sobota, 18 maja 2019

Natalia Sońska - Piosenki (nie)miłosne

Natalia Sońska - Piosenki (nie)miłosne

Tytuł książki: Piosenki (nie)miłosne
Autor: Natalia Sońska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 320
Data premiery: 24.04.2019


Igor i Zosia byli narzeczeństwem do czasu aż chłopak postanowił się z nią rozstać. Złamał jej serce, zostawiając ją właściwie bez wyjaśnienia. Tylko czy na pewno zranił tylko ją? Sam również cierpi, ale wydawało mu się, że to jedyne słuszne rozwiązanie. Zaczyna żałować swojej decyzji, tylko czy nie jest za późno na próbę naprawienia tego błędu? I co nim kierowało, kiedy porzucał ukochaną? Czy prawda nie okaże się zbyt przytłaczająca?

Natalia Sońska to autorka romansów oraz powieści obyczajowych, które stały się bestsellerami. Zadebiutowała w 2015 roku książką „Garść pierników, szczypta miłości”, a popularność zyskała dzięki serii „Jagodowa miłość”. Obecnie na swoim koncie ma już kilkanaście książek. Ja twórczość tej autorki zaczęłam poznawać od opowiadania w antologii „Pierwsza miłość”, natomiast przy okazji premiery najnowszej książki postanowiłam sięgnąć po cykl „(nie)miłosne”.

Czytelnicy, którym pierwszy tom przypadł do gustu z całą pewnością z niecierpliwością wyczekiwali kolejnego, ponieważ autorka zostawiła ich z niewiedzą tak samo jak Zosię. Powód, którym kierował się Igor poznajemy już na początku. Rozumiem, co nim kierowało, jednak nie wydaje mi się, żeby to była właściwa decyzja. Być może nie powinnam oceniać, ponieważ sama nigdy nie znalazłam się w takiej sytuacji. Sądzę jednak, że było to trochę egoistyczne. On sam zaczyna sobie zdawać sprawę, że swoim postępowaniem zranił wiele osób i chciałby to naprawić.

Ciekawym doświadczeniem było poznanie historii z męskiego punktu widzenia. Nieczęsto zdarza się to w powieściach tego gatunku. Zapewne było to dla autorki sporym wyzwaniem, ale uważam, że poradziła z nim sobie bardzo dobrze. Cieszę się, że Sońska nie wyidealizowała go jak to często bywa z męskimi postaciami w powieściach obyczajowych. Poznajemy tu wewnętrzne rozterki Igora oraz jego uczucia, nie brak mu też wad. Opisana tu historia jest przepełniona cierpieniem i tęsknotą. Drugą istotną i ciekawą męską postacią jest wuj chłopaka, który służył mu wsparciem i zawsze go wysłuchiwał.

„Piosenki (nie)miłosne” opowiadają o radzeniu sobie z konsekwencjami naszych wyborów, przebaczaniu, walce, drugich szansach oraz próbach naprawienia błędów. Jest to historia zaskakująca, pełna emocji i dostarczająca wielu wzruszeń. Ciekawym elementem są piosenki, które odgrywają istotną rolę w całej opowieści. Polecam tę książkę wszystkim tym, którzy chcą poznać odpowiedzi na pytania postawione w pierwszym tomie oraz miłośnikom niebanalnych opowieści.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


środa, 15 maja 2019

Adrian Bednarek - Pasażer na gapę

Adrian Bednarek - Pasażer na gapę


Tytuł książki: Pasażer na gapę
Autor: Adrian Bednarek
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 408
Data premiery: 24.04.2019


Magda pomaga ukochanemu Maćkowi uciec ze szpitala psychiatrycznego, po tym jak trafił do niego unikając więzienia. Mężczyzna miesiącami obmyślał i dopracowywał plan ucieczki, który wydawał się idealny. Nie przewidział jednak, że zepsuje go niespodziewany nowy pacjent w sali Maćka. Nie mając innego wyboru, zabierają go ze sobą, cały czas zastanawiając się kim on jest i dlaczego znalazł się w szpitalu psychiatrycznym. Niebawem wciąga ich w swoją grę, której stawką może być nawet życie.

Adrian Bednarek urodził się w 1984 roku w Częstochowie. Jest fanem sportu żużlowego oraz interesuje się tematyką kryminalną, seryjnych morderców i II wojną światową. Popularność zyskał tetralogią o Kubie Sobańskim. Swoją przygodę z twórczością autora zaczęłam właśnie od „Pamiętnika diabła”, potem sięgnęłam po „Skazanego na zło” i jak dotąd się nie zawiodłam. Kiedy więc otrzymałam propozycję napisania blurba, nie zastanawiałam się ani chwili.

Występuje tutaj narracja trzecioosobowa, a rozdziały przeplatają się opisując wydarzenia dotyczące różnych bohaterów. Raz poznajemy działania Magdy, innym razem Maćka, a jeszcze innym tytułowego Pasażera na gapę. Większość wydarzeń przedstawia wydarzenia teraźniejsze, choć pojawiają się też nieliczne retrospekcje opisujące czasy z początków znajomości zakochanych, czy też dotyczące przeszłości Konrada. Język, którym posługuje się w tej powieści Bednarek jest dobrze dopasowany do klimatu powieści, nie brak tu wulgaryzmów, czy dosadnych opisów, oddziałujących odpowiednio na wyobraźnię czytelnika.

Adrian Bednarek ma niezwykłe umiejętności kreowania fascynujących i przerażających zarazem czarnych charakterów. Konrad Mączyński to niezwykle złożona postać. Z jednej strony niezwykle inteligentny, sprytny i przebiegły. Zaś z drugiej to wyrachowany, okrutny, sadystyczny morderca. Byłam mocno zszokowana opisami jego wyczynów i jednocześnie pod wrażeniem wyobraźni autora oraz umiejętności przeniesienia jej na papier. Spore wrażenie zrobiła na mnie również postać Magdy. To zdecydowana kobieta, twardo stąpająca po ziemi i doskonale wiedząca, czego chce. Do tego inteligentna i niezwykle dobrze zorganizowana. Natomiast Maciek przy swojej dziewczynie wypadał trochę blado, mam wrażenie, że bez niej nie byłby w stanie żyć w ten sposób.


„Pasażer na gapę” to świetny thriller, który zachwycił mnie kreacją bohaterów oraz dynamiką akcji. Nie ma tu zbędnych opisów, powieść wciąga od pierwszej strony, więc czyta się ją bardzo szybko. Fascynujące były te szczegóły i precyzja w planowaniu dalszych działań bohaterów. Zaś koniec książki daje nadzieję na kontynuacją losów Magdy i Maćka.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Novae Res.


poniedziałek, 13 maja 2019

[Przedpremierowo] Robert Małecki - Wada

[Przedpremierowo] Robert Małecki - Wada

Tytuł książki: Wada
Autor: Robert Małecki
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 536
Data premiery: 15.05.2019

Pewnego sierpniowego, upalnego dnia Bernard Gross natrafia na porzucony, zakrwawiony na leśnej polanie namiot. Wszystko wskazuje na to, że dokonano tu strasznej zbrodni, której ofiarą padła kobieta. Tylko jest jeden zasadniczy problem – brakuje ciała, narzędzia zbrodni oraz podejrzanych. Jakby ta sprawa była niewystarczająco skomplikowana to dodatkowo Gross zostaje również poproszony o przyjrzenie się niewyjaśnionej sprawie zaginięcia kobiety i jej syna sprzed trzydziestu lat. Czy komisarz rozwiąże te sprawy? Jak brutalna okaże się prawda?

Robert Małecki jest politologiem, filozofem oraz nauczycielem kreatywnego pisania. „Skaza” została okrzyknięta najlepszym kryminałem miejskim 2018 roku, a autor otrzymał za nią główną nagrodę Kryminalnej Piły. „Wada” to drugi tom serii o Bernardzie Grossie i zarazem książka, której premiery wyczekiwałam z niecierpliwością. Chyba przy okazji każdej recenzji książki Małeckiego piszę, że z książki na książkę autor tworzy coraz lepsze dzieła i tak też jest tym razem.

Podobnie jak w innych książkach, tutaj również autor postawił na narrację trzecioosobową. Choć od samego początku pojawia się zbrodnia z mnóstwem niewiadomych to akcja rozwija się dość powoli, ale w tym przypadku uważam to za zaletę. Dzięki temu Małecki skupił się również na innych aspektach, np. takich jak życia osobiste bohaterów, które niestety nie są usłane różami. Być może niewiele wnoszą do śledztwa, ale sprawiają, że te postaci zyskały moją sympatię i wydawały mi się dość realne.


Bernard niestety wiele w swoim życiu wycierpiał i choć ma żonę oraz syna to jest bardzo samotny. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale było mi go żal i wciąż nie mogę się doczekać, kiedy Małecki da w końcu czytelnikom odpowiedzi na te najbardziej nurtujące pytania dotyczące życia osobistego komisarza. Monice Skalskiej również nie układa się w życiu prywatnym, ale za to jest świetną policjantką, która miała duży wkład w rozwikłanie aktualnie prowadzonego śledztwa. W tym tomie pojawia się nowa postać – Janusz Stefański. On również został należycie wykreowany, w rzeczywisty, nieprzerysowany sposób. Zmienił dział, w którym pracowało się w zupełnie inny sposób. Nie widział nic złego w tym, żeby wyjść w trakcie pracy na obiad i drzemkę, więc był trochę leniwy. Nie przeszkadzało mu to jednak w zdobyciu istotnych dla śledztwa informacji czy przedłożeniu pracy nad długo wyczekiwany urlop z rodziną.

„Wada” to kryminał, który spełnił moje oczekiwania i trafił w mój gust. Mamy tutaj wielowątkową fabułę, która trzyma w napięciu i ciężko się od niej oderwać. Ale również świetnych bohaterów, którzy wydają się prawdziwi z tymi swoimi zwyczajnymi rozterkami i problemami, więc nie sposób nie obdarzyć ich sympatią. Małecki stworzył historię pełną ludzkich tragedii, która może wstrząsnąć czytelnikiem oraz wywołać wiele innych emocji. Za tak świetną opowieść Robert Małecki w dalszym ciągu znajduje się w gronie moich ulubionych polskich autorów. Czytajcie jego książki, bo wszystkie są rewelacyjne!

Moja ocena: 9/10


Za przedpremierowy egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


sobota, 11 maja 2019

[Przedpremierowo] Jussi Adler-Olsen - Wisząca dziewczyna

[Przedpremierowo] Jussi Adler-Olsen - Wisząca dziewczyna


Tytuł książki: Wisząca dziewczyna
Oryginalny tytuł: Den grænseløse
Autor: Jussi Adler-Olsen
Wydawnictwo: Sonia Draga
Ilość stron: 496
Data premiery: 15.05.2019


Pewnego dnia  drzemka Carla Mørcka zostaje zakłócona przez telefon jego dawnego znajomego z policji z Bornholmu. Mężczyzna odchodzi na emeryturę i prosi komisarza o zajęcie się sprawą sprzed siedemnastu lat, która wciąż nie daje mu spokoju. Początkowo Carl nie chce brać na siebie dodatkowej sprawy, jednak wydarzenia, które rozgrywają się kilka godzin po telefonie, nie pozostawiają mu wyboru. Tym razem Departament Q zmierzy się z tragiczną śmiercią nastolatki, której ciało znaleziono wisząc na drzewie. Czy uda im się wyjaśnić tę sprawę? Czy był to tylko nieszczęśliwy wypadek?

Jussi Adler-Olsen urodził się w 1950 roku w Kopenhadze. Zanim zaczął pisać książki, pracował jako redaktor, wydawca komiksów, tłumacz, dramaturg, kompozytor oraz dziennikarz. Książki o Departamencie Q opublikowano w ponad 40 krajach i sprzedano na całym świecie w ponad 16 milionach egzemplarzy. Otrzymał za nie mnóstwo prestiżowych nagród takich jak Ripper Award, Barry Award, De Gyldne Laurbar, czy Glasnøglen. Pokochałam jego twórczość już po przeczytaniu pierwszej książki, a z każdą kolejną tylko utwierdzałam się w przekonaniu, że należy do grona moich ulubionych autorów kryminałów.

Przeczytawszy pięć poprzednich tomów serii, dobrze wiedziałam, czego się spodziewać po stylu autora. Występuje tutaj narracja trzecioosobowa, a rozdziały opisujące śledztwo Departamentu Q, przeplatają się z rozdziałami z perspektywy innych bohaterów. Autor stosował już ten zabieg w innejj części i tym razem również dzięki temu udało mu się dobrze zbudować i stopniować napięcie. Od samego początku jest ciekawie, a im dalej tym więcej niewiadomych, więc ciężko było mi się odrywać od tej lektury, bez poznania odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.

W tej części ponownie spotykamy się z dobrze znanymi z poprzednich tomów bohaterami – Carlem, Rose oraz Assadem. Bardzo polubiłam tę trójkę, choć najbardziej Assada, bez niego wiele razy śledztwo utknęłoby w martwym punkcie. Jest spostrzegawczy i ma naprawdę sporą wiedzę na wiele różnych tematów, dzięki czemu bardzo często zadawał trafne pytania, o których nie pomyśleli pozostali członkowie załogi. Rose w mojej opinii jest najbardziej intrygującą postacią, stale zaskakuje swoim ekspresyjnym zachowaniem. Uważam, że razem z Carlem tworzą świetną ekipę, dla której nie ma spraw nie do rozwiązania. Humor, który się pojawia w ich dialogach jest istotnym elementem, który cenię w tej serii. W tej części pojawia się nowa postać – Gordon, ale celowo nie chcę zdradzać zbyt wiele.


„Wisząca dziewczyna” to szósty tom cyklu o Departamencie Q. Choć ja zapoznawałam się z tą serią nie do końca we właściwej kolejności to polecam się jej jednak trzymać. Kolejny tom jest zarazem kolejną książką tego Jussiego Adler-Olsena, na której się nie zawiodłam. Postaci, które polubiłam, świetnie skonstruowana intryga oraz dobrze zbudowane napięcie.

Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga.


czwartek, 9 maja 2019

Michelle Frances - Ta druga

Michelle Frances - Ta druga


Tytuł książki: Ta druga
Oryginalny tytuł: The temp
Autor: Michelle Frances
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 412
Data premiery: 13.03.2019


Carrie ma wszystko, o czym marzy wiele kobiet. Męża odnoszącego sukcesy zawodowe, dwa piękne domy, a sama jest uznaną producentką telewizyjną. Obecnie ma czterdzieści lat i przyszedł właśnie czas, kiedy zostaje mamą. Odchodząc na urlop macierzyński ma mnóstwo wątpliwości, czy uda jej się znaleźć godną zastępczynię. W ten sposób poznaje Emmę – dziewczynę inteligentną, dobrze zorganizowaną i dążącą do osiągnięcia celów. Jak daleko się posunie, aby spełnić swoje marzenia o telewizyjnej karierze?

Michelle Frances jest brytyjską pisarką. Ukończyła szkołę filmową w Bournemouth oraz jest absolwentką American Film Institute w Los Angeles. Po powrocie do Londynu pracowała jako scenarzystka i producentka dla telewizji BBC. W Polsce dotychczas ukazały się jej dwie książki. Czytałam poprzednią, „Tę dziewczynę” i zrobiła na mnie dobre wrażenie, więc wiedziałam, że prędzej, czy później chętnie sięgnę po kolejną.

Styl Frances jest lekki i książkę czyta się szybko. Zabierając się za tę lekturę warto mieć na uwadze, że jest to bardziej powieść obyczajowa z elementami thrillera, wtedy na pewno unikniemy rozczarowania. Akcja toczy się dość powoli i nie ma co tu liczyć na liczne zwroty akcji. Muszę przyznać, że temat nie jest wyszukany i trochę się obawiałam, czy autorka stworzy coś oryginalnego. Część rzeczy rzeczywiście można się spodziewać, ale zakończenie może zaskoczyć. Autorka postawiła tu przede wszystkim na zbudowanie napięcia oraz stworzenie atmosfery pełnej niepokoju. Tajemnice, sekrety, niedomówienia i kłamstwa sprawiają, że Frances świetnie manipuluje czytelnikiem.

Warto zwrócić tu uwagę na dobrą kreację postaci. Carrie to kobieta sukcesu, wydaje się, że ma wszystko, ale pozory potrafią mylić. Niestety jej małżeństwo nie układa się tak dobrze jakby sobie tego życzyła, a jej mąż irytował mnie w trakcie tej lektury. Natomiast jestem pod wrażeniem kreacji Emmy. To dziewczyna, która nie zaznała wsparcia od rodziców, co wydaje się mieć wpływ na jej momentami mało dojrzałe zachowanie. Jest zdeterminowana i wie, czego chce. Marzy o pracy w telewizji, a kiedy ją otrzymuje okazuje się bardzo pomysłowa i… nie cofnie się przed niczym, żeby oczarować swoich współpracowników.


„Ta druga” to opowieść o kłamstwach, zdradach, morderstwie oraz o dążeniu do celu bez patrzenia na środki do jego osiągnięcia. Świat schowbiznesu bywa bezlitosny i kiedy jest się na szycie, trzeba uważać, bo zawsze znajdzie się ktoś zawistny, kto zechce zmienić tę sytuację. Była to dla mnie ciekawa i odprężająca lektura z dobrze zbudowanym napięciem, choć bez licznych zwrotów akcji, czy zaskoczeń.

Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.


wtorek, 7 maja 2019

Cynthia Swanson – Szklany las

Cynthia Swanson – Szklany las


Tytuł książki: Szklany las
Oryginalny tytuł: The glass forest
Autor: Cynthia Swanson
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 448
Data wydania: 24.04.2019

Wisconsin, lata 60. Angie Glass jest kochającą żoną i młodą mamą. Razem z mężem Paulem oraz ich synkiem wiodą szczęśliwe życie. Pewnego dnia ten spokój zostaje zakłócony. Kobieta odbiera telefon, który wywraca jej życie do góry nogami. Siedemnastoletnia bratanica jej męża informuje o tym, że jej ojciec został znaleziony martwy pod domem, a matka zaginęła bez śladu. Angie oraz Paul wyruszają wesprzeć nastolatkę w trudnych chwilach, ale jej dziwne zachowanie wzbudza niepokój. Co odkryje kobieta?


Cynthia Swanson jest bestsellerową pisarką według „New York Timesa” oraz „USA Today”. Otrzymała nagrodę WILLA 2016 w kategorii literatury historycznej. Z wykształcenia jest projektantką wnętrz. Jej powieść obyczajową „Wyśnione życie” przeczytałam około rok temu i do tej pory pamiętam jak duże wrażenie na mnie wywarła. Bardzo przypadła mi do gustu, więc wiedziałam, że jak tylko ukaże się w Polsce kolejna książka Swanson to natychmiast po nią sięgnę. Moja ciekawość była jeszcze większa, kiedy dowiedziałam się, że „Szklany las” to zupełnie odmienny gatunek.

Rozdziały w tej książce przeplatają się z perspektywy różnych bohaterów. Najwięcej jest tych o Angie i zostały one napisane w narracji pierwszoosobowej. Te które, dotyczą innych bohaterów, np. Ruby, czy Silji zostały przedstawione w narracji trzecioosobowej. Takie przedstawienie wydarzeń było korzystnym dla książki zabiegiem, ponieważ wzbudzało ciekawość w trakcie lektury i pomagało zrozumieć pewne zachowania i decyzje bohaterów.

Swanson stworzyła tu świetną atmosferę pełną tajemnic i świetnie manipuluje czytelnikiem, ponieważ, kiedy odnosimy wrażenie, że czegoś się dowiedzieliśmy, okazuje się, że było ono mylne. Natomiast uważam, że autorka mogła trochę popracować nad dynamiką akcji. Wiem, że to thriller i nie oczekiwałam zwrotów akcji, co stronę. Ale mimo wszystko, w moim odczuciu wydarzenia rozgrywały się tu zbyt wolno. Autorka mogła oszczędzić czytelnikom niektórych nic nie wnoszących opisów. Niestety, ale to znacznie wpływało na przyjemność czytania tej lektury.

Warto tu wspomnieć o świetnej kreacji bohaterów. Ruby jest dopiero nastolatką, kiedy doświadcza tej strasznej tragedii. Jednak okazuje się, że jest ona podejrzanie cicha, tajemnicza, zupełnie jakby coś ukrywała. Nie zdradzę, czy rzeczywiście tak było, ale jej postać wydaje mi się tu najbardziej dopracowana i jest jednym z lepszych elementów tego thrillera.

Podsumowując, „Szklany las” to thriller z ciekawym pomysłem zagadki i dobrze wykreowanymi bohaterami, jednak ze zbyt mało dynamiczną akcją. Po lekturze innej książki Swanson, względem kolejnej miałam duże oczekiwania, ponieważ poprzeczkę postawiła sobie wysoko. Moim zdaniem w tym gatunku nie do końca się sprawdziła, ale warto ją przeczytać i samemu wyrobić sobie zdanie. Myślę, że osobom, które rzadko sięgają po ten gatunek, przypadnie do gustu.



Moja ocena: 5/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.



niedziela, 5 maja 2019

Malwina Ferenz - Życie pełne barw

Malwina Ferenz - Życie pełne barw


Tytuł książki: Życie pełne barw
Autor: Malwina Ferenz
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 304
Data premiery: 03.04.2019

Neon Cafe jest kawiarnią znajdującą się w centrum Wrocławia. Pozornie może się wydawać, że to miejsce jak wiele innych. Jednak nic bardziej mylnego! To magiczne miejsce, w które nie każdy może trafić, ponieważ nie ma żadnych reklam i nie łatwo ją dostrzec. A każdy wchodzący do środka klient zastanawia się, czy to miejsce w ogóle jest otwarte. Do tego miejsca zawita kilka różnych osób, które opowiedzą w nim swoją historię. Jesteście ich ciekawi?

Malwina Ferenz od urodzenia mieszka we Wrocławiu i pracuje w banku. Od lat interesuje się astronomią oraz fotografią mobilną. Zdjęcia Wrocławia jej autorstwa trafiają na różne wystawy. Choć niedawno ukazała się już trzecia powieść tej autorki to do tej pory jej twórczość nie była mi znana. Do sięgnięcia po najnowszą skłonił mnie zarówno opis jak i piękna okładka. Powieść ta przypadła mi do gustu, więc z pewnością sięgnę także po pozostałe.

Muszę przyznać, że Ferenz miała świetny pomysł na fabułę tej historii! Umieściła we Wrocławiu miejsce, w jakie chyba każdy z nas czasem chciałby trafić. Neon Cafe to klimatyczna kawiarnia, która swoją atmosferą skłania ludzi do zwierzeń i wydaje się, że czas w niej stanął w miejscu. Kluczową rolę odgrywa tutaj barman, który nie tylko poda pyszną kawę oraz coś słodkiego. Dba także o atmosferę i jest świetnym słuchaczem, co wpływa na to, że kolejne osoby tak łatwo się przed nim otwierają i zwierzają ze swoich problemów.

Poznajemy tutaj kilka postaci: staruszkę, policjanta z kotem, ulicznego grajka, mężczyznę, który wkrótce zostanie ojcem oraz kobietę, który przybyła tu z Ukrainy. Każda z tych rozmów jest trochę jak spowiedź, choć nie wiem, czy to najlepsze porównanie. Ludzie zrzucają z siebie ciężar, który ich dręczy. Podzielenie się z kimś głośno swoimi rozterkami jest pierwszym krokiem do znalezienia rozwiązania swoich problemów. Do tego mają świetnego słuchacza, który jest dla nich obcy i w żaden sposób ich nie osądza, ani nie ocenia. Każda z tych postaci doświadczyła czegoś innego, każda zmaga się z innymi problemami i jest na innym życiowym zakręcie. Jest jednak coś, co je łączy – każda z nich jest wyjątkowa i poruszająca.

Wydaje mi się również, że autorka chciała stworzyć postaci, z którymi czytelnik będzie mógł się utożsamić lub poszukać ich wśród otaczających go ludzi. Bohaterowie tej książki zostali wykreowani na rzeczywistych, nie są przerysowani, a ich problemy mogą dotknąć każdego człowieka. Historie opowiadane przez bohaterów brzmiały prawdziwie i żałuję, że takie miejsce istnieje tylko w książce.


„Życie pełne barw” to powieść obyczajowa z oryginalną fabułą. Historie opowiadane przez bohaterów są poruszające, a postaci zostały świetnie wykreowane. Mam nadzieję, że dacie się przenieść do urokliwej kawiarni i spędzicie z tą lekturą miłe chwile.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


piątek, 3 maja 2019

Krystyna Mirek - Tam, gdzie serce twoje

Krystyna Mirek - Tam, gdzie serce twoje


Tytuł książki: Tam, gdzie serce twoje
Autor: Krystyna Mirek
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 400
Data premiery: 13.03.2019


Laura mieszka w pięknym domu, jej mąż jest zdolnym lekarzem i dzięki temu oboje cieszą się dużym szacunkiem. Jednak to nie wystarcza, aby być szczęśliwą. Kobieta musiała wiele poświęcić dla swojego małżeństwa, a jej mąż razem z teściem obwiniają ją o to, że po wielu miesiącach starań, wciąż nie zaszła w ciążę. Laura nie wytrzymuje ciągłej presji, pretensji oraz upokorzeń z ich strony i pewnego dnia o czwartej nad ranem rzuca wszystko i wyjeżdża na drugi koniec Polski, nad morze by odzyskać spokój ducha. Czy kobieta odnajdzie drogę do szczęścia?

Krystyna Mirek jest autorką dwudziestu trzech powieści obyczajowych, które zdobywają listy bestsellerów oraz serca fanów. Z wykształcenia jest polonistką i przez wiele lat pracowała w szkole. Z twórczością tej autorki poznałam się dopiero w ubiegłym roku. Wciąż wiele jej książek przede mną, ale te które już przeczytałam, wywarły na mnie bardzo dobre wrażenie. Na pewno niebawem sięgnę po kolejne powieści Mirek, bo mają w sobie wiele ciepła i poruszają.

W „Tam, gdzie serce twoje” występuje narracja trzecioosobowa. Styl Mirek jest lekki, przez co książkę czyta się naprawdę szybko. Ogromną zaletą tej powieści jest umiejscowienie akcji nad polskim morzem, a dokładniej w Sopocie. Uwielbiam polskie morze, bywam tam co kilka miesięcy. Choć pogoda bywa zmienna to nie można odmówić uroku temu miejscu o każdej porze roku, zarówno latem jak i zimą. Gdybym kiedykolwiek chciała wszystko rzucić i gdzieś wyjechać, polskie morze z całą pewnością byłoby pierwszym miejscem, o jakim bym pomyślała.

Bardzo było mi szkoda Laury. Nikt nie powinien w małżeństwie doświadczać takich upokorzeń, przykrości i braku zrozumienia ze strony partnera. Związek powinien być oparty na wzajemnym zaufaniu i poczuciu bezpieczeństwa, a tego kobieta niestety od swojego męża nie otrzymywała. Stawiał swojego ojca nad jej potrzeby i bardziej liczył się z jego zdaniem niż z jej uczuciami. Przykre to i wcale się nie dziwię, że kobieta tego nie wytrzymywała i postanowiła uciec. Podziwiam ją za to, bo ten krok wymagał niebywałej odwagi, na którą nie każdy na jej miejscu by się zdobył. Podobało mi się obserwowanie przemiany jaka w niej zachodziła i jak starała się odnaleźć w sobie dawną siebie. Na szczęście w nadmorskim pensjonacie spotkała wiele życzliwych osób, które ją wspierały. Interesującą postacią jest również Alfred. Mężczyzna, który przed laty się wzbogacił, wyławiając bursztyny. Jednak u schyłku życia zdał sobie sprawę, że bogactwo szczęścia nie daje i czuje się bardzo samotny. Chciałby naprawić błędy z przeszłości, jednak nie jest to takie proste.

„Tam, gdzie serce twoje” to poruszająca opowieść o miłości, drugich szansach, walce o siebie, próbach naprawienia przeszłości oraz o trudnych wyborach. Krystyna Mirek stworzyła powieść o problemach, które mogą się przytrafić każdemu. Nie jest przesłodzona, ani przerysowana.

Moja ocena: 8/10



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Filia.




czwartek, 2 maja 2019

Kate Morton - Córka zegarmistrza

Kate Morton - Córka zegarmistrza


Tytuł książki: Córka zegarmistrza
Oryginalny tytuł: The Clockmaker's Daughter
Autor: Kate Morton
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 546
Data premiery: 13.03.2019

Elodie Winslow jest młodą archiwistką z Londynu. Pewnego dnia odnajduje skórzaną torbę zawierającą szkicownik artysty z rysunkiem domu oraz zdjęcie w kolorze sepii przedstawiające niezwykle piękną kobietę. Dziewczyna postanawia dowiedzieć się, kim jest kobieta na fotografii oraz dlaczego Birchwood Minor wydaje jej się znajome. Doprowadza ją to do wydarzeń sprzed 150 lat, kiedy grupa artystów w tym miejscu szukała inspiracji. Niestety ich pobyt trwał krócej niż planowali, ponieważ przewodzący im Edward Radcliffe stracił cenną rodzinną pamiątkę, jedna z uczestniczek została zastrzelona, a inna zniknęła. Co tak naprawdę wydarzyło się przed laty? I jaką rolę odegrała w tym córka zegarmistrza, Birdie Bell?

Kate Morton urodziła się w 1976 roku. Studiowała w Londynie w Trinity College, a następnie w University of Queendlans. Jej mąż jest muzkiem jazzowym i kompozytorem, a mieszkają na przedmieściach Brisbane w Paddington. Debiutowała w 2006 roku powieścią „Dom w Riverton”, która stała się bestsellerem. Ja swoją przygodę z twórczością autorki zaczęłam właśnie od jej debiutu i od razu polubiłam jej pióro. Kiedy dowiedziałam się o premierze kolejnej jej książki, wiedziałam, że niedługo po premierze po nią sięgnę.



Styl Kate Morton jest tutaj podobny jak w jej innych książek. Mamy tutaj niespieszną akcję, świetne zbudowany klimat poprzez liczne opisy, a także przeplatającą się narrację w różnych ramach czasowych. Głównie poznajemy tutaj wydarzenia teraźniejsze dziejące się w 2017 roku oraz te sprzed blisko stu pięćdziesięciu lat, a dokładnie rozgrywające się w 1862 roku. Autorka zestawiła tutaj wiktoriańską Anglię ze współczesną. Muszę przyznać, że jej piękne opisy sprawiły, iż niemal przeniosłam się do tamtych lat razem z bohaterami książki. Morton posiada niebywałe umiejętności, ponieważ czasami opisy w niektórych książkach wydają się zbędne i nużą, natomiast tutaj tworzą niepowtarzalny klimat. A opisy malowniczego Birchwood Manor – domu znajdującego się u zakola rzeki, sprawiły, że chętnie bym go odwiedziła.

Im dalej czytelnik zagłębia się w lekturę, tym więcej odkrywa tajemnic. Choć pojawia się tu zagadka w postaci niewyjaśnionego morderstwa oraz zaginięcia to nie dajcie się zwieść, bo ta książka nie ma w sobie prawie nic z kryminału. Przede wszystkim jest poruszającą i niezwykle emocjonalną historią. To opowieść o miłości, pożądaniu, stracie, sztuce, ale i o walce dobra ze złem, a także ukazująca najmroczniejsze zakamarki ludzkiego umysłu. Przybliża czytelnikowi bowiem motywacje osób, które są w stanie popełnić straszne czyny.


„Córka zegarmistrza” to wspaniała, wielowątkowa opowieść, która wyzwoli w czytelniku wiele emocji, a także zabierze w podróż po wiktoriańskiej Anglii. Choć wydarzenia rozgrywają się niespiesznie to warto zagłębić się w tę historię powoli odkrywać tajemnice. Kate Morton stała się jedną z moich ulubionych autorek literatury pięknej, zaraz za Lucindą Riley.

Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.


poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Paulina Hendel - Tropiciel

Paulina Hendel - Tropiciel

Tytuł książki: Tropiciel
Autor: Paulina Hendel
Wydawnictwo: We need YA
Ilość stron: 542
Data premiery: 03.04.2019



Hubert ponownie budzi się w Paryżu w ciele siedemnastolatka. Po tragicznych zniszczeniach świata, jakie pamięta z „wczorajszego” dnia, nie ma śladu. Kiedy Luwr ponownie staje w płomieniach, chłopak tym razem dobrze wie, co ma robić. Musi zdobyć księgę, która pomoże mu w pokonaniu demonów. Jednak nie wszystko idzie po jego myśli, potężny impuls elektromagnetyczny niszczy wszystkie urządzenia, a ludzi dopadają śmiertelne choroby. Choć jego zdaniem największym zagrożeniem są potwory to nikt nie chce mu w to wierzyć. Czy Hubert ocali świat?

„Tropiciel” to drugi tom serii „Zapomniana księga”. Pierwszy tom przypadł mi do gustu, dlatego cieszę się, że nie musiałam czekać zbyt długo, aby sięgnąć po kontynuację, ponieważ jest to wznowienie serii, która wcześniej ukazała się nakładem innego wydawnictwa. Polubiłam pióro Hendel za sprawą rewelacyjnej serii o żniwiarzach i bardzo byłam ciekawa, czym zaskoczy mnie tym razem.

Styl autorki w tej książce również jest lekki, przyjemny, co sprawia, że czyta się ją naprawdę szybko. Występuje tutaj narracja trzecioosobowa. Muszę przyznać, że autorka zaskoczyła mnie pomysłem na kierunek, w którym potoczyła się fabuła w tej części. Hendel postanowiła dać tu czytelnikom odpowiedzi na pytania z pierwszego tomu. Mianowicie, dowiadujemy się tu, co się działo z Hubertem przez siedem lat, których nie pamiętał w tamtej części. Dużo zostało tu wyjaśnione, między innymi dlaczego pewne sprawy potoczyły się w takim, a nie innym kierunku.

Ponownie jestem pod wrażeniem wykreowanego przez Hendel postapokaliptycznego świata. Tym razem czytelnik otrzymuje wiedzę jak wyglądało wszystko świeżo po atakach terrorystycznych oraz przejściu impulsu elektromagnetycznego. Zaczęły upadać rządy państw, a ludzie w małych miejscowościach musieli zacząć liczyć na siebie. I tak poznajemy mieszkańców Dąbrówki, którzy muszą się przystosować do życia bez bieżącej wody oraz prądu. Choć wydaje im się, że to ich największe problemy to Hubert jako jedyny zna prawdę o słowiańskich demonach, ale nikt nie chce mu wierzyć. Pojawiają się tu również nowi bohaterowie, jak np. rodzina chłopaka, jednak on nie potrafi zapomnieć o mieszkańcach Świecina.


„Tropiciel” to w moim odczuciu udana kontynuacja. Autorka w ciekawy sposób rozstrzygnęła kwestię amnezji głównego bohatera. Pojawia się tu również o wiele więcej akcji oraz otrzymujemy mnóstwo nowych informacji o wykreowanym przez Hendel świecie.

Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu We need YA.


Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger