czwartek, 17 stycznia 2019

Jussi Adler-Olsen - Zabójcy bażantów

Jussi Adler-Olsen - Zabójcy bażantów


Tytuł książki: Zabójcy bażantów
Oryginalny tytuł: Fasandræberne
Autor: Jussi Adler-Olsen
Wydawnictwo: Sonia Draga
Ilość stron: 384
Data wydania: 15.11.2017

Przed dwudziestoma laty brutalnie zamordowano rodzeństwo, które uczęszczało do elitarnej szkoły z internatem. Jeden z kilku podejrzanych przyznał się do winy, został skazany i obecnie odsiaduje wyroku. Sprawa ta w tajemniczych okolicznościach ląduje na biurku Carla Mørcka. Kilka poszlak oraz nowe dowody sprawiają, że podkomisarz angażuje się w tę sprawę. Razem ze swoim asystentem Assadem oraz Rose pracują nad rozwiązaniem tej sprawy.

„Zabójcy bażantów” to drugi tom serii o Departamencie Q. Tę serię poznaję niestety zupełnie nie po kolei, bo najpierw obejrzałam filmy na podstawie dwóch pierwszych części, a potem sięgnęłam po najnowsze tomy, by następnie wrócić do tych pierwszych. Do sięgnięcia po te książki, skłoniły mnie filmy, które zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Książki wypadają zdecydowanie lepiej, choć muszę przyznać, że drugi tom w porównaniu z pierwszym wypada trochę gorzej i takie same odczucia miałam wobec ekranizacji.

W tej pozycji występuje narracja trzecioosobowa. Większość wydarzeń poznajemy poprzez kolejne etapy śledztwa Carla Mørcka, ale przeplatają się one z fragmentami dotyczącymi życia oraz planów Kimmie. We fragmentach dotyczących kobiety zdarzają się również retrospekcje, przybliżające czytelnikowi jej przeszłość. Muszę przyznać, że z zaciekawieniem śledziłam te fragmenty. Głównie ze względu na to, że autor dość dobrze zaprezentował jej psychikę, jej sposób myślenia, a także co ją doprowadziło do obecnej sytuacji.

W „Zabójcach bażantów” ponownie spotykamy się z bohaterami, których miałam już okazję polubić w poprzednich książkach autora. W tej części do załogi Departamentu Q dołącza Rose, która okazuje się bardzo pomocna, ale jest również stanowcza i nie przebiera w słowach nawet wobec swojego przełożonego. Cenię w książkach humor, a tutaj jest go całkiem sporo w dialogach Carla, Assada i Rose.

W tej książce Jussi Adler-Olsen porusza tematy przemocy, wychowywania się w domu, w którym nie okazywało się uczuć, a także pokazuje świat pełen wykorzystywania wpływów wynikających z wysokiej pozycji społecznej, w którym szantaże i zastraszanie są na porządku dziennym. W tej części mniej wciągające dla mnie było samo śledztwo, a bardziej interesowała mnie psychika złoczyńców. Dodatkowo bardzo nie lubię czytać, ani słyszeć o przemocy wobec zwierząt, jaką jest trzymanie ich w skandalicznych warunkach, czy urządzanie bezsensownych polowań dla przyjemności. Trochę naciągany był dla mnie również fakt, że Kimmie czekała tak długo na wcielenie swojej zemsty w życie.

Podsumowując, „Zabójcy bażantów” to dobry kryminał, choć na tle innych książek, w moim odczuciu wypada słabiej. Nie zmienia to jednak faktu, że polubiłam załogę Departamentu Q i z wielką chęcią dalej będę sięgać po książki z tej serii.


Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga.




wtorek, 15 stycznia 2019

[Przedpremierowo] John Bateson – Sprawa dla koronera

[Przedpremierowo] John Bateson – Sprawa dla koronera



Tytuł książki: Sprawa dla koronera. Kulisy zawodu, który codziennie spotyka śmierć
Oryginalny tytuł: The education of a coroner: lessons in investigating death
Autor: John Bateson
Wydawnictwo: Znak Literanova
Ilość stron: 416
Data premiery: 28.01.2019


Koroner bada przyczyny i okoliczności śmierci, czas zgonu, a także określa, jakim narzędziem mogły zostać zadane obrażenia. Jego praca jest bardzo ważna dla dalszego śledztwa, poszukiwania zabójcy. Czytamy o nich w każdym kryminale i pojawiają się w serialach o tej tematyce. Jednak zawsze wtedy są zepchnięci na dalszy plan. Zastanawialiście się kiedyś jak dokładnie wygląda jego praca? Od czego zaczyna i jakie są kolejne etapy?


W „Sprawie dla koronera” zostały opisane najciekawsze przypadki, z jakimi zetknął się w czasie swojej kariery Ken Holmes, koroner z Kalifornii. Autor opisał tu jego karierę na zawodową na przestrzeni blisko czterdziestu lat. Zawód ten niewątpliwie wymaga stalowych nerwów.

Bateson umieścił tu najbardziej interesujące przypadki, z jakimi Holmes zetknął się w swojej karierze. Niewątpliwie jest to człowiek, który wiele widział, a każda z tych rzeczy odcisnęła piętno na jego psychice. Zostały tu opisane sprawy Tupaca Shakura, Jerry’ego Garcii, Jima i Artiego Mitchellów, czy „Mordercy ze szlaku”. Każdy przypadek zawiera sporo szczegółów sposób tak, aby czytelnik mógł się dowiedzieć, np. po czym poznać, że mamy do czynienia z zabójstwem, a nie ze śmiercią naturalną.

Książka została napisana językiem prostym, więc lektura dla każdego będzie zrozumiała. Uważam jednak, że nie jest to pozycja dla osób wrażliwych, które np. nie lubią w kryminałach rozlewu krwi i brutalności. Znajdziemy tu rzeczowe opisy, które zwyczajnie niektórych mogą brzydzić. Z kolei inne mogą szokować jak np. fakt, że Holmes miał do czynienia ze zwłokami dziecka w zamrażarce.

Od dawna fascynowała mnie psychika mordercy. Zastanawiało mnie, co musi mieć w głowie osoba, które ucieka się do przestępstwa. I sięgałam po lektury związane z taką tematyką. Natomiast „Sprawa dla koronera” to spojrzenie z drugiej strony. Muszę przyznać, że ta lektura była dla mnie fascynująca, ponieważ wiele się z niej dowiedziałam o pracy w tym zawodzie. Uważam, że dla osób lubiących taką tematykę ta lektura będzie strzałem w dziesiątkę.


Moja ocena: 7/10


Za przedpremierowy egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.



niedziela, 13 stycznia 2019

Ann Cleeves - Biel nocy

Ann Cleeves - Biel nocy


 Tytuł książki: Biel nocy
Oryginalny tytuł: White nights
Autor: Ann Cleeves
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 424
Data wydania: 14.11.2018

Pewnego letniego dnia na Szetlandach artystka Bella Sinclair organizuje przyjęcie, podczas którego prezentuje obrazy swoje oraz Fran Hunter. W trakcie wydarzenia pewien nikomu nieznany Anglik wybucha płaczem i twierdzi, że nie wie kim jest, ani jak się tu znalazł. Następnego dnia Kenny znajduje jego zwłoki powieszone w hangarze łodziowym na przystani. Widok jest bardzo nietypowy, ponieważ mężczyzna ma na twarzy maskę klauna. Jimmy Perez stara się rozwiązać tę sprawę.

„Biel nocy” to drugi tom serii „Kwartet szetlandzki”. Cleeves w poprzedniej książce pokazała, że nie zawsze w kryminale musi być mnóstwo rozlewu krwi, przemocy, czy brutalności, aby była to dobra lektura. „Czerń kruka” to pozycja, która zrobiła na mnie dobre wrażenie i nie mogłam dać czekać kolejnej części zbyt długo na swoją kolej, ponieważ chciałam sprawdzić jak autorka wypadnie tym razem.

Akcja „Bieli nocy” dzieje się kilka miesięcy po wydarzeniach toczących się w poprzednim tomie. Tym razem cała historia rozgrywa się latem, kiedy na Szetlandach występują tak zwane białe noce. Jest to zjawisko, kiedy nocą nie zapadają całkowite ciemności, w związku z czym dzień miesza się z nocą. Muszę przyznać, iż ciekawym pomysłem było wykorzystanie t tego zabiegu w książce, ponieważ pomogło utworzyć klimat pełen tajemniczości oraz stworzyć atmosferę, w której nic nie jest takie jak się wydaje.


W tej części ponownie spotykamy się z niektórymi bohaterami poznanymi w pierwszym tomie. Tą książką Cleeves utwierdziła mnie w tym, że potrafi kreować postaci rzeczywiste, z którymi można się utożsamić, ponieważ nie są przerysowani i borykają się ze zwyczajnymi problemami. Bohaterowie wiodą spokojne życie, gdzie każdy zna każdego, jednak tajemnice z przeszłości doganiają ich w najmniej odpowiednim momencie.

Zazwyczaj wolę kryminały, w których dużo się dzieje, co chwilę pojawiają się kolejne zwłoki, a akcja ciągle przyspiesza. Cóż, tutaj otrzymałam zupełne przeciwieństwo i okazało się, że w tym przypadku bardzo mi się to spodobało. Cały urok „Bieli nocy” polega na tym niespiesznym tempie, w czasie którego poznajemy bliżej życie mieszkańców. Ta książka to doskonały przykład, że nie zawsze musi być mnóstwo rozlewu krwi, aby było ciekawie i aby czytelnik nie mógł się oderwać od lektury.

„Biel nocy” to powieść, którą czyta się szybko, ponieważ wciąga od samego początku, a klimat małej, zamkniętej społeczności oddziałuje na wyobraźnię czytelnika. Polubiłam styl Cleeves, dzięki dwóm pierwszym tomom serii „Kwartet szetlandzki” i z niecierpliwością wyczekuję kolejnego!


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.



środa, 9 stycznia 2019

Jussi Adler-Olsen - Kobieta w klatce

Jussi Adler-Olsen - Kobieta w klatce


Tytuł książki: Kobieta w klatce
Oryginalny tytuł: Kvinden i buret
Autor: Jussi Adler-Olsen
Wydawnictwo: Sonia Draga
Ilość stron: 368
Data wydania: 27.09.2017

Na pokładzie promu kursującego między Rødby a Puttgarden w 2002 roku znika młoda parlamentarzystka, Merete Lynggaard. Nie ma żadnych śladów uprowadzenia, ani świadków zdarzenia. Policja po przeprowadzeniu śledztwa, uznaje, że kobieta musiała wypaść za burtę i utonąć. W 2007 roku zostaje powołany Departament Q, który ma się zajmować nierozwiązanymi sprawami sprzed lat. Jego dowódcą zostaje Carl Mørck, a pierwszą sprawą, którą ma zamiar rozwiązać jest zaginięcie Merete. Czy uda mu się dowiedzieć, co naprawdę spotkało tę kobietę?

Jussi Adler-Olsen urodził się w Kopenhadze jako Carl Valdemar Henry Adler-Olsen. Zanim został pisarzem, pracował m.in. jako redaktor, tłumacz, dramaturg, wydawca komiksów, kompozytor i dziennikarz. Karierę pisarską rozpoczął od samodzielnych powieści, a następnie rozpoczął serię o Departamencie Q. Po przeczytaniu czwartego oraz piątego tomu, a także obejrzeniu ekranizacji „Kobiety w klatce”, przyszedł czas, aby zapoznać się z początkowymi książkami cyklu.

Styl autora jest mi już znany, więc wiedziałam, czego się spodziewać. Występuje tutaj narracja trzecioosobowa oraz liczne retrospekcje. Wydarzenia teraźniejsze opisują postępy w śledztwie czynione przez Departament Q, natomiast zostały również wplecione fragmenty z wydarzeń sprzed pięciu lat, kiedy to zniknęła Merete Lynggaard. Te krótkie fragmenty odsłaniają przed czytelnikiem stopniowo dramatyczne wydarzenia ukazujące, co się z nią działo po zniknięciu z promu.

Carl Mørck to policjant po przejściach. Zmaga się z problemami zarówno związanymi z pracą jak i w życiu osobistym. Niedawno podczas jednej z akcji z udziałem Mørcka doszło do tragedii, z którą nie jest w stanie sobie poradzić. Jakby tego było mało, mimo iż rozstał się z żoną to ona nie chce dać mu rozwodu, a także Carl zmaga się z wychowywaniem jej syna. Mimo, że po przeniesieniu do Departamentu Q, początkowo sprawia wrażenie leniwego, później daje się poznać z lepszej strony. Natomiast zdecydowanie od razu polubiłam tajemniczego Assada. Jest on Syryjczykiem, który początkowo ma tylko parzyć kawę swojemu przełożonemu. Szybko się okazuje, że jest nadzwyczaj spostrzegawczy, inteligentny, a jego pomoc w rozwiązywanej sprawie jest nieoceniona.

„Kobieta w klatce” to kryminał z bardzo ciekawym pomysłem na zemstę oprawcy Merete. Muszę przyznać, że nie spotkałam się wcześniej z takimi metodami tortur i były one dla mnie wstrząsające. Nie wyobrażam sobie jak można przez tyle czasu znosić takie okrucieństwa. Jest to również książka, w której napięcie zostało dobrze zbudowane i czyta się ją naprawdę szybko. Jedyne do czego mogę się przyczepić to to, że z pewnością łatwo odgadnąć, kto stoi za tym, co spotkało zaginioną. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo lubię serię o Departamencie Q.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga.


poniedziałek, 7 stycznia 2019

Ann Cleeves - Czerń kruka

Ann Cleeves - Czerń kruka

Tytuł książki: Czerń kruka
Oryginalny tytuł: Raven black
Autor: Ann Cleeves
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 416
Data wydania: 22.08.2018

Pewien zimowy styczniowy poranek na Szetlandach odmienia spokojne dotąd życia mieszkańców. Fran Hunter wracając do domu, znajduje w śniegu ciało nastolatki. Wydarzenie wstrząsa mieszkańcami całej wyspy, a wszyscy niemal jednogłośnie obarczają winą miejscowego samotnika Magnusa Taita. Detektyw Jimmy Perez razem z kolegami ze Szkocji rozpoczynają śledztwo w tej sprawie, ponieważ aby kogoś skazać, potrzeba dowodów.

Ann Cleeves dorastala na wsi w Herefordshire, a później w North Devon. Za swoje kryminały zebrała szereg nagród, a w 2017 roku otrzymała Złoty Sztylet od Stowarzyszenia Pisarzy Literatury Kryminalnej, które jest najwyższym tego typu wyróżnieniem w Wielkiej Brytanii. Jej książki zostały przetłumaczone na 20 języków i doczekały się kilku ekranizacji. Bardzo lubię klimat małych, zamkniętych społeczności, więc nie mogłam się doczekać lektury „Czerni kruka”, będącego pierwszym tomem serii „Kwartet szetlandzki”.

Cleeves świetnie przedstawiła tu niewielkie środowisko ludzi. Z całą pewnością pomocne były jej własne doświadczenia, które pozwoliły jej tak realnie przybliżyć czytelnikowi wzajemne relacje i zależności międzyludzkie w takiej grupie osób. Mieszkańcy opisywanej szetlandzkiej wyspy czuli się bardzo bezpiecznie, każdy każdego znał i wszyscy wszystko o sobie wiedzieli. W związku z tym nie czuli potrzeby zamykania na noc drzwi, czy surowego nadzorowania godzin powrotów swoich dzieci. Nie widzieli zagrożeń wśród siebie, jedyne na co kazali uważać swoim pociechom było nie podchodzenie zbyt blisko do krawędzi klifu.

Autorka stopniowo budowała tutaj napięcie. Znajdziemy tu sporo opisów, które uważam, że w tym przypadku są potrzebne, aby dobrze przedstawić mieszkańców wyspy, a także, aby bohaterowie wydawali się realni. Wbrew pozorom ich życie nie jest sielanką i spotykają się z problemami jak każdy, np. ciężka choroba bliskiej osoby. Zazwyczaj wolę, kiedy w kryminałach akcja ze strony na stronę przyspiesza, ale tutaj było to potrzebne, aby stworzyć klimat pełen niepokoju, podejrzeń i lęku.

„Czerń kruka” to kryminał, który zasługuje na uwagę ze względu na dobrze stworzony klimat oraz kreację bohaterów. Niektóre rzeczy byłam w stanie przewidzieć i z pewnością niektórych mogą przynudzać liczne opisy, nie zmienia to jednak faktu, że mi ta lektura się podobała i cieszę się, że mogę od razu sięgnąć po drugi tom.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.



czwartek, 3 stycznia 2019

Małgorzata Rogala - Zapłata

Małgorzata Rogala - Zapłata


Tytuł książki: Zapłata
Autor: Małgorzata Rogala
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 352
Data wydania: 14.11.2018

W warszawskim klubie Casablanca ginie syn adwokata. Nie ma wątpliwości, że było to morderstwo. Kto mógł chcieć śmierci tego młodego mężczyzny? Policjanci prowadzący tę sprawę łączą ją z wydarzeniami z przed ośmiu lat. Czy wyjaśnienie skrywanych przez lata tajemnic przybliży Agatę Górską i Sławka Tomczyka do rozwiązania tej sprawy?

„Zapłata” to pierwszy tom cyklu o starszej aspirant Agacie Górskiej i komisarzu Sławku Tomczyku. Do tej pory czytałam tylko „Kiedyś Cię odnajdę” Małgorzaty Rogali, ale ta książka podobała mi się na tyle, że wiedziałam, że za jakiś czas znowu sięgnę po jej twórczość. Stało się tak przy okazji wznowienia wydania początkowej powieści serii. Czy i tym razem się nie zawiodłam?

Styl autorki jest lekki i nie znajdziemy w tej książce zbędnych opisów, dzięki czemu czyta się ją naprawdę szybko. Dobrym posunięciem było wprowadzenie do tej powieści kilku retrospekcji, które pozwoliły czytelnikowi poznać pewne wydarzenia z przed dwudziestu oraz z przed ośmiu lat. Oprócz tego Rogala urozmaiciła cały tekst krótkimi fragmentami opisującymi myśli lub planowanie dalszych działań mordercy. Na uwagę zasługuje również nietypowe narzędzie zbrodni, które mnie zaskoczyło. Wydawało się niezwykle wyszukaną metodą.

Mocną stroną „Zapłaty” są bohaterowie. Zarówno Agata jak i Sławek sprawiają wrażenie bardzo realnych postaci. Autorka dobrze dopracowała tę część swojej powieści, ponieważ te osoby od razu zyskały moją sympatię. Nie są przerysowani, tylko tacy zwyczajni i borykają się z różnymi problemami osobistymi. Rogala zdecydowanie nie ułatwiła im prowadzenia śledztwa, kiedy się okazało, że oboje są w nie zaangażowani emocjonalnie. Oprócz wątku kryminalnego, mamy tutaj również wątki obyczajowy i romantyczny, ale na szczęście są one na dalszym planie.

„Zapłata” to kryminał, w którym udało mi się przewidzieć, kto jest mordercą. Choć muszę przyznać, że autorka starała się czytelnika mylić. Nie znajdziemy tu również brutalnych opisów, czy mnóstwa trupów, ale cała historia była wciągająca i nie mogłam się od niej oderwać dopóki nie poznałam zakończenia. Na pewno sięgnę po kolejne tomy.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


poniedziałek, 31 grudnia 2018

Louise Jensen - Randka

Louise Jensen - Randka

Tytuł książki: Randka
Oryginalny tytuł: The date
Autor: Louise Jensen
Wydawnictwo: Burda Książki
Ilość stron: 368
Data wydania: 17.10.2018

Alison próbuje poradzić sobie z niedawną separacją i rozpadającym się małżeństwem. Przyjaciele namawiają ją do pójścia na randkę z mężczyzną poznanym na portalu randkowym. Wydawać by się mogło, że to będzie sobotni wieczór jak każdy inny. Jednak, kiedy kobieta budzi się w niedzielę rano, odkrywa, że nic nie jest takie jak dawniej. Na głowie ma guza, na dłoniach zaschniętą krew, a kiedy patrzy w lustro, nie rozpoznaje własnej twarzy. Czy kobiecie grozi niebezpieczeństwo?

Louise Jensen już jako dziecko marzyła by zostać pisarką, a w wieku trzydziestu lat postanowiła to urzeczywistnić. Jej debiutancka powieść „Siostry” stała się bestsellerem i utrzymywała się na pierwszym miejscu listy najlepiej sprzedających się książek w Wielkiej Brytanii przez pięć tygodni. W 2016 roku powieść „Siostry” została nominowana do nagrody Goodreads Awards w kategorii Debiut Roku. Już od jakiegoś czasu miałam chęć przeczytać jakąś książkę Jensen i w końcu mój wybór padł na tę najnowszą.

Autorka zdecydowała się tutaj na narracją pierwszoosobową. W moim odczuciu było to dobre posunięcie, ponieważ dzięki temu podczas lektury przeżywałam razem z główną bohaterką lęk, zdezorientowanie, niepokój, czy bezradność. Wpływanie na emocje lub odczucia czytelnika wymaga umiejętności i doceniam ten aspekt w książkach. Styl autorki jest lekki, teoretycznie książkę czyta się dość szybko ze względu na prosty język.

Muszę jednak przyznać, że mam pewne zarzuty, co do fabuły. Początek książki trochę mnie wynudził ze względu na przydługie opisy, które nie wiele wnosiły do całej historii. Później, kiedy akcja trochę się rozwinęła, było o wiele lepiej – nie mogłam się wręcz oderwać. Jedną rzecz przewidziałam już na samym początku i potem potwierdziło się moje przypuszczenie, ale co do reszty, ciągle zmieniałam zdanie. Uważam więc, że Jensen całkiem nieźle podsuwała mylne tropy i wodziła czytelnika za nos.

Ciekawym wątkiem, z którym ja nieczęsto spotykam się w literaturze, było poruszenie zagadnienia prozopagnozji. Jest to zaburzenie polegające na braku umiejętności rozpoznawania twarzy, nawet członków rodziny, czy przyjaciół. Nie znam nikogo, kto cierpiałby na to zaburzenie, ale nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak dezorientujące musi być życie ze ślepotą twarzy.

„Randka” to całkiem niezły thriller psychologiczny. Pomijając przydługi początek, pełen zbyt dużej ilości opisów to ciekawa i wciągająca lektura, której zakończenie z pewnością zaskoczy wielu czytelników. Sięgnięcie po powieść Jensen było dobrą decyzją i koniecznie muszę nadrobić jej poprzednie książki.


Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.




piątek, 28 grudnia 2018

Monika Magoska-Suchar, Syliwa Dubielecka - Korona przeznaczenia

Monika Magoska-Suchar, Syliwa Dubielecka - Korona przeznaczenia


Tytuł książki: Korona przeznaczenia
Autorki: Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość stron: 780
Data premiery: 25.10.2018


Były Mistrz Walk i jego ukochana uciekli ze Związku, aby rozpocząć nowe życie na śnieżnej Północy. Nie jest to jednak takie proste, ponieważ na drodze do spełnienia ich marzeń, staje Przeznaczenie. Severo, aby uratować Ariadnę, zawiera krwawy pakt, którego stawką jest osiem milionów dusz. Oprócz tego kochankowie muszą się zmierzyć z Mrokiem, który uwalnia się z więzienia z chęcią zemsty i zmiany Losu Kontynentu. Czy będzie im dane żyć długo i szczęśliwie?

„Korona przeznaczenia” to drugi i ostatni tom serii. Polecam czytać te książki we właściwej kolejności, bo wydarzenia są ze sobą mocno powiązane. Po przeczytaniu „Klątwy przeznaczenia”, wyczekiwałam kolejnej części z dwóch powodów. Pierwszym była ciekawość – koniecznie chciałam jak najszybciej poznać dalsze losy bohaterów. Zaś drugim jest fakt, że mam przyjemność patronować tej pozycji, za co bardzo dziękuję autorkom.

Ariadna to młodziutka dziewczyna, która może momentami wydawać się zbyt naiwna i trochę irytować. Jednak w obliczu tego, ile przygód spotyka tutaj naszych bohaterów, ja tego nie odbierałam w taki sposób. Wykazywała się również sporą odwagą, co sprawiało, że zyskała moją sympatię. Natomiast Severo, pokazuje w tej części, że dla ukochanej jest zrobić wszystko i jest gotów ponieść każdą ofiarę. Liczy się dla niego tylko Ariadna i przedkłada jej życie nad życie innych, czyniąc w ten sposób rzeczy nie do końca chwalebne. Mimo pojawiającego się między bohaterami dystansu, kibicowałam im i pragnęłam, aby wszystko dobrze się skończyło. Czy tak było? Musicie to sprawdzić sami ;)

„Korona przeznaczenia” to ponownie bardzo obszerna lektura. Jednak styl autorek jest lekki i czyta się ją naprawdę dobrze. Oprócz tego, nie ma tu zbędnych opisów. Pojawiają się tu za to elementy, które sprawiają, że książkę ciężko odłożyć dopóki nie pozna się jej zakończenia. Mamy tutaj jeszcze więcej bohaterów, magii, walk i mnóstwo zwrotów akcji. Na tych prawie 800 stronach, autorki nie raz mnie zaskoczyły tym, w jaką stronę poprowadziły fabułę.

Tym, co również mi się podobało, a zabrakło tego w pierwszym tomie jest parę dodatków, które się tu pojawiły. Na początku książki znajdziemy mapę, a ja akurat lubię ten element w książkach. Oprócz tego na końcu znajdziemy spis bohaterów, co pozwoli przypomnieć sobie, kim jest dana postać lub uniknąć ich mylenia. I coś, co było dla mnie kolejnym zaskoczeniem, czyli fragment „Zapisane w toni”.

„Korona przeznaczenia” to książka z ciekawą fabułą, mnóstwem czarów i wartką akcją. Zdecydowanie podczas tej lektury nie można się nudzić. Przeczytajcie tę serię, bo polscy autorzy swoimi umiejętnościami zdecydowanie dorównują autorom zagranicznym i zawsze warto samemu wyrobić sobie opinię.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji oraz możliwość patronowania tej książce dziękuję Autorkom oraz Wydawnictwu NieZwykłemu.
Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger