wtorek, 28 stycznia 2020

Jojo Moyes – Światło w środku nocy

Jojo Moyes – Światło w środku nocy

Tytuł książki: Światło w środku nocy
Oryginalny Tytuł: The giver of stars
Autor: Jojo Moyes
Wydawnictwo: Znak Literanova
Ilość stron: 544
Data wydania: 20.01.2020

Alice niedawno wyszła za mąż za przystojnego Amerykanina. Wiązała ogromne nadzieje z tym ślubem na zmianę swojego życia. Razem z mężem przeprowadzili się do Baileyville, gdzie dzielą dach nad głową z teściem. Mężczyzna ten jest apodyktyczny i nie uznaje książek innych niż Biblia. Alice znajduje jednak sposób na wyrwanie się ze smutnej rzeczywistości w domu i dołącza do konnej biblioteki. Czy praca ta przyniesie jej satysfakcję? Jak dalej potoczą się relacje rodzinne kobiety?

Jojo Moyes jest brytyjską autorką bestsellerów oraz dziennikarką, mieszkającą wraz z mężem i trójką dzieci w Essex. Myślę, że nie trzeba jej nikomu przedstawiać, a to za sprawą „Zanim się pojawiłeś”, która przyniosła jej popularność i sprzedano ją w aż ponad pół miliona egzemplarzach. Zanim jednak Moyes zajęła się pisaniem,  pracowała przez dziesięć lat w „The Independent”. Autorka ta jest jedną z moich ulubionych i kiedy tylko dotarła do mnie jej najnowsza książka, od razu zabrałam się za czytanie.

Styl Moyes jak zawsze jest urzekający. Autorka ta pisze w piękny sposób o trudnych tematach, poruszając czytelnika do głębi. Bardzo do gustu przypadł mi klimat tej powieści. Moyes przenosi za sprawą swojej historii do lat 30. XX wieku. Uważam, że w realny sposób oddała atmosferę tamtych lat, kiedy życie wyglądało zupełnie inaczej niż obecnie. Kolejną rzeczą, która niebywale przypadła mi do gustu jest motyw konnej biblioteki. Jej pracownicy dostarczali książki konno osobom mającym utrudniony dostęp do literatury, np. dlatego, że mieszkali w znacznej odległości, czy po prostu nawet nie chodzili do szkoły. Praca ta nie była lekka, ponieważ kobiety te wykonywały ją od rana do nocy, niezależnie od warunków atmosferycznych.

Alice to postać, która od początku wzbudzała we mnie współczucie. Ze względu na męża, zmieniła miejsce zamieszkania, gdzie czuła się obco. Jednak to jej teść najbardziej uprzykrzał jej życie, we wszystko się wtrącał, narzucał swoją wolę, a nawet ją pobił. Mąż Alice nie miał żadnego głosu w domu, nie dawał swojej żonie żadnego wsparcia, ani czułości. Więc to postać, którą ciężko obdarzyć sympatią. Natomiast Margery to wspaniała bohaterka, która wiele wnosi do tej historii. To ona założyła konną bibliotekę i to ona w czasach, kiedy kobiety nie miały głosu, nie bała się ten głos zabrać. To silna kobieta, która wie czego chce i dąży do osiągnięcia swoich celów.

„Światło w środku nocy” to poruszająca opowieść o niezwykłej sile kobiecej przyjaźni oraz o walce o prawo głosu i równego traktowania. Moyes w tej powieści zawarła sporo trudnych tematów takich jak przemoc domowa, rasizm, trudny dostęp do wykształcenia, czy walka o prawa. Mnie ta powieść wielokrotnie wzruszyła i uważam ją za wartą uwagi.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

czwartek, 9 stycznia 2020

[Przedpremierowo] Robert Małecki – Zadra

[Przedpremierowo] Robert Małecki – Zadra

Tytuł książki: Zadra
Autor: Robert Małecki
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 528
Data premiery: 15.01.2020


Tym razem Bernard Gross zajmuje się sprawą odnalezionego z podchełmżyńskim lesie ciała. Widok jest dość nietypowy, ponieważ wygląda na samobójstwo, ale dlaczego ktoś dokonał tego w tak trudno dostępnym miejscu? Zagadka ta okazuje się być powiązana z tragicznymi wydarzeniami sprzed szesnastu lat, kiedy to zaginęła para studentów. Co łączy te wydarzenia? Czy uda się odnaleźć tę parę żywą? I czy prawda o tych wydarzeniach nie będzie zbyt wstrząsająca?

Robert Małecki to jeden z moich ulubionych autorów polskich kryminałów. Każdej kolejnej książki tego autora wyczekuję z niecierpliwością. A po lekturze „Zadry” utwierdzam się w tym, że po każdą kolejną książkę Małeckiego mogę sięgnąć w ciemno, bo wiem, iż przypadnie mi do gustu. „Zadra” to trzeci tom serii o komisarzu Bernardzie Grossie. Bardzo się cieszę, że nie ostatni i będę mogła jeszcze przeczytać o dalszych losach polubionych przeze mnie bohaterów.
Tak jak w poprzednich częściach, w „Zadrze” również występuje narracja trzecioosobowa. Dynamika akcji nie jest zawrotna, ale dzięki temu napięcie zostało odpowiednio zbudowane. W zagadkę kryminalną, Małecki wplata również wątki obyczajowe, które są równie interesujące i przejmujące, co główna sprawa. Kryminał ten jest wielowątkowy, a autor stopniowo odkrywa przed czytelnikiem kolejne niewiadome. I kiedy już mogłoby się wydawać, że jest się na dobrej drodze do rozwiązania zagadki, okazuje się, że jednak tylko się wydawało.

Wobec wykreowanych przez Małeckiego bohaterów nie można być obojętnym. Bernard Gross jest komisarzem sumiennie wykonującym swoje obowiązki służbowe, nawet jeśli cierpi na tym jego życie prywatne. Został tak dotkliwie doświadczony przez los, że nie da się mu nie współczuć i nie żywić nadziei, że mężczyzna w końcu zazna trochę szczęścia. Zazwyczaj w kryminałach wątek obyczajowy jest jedynie ciekawym, choć mało istotnym urozmaiceniem, natomiast tutaj jest bardzo wciągający i sprawia, że niektóre emocje przeżywa się razem z Bernardem.

Żałuję, że ta lektura jest już za mną, ponieważ była rewelacyjna i zazdroszczę tym, którzy mają ją przed sobą. „Zadra” zawiera wszystkie elementy, które według mnie kryminał powinien zawierać. Jest intrygująca i wielowątkowa zagadka, odpowiednio zbudowane napięcie, mylne tropy i wyraziści, autentyczni bohaterowie. Kolejny tom zapowiada się wyjątkowo ciekawie i chciałabym móc już go przeczytać.


Moja ocena: 8/10


Za przedpremierowy egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.





poniedziałek, 6 stycznia 2020

Anna Szafrańska – Nasze jutro

Anna Szafrańska – Nasze jutro
Tytuł książki: Nasze jutro
Autor: Anna Szafrańska
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość stron: 268
Data wydania: 04.12.2019

Łucja i Daniel próbują się uporać po tragicznych wydarzeniach kończących pierwszy tom. Ich ojciec niczego im nie ułatwia, ponieważ zamiast być wsparciem przeżywa to w samotności. Efektem tego jest rozpadająca się rodzina, która stopniowo się od siebie oddala. Jakby rozpacz po stracie bliskiej osoby to było mało, bohaterowie zmagają się z uczuciem, które jest pomiędzy nimi. Łucja również zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że Daniel jest dla niej kimś więcej. Jednak Zosia, dziewczyna chłopaka jest bardzo zazdrosna i zrobi wiele, aby pozbyć się rywalki. Czy dojdzie do kolejnej tragedii?

"Nasze jutro" to drugi i ostatni tom dylogii "Na zawsze". Pierwsza część zakończyła się w dość emocjonujący sposób, więc bardzo się cieszę, że na kontynuację nie trzeba było czekać długo. Teoretycznie są to książki młodzieżowe, jednak autorka zdecydowała się tu poruszyć trudne tematy, które sprawią, że i starszy czytelnik znajdzie tu coś dla siebie.

W tym tomie Szafrańska również zdecydowała się na narrację pierwszoosobową. Wydarzenia poznajemy na przemian z perspektywy Łucji oraz Daniela. Nieczęsto czytam literaturę z motywem zakazanej miłości, więc cieszę się, że w tym przypadku mogłam poznać myśli bohaterów, a dzięki temu lepiej ich zrozumieć. Temat zakazanej miłości poruszony przez autorkę jest trochę tematem tabu. Choć bohaterowie wiedzą, że nie powinni to ich uczucia są silniejsze. Bardzo trafnie został tu przedstawiony wątek reakcji społeczeństwa, która wiązała się z potępieniem, czy też odrzuceniem.

Daniel i Łucja sprawiają w tej części wrażenie bardziej dojrzałych, choć nie do końca, bo to zależy od danej sytuacji. Z jednej strony musieli szybciej dorosnąć i samodzielnie poradzić sobie ze stratą. Z drugiej zaś wiele sytuacji wynikało z ich braku dialogu. Myślę, że na ich miejscu większość nie wiedziałaby jak się zachować, bo nie jest to sytuacja spotykana na porządku dziennym. Ci bohaterowie są wykreowani tak rzeczywiście, że czytelnik niemal razem z nimi odczuwa ich ból i cierpienie. I zamiast ich potępiać, kibicuje im.

Najnowsza powieść młodzieżowa Anny Szafrańskiej to poruszająca opowieść o stracie, zakazanym uczuciu i braku akceptacji społeczeństwa. Historia ta wciąga od pierwszych stron i choć pewne wydarzenia można przewidzieć to absolutnie w niczym to nie przeszkadza, ponieważ warta jest przeczytania ze względu na emocje, które wywołuje.

Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji oraz możliwość patronowania tej powieści, dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu.


sobota, 4 stycznia 2020

Susanne Schötz – Sekretny język kotów

Susanne Schötz – Sekretny język kotów
Tytuł książki: Sekretny język kotów
Oryginalny Tytuł: Die geheime Sprache der Katzen
Autor: Susanne Schötz
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 240
Data wydania: 13.11.2019

Zastanawialiście się kiedyś, czy dobrze odczytujecie kocią mowę? Czy Wasz kot próbuje Wam właśnie przekazać, że jest głodny, zły, coś go boli, a może ma ochotę na zabawę? Od zawsze w moim domu były koty i o ile jako dziecko nie wiedziałam do końca o co chodzi mojemu czworonożnemu pupilowi to teraz mając go od prawie jedenastu lat, wydaje mi się, że dość dobrze go rozumiem. Kiedy dowiedziałam się o „Sekretnym języku kotów”, z ciekawością sięgnęłam po tę książkę, chcąc zweryfikować swoją wiedzę.

Susanne Schötz jest profesorem fonetyki a także wykładowczynią na Uniwersytecie w Lund. Przeprowadziła serię eksperymentów, w których do badania języka kotów wykorzystała techniki podobne do tych, których używa się, analizując ludzką mowę. Przy pomocy analizy akustycznej wyróżniła i opisała kocie odgłosy, wyszczególniając przy tym różnorodność tonów i melodii.

Mi książkę czytało się z przyjemnością i sporym zaciekawieniem, ponieważ omawiany przez autorkę temat był dla mnie interesujący. Dodatkowo zawiera ona różne grafiki i wykresy dla urozmaicenia treści. Schötz dość szczegółowo przedstawia dźwięki wydawane przez koty oraz tłumaczy ich znaczenie. Autorka podeszła do tematu profesjonalnie i np. znajdziemy tu wiele wyjaśnień kociej mowy przedstawionych w sposób dość naukowy. W mojej opinii było to dobrym posunięciem, ponieważ starała się czymś poprzeć swoje tezy. Dla mnie absolutnie nie była to nużąca lektura i nie wiem, z czego wynikają tego typu opinie, z którymi się spotkałam. Uważam, że sięgając po tę książkę trzeba wiedzieć, po co się sięga, jeśli wybór jest świadomy to lektura z pewnością będzie satysfakcjonująca.


Autorka oprócz swoich badań zamieściła tu również ciekawostki ze swojego prywatnego życia i jej kotów. Moim zdaniem to ciekawe urozmaicenie, a także również cenna wiedza, ponieważ tu także Schötz zamieściła różnego rodzaju analizy kociej mowy dość szczegółowo omówione. Dzięki tej książce można nauczyć się odróżniać dźwięki wydawane przez koty i zrozumieć ich mowę. Moim zdaniem to ciekawa i przekazująca sporą wiedzę lektura, choć przyznaję, że wiele z tych rzeczy wiedziałam od dawna.

Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji oraz możliwość patronowania tej książce dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.


środa, 1 stycznia 2020

Remigiusz Mróz – Chór zapomnianych głosów

Remigiusz Mróz – Chór zapomnianych głosów

Tytuł książki: Chór zapomnianych głosów
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 496
Data wydania: 27.11.2019

Naukowcy w okręcie badawczym "Accipiter" podróżują przez kosmos. Ich celem jest dotarcie do planety, na której będzie można założyć cywilizację i zacząć nowe życie. Cała załoga pogrążona jest w głębokiej kriostazie do czasu do czasu aż dwójka z nich budzi się przedwcześnie. Kiedy jeden z nich widzi jak ginie jeden z ostatnich członków załogi, zdaje sobie sprawę, że coś poszło nie tak. Na pokładzie doszło do makabrycznej tragedii. Kto za nią stoi? I jak dalej potoczy się misja ocalałych?

Remigiusz Mróz urodził się w 1987 roku. Ukończył z wyróżnieniem Akademię Leona Koźmińskiego w Warszawie, uzyskując stopień naukowy doktora nauk prawnych. Jest laureatem Nagrody Czytelników Wielkiego Kalibru z 2016 roku z powieść "Kasacja". Jego książki były nominowane w Plebiscycie Książka Roku portalu Lubimy Czytać w kategorii kryminał, sensacja, thriller i dwukrotnie zdobył statuetki. Na podstawie serii z Chyłką powstał serial.

"Chór zapomnianych głosów" to książka z gatunku science-fiction. Nie miałam do tej pory okazji poznać twórczości tego autora w takiej odmianie i byłam mile zaskoczona, ponieważ dla mnie Mróz sprawdził się i tym razem. Powieść ta jest wielowątkowa, autor stara się czytelnika mylić na wszystkie możliwe sposoby i bardzo dobrze mu się to udaje. Myślę, że niektórym może przeszkadzać specjalistyczne nazewnictwo, które tu występuje, ponieważ może być ciężko przebrnąć przez niektóre fragmenty.

Ocalałymi na pokładzie okrętu badawczego są astrochemik Hakon Lindberg oraz nawigator Dija Udin Alhassan. Obaj dzielą ten sam los, nie wiedzą co się wydarzyło, ani co dalej. Najważniejszą jednak kwestią pozostaje to, kto stoi za okropnymi morderstwami i czy mogą sobie ufać. Bo skoro są jedynymi ocalałymi to wniosek nasuwa się sam, że musi za tym stać, któryś z nich. Ale czy na pewno? Mróz świetnie przedstawił portrety psychologiczne tych postaci. Ich wątpliwości, czy myśli, a także motywacje, którymi się kierują.


Mi bardzo przypadła do gustu ta inna odsłona Mroza. I choć "Chór zapomnianych głosów" to nie jego najnowsze dzieło (teraz zostało jedynie wznowione) to żałuję, że nie sięgnęłam po nie wcześniej. Jest tutaj wszystko, czego oczekiwałam. Wielowątkowa fabuła, dobrze wykreowani bohaterowie i zaskakujące zwroty akcji.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


poniedziałek, 30 grudnia 2019

[Przedpremierowo] Harlan Coben – O krok za daleko

[Przedpremierowo] Harlan Coben – O krok za daleko

Tytuł książki: O krok za daleko
Oryginalny Tytuł: Run away
Autor: Harlan Coben
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 448
Data premiery: 15.01.2020


Paige, córka Simona Green’a kilka miesięcy temu zaginęła bez śladu. Zrozpaczony mężczyzna nie traci nadziei i nie zaprzestaje swoich poszukiwań. Pewnego dnia natrafia na nią w Central Parku, gdzie narkomani grają, zarabiając w ten sposób na życie. Ojciec czeka aż jego córka dokończy swój „koncert” i pragnie z nią porozmawiać. Jednak na drodze staje mu jej chłopak Aaron, przez co dziewczyna po raz kolejny mu się wymyka. Jakiś czas później w ich wspólnym mieszkaniu zostają znalezione zwłoki narkomana, a Paige ponownie przepadła bez śladu. Czy to ona dokonała tej zbrodni? W co się wplątała?

„Widziałem to już nie raz i jeszcze nie raz zobaczę. To przez diabła… który w ciebie wstępuje. Maca i dźga, aż znajdzie twoje słabe miejsce, a wtedy przedostaje się przez skórę i wnika do krwi.”

Harlan Coben to autor, którego większość z Was zapewne dobrze zna. Swoją trzecią książką „Bez skrupułów” opublikowaną w 1995 roku, zdobył uznanie czytelników. Jako pierwszy współczesny autor otrzymał trzy prestiżowe nagrody literackie przyznawane w kategorii powieści kryminalnej, między innymi Edgar Allan Poe Award. Coben to mój ulubiony pisarz, a każdej z jego książek wyczekuję z niecierpliwością. Kiedy tylko otrzymałam przedpremierowo „O krok za daleko” od razu zaczęłam ją czytać.

„W życiu jest niewiele chwil prawdziwego szczęścia. Przeważnie nie zdajesz sobie sprawy, że je przeżywasz, dopóki nie przeminą.”

Styl autora w najnowszej powieści jest dokładnie taki, jakiego można się spodziewać znając jego twórczość. Coben posługuje się prostym, zrozumiałym językiem, a do swoich książek przemyca sporo humoru. Tym razem jest bardzo podobnie, choć odrobinę mniej tu zabawnych ciętych ripost, czy sarkazmu niż np. w serii z Bolitarem. Nie zmienia to jednak faktu, że od tej lektury ciężko było mi się oderwać. Coben porusza tu istotne tematy takie jak narkotyki, czy sekty. Na przykładzie Paige autor pokazał jak z młodej, zdolnej osoby, mającej przed sobą świetne perspektywy, można się stoczyć na dno. Ale także przedstawia wpływ sekt na osoby podatne na manipulację.

„Wrażenie jest często ważniejsze niż prawda.”



Simon jest zrozpaczonym ojcem, który nie może się pogodzić z tym, jaką drogę wybrała jego najstarsza córka Paige. Choć z żoną Ingrid, podjęli decyzję, że zaprzestaną poszukiwań, on nie może się z tym pogodzić i prowadzi własne śledztwo. Wykazał się inteligencją, a także odwagą, ponieważ wielokrotnie narażał swoje życie dla córki. Ingrid początkowo wzbudzała we mnie mieszane odczucia, ponieważ to właściwie ona wymusiła na mężu decyzję o zaprzestaniu poszukiwań Paige. Choć nie znalazłam się nigdy w podobnej sytuacji to ciężko było mi zrozumieć jej postępowanie. Jednocześnie była również dość tajemniczą postacią i bardzo byłam ciekawa, co ukrywała. Ostatecznie nie do końca udało mi się rozwiązać tą zagadkę i Cobenowi udało się mnie zaskoczyć.

„Nie ma w życiu wielu okazji, żeby zostać bohaterem. Więc należy korzystać, kiedy się nadarzy.”

Podsumowując, „O krok za daleko” to kolejny, świetny thriller Cobena. Powieść ta jest wielowątkowa, dynamiczna, a przede wszystkim, kiedy wydaje się, że już znamy rozwiązanie, okazuje się, że się myliliśmy. Żałuję jedynie, że książka ta skończyła się tak szybko.

„Życie wracało do normalności. I było to dobre życie. Naprawdę dobre. A w takiej sytuacji lepiej nie budzić licha.”

Moja ocena: 8/10


Za przedpremierowy egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Albatros.


sobota, 21 grudnia 2019

Kod Dedala - recenzja filmu

Kod Dedala - recenzja filmu



7 grudnia miałam okazję przedpremierowo obejrzeć "Kod Dedala", który swoją premierę w Polsce miał 20.12.2019 r. Dzisiaj pierwszy raz na swoim blogu chciałabym się podzielić opinią na tematu filmu. Produkcja ta opowiada o dziewięciu tłumaczach, którzy mają pracować nad tłumaczeniem kontynuacji bardzo popularnej serii. W tym celu zgadzają się na zamknięcie w luksusowym bunkrze, jednak bez dostępu do internetu, czy też możliwości kontaktu z bliskimi. Mimo dość sporych zabezpieczeń, wydawca otrzymuje wiadomość, iż jeśli nie wpłaci określonej sumy pieniędzy, treść książki zostanie udostępniona. Jak to możliwe? I kto za tym stoi?

Napisanie, że ten film powstał na faktach to zbyt wiele, jednak pewna prawdziwa historia zainspirowała reżysera Regisa Roinsarda do opowiedzenia swojego pomysłu na dużym ekranie. "Inferno" to czwarty tom serii Dana Browna o Robercie Langdonie. Nad przekładem tej powieści pracowało dwunastu tłumaczy z różnych krajów, zamkniętych w bunkrze we Włoszech. Sytuacja ta tak wpłynęła na wyobraźnię Roinsarda, że postanowił stworzyć thriller, w którym wykorzysta ten pomysł. Oryginalny francuski tytuł tego filmu brzmi "Lec Traducteurs", co w tłumaczeniu na nasz język oznacza "Tłumacze". Trochę moim zdaniem niepotrzebnie został on zmieniony na kolejne nawiązanie do twórczości Browna.

Przed przystąpieniem do obejrzenia "Kodu Dedala" zapoznałam się zarówno z opisem jak i twórcami oraz aktorami. Patrząc na obsadę powinna to być świetna rozrywka. Lambert Wilson i Olga Kurylenko to osoby, po których spodziewałam się najwięcej. Niestety się zawiodłam, bo ich gra aktorska w tym filmie była na bardzo niskim poziomie. Kurylenko przyciąga uwagę widza swoją urodą, choć w tym przypadku jedynie tym, bo jej mimika twarzy była bardzo uboga. Osobą ratującą ten film i całkowicie skradającą każde ujęcie, w którym się pojawia jest Alex Lawther. Jest on młodym artystą, który może być kojarzony z popularnego na Netflixie serialu "The End of the F***ing World". W "Kodzie Dedala" w mojej opinii wykonał kawał dobrej roboty i trochę uratował tę produkcję, bo warto się na nią wybrać do kina, między innymi ze względu na Lawthera.

Przechodząc do oceny fabuły muszę wspomnieć, że pomysł mnie zaintrygował. Pojawia się tutaj sporo zwrotów akcji, które jednak nie do końca zaskakują. Udało mi się przewidzieć, kto stoi za szantażem wycieku tekstu, natomiast nie do końca wpadłam na to jak się to udało. Reżyser starał się mylić widza, jednak w mojej ocenie, mało skutecznie. 

Podsumowując, "Kod Dedala" to film, który warto obejrzeć ze względu na Lawthera, pomysł na fabułę oraz żeby wyrobić sobie własną opinię. Mnie nie trzymała ta produkcja w napięciu i nie śledziłam dalszych losów w przejęciem. Uważam, że potencjał tej historii nie został w pełni wykorzystany. Nie odradzam jednak oglądania tego filmu, ponieważ z pewnością może umilić popołudnie. Jednak zaraz po obejrzeniu, widz raczej o nim zapomni.

czwartek, 19 grudnia 2019

Agnieszka Lis – Zapach goździków

Agnieszka Lis – Zapach goździków
Tytuł książki: Zapach goździków
Autor: Agnieszka Lis
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 336
Data wydania: 30.10.2019

Pewnego grudniowego dnia, kiedy każdy myśli o świątecznych przygotowaniach, Arkadiusz otrzymuje telefon dawnego znajomego. Nie ukrywa swojego zdziwienia, ponieważ nie rozmawiali od blisko czterdziestu lat. Mężczyzna przyjmuje jednak zaproszenie i zgadza się na spotkanie. Umawiają się w warszawskiej restauracji Prowansja, którą odziedziczył przyjaciel Arkadiusza. Czego chce od niego mężczyzna i dlaczego odezwał się po tylu latach?

Agnieszka Lis jest pisarką, zaś z wykształcenia pianistką oraz dziennikarką. Przez wiele lat pracowała w korporacjach jako handlowiec. Przez wiele lat publikowała w branżowych czasopismach muzycznych (np. Hi-Fi, Muzyka) oraz w magazynach Studio i Klasyka. Oprócz pisania książek, zajmuje się również nauką gry na fortepianie, a także prowadzi zajęcia "uczytelniające" dla dzieci.

Kiedy dowiedziałam się o nowej powieści Lis oraz że będzie ona świąteczną opowieścią, wiedziałam że sięgnę po nią w ciemno. Czy przypadła mi ta lektura do gustu? I tak i nie. Nie jest to najlepsza książka tej autorki, ale z pewnością nie jest też zupełnie zła. Lis w tej powieści porusza tutaj dość szczegółowo takie dziedziny jak winnice i rodzaje win, muzykę, a także sztukę (np. poprzez wyjście bohatera do filharmonii). Widać, że autorka posiada sporą wiedzę w tych tematach, natomiast myślę, że zbyt duża ilość opisów może być przytłaczająca i nużąca dla osób, które się na tym nie znają lub nie interesują. Choć jest tu świąteczny klimat to moim zdaniem trochę go tu za mało.

Bohaterowie w moim odczuciu zostali nie do końca dopracowani. Ciężko było mi ich polubić, czy zrozumieć czasami ich absurdalne zachowania. Arkadiusz mimo, iż jest rozwodnikiem, utrzymuje na tyle dobre stosunki z byłą małżonką, że razem spędzają Święta. Choć ona akurat przyprowadza ze sobą swojego nowego męża. U Klemensa, przyjaciela mężczyzny też jest dość nietypowo. Dawne urazy, wciąż są żywe. Niektóre sytuacje były dla mnie absurdalne, choć może wynika to z tego, że postaci w tej powieści są dość majętni, otaczają się pięknymi i drogimi rzeczami, a wtedy podejście do wszystkiego się zmienia.


"Zapach goździków" to powieść, która ma przepiękną okładkę przyciągającą wzrok, której niestety treść nie do końca jest równie urzekająca. Książka ta opowiada o sile rodziny, konfliktach, a także problemach finansowych. Niestety akcja toczy się dość wolno, a mnogość opisów sprawiała, że lektura to mi się dłużyła. Doceniam ją jednak za wartości, które przekazuje, a także za świąteczny klimat.

Moja ocena: 5/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


wtorek, 17 grudnia 2019

Agata Przybyłek – Bądź moim światłem

Agata Przybyłek – Bądź moim światłem

Tytuł książki: Bądź moim światłem
Autor: Agata Przybyłek
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 368
Data wydania: 30.10.2019

Pewnego listopadowego wieczoru Gdańsk pogrąża się w ciemności z powodu awarii prądu. Magda wraca do domu z zakupami, a jej telefon się rozładował. Na szczęście na pomoc przybywa jej mężczyzna użyczający latarki w telefonie. Wspólny spacer w ciemnościach oraz rozmowa, sprawiają, że między tą dwójką rodzi się wyjątkowe zrozumienie. Nic więcej jednak nie może się wydarzyć, ponieważ na kobietę w domu czeka mąż. Jaką decyzję podejmie Magda? Czy uda jej się wyjść z tej sytuacji nikogo nie raniąc?

Agata Przybyłek jest pisarką i psychologiem. Jej pierwsza powieść "Nie zmienił się tylko blond" ukazała się w 2015 roku. Obecnie ma na swoim koncie już kilkanaście powieści, które stały się bestsellerami. Swoją karierę pisarską rozpoczęła, kiedy chciała sobie poradzić z zawodem miłosnym. Choć przeczytałam dopiero kilka książek tej autorki to przypadły mi do gustu i bardzo byłam ciekawa tej najnowszej.

Akcja "Bądź moim światłem" rozpoczyna się w listopadzie i rozgrywa się przez około miesiąc czasu. W związku z tym jest to lektura bardziej zimowa ze względu na warunki atmosferyczne takie jak śnieg, czy mróz. Natomiast wątku świątecznego jest tutaj bardzo mało. Sądzę, że z tego powodu warto od tej książki zacząć sięganie po zimowo-świąteczne lektury. Muszę przyznać, że spodziewałam się kolejnej lekkiej, trochę przesłodzonej historii, którą przeczytam bardzo szybko i równie szybko sięgnę po kolejną. Pomyliłam się, ponieważ Przybyłek zawarła tu potężny ładunek emocjonalny, a także skłania czytelnika do refleksji nad słusznością i moralnością wyborów głównej bohaterki.

Bohaterowie tej powieści są wyraziści i nie pozostawiają czytelnika obojętnego. Magdę albo się polubi albo nie, ale jedno jest pewne - Przybyłek dała jej trudny wybór. Kobieta kiedyś była szczęśliwą mężatką, a wraz z ukochanym łączyły ich wspólne pasuje i wydawać by się mogło, że lepiej już być nie może. Jednak zdarzyła się w ich życiu tragedia, która sprawiła, że Paweł stał się arogancki i zgorzkniały. Zamiast walczyć, poddał się, a ich szczęście dobiegło końca. Zaś Michał to mężczyzna, który widząc kobietę w potrzebie, nie waha się jej pomóc.

"Bądź moim światłem" to wspaniała zimowa historia, która skłoni do refleksji i poruszy serce każdego czytelnika. Na długo po skończeniu tej powieści, nie mogłam o niej zapomnieć. Czy w sytuacji, w której znalazła się główna bohaterka można podjąć decyzję, która nikogo nie zrani? Książka ta niesie ze sobą spory ładunek emocjonalny i jest dość smutna oraz nostalgiczna, ale jednocześnie bardzo dobra!



Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


niedziela, 15 grudnia 2019

Gabriela Gargaś – Szczęście przy kominku

Gabriela Gargaś – Szczęście przy kominku

Tytuł książki: Szczęście przy kominku
Autor: Gabriela Gargaś
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 344
Data wydania: 30.10.2019

"Antykwariat z książką i kawą" to wyjątkowe miejsce, w którym można napić się malinowej herbaty, przeczytać książkę, a przede wszystkim porozmawiać z Bunią. Kobieta ta zawsze wysłucha, służy dobrą radą i zrozumieniem. Kiedy wokół ludzie myślą o świątecznych przygotowaniach, ich głowy zaprzątają również różne problemy. Czy Bunia znajdzie lek na ich troski? 

Gabriela Gargaś jest autorką kilkunastu powieści, które stały się bestsellerami. Jej książka "Pośród żółtych płatków róż" została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 portalu Lubimy Czytać w kategorii Literatura obyczajowa i romans. Jej życiowe motto brzmi: "Sztuką życia jest umieć cieszyć się małym szczęściem". Choć przeczytałam dopiero dwie książki Gargaś to zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie i z ogromną ciekawością sięgnęłam po jej kolejną powieść.

Styl autorki jest przyjemny i lekki, choć poruszone są tu trudniejsze tematy. Niestety w moim odczuciu trochę za mało pojawiło się tu świątecznej atmosfery. Niby jest kilka fragmentów dotyczących przygotowań do Świąt, natomiast moim zdaniem w świątecznej książce powinno ich być więcej. Natomiast dzięki temu, że Gargaś skupiła się na ludzkich problemach i emocjach, z pewnością wzruszy większość czytelników, a także skłoni ich do refleksji.

Bunia jest starszą panią, która potrafi każdego wysłuchać, a także chętnie dzieli się swoją mądrością życiową i dobrą radą. To taka ciepła i serdeczna osoba, której nie sposób nie obdarzyć zaufaniem i się jej nie zwierzyć. Iga jest samotną matką, ale oprócz córką, opiekuje się również dziadkiem chorującym na Alzheimera. Małżeństwo Laury i Krzysztofa przechodzi kryzys, odkąd w ich życiu pojawiło się nieplanowane dziecko. Kuba cierpi po rozstaniu z narzeczoną, która zaprosiła go na ślub z innym. Zaś Michał (syn Buni) nie radzi sobie z córką, która przechodzi okres buntu i nie chce mieć z nim kontaktu. Gargaś wykonała świetną robotę, ponieważ wykreowani przez nią bohaterowie są zwyczajni, nie pozbawieni wad oraz problemów.


"Szczęście przy kominku" to powieść chwytająca ze serce, która wywoła w czytelnikach łzy. Pojawia się tu wiele fragmentów nostalgicznych, ale również tych radosnych. Książki Gargaś są magiczne i choć trochę zbyt mało było tu dla mnie świątecznego klimatu to polecam Wam tę powieść.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


piątek, 13 grudnia 2019

Magdalena Kubasiewicz – Wigilijny pech

Magdalena Kubasiewicz – Wigilijny pech

Tytuł książki: Wigilijny pech
Autor: Magdalena Kubasiewicz
Wydawnictwo: W.A.B.
Ilość stron: 336
Data wydania: 27.11.2019

Diana Dąbrowska, zwana Didi nie lubi Świąt Bożego Narodzenia. To, co dla innych wiąże się z radością, ubieraniem choinki, pieczeniem pierniczków, kupowaniem prezentów oraz kolędowaniem, dla niej jest katorgą. W tym roku będzie jej wyjątkowo trudno przebrnąć przez ten okres, ponieważ w pierwszy dzień Świąt odbędzie się ślub jej młodszej siostry. A ona będzie musiała pojawić się na nim sama. Czy może być jeszcze gorzej?

Magdalena Kubasiewicz urodziła się w 1990 roku. Pochodzi z województwa świętokrzyskiego, ale obecnie mieszka oraz pracuje w Krakowie. Ukończyła studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Najbardziej uwielbia fantastykę, ale pisze książki w różnych gatunkach literackich. Należy do Hardej Hordy, czyli grupy zrzeszającej kilkanaście pisarek fantastyki. Twórczość Kubasiewicz była mi do tej pory nieznana, więc przy okazji dobrze zapowiadającej się powieści świątecznej, postanowiłam do zmienić.

Styl autorki jest lekki, choć porusza tu ona trudne tematy. Piękna okładka może sugerować historię miłosną, lecz ten wątek jest tu zepchnięty na dalszy plan i pojawia się dopiero na końcu książki. Kubasiewicz w swojej powieści postanowiła przybliżyć czytelnikom bardziej smutną i refleksyjną stronę Świąt. Niestety nie dla każdego jest to beztroski okres rodzinny i pełen szczęścia. Niektórzy nie są w stanie uciec w tych dniach od swoich trosk.

Trochę szkoda było mi Diany, ponieważ ja osobiście uwielbiam Święta i to przykre, że komuś mogą się one tak źle kojarzyć. W jej przypadku złożyło się na to wiele czynników, choć najważniejszym było to co uczynił jej ktoś, kto powinien być dla niej jedną z najbliższych jej osób. Jej siostry - Irena i Edyta również nie mają kolorowo. Irena ma nienajlepszą relacje ze swoją teściową, która zawsze wszystko wie najlepiej, lubi się we wszystko wtrącać, a także daje do zrozumienia, że ktoś inny byłby dla jej syna lepszy. Edyta z kolei boryka się z problemami związanymi ze swoją nastoletnią pasierbicą, która nie darzy jej sympatią i niczego jej nie ułatwia.

Podsumowując, "Wigilijny pech" to powieść o konfliktach rodzinnych oraz o tym jaką siłę ma wsparcie najbliższych nam osób. Wątków jest tutaj wiele, więc akcja toczy się dynamicznie i nie ma czasu na nudę w trakcie tej lektury. Choć trzeba przyznać, że jest ona dość przewidywalna. Przyjemna, ukazująca drugą stronę Świąt.



Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu W.A.B.


Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger