piątek, 16 listopada 2018

Adrian Bednarek - Skazany na zło

Adrian Bednarek - Skazany na zło

Tytuł książki: Skazany na zło
Autor: Adrian Bednarek
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 328
Data wydania: 03.10.2018

Wiktor jest niespełna trzydziestoletnim mężczyzną, który prowadzi swoją firmę oraz ma kochającą żonę. Niestety mężczyzna ma też słabości w postaci alkoholizmu oraz kochanki. Podczas pewnej potajemnej schadzki z Moniką dochodzi do tragedii. Kobieta umiera, a jedynym świadkiem jest Wiktor. Postanawia nie wzywać pomocy, bo wtedy wszyscy dowiedzieliby się o jego romansie. Niedługo potem na swoje urodziny dostaje prezent, z którego dowiaduje się, że był świadek tego zdarzenia.

Z twórczością Adriana Bednarka zetknęłam się przy okazji "Pamiętnika diabła". I choć dalsze tomy serii o Kubie Sobańskim wciąż mam przed sobą to tym razem postanowiłam sięgnąć po najnowszą książkę autora i przeczytać coś z poza serii. Opis mnie zainteresował, więc nie dałam książce długo czekać na swoją kolej. 

"Skazany na zło" to książka, w której występuje narracja pierwszoosobowa. Całą historię poznajemy z perspektywy dwóch osób - Wiktora oraz Reżysera. Styl autora jest lekki, a książka liczy niewiele ponad 300 stron, więc czyta się ją naprawdę szybko. Tak jak autor sam przyznał jest to jedna z pierwszych jego książek, która po prostu czekała w szufladzie i niestety trochę to widać. Uważam, że nie do końca została dopracowana. Moim zdaniem początek zbyt długo się rozwijał. Niby zaczyna się śmiercią kochanki głównego bohatera, ale dalej zabrakło mi czegoś, co trzymałoby w napięciu równie mocno. 

Zdecydowanie pozytywnie oceniam kreację głównego bohatera oraz Reżysera. Podobała mi się przemiana, jaką przechodzi Wiktor, którą czytelnik obserwuje w trakcie lektury. Byłam ciekawa tego, do czego będzie w stanie się on posunąć i czy będzie w stanie przekroczyć kolejną granicę. Na uwagę zasługuje również postać Reżysera. Początkowo wiemy o nim bardzo niewiele i akurat fragmentów dotyczących jego osoby wyczekiwałam z niecierpliwością. Fascynującym było spojrzeć na wydarzenia oczami "tego złego". Muszę również przyznać, że ciężko zgadnąć, kim jest ta osoba.

"Skazany na zło" to thriller godny uwagi. Może niektóre rzeczy można by lepiej dopracować, ale to co doceniam w twórczości autora to to, że nie brakuje tu brutalnych opisów. Zarówno fani twórczości Bednarka będą zadowoleni.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Novae Res.




środa, 14 listopada 2018

Susan Lewis - Odkąd odeszła

Susan Lewis - Odkąd odeszła

Tytuł książki: Odkąd odeszła
Oryginalny tytuł: Behind closed doors
Autor: Susan Lewis
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 416
Data wydania: 14.09.2018

Andee Lawrence niedawno rozstała się z mężem oraz zrezygnowała z pracy w policji. Postanawia jednak zostać detektywem i przyjmuje zlecenie od rodziny, której przed dwoma latami zaginęła córka. Prowadzone wtedy śledztwo nie przyniosło żadnych odpowiedzi, więc kobieta postanawia podjąć się zadania.
Rowzee Cane to emerytowana nauczycielka, która niedawno dowiedziała się, że ma nowotwór mózgu i choć jej stan szybko się pogarsza, postanawia ona nie informować o tym swojej rodziny i pozamykać swoje sprawy na własnych zasadach. Drogi tych dwóch kobiet w pewnym momencie się skrzyżują. Co je połączy oraz czy uda się dowiedzieć prawdy o tajemniczym zniknięciu sprzed lat?

Susan Lewis jest pisarką zamieszkałą na zachodzie Anglii. Uczęszczała ona do The Red Maid's School w Bristolu. Pracowała między innymi jako dziennikarka w HTV oraz w Thames Television. Debiutowała w 1988 roku książką "Kobiety z klasą" i wydała już ponad dwadzieścia powieści. Dwukrotnie była nominowana do nagrody Romantic Novel Of The Year przyznawanej przez Romantic Novelists' Association. Z twórczością Lewis zetknęłam się przy okazji "Dziewczyny, która wróciła". Niezbyt przypadła mi ona do gustu, więc postanowiłam dać twórczości autorki kolejną szansę.

"Odkąd odeszła" to pierwszy tom cyklu o Detektyw Andee Lawrence. Nie jest to typowy kryminał, więc zapewne miłośnikom mocnych i brutalnych książek z tego gatunku nie przypadnie do gustu. Początek był dobry, ale w dalszej części autorka skupiła się na wątku obyczajowym oraz romantycznym, bardzo szczegółowo opisała codzienność postaci. Bardziej bym zakwalifikowała tę lekturę do gatunku obyczajowego.

Nawiązując do powyższego, nie jest to również książka z nagłymi i częstymi zwrotami akcji oraz brak tu zawrotnego tempa. Wszystko toczy się powoli i rozwija się w swoim tempie. Wątek kryminalny w moim odczuciu za bardzo został zepchnięty na boczny tor. Nie zawsze musi być brutalnie, czy mrocznie, ale zwyczajnie zabrakło mi tu choćby napięcia w oczekiwaniu na dalsze wydarzenia.

To, co zdecydowanie uważam za mocną stronę tej powieści to poruszenie ważnego i trudnego tematu, jakim jest eutanazja. To wciąż temat tabu, o którym moim zdaniem powinno się mówić o wiele więcej. Akurat ten wątek mnie zaciekawił i bardzo chciałam się dowiedzieć jak dalej potoczą się bohaterki, która pragnie umrzeć. Zastanawiałam się, czy poinformuje w końcu swoją rodzinę o stanie zdrowia.

Podsumowując, "Odkąd odeszła" może się podobać, jeśli sięgając po tę lekturę ma się świadomość, że raczej jest to literatura kobieca, w głównej mierze obyczajowa z minimalnym wątkiem kryminalnym. Myślę, że komuś kto nie oczekuje mocnych wrażeń, ta lektura przypadnie do gustu.


Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.




niedziela, 11 listopada 2018

Robert Małecki - Skaza

Robert Małecki - Skaza

Tytuł książki: Skaza
Autor: Robert Małecki
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 568
Data wydania: 05.09.2018

Zimą 2018 roku w jeziorze skutym lodem, zostają wyciągnięte zwłoki nastolatka. Nie wygląda to na nic innego jak śmierć spowodowaną utonięciem. W łódce nieopodal znajduje się także ciało starszego, bezdomnego mężczyzny, który najprawdopodobniej zamarzł. Wydaje się, że te dwa zgony łączy jedynie mroźna noc i nie ma powodów do wszczynania śledztwa. Jednak Bernard Gross stawia pytania, na które brakuje odpowiedzi. Czy odkryje prawdziwe powody śmierci tej dwójki?

Twórczość Roberta Małeckiego polubiłam za sprawą trylogii o Marku Benerze. Tą serią zyskał moją sympatię oraz sprawił, że po jego książki mogę sięgać w ciemno. W moim odczuciu Małecki tworzy solidne kryminały, których ja jestem fanką i zdecydowanie należy do grona moich ulubionych polskich autorów! Zatem byłam bardzo ciekawa jego najnowszej książki i nie mogłam się doczekać aż zacznę ją czytać.

W „Skazie” występuje narracja trzecioosobowa, a akcja została poprowadzona dwutorowo. Wydarzenia teraźniejsze przeplatają się z fragmentami retrospekcji, które ukazują zdarzenia sprzed dziesięciu lat. Nie ma tu zawrotnego tempa akcji, a wszystko dzieje się powoli, ale w tym przypadku uważam to za zaletę, bo autor dobrze zbudował napięcie. Małecki wielokrotnie podrzuca tu czytelnikowi mylne tropy i stopniowo odsłania karty, dopiero na końcu dając odpowiedzi.


Bernard Gross to komisarz, którego polubiłam od samego początku. Niestety autor go nie oszczędził i bohater został mocno doświadczony przez los, przez co było mi go szkoda. Oprócz tego jest to taki policjant, dla którego liczy się prawda i bada wszystkie możliwe tropy, aby za wszelką cenę rozwiązać sprawę. Oprócz tego podobało mi się jak bronił swoich ludzi. Skoro jestem przy bohaterach to nie chcąc zdradzać zbyt wiele, wspomnę tylko, że miłą niespodzianką było pojawienie się w „Skazie” Marka Benera.

W mojej opinii „Skaza” to świetny kryminał, który posiada wszystko to, czego oczekuję od książek tego gatunku. Świetnie uknuta intryga, której rozwiązanie ciężko przewidzieć. Wielowątkowa akcja, która sprawia, że czytelnik jest wodzony za nos. A także dobrze zbudowane napięcie, które powoduje, że ciężko odłożyć tę lekturę dopóki nie przeczyta się ostatniej strony. A do tego postaci, które nie są przerysowane i sprawiają wrażenie takich z krwi i kości.


Zatem, jeśli jeszcze się zastanawialiście, czy sięgnąć po „Skazę” to mam nadzieję, że rozwiałam Wasze wątpliwości i to zrobicie. Dobra lektura gwarantowana! Ja nie mogę się już doczekać kolejnego tomu.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.



wtorek, 6 listopada 2018

Adam Silvera - Zostawiłeś mi tylko przeszłość

Adam Silvera - Zostawiłeś mi tylko przeszłość

Tytuł książki: Zostawiłeś mi tylko przeszłość
Oryginalny tytuł: History is all you left me
Autor: Adam Silvera
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 424
Data premiery: 05.09.2018

Griffin jest nastolatkiem, który uwielbia Harry'ego Pottera oraz cierpi na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Po wielu latach jego najlepszy przyjaciel Theo, staje się dla niego kimś więcej. Jednak los nie pozwala im się długo nacieszyć ich nową relacją, ponieważ chłopak wyjeżdża do Kalifornii na studia, gdzie poznaje kogoś innego. Zdarza się tam również wypadek, który na zawsze odmieni życie Griffina.

Z twórczością Adama Silvery miałam okazję spotkać się już wcześniej. Po fenomenalnej historii w "More happy than not. Raczej szczęśliwy niż nie" wiedziałam, że jego kolejnej książki będę wyczekiwać z niecierpliwością oraz że sięgnę po nią w ciemno.

Styl autora jest lekki, a książkę czyta się bardzo szybko, mimo iż porusza on tu ważne i trudne tematy. Silvera w "Zostawiłeś mi tylko przeszłość" prowadzi akcję dwutorowo. Na przemian przeplata nam wydarzenia teraźniejsze, które zaczynają się pogrzebem z wydarzeniami z przeszłości. Podobał mi się taki zabieg, ponieważ zbudował pewnego rodzaju napięcie i spowodował, że dopiero na końcu czytelnik poznaje prawdę o pewnym istotnym wydarzeniu. Narracja występuje tu w formie pierwszoosobowej, a cała historia jest opowiadana z perspektywy Griffina i kierowana do Theo.

Adam Silvera w tej książce porusza sporo istotnych tematów takich jak homoseksualizm, pierwsza miłość, rozstanie, czy ból po utracie bliskiej osoby. Początkowo mogłoby się wydawać, że to historia jakich wiele, ale styl autora sprawia, że ta książka jest niezwykle emocjonalna i poruszająca. Jednak mimo tego w tej historii nie brakuje także wesołych momentów. Szczególnie te, które są wspomnieniami z przeszłości opisują wiele radosnych oraz zabawnych sytuacji, więc nie raz będziecie mogli się uśmiechnąć podczas tej lektury.

Na uwagę zasługują również bohaterowie wykreowani przez Silverę. Zarówno Griffin jak i Theo, czy Jackson to postaci niezwykle dopracowane. Ze swoimi wadami, czy problemami wydali mi się bardzo realni i rzeczywiści przez co szybko zyskali moją sympatię.

"Zostawiłeś mi tylko przeszłość" to dobra książka, jednak nie wywarła na mnie aż takiego wrażenia jak "More Happy Than Not". Tamtą opowieścią Silvera wysoko podniósł poprzeczkę, więc moje oczekiwania względem kolejnej były spore. Niemniej jednak nie zmienia to faktu, że polecam nową książkę autora i z niecierpliwością wyczekuję kolejnych.

Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


piątek, 2 listopada 2018

Alice Broadway - Tusz

Alice Broadway - Tusz

Tytuł książki: Tusz
Oryginalny tytuł: Ink
Autor: Alice Broadway
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 384
Data premiery: 05.09.2018


Każdy ważny moment w życiu zostawia ślad na skórze naznaczonych w postaci związanego z nim tatuażu. Po śmierci wykonywane są księgi ze skór, które pozwalają zostać im zapamiętanymi na zawsze. Leora Flint jest przekonana, że jej niedawno zmarły ojciec był najlepszą osobą jaką znała. Okazuje się jednak, że ktoś próbował coś zmienić w jego księdze, a ona doznaje szoku, kiedy wychodzi na jaw, że tak naprawdę nie znała Joela. Czy uda jej się sprawić, aby został zapamiętany?

Alice Broadway debiutowała „Tuszem” rozpoczynając tym samym cykl „Księgi skór”. Myślę, że pierwszą rzeczą, która przyciąga uwagę to zdecydowanie okładka, która pięknie się mieni, a także wspaniale oddaje główny motyw książki, jakim są tatuaże. Jednak  opis również mnie zaciekawił i postanowiłam sprawdzić, czy ta historia młodzieżowa przypadnie mi do gustu.

Tym, co zwykle najbardziej cenię w książkach fantastycznych jest kreatywność autora. I muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem świata, który wykreowała w tej książce Broadway. Autorka w głównej mierze skupiła się tu na ogromnej roli tatuaży i to z ich powodu ludzie zostają podzieleni na naznaczonych oraz nienaznaczonych, z których ci drudzy rzekomo stwarzają zagrożenie i zostali wygnani. Ale czy na pewno są zagrożeniem? Czy to tylko zdanie osób będących u władzy, którym przeszkadza „odmienność”? Ten motyw został opisany bardzo szczegółowo, każdy tatuaż odgrywa istotną rolę – część z nich można wybrać samodzielnie, a część z nich pojawia się po jakimś konkretnym zdarzeniu, na przykład lewa ręka jest zarezerwowana dla przestępstw i można je również odróżnić po grubości linii oraz po kolorze tuszu.

Drugą bardzo istotną rzeczą w życiu społeczeństwa wykreowanego przez Broadway są księgi wykonane po śmierci danej osoby z poszczególnych fragmentów jej skóry. Tak aby bliscy oglądając kolejne jej strony mogli zawsze o nich pamiętać. Jednak, aby taka księga trafiła do rodziny zmarłego, na ceremonii ważenia dusz musi zapaść decyzja, że była to dobra osoba. W przeciwnym razie księga zostaje spalona na oczach najbliższych, a zmarły zostaje skazany na zapomnienie. Być może młodszym czytelnikom może się to wydać obrzydliwe lub drastyczne, ja jednak uważam ten pomysł za oryginalny.

Styl Broadway jest lekki i książkę czyta się naprawdę szybko. Mam jednak zastrzeżenie, że poza powyższym, zabrakło mi większej ilości informacji o świecie, w którym żyje Leora. Być może autorka zostawiła to na kolejne tomy, ale czuję pewien niedosyt. Książka mogłaby dla mnie być trochę obszerniejsza na rzecz przekazania większej wiedzy czytelnikowi o czytanej rzeczywistości.

Główna bohaterka była dla mnie trochę nijaka. Z jednej strony zrozpaczona po śmierci ojca i próbująca za wszelką cenę zadbać o jego dobre imię, a z drugiej strony trochę nieporadna, niezdarna, chętnie polegająca na innych, nawet jeśli to nowo poznana osoba, o której wie bardzo niewiele. Nie zrobiła na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia, uważam, że to taka typowa nie do końca dopracowana postać z książek młodzieżowych.

„Tusz” to książka, którą cenię za pomysłowość autorki, bo ta zdecydowanie jest warta poświęcenia czasu na jej przeczytanie. Chcę jednak więcej i już nie mogę się doczekać kolejnego tomu!


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.




9

środa, 31 października 2018

Jussi Adler-Olsen - Pogrzebany

Jussi Adler-Olsen - Pogrzebany

Tytuł książki: Pogrzebany
Oryginalny tytuł: Marco Effekten
Autor: Jussi Adlen-Olsen
Wydawnictwo: Sonia Draga
Ilość stron: 470
Data premiery: 17.10.2018



Marco ma 15 lat i należy do klanu swojego stryja Zoli, który zmusza całą grupę do przestępczego życia. Najnowszym pomysłem ich przywódcy jest okaleczenie chłopaka, aby zwiększyć jego dochody zdobywane przez żebranie. W ten sposób chłopak podejmuje decyzję o ucieczce, a kiedy mu się to udaje, waha się czy wydać stryja i tym samym swojego ojca. Tym razem Carl, Assad oraz Rose prowadzą śledztwo dotyczące korupcji w sektorze bankowym oraz ministerstwie. Czy zadanie ich nie przerośnie, a Marco ujdzie z tego z życiem?

Jussi Alder-Olsen to autor, którego twórczość lubię. Zarówno książki jak i filmy na ich podstawie robią wrażenie. Miałam również okazję być na spotkaniu autorskim i muszę przyznać, że nie spodziewałam się, iż jest on tak zabawną osobą! Dowiedziałam się z niego między innymi, że nazwisko Morck oznacza „mrok” i ciekawą historię z tym związaną, a także tego, że seria o „Departamencie Q” jest zaplanowana na dziesięć tomów, a autor właśnie pisze ósmy.

„Pogrzebany” to piąty tom serii o „Departamencie Q”. Oprócz wątku kryminalnego Adler-Olsen w każdej swojej książce porusza jakiś ważny dla niego wątek społeczny. Tym razem postawił na nadużywanie władzy, korupcję, a także żebractwo, czy życie na ulicy. Moim zdaniem są to tematy niezwykle ważne dla społeczeństwa i choć to przykre to wciąż aktualne. Cieszę się, że autor poza dostarczeniem czytelnikowi rozrywki, stara się także przekazać swoje poglądy, czy po prostu coś uświadomić. Są takie rzeczy, nad którymi warto się czasem zastanowić.

Tutaj ponownie spotykamy się z dobrze znanymi bohaterami z poprzednich tomów, Carlem, Assadem oraz Rose. Bardzo polubiłam te postaci już w poprzednich częściach, a dialogi między nimi są bardzo zabawne, co jest kolejną zaletą książek autora. Choć byłam bardzo ciekawa kolejnego spotkania z tymi bohaterami to jednak Marco chyba najbardziej przykuł moją uwagę. Z jednej strony nie uczy się, a całe dnie spędza kradnąc, żebrząc lub popełniając inne drobne przestępstwa, więc może wzbudzać niechęć. Ale z drugiej strony było mi go bardzo szkoda, bo jest jeszcze dzieckiem i to nie jego wina, że jego ojciec wychowuje go w takim środowisku. Chłopak bardzo pragnął się stamtąd wyrwać, czy nawet uczęszczać do szkoły, co zostało mu zabronione.

Lubię styl autora i z całą pewnością dalej będę sięgać po jego książki. Jednak w ostatnim tomie wysoko podniósł sobie poprzeczkę i tutaj czegoś mi zabrakło. Tamta część była dla mnie bardziej poruszająca oraz wciągająca, a tutaj momentami jednak się nudziłam. Zabrakło mi większej dynamiki w akcji, co też jednak nie oznacza, że książka ta była zła. Bo autor całą intrygę starannie przemyślał i ciężko było przewidzieć dalszy rozwój wydarzeń, czy zakończenie. Po prostu poprzednia część była również dużo bardziej mroczna i być może niepotrzebnie oczekiwałam, czegoś na podobnym poziomie.


Podsumowując, polecam zarówno tę książkę. „Pogrzebany” to dobrze skonstruowany wielowątkowy kryminał, który przy okazji porusza ważne aspekty społeczne. Oczekując na kolejne książki autora, polecam Wam zapoznać się z całą serią, zarówno w wersji książkowej jak i filmowej.

Moja ocena: 6/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga.




Poniżej zdjęcia ze spotkania autorskiego w Warszawie.




poniedziałek, 29 października 2018

[Przedpremierowo] Samantha Young - Ostrożnie z miłością

[Przedpremierowo] Samantha Young - Ostrożnie z miłością
Tytuł książki: Ostrożnie z miłością
Oryginalny tytuł: Fight or Flight
Autor: Samantha Young
Wydawnictwo: Burda Książki
Ilość stron: 400
Data premiery: 31.10.2018



Caleb kupił ostatni bilet w pierwszej klasie, utrudniając tym powrót do domu Avie. Jej lot został odwołany i zmuszona została wracać okrężną drogą przez Chicago. Jakby tego było mało, spotyka tam aroganckiego Szkota, poznanego wcześniej na lotnisku. To spotkanie jednak kończy się namiętną nocą, która dla obojga jest jednorazową przygodą. Tyle, że pewnego dnia los ponownie stawia ich na swojej drodze. Czy tym razem połączy ich głęboka i długotrwała relacja?

Samantha Young to Szkotka, która  na swoim koncie ma już ponad dwadzieścia powieści o tematyce erotycznej oraz romansów. W 2012 roku została nominowana do Goodreads Choice Award dla najlepszego autora oraz do nagrody Best Romance w 2014 roku. Czytałam o tej autorce mnóstwo pozytywnych opinii, więc postanowiłam w końcu sięgnąć po jakąś jej książkę i mój wybór padł na tę najnowszą.

Początkowo po zapoznaniu się z opisem książki, obawiałam się, że to historia jakich czytałam już wiele i że niczym mnie nie zaskoczy. Bardzo się jednak myliłam! Po pierwsze styl autorki jest bardzo przyjemny, książkę czyta się szybko i nie zanudza czytelnika zbędnymi opisami. Po drugie to nie jest zwykły romans, a historia, która ma drugie dno. Podoba mi się, że Young nie skupiła się tu tylko na wątku romantycznym, ale poruszyła także głębsza problemy jak ból, cierpienie, zdrada, śmierć, czy radzenie sobie z trudnymi życiowymi sytuacjami.

Autorka nie oszczędzała w tej powieści swoich bohaterów. Oboje są doświadczeni przez los i zmagają się z własnym bagażem doświadczeń. Nie są przerysowani, czy zbyt idealni, bo nawet uroda może się okazać nie zawsze atutem. Podobało mi się także to jak rozwijała się między nimi relacja – początkowa niechęć przerodziła się w prawdziwe uczucie. Dialogi między Avą i Calebem mogą bawić, ponieważ on bywa arogancki, a ona umie się odgryźć i błyskotliwie zripostować jego przytyk.


„Ostrożnie z miłością” to pierwsza książka Samanthy Young, którą przeczytałam i z pewnością nie ostatnia. Autorka ma lekkie pióro, jej historia jest zabawna, ale przy tym porusza też trudniejsze tematy. Wczoraj miałam okazję być na spotkaniu autorskim i muszę przyznać, że autorka jest bardzo pozytywną osobą i sprawia wrażenie sympatycznej.


Moja ocena: 7/10


Za przedpremierowy egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.




czwartek, 25 października 2018

Hanna Greń - Popielate laleczki

Hanna Greń - Popielate laleczki

Tytuł książki: Popielate laleczki
Autor: Hanna Greń
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 444
Data wydania: 18.09.2018



Dwudziestoletnia Beata Szymanowska (zwana również Tulą), czyta wiadomość zaadresowaną do swojej matki, z której dowiaduje się, że ta jest szantażowana. Młoda kobieta postanawia chronić Astę i umawia się z prześladowcą na spotkanie, mając zamiar go przechytrzyć i nie płacić żądanej kwoty. Na miejscu jednak okazuje się, że mężczyzna jest martwy. Trzy lata później sytuacja ponownie się powtarza. Śledztwo w tej sprawie prowadzi aspirant Mirosław Ostaniec wraz z komendantem Konradem Procnerem.

„Popielate laleczki” to piąty i ostatni tom cyklu „W Trójkącie Beskidzkim”, zwanego również „Wiślańskim Cyklem”. Z tej serii czytałam tylko pierwszy tom i przed sięgnięciem po ostatni, polecam jednak zapoznać się z poprzednimi. Twórczość Hanny Greń polubiłam za sprawą serii „Polowanie na Pliszkę” i wyczekuję kolejnych książek tej autorki.

Przeczytawszy wcześniej kilka książek Greń, wiedziałam czego się spodziewać. Lubię jej styl oraz jej twórczość. Tutaj podobnie jak w pozostałych jej książkach, mimo, że głównym wątkiem jest wątek kryminalny to występuje tu mocno rozwinięta warstwa obyczajowa. Autorka mocno przybliżyła codzienność bohaterów oraz skupiła się na pokazaniu relacji matki z córką. Więź tego rodzaju może być bardzo silna i skłonić do uczynienia rzeczy, których nigdy by się nie zrobiło, gdy w grę wchodzi ochrona najbliższych, ale może być również pełna niedopowiedzeń ora wzajemnych podejrzeń i pretensji.

Autorka po raz kolejny umiejętnie poprowadziła intrygę wodząc czytelnika za nos. Podsuwała mylne tropy, odpowiednio zbudowała napięcie, więc tę lekturę czytałam z dużym zaciekawieniem i wyczekiwałam zakończenia z niecierpliwością. Jeśli oczekujecie ciągłych zwrotów akcji i mnóstwo krwawych opisów to niestety możecie być zawiedzeni. W książkach Greń wszystko toczy się powoli, ale w niczym to nie przeszkadza, a wręcz do tak poprowadzonej fabuły wydaje się to odpowiednie.


„Popielate laleczki” to kolejna dobra książka Hanny Greń. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak nadrobić pozostałe tomy z serii „W Trójkącie Beskidzkim”.


Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika.


wtorek, 23 października 2018

Johanna Holmstorm - Wyspa dusz

Johanna Holmstorm - Wyspa dusz

Tytuł książki: Wyspa dusz
Oryginalny tytuł: SJÄLARNAS Ö
Autor: Johanna Holmstorm
Wydawnictwo: Sonia Draga
Ilość stron: 444
Data wydania: 26.09.2018

Jesienią 1891 roku Kristina Andersson topi dwójkę swoich dzieci. Udaje jej się uniknąć więzienia, ale trafia do szpitala psychiatrycznego na wyspie, którą rzadko kto opuszcza. Czterdzieści lat później trafia tam również siedemnastoletnia Elli Curten. Młoda dziewczyna marzyła o lepszym życiu i uciekła z chłopakiem, który wciągnął ją w świat przestępstw, który dla niej skończył się zesłaniem na wyspę. Obie kobiety znajdują się pod opieką pielęgniarki Sigrid Frimna. Czy uda im się kiedyś opuścić wyspę?

Johanna Holmstorm urodziła się w 1981 roku w Helsinkach. Swoją debiutancką powieść wydała w 2003 roku i została ona nominowana do nagrody Szwedzkiego Radia. Za książkę „Camera Obscura” otrzymała między innymi nagrodę literacką gazety „Svenska Dagbladet”. Oprócz tego autorka napisała również dwie sztuki teatralne. Po „Wyspę dusz” sięgnęłam, ponieważ lubię motyw szpitali psychiatrycznych w książkach. Zazwyczaj jednak pojawia się on w częściej czytanych przeze mnie kryminałach i thrillerach, więc do tej lektury podeszłam z dużym zaciekawieniem, tym bardziej, że historia została oparta na prawdziwych wydarzeniach.

W tej książce występuje narracja trzecioosobowa, a cała historia została podzielona na trzy części opisujące losy poszczególnych kobiet: Kristiny, Elli oraz Sigrid. Akcja książki rozgrywa się na przestrzeni ponad czterdziestu lat. Podobało mi się takie przedstawienie wydarzeń oraz historii.

Każda z tych kobiet była zupełnie inna, a jednak połączył je los oraz miejsce. Kristina zanim dopuściła się okrutnego czynu, który przypieczętował jej los, nie miała najłatwiejszego życia. Czytając o jej losach było mi jej bardzo szkoda. Natomiast co do Elli to na początku ciężko było mi ją zrozumieć i sprawiała wrażenie rozkapryszonej. Natomiast Sigrid jest łącznikiem między tym co było czterdzieści lat wcześniej i tym, co wydarzyło się później. Między przeszłością, a teraźniejszością.

„Wyspa dusz” to historia bardzo poruszająca. Trzymanie kobiet do końca życia w takim zakładzie to ogromna tragedia, o ile część była naprawdę chora i potrzebowała pomocy, którą niekoniecznie otrzymywała to reszta znajdowała się tam do końca swoich dni na przykład tylko dlatego, że rodzina już o niej zapomniała lub nie miała do kogo wrócić. Na odludziu, bez kontaktu ze światem rzeczywistym każdy mógłby popaść w paranoję. Do tego metody stosowane w tamtych czasach w tego typu zakładach pozostawiały wiele do życzenia i krótko mówiąc były nieludzkie.

Choć było trochę momentów, które czasem nużyły to jednak cała powieść zrobiła na mnie dobre wrażenie. To opowieść o szaleństwie, macierzyństwie, a także o niesprawiedliwości wobec kobiet w dawnych czasach. Muszę przyznać, że autorka wyjątkowo dobrze oddała mroczny i niepokojący klimat towarzyszący szpitalom psychiatrycznym.

Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga.


Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger