia pod drzwiami swojego mieszkania znajduje list. Ta wiadomość wywraca jego na nowo poukładane życie do góry nogami, ponieważ Dawid nie ma wątpliwości, że charakter pisma oraz treść wskazują, że nadawcą jest jego zmarła żona.

Do tej pory czytałam tylko „Grzech” Czornyja i była to książka, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Po pierwsze moim zdaniem to świetny kryminał, a po drugie, jeśli autor debiutował w takim stylu to nie mogłam się doczekać aż sięgnę po jego kolejne książki. Tym razem przyszedł czas na thriller psychologiczny i muszę przyznać, że oczekiwania miałam bardzo duże. Czy autor im sprostał? Tak, a książki tego autora mogę brać w ciemno.

W „Najszczęśliwszej” występuje narracja pierwszoosobowa. Rozdziały z perspektywy głównego bohatera przeplatają się z czymś, co intryguje już samą nazwą „Moje żale…”. Te drugie od samego początku budują napięcie, ponieważ są to różne wydarzenia z życia pewnej zamężnej kobiety i matki, o której nie wiemy zbyt wiele, ponieważ nie padają prawdziwe imiona. Jest to coś w rodzaju dziennika i zawiera najtragiczniejsze, najstraszniejsze wydarzenia z jej życia, zarówno z dzieciństwa jak i w czasie teraźniejszym.


Dawid Kaster to postać, która szybko zyskała moją sympatię. Spotkało go coś, czego nikt nie powinien doświadczyć i było mi go żal. Podobało mi się także jego spojrzenie na malarstwo – sam przyznawał przed sobą, że niektóre z jego dzieł to „bohomazy”, które często powstawały, kiedy był odurzony i dopatrywanie się, jakiej techniki użył oraz nadanie im nazw zostawiał innym. Trzeba przyznać, że miał też trochę „dziwactw”, które być może były wynikiem tego, co przeszedł i nie powinnam tego oceniać. O innych bohaterach nie chcę wspominać, bo nie ma ich zbyt wielu, a nie chciałabym niechcący zdradzić zbyt wiele z treści.

„Najszczęśliwsza” to książka, która posiada wszystko, co powinien mieć dobry thriller psychologiczny. Ta historia wciąga od samego początku, od samego początku pojawiają się niewiadome, by z czasem zrobiło się ich jeszcze więcej, a na końcu czytelnik uzyskuje odpowiedzi na nurtujące go pytania. Jak wspomniałam wyżej, napięcie zostało tu dobrze zbudowane, głównie za pomocą rozdziałów pisanych z perspektywy tajemniczej kobiety. Pod koniec udało mi się domyślić, kim ona jest, jednak nie jest to takie oczywiste, bo wiele elementów nie pasowało do tej postaci, a także nie byłam w stanie przewidzieć motywacji i to ona zaskoczyła mnie najbardziej. Więc jako kolejną zaletę trzeba dopisać umiejętne wodzenie czytelnika za nos, przy typowaniu właściwej osoby, wiele razy zmieniałam zdanie i miałam mętlik w głowie, bo już nie wiedziałam, co jest prawdą, a co nie.


Podsumowując, polecam „Najszczęśliwszą”. Jest to książka, która wciąga od pierwszych stron i od której nie można się oderwać dopóki nie pozna się zakończenia, które z całą pewnością większość czytelników mocno zaskoczy. Mi nie pozostaje nic innego jak nadrobić „Ofiarę” i wyczekiwać premiery „Pokuty”.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Autorowi.

sobota, 1 września 2018

Ker Dukey & K. Webster – Zaginione laleczki

Ker Dukey & K. Webster – Zaginione laleczki


Tytuł książki: Zaginione laleczki
Oryginalny tytuł: Pretty lost dolls
Autorki: Key Dukey, K. Webster
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość stron: 282
Data premiery: 18.07.2018


Detektyw Jade Phillips ponownie znalazła się w rękach swojego oprawcy sprzed ośmiu lat, kiedy to porwał ją i jej siostrę. Od ucieczki kobieta przeszła ogromną przemianę – stała się silna, rozpoczęła pracę w policji oraz obiecała sobie, że znajdzie Benny’ego oraz uwolni siostrę. Wydawać by się mogło, że po tym co przeszła i jak się zmieniła oprawca nie będzie w stanie jej złamać, jednak tym razem prowadzi jeszcze bardziej chorą grę i znalazł wiele sposobów, aby ponownie ranić Jade. Równocześnie Dillon, partner w pracy oraz w życiu robi wszystko, aby odnaleźć i odzyskać ukochaną.

„Zaginione laleczki” to drugi tom serii „Laleczki”. Pierwszy tom dosłownie pochłonęłam, bo nie mogłam się oderwać od tej książki. I choć twórczość autorek wcześniej była mi obca to po tej lekturze wiedziałam, że po drugi tom sięgnę bardzo szybko. Recenzję pierwszego tomu znajdziecie tutaj.

Narracja w tej części jest pierwszoosobowa i historia została przedstawiona z perspektywy Jade, Dillona oraz Benny’ego. Muszę przyznać, że to rozdziały opisujące los porwanej kobiety oraz jej kata były dla mnie najbardziej interesujące. Ci, którzy są ze mną od początku dobrze wiedzą, że uwielbiam kryminały i thrillery i bardzo mnie ciekawiło, co siedzi w głowie Benny’emu. Autorki zdecydowały się wpleść tutaj liczne retrospekcje z jego dzieciństwa, które pomagają czytelnikowi zrozumieć, co doprowadziło do tego, że mężczyzna jest takim potworem. Czytając te fragmenty było mi go momentami żal, bo w końcu był tylko dzieckiem i to nie jego wina, że nie zostały mu przekazane odpowiednie wartości, choć to oczywiście i tak nie usprawiedliwia jego późniejszego okrucieństwa.

Było mi w tej części strasznie szkoda Jade. Nikt nie powinien przeżywać czegoś takiego, co ona przeżyła za pierwszym razem, kiedy została porwana, a co dopiero trafić drugi raz do niewoli. Tym razem wydawać by się mogło, że była silniejsza, że będzie walczyć, że nie da się jej złamać, bo przeszła długą drogę by nauczyć się żyć z tym, co spotkało ją w przeszłości. Jednak to, co przeżyła tutaj i jak musiała patrzeć na to, co się stało z jej siostrą to coś jeszcze o wiele gorszego. Ciężko mi sobie wyobrazić jak po czymś takim można stanąć na nogi i wieźć normalne życie. Natomiast Dillon trzeba przyznać, że był ogromnym wsparciem dla Jade i dokładnie takim mężczyzną, jakiego potrzebowała po tym co przeszła.

Dla mnie „Zaginione laleczki” to bardzo dobra książka, od której nie mogłam się oderwać tak samo jak od pierwszego tomu tej serii. Książka ponownie nie jest zbyt obszerna i akcja tutaj pędzi w zawrotnym tempie. Jednak zanim po nią sięgniecie musicie jednak mieć świadomość, że jest to połączenie kryminału z erotykiem. Nie brakuje tu scen mrocznych, brutalnych, które osobom wrażliwym mogą nie odpowiadać. Natomiast w mój gust ta książka wpisała się bardzo dobrze i będę wyczekiwać kolejnej części!

Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Niezwykłemu.


piątek, 31 sierpnia 2018

Adrian Bednarek – Pamiętnik diabła

Adrian Bednarek – Pamiętnik diabła


Tytuł książki: Pamiętnik diabła
Autor: Adrian Bednarek
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 440
Data wydania: 2017

Kuba Sobański ma dwadzieścia dwa lata i studiuje prawo. Wydawać by się mogło, że ma wszystko i jego życie jest idealne. Ma piękną dziewczynę, wielu znajomych, dobry samochód, duże mieszkanie i bardzo często imprezuje. Jednak ma także inną naturę. Mroczną. Kuba bywa bezwzględny i… jest seryjnym mordercą.

Adrian Bednarek ukończył Akademię Ekonomiczną w Katowicach. Jest fanem żużlu i właścicielem firmy handlowej. Od wielu lat fascynuje się tematyką kryminalną, a w szczególności seryjnymi mordercami. „Pamiętnik diabła” to jego debiut literacki i jednocześnie pierwszy tom serii.

Zacznę od tego, że książka jest napisana w formie pamiętnika, co jest dość interesującym zabiegiem. Poznając wydarzenia w narracji pierwszoosobowej możemy lepiej wniknąć w umysł bohatera, lepiej poznać jego myśli, emocje, czy sposób postępowania. Myślę, że fani kryminałów, czy thrillerów psychologicznych są zainteresowani tematem seryjnych morderców. No bo skąd się bierze w kimś taka złość, bezwzględność i okrutność, aby kogoś zamordować z zimną krwią? I jak to możliwe, że można równolegle prowadzić normalne życie?

Dla kogoś, kto interesuje się seryjnymi mordercami pod względem psychologicznym to z pewnością dobra lektura. Zawsze mnie zastanawiało, co kieruje osobami, które zabijają innych ludzi. Autor świetnie przedstawił tutaj czytelnikowi myśli, czy motywy głównego bohatera.  Ten aspekt został tu mocno rozwinięty, co oceniam na plus, bo zdecydowanie świetnie było się zagłębić w mroczne zakamarki brutalnego zabójcy.

Sięgając po tę lekturę trzeba mieć świadomość licznych drastycznych opisów brutalnych morderstw. Więc ponownie fani gatunku oraz mocnych wrażeń będą zachwyceni, natomiast osoby bardziej wrażliwe, myślę, że powinny sobie podarować tę lekturę. Ta książka w moim odczuciu zawiera wszystko, co świetny kryminał powinien zawierać i nie mam pojęcia, dlaczego o tej serii tak mało się mówi, a autor nie jest bardziej popularny. Ja na szczęście odkryłam jego twórczość, dzięki kilku osobom z Bookstagrama, z którymi mam podobny gust czytelniczy.

Podsumowując „Pamiętnik diabła” to bardzo dobra książka, przy której nie sposób się nudzić oraz ciężko się od niej oderwać. Ja z pewnością sięgnę niedługo po kolejne tomy. Polecam każdemu, kto lubi dosadne i szczegółowe opisy, a także interesuje się umysłem mordercy.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Novae Res.



środa, 29 sierpnia 2018

Adelia Saunders – Naznaczona

Adelia Saunders – Naznaczona


Tytuł książki: Naznaczona
Oryginalny tytuł: Indelible
Autor: Adelia Saunders
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 400
Data wydania: 13.07.2018

Magdalena ma dar. Widzi słowa na ciałach ludzi. Słowa te opisują różne rzeczy dotyczące ich życia. Opowiadają o wydarzeniach z przeszłości i przyszłości, np. opowiadają o miłości, sposobie i dacie śmierci oraz innych istotnych wydarzeniach. Pewnego dnia poznaje w Paryżu Neila, który przyciąga jej uwagę, ponieważ na jego policzku widnieje jej imię i nazwisko. W mieście przebywa również jego ojciec, który szuka informacji o swojej sławnej matce, która zostawiła go po urodzeniu. Czy to przeznaczenie połączyło ich losy i czy dar Magdaleny będzie do tego kluczem?

Amelia Saunders ukończyła Georgetown University. Pracowała jako nauczycielka angielskiego w Paryżu, pisała dla niezależnego informatora w ONZ oraz pomagała ekonomistom rolnym w Ugandzie. „Naznaczona” jest debiutem Saunders. Opis tej pozycji mnie zaintrygował, więc postanowiłam poznać twórczość autorki.

Narracja w tej powieści jest trzecioosobowa. Autorka przeplata kolejno rozdziały opowiadające losy Magdaleny, Neila oraz Richarda. Rozdziały są długie, a całość zawiera mnóstwo opisów. Dla mnie było ich zdecydowanie zbyt dużo, przez co czytanie tej pozycji bardzo mi się dłużyło, a momentami byłam wręcz znudzona i miałam ochotę ją odłożyć. Styl Saunders moim zdaniem nie należy do najlżejszych, przytacza ona sporo odniesień związanych np. z historią, co owszem mogłoby być potraktowane jako ciekawostka, ale dla mnie było tego zbyt dużo i nie wnosiło to niczego do fabuły.

Największym atutem tej książki w moim odczuciu jest pomysł na fabułę. Wyobraźcie sobie przez chwilę, że posiadacie taką umiejętność jak Magdalena i możecie czytać z kogoś jak z otwartej księgi. Co zrobilibyście ze zdobytą o kimś w ten sposób wiedzą? Byłam bardzo ciekawa tego w jaki sposób swój dar potraktuje główna bohaterka, czy będzie z niego korzystała, aby spróbować zapobiec jakimś wydarzeniom. Trochę jestem jednak rozczarowana, bo w moim odczuciu autorka poświęciła temu wątkowi zbyt mało uwagi i nie został on w pełni wykorzystany.

„Naznaczona” to opowieść o tajemnicach, przeznaczeniu oraz o miłości, choć ten ostatni wątek nie odgrywa głównej roli i jest dość subtelny. Podsumowując uważam, że potencjał tej historii nie został do końca wykorzystany, a całość była dla mnie trochę nużąca, bo oczekiwałam czegoś innego. Myślę jednak, że przypadnie ona do gustu osobom, które lubią historie obyczajowe i nie straszne im liczne opisy.

Moja ocena: 5/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.



niedziela, 26 sierpnia 2018

Martyna Senator - Z nicości

Martyna Senator - Z nicości


Tytuł książki: Z nicości
Autor: Martyna Senator
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 368
Data wydania: 18.07.2018

Elza pewnego dnia pakuje walizkę, zostawia za sobą dotychczasowe życie i wyjeżdża. Mimo tego, co przeszła, stara się odbić od dna i na nowo stanąć na nogi. Jest jej ciężko, a wszystko się komplikuje, kiedy dziewczyna poznaje Kubę. Tych dwoje szybko zaczyna łączyć coś więcej niż bycie współlokatorami, jednak czy przeszłość nie stanie im na drodze do szczęścia?

„Z nicości” to trzeci i ostatni tom serii „Z popiołów”.  Poprzednie dwie części bardzo mi się podobały i byłam ciekawa, co autorka wymyśliła tym razem, tym bardziej, że znaczną rolę odgrywa tu Kuba pojawiający się właśnie we wcześniejszych książkach. Dodatkowo miłym dodatkiem w drugim tomie było to, że pojawiali się w nim główni bohaterowie z pierwszej części i miałam nadzieję, że tutaj będzie tak samo. Teoretycznie każda z tych części opowiada inną historię, jednak z uwagi na drobne nawiązania do tego, co aktualnie dzieje się u par z wcześniejszych tomów, sugerowałabym czytanie po kolei.

W tej książce podobnie jak w poprzednich występuje narracja pierwszoosobowa i jest ona przeplatana z perspektywy dwójki głównych bohaterów – Elzy oraz Kuby. Lubię ten zabieg, bo wtedy czytelnik jest lepiej w stanie zrozumieć emocje i postępowanie bohaterów, a także poznaje oba punkty widzenia danej sytuacji.

Elza niestety choć wiele przeszła to może irytować – często wybuchała płaczem i mimo świadomości, że odkładanie wyjawienia prawdy będzie miało zgubne konsekwencje to jednak to zrobiła. Ma jednak w sobie coś, co sprawia, że można ją polubić. Przede wszystkim znalazła w sobie siłę, aby wyrwać się z piekła, a uświadomienie sobie, że nie może tak dłużej żyć nie zajęło jej całego życia. Dziewczyna ma plan na siebie i jest dość ambitna, pragnie skończyć studia oraz założyć własną firmę produkującą zabawki, a aby zdobyć na to niezbędne środki, nie boi się żadnej pracy. Kuby natomiast nie da się nie lubić. Chłopak również nie miał lekko, jego ojciec spędził kilka lat w więzieniu, a teraz zmaga się z alkoholizmem. Jakby tego było mało musi sobie radzić z wyrzutami ojczyma odnośnie niespełnienia jego ambicji i nie pójścia w jego prawnicze ślady.


Tak jak pisałam powyżej, w tej książce ponownie spotykamy się z Sarą i Michałem oraz Kaśką i Szymonem i chętnie śledziłam dalszy rozwój ich związków. Nie chcę zbyt dużo zdradzać, ale miłym akcentem były kolejne piosenki Sary, jednak mogłoby być trochę więcej motywujących fiszek Kaśki. Senator w swoich książkach wykreowała naprawdę ciekawych bohaterów, a razem stworzyli zgraną paczkę, która wzajemnie sobie pomaga i świetnie się ze sobą bawi.

Mam pewne zastrzeżenia jeszcze do dwóch rzeczy. Wydaje mi się, że tacie Kuby jak na osobę, która od wielu lat zmagała się z uzależnieniem od alkoholu, nadzwyczaj łatwo szło mu wyjście na prostą. Wydaje mi się, że zostało to mocno przerysowane, ale być może z drugiej strony, gdyby autorka zechciała poruszyć ten temat bardziej dogłębnie, wtedy przyćmiłby główny wątek. Kolejną rzeczą jest bagaż doświadczeń Elzy. Tutaj ponownie jak w poprzednich książkach, autorka starała się nie wyjawiać wszystkiego od razu. Jednak chcąc trzymać czytelnika tak długo w niepewności mogła trochę bardziej pokombinować, bo na podstawie reakcji Elzy na niektóre zachowania Kuby, można przewidzieć w czym tkwi problem.

„Z nicości” to opowieść o przemocy fizycznej, alkoholizmie, zmaganiu się z narzuconym planem na przyszłość rodziców względem dzieci, a także o kolejnych szansach, zaczynaniu wszystkiego od nowa i wybaczaniu Ta książka podobnie jak poprzednie mimo pewnych drobnych niedociągnięć, bardzo mi się podobała. Uważam ją za całkiem niezłą pozycję New Adult, z którą warto się zapoznać.

Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.





czwartek, 23 sierpnia 2018

Agnieszka Olejnik - Szukam właśnie ciebie

Agnieszka Olejnik - Szukam właśnie ciebie

Tytuł książki: Szukam właśnie ciebie
Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Ilość stron: 400
Data wydania: 20.06.2018

Olga Borecka ma dwadzieścia trzy lata i jest prawnym opiekunem swojego piętnastoletniego brata Jakuba. Niestety przed laty ojciec ich zostawił, a matka popełniła samobójstwo, więc przez pewien czas mieszkali w domu dziecka. Dziewczyna utrzymuje ich oboje, jednak Kuba sprawia coraz więcej problemów wychowawczych. Jakby tego było mało Olga ma również pecha w miłości do czasu aż do Rakowa przybywa pewien tajemniczy mężczyzna, którego nikt nie zna. Czy los w końcu się uśmiechnie do kobiety?

Agnieszka Olejnik jest autorką kilkunastu książek, a oprócz tego prowadzi bloga „Barwy i smaki mojego życia”, na którym publikuje informacje o książkach, fotografowaniu przyrody, zdrowej kuchni oraz nalewkach. Ja twórczość tej autorki poznałam za sprawą serii „Mansarda pod aniołami”, która wywarła na mnie niezwykle pozytywne wrażenie, więc od jakiegoś już czasu planowałam sięgnąć po inną jej książkę z poza tej serii.

Cała historia została podzielona na 3 części. W pierwszej oraz drugiej zastosowano narrację pierwszoosobową i opisują one kolejno losy Olgi oraz Oskara. Trzecia część jest najkrótsza i przedstawia wydarzenia, w których została zastosowana narracja trzecioosobowa opowiadająca losy Kuby. Bardzo mi się to podobało, ponieważ każda z tych części kończy się w istotnym momencie, a kolejna część trochę cofa czytelnika w czasie, żeby wyjaśnić, co danego bohatera doprowadziło do istotnego wydarzenia kończącego daną część i dzięki temu znamy różne punkty widzenia tego samego. Na końcu znajduje się krótki epilog, który jest ostatnim brakującym elementem całej układanki.

Trzeba autorce przyznać, że potrafi tworzyć realne postaci, które momentalnie zyskują sympatię czytelnika. Zarówno Olga, Oskar jak i Kuba wiele przeszli, każde z nich zmaga się z innymi problemami, czy potrzebami. Olejnik w tej książce porusza trudne tematy takie jak pamięć tkankowa, zmaganie się ze śmiercią ukochanej osoby, czy też pedofili. Było to dla mnie dość zaskakujące, ponieważ w „Mansardzie pod aniołami”, co prawda autorka również opisywała zwyczajne życie zwykłych ludzi, ale tamta opowieść była pełna ciepła. Tutaj natomiast jest pełno bólu, cierpienia, a cała historia mimo pewnych pozytywnych momentów jest dość smutna.

„Szukam właśnie ciebie” to poruszająca historia o poszukiwaniu miłości i szczęścia. Po raz kolejny nie zawiodłam się na twórczości Olejnik. Książka od samego początku wciąga, porusza ciekawy temat pamięci tkankowej, który nieczęsto pojawia się w literaturze, a przy tym wywołuje w czytelniku mnóstwo emocji. Po przeczytaniu tej pozycji mam od razu chęć sięgnąć po kolejne książki autorki!


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia oraz Ona Czyta.




wtorek, 21 sierpnia 2018

Thomas Arnold - Efektor

Thomas Arnold - Efektor

Tytuł książki: Efektor
Autor: Thomas Arnold
Wydawnictwo: Vectra
Ilość stron: 368
Data wydania: 26.10.2017

Detektyw David Ross zostaje zawieszony w obowiązkach za napaść na aresztowanego, któremu dał się sprowokować. Jednak w czasie, który powinien spędzać u psychologa mającego za zadanie ocenić, czy będzie mógł powrócić na swoje stanowisko, prowadzi prywatne śledztwo. Otrzymał telefon od pewnej kobiety z Michigan, która prosi go o pomoc. Zaginęli jej synowie, a teraz także kolega Rossa, James Adams, z którym przed kilkoma dniami przeprowadził dziwną rozmowę. Do czego doprowadzi go ta sprawa?

Thomas Arnold to pseudonim literacki Arnolda R. Płaczka. Autor ukończył farmację na Śląskim Uniwersytecie Medycznym i pracuje w zawodzie. Zadebiutował w 2013 roku thrillerem „Anestezja”. Do tej pory wydał łącznie sześć książek, a jeszcze w tym roku pojawi się kolejna. „Efektor” jest tomem czwartym serii o detektywie Davidzie Rossie i jednocześnie jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora. Książki Arnolda zbierają same pozytywne opinie, więc jako miłośniczka gatunku postanowiłam w końcu sprawdzić na sobie, czy i na mnie zrobią tak dobre wrażenie.

Głównemu bohaterowi daleko do stereotypowego policjanta. Mając jasno określony cel nie zważa na środki, jakie będzie musiał przedsięwziąć, aby go osiągnąć. Wykazał się niebywałą odwagą, wielokrotnie działając w pojedynkę, kierując się jedynie intuicją i narażając życie. Nie dba o takie rzeczy jak łamanie prawa, kiedy działa w słusznej sprawie, a przy okazji nie brak mu także poczucia humoru. Polubiłam tę postać od samego początku.

„Efektor” to przemyślany w każdym szczególe thriller. Od samego początku książka wciąga, a im dalej tym więcej niewiadomych. Autor zadbał tutaj o to, aby czytelnik nie mógł się nudzić i wprowadził sporą ilość wątków. Początkowo może się wydawać, że się ze sobą nie wiążą – bo co mogą mieć wspólnego narkotyki ze zgonami sprzed 10 lat? Ale na końcu wszystko idealnie się zazębia i ciężko przewidzieć zakończenie. Akcja książki przyspiesza ze strony na stronę, nie brakuje tu pościgów, czy kolejnych ofiar, co zdecydowanie sprawiło, że w moim odczuciu napięcie zostało tu dobrze zbudowane.

Z całą pewnością sięgnę po poprzednie tomy, bo autor tą książką wywarł na mnie pozytywne wrażenie. Nie wiem, czemu o twórczości tego autora tak mało się mówi, moim zdaniem powinien być o wiele bardziej popularny! W „Efektorze” pokazał, że potrafi stworzyć solidny thriller z przemyślną fabułą, trzymający w napięciu oraz z zaskakującym zakończeniem

Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Autorowi oraz Wydawnictwu Vectra.




piątek, 17 sierpnia 2018

Jenny Han - Do wszystkich chłopców, których kochałam

Jenny Han - Do wszystkich chłopców, których kochałam

Tytuł książki: Do wszystkich chłopców, których kochałam
Oryginalny tytuł: To all the boys I've loved before
Autor: Jenny Han
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 392
Data wydania: 17.08.2018


Lara Jean chodzi do liceum i właśnie spada na nią mnóstwo obowiązków, ponieważ jej starsza siostra Margot wyjeżdża na studia do Szkocji. W związku z tym dziewczyna musi zająć się domem, młodszą siostrą Kitty oraz tatą. Nastolatka ma ciekawy sposób radzenia sobie z nieszczęśliwą miłością – pisze listy do swoich ukochanych, po czym chowa je w pudełku na kapelusze. Obecnie posiada pięć takich listów i miały one nigdy nie ujrzeć światła dziennego, jednak trafiają do adresatów, a jednym z nich jest były chłopak jej siostry.

Nie miałam do tej pory styczności z twórczością Jenny Han, więc nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać. Od pewnego czasu „Do wszystkich chłopców, których kochałam” pojawiała się bardzo często w mediach, zarówno za sprawą nowego wydania przez Wydawnictwo Kobiece jak i za sprawą filmu na Netflixie. Lubię lekkie książki młodzieżowe, a po opisie uznałam, że zapowiada się całkiem dobrze, więc postanowiłam sprawdzić wokół, czego tyle szumu.

Styl autorki jest lekki, pomysł na fabułę ciekawy, a rozdziały są krótkie więc książkę czytało mi się bardzo szybko. Występuje tutaj narracja pierwszoosobowa z perspektywy Lary Jean, dzięki czemu czytelnik jest w stanie lepiej zrozumieć jej problemy, postępowanie oraz emocje. Warto też wspomnieć, że w całej tej historii jest sporo humoru, zarówno sytuacyjnego jak i w dialogach. Cała historia może się wydać dość banalna i często przewidywalna, ale ma w sobie coś, co sprawia, że się ją pochłania.

Główna bohaterka jak to zwykle bywa w tego typu historiach nie jest prymuską, nie jest najładniejszą dziewczyną w szkole, ani nie należy do grona popularnych osób w szkole. Właściwie nie wyróżnia się z tłumu, jednak bardzo szybko ją polubiłam. Myślę, że to taka zwyczajna dziewczyna, z którą wiele osób może się utożsamić. Zresztą wszystkie siostry, bo zarówno Margot jak i Kitty pokazały swoje mocne charaktery i równie szybko je polubiłam. Odrobinę zaskakującą postacią był dla mnie Peter, ale nie chcę się rozwodzić o tym dlaczego tak uważam, ponieważ mogłabym wtedy zdradzić zbyt wiele z fabuły.

„Do wszystkich chłopców, których kochałam” to lekka i przyjemna książka młodzieżowa. Z całą pewnością nie jest to lektura ambitna i należy do niej zasiąść z nastawieniem, że sprawdzi się jako chwila relaksu w letni wieczór. Raczej polecam ją młodzieży, bo starszy czytelnik może zauważać w zachowaniach bohaterów „dziecinne” postępowania i irytować się ich naiwnością. Biorąc to pod uwagę, ja z tą książką miło spędziłam czas i chętnie sięgnę, zarówno po kolejną część jak i obejrzę serial


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.




Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger