poniedziałek, 31 grudnia 2018

Louise Jensen - Randka

Louise Jensen - Randka

Tytuł książki: Randka
Oryginalny tytuł: The date
Autor: Louise Jensen
Wydawnictwo: Burda Książki
Ilość stron: 368
Data wydania: 17.10.2018

Alison próbuje poradzić sobie z niedawną separacją i rozpadającym się małżeństwem. Przyjaciele namawiają ją do pójścia na randkę z mężczyzną poznanym na portalu randkowym. Wydawać by się mogło, że to będzie sobotni wieczór jak każdy inny. Jednak, kiedy kobieta budzi się w niedzielę rano, odkrywa, że nic nie jest takie jak dawniej. Na głowie ma guza, na dłoniach zaschniętą krew, a kiedy patrzy w lustro, nie rozpoznaje własnej twarzy. Czy kobiecie grozi niebezpieczeństwo?

Louise Jensen już jako dziecko marzyła by zostać pisarką, a w wieku trzydziestu lat postanowiła to urzeczywistnić. Jej debiutancka powieść „Siostry” stała się bestsellerem i utrzymywała się na pierwszym miejscu listy najlepiej sprzedających się książek w Wielkiej Brytanii przez pięć tygodni. W 2016 roku powieść „Siostry” została nominowana do nagrody Goodreads Awards w kategorii Debiut Roku. Już od jakiegoś czasu miałam chęć przeczytać jakąś książkę Jensen i w końcu mój wybór padł na tę najnowszą.

Autorka zdecydowała się tutaj na narracją pierwszoosobową. W moim odczuciu było to dobre posunięcie, ponieważ dzięki temu podczas lektury przeżywałam razem z główną bohaterką lęk, zdezorientowanie, niepokój, czy bezradność. Wpływanie na emocje lub odczucia czytelnika wymaga umiejętności i doceniam ten aspekt w książkach. Styl autorki jest lekki, teoretycznie książkę czyta się dość szybko ze względu na prosty język.

Muszę jednak przyznać, że mam pewne zarzuty, co do fabuły. Początek książki trochę mnie wynudził ze względu na przydługie opisy, które nie wiele wnosiły do całej historii. Później, kiedy akcja trochę się rozwinęła, było o wiele lepiej – nie mogłam się wręcz oderwać. Jedną rzecz przewidziałam już na samym początku i potem potwierdziło się moje przypuszczenie, ale co do reszty, ciągle zmieniałam zdanie. Uważam więc, że Jensen całkiem nieźle podsuwała mylne tropy i wodziła czytelnika za nos.

Ciekawym wątkiem, z którym ja nieczęsto spotykam się w literaturze, było poruszenie zagadnienia prozopagnozji. Jest to zaburzenie polegające na braku umiejętności rozpoznawania twarzy, nawet członków rodziny, czy przyjaciół. Nie znam nikogo, kto cierpiałby na to zaburzenie, ale nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak dezorientujące musi być życie ze ślepotą twarzy.

„Randka” to całkiem niezły thriller psychologiczny. Pomijając przydługi początek, pełen zbyt dużej ilości opisów to ciekawa i wciągająca lektura, której zakończenie z pewnością zaskoczy wielu czytelników. Sięgnięcie po powieść Jensen było dobrą decyzją i koniecznie muszę nadrobić jej poprzednie książki.


Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.




piątek, 28 grudnia 2018

Monika Magoska-Suchar, Syliwa Dubielecka - Korona przeznaczenia

Monika Magoska-Suchar, Syliwa Dubielecka - Korona przeznaczenia


Tytuł książki: Korona przeznaczenia
Autorki: Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość stron: 780
Data premiery: 25.10.2018


Były Mistrz Walk i jego ukochana uciekli ze Związku, aby rozpocząć nowe życie na śnieżnej Północy. Nie jest to jednak takie proste, ponieważ na drodze do spełnienia ich marzeń, staje Przeznaczenie. Severo, aby uratować Ariadnę, zawiera krwawy pakt, którego stawką jest osiem milionów dusz. Oprócz tego kochankowie muszą się zmierzyć z Mrokiem, który uwalnia się z więzienia z chęcią zemsty i zmiany Losu Kontynentu. Czy będzie im dane żyć długo i szczęśliwie?

„Korona przeznaczenia” to drugi i ostatni tom serii. Polecam czytać te książki we właściwej kolejności, bo wydarzenia są ze sobą mocno powiązane. Po przeczytaniu „Klątwy przeznaczenia”, wyczekiwałam kolejnej części z dwóch powodów. Pierwszym była ciekawość – koniecznie chciałam jak najszybciej poznać dalsze losy bohaterów. Zaś drugim jest fakt, że mam przyjemność patronować tej pozycji, za co bardzo dziękuję autorkom.

Ariadna to młodziutka dziewczyna, która może momentami wydawać się zbyt naiwna i trochę irytować. Jednak w obliczu tego, ile przygód spotyka tutaj naszych bohaterów, ja tego nie odbierałam w taki sposób. Wykazywała się również sporą odwagą, co sprawiało, że zyskała moją sympatię. Natomiast Severo, pokazuje w tej części, że dla ukochanej jest zrobić wszystko i jest gotów ponieść każdą ofiarę. Liczy się dla niego tylko Ariadna i przedkłada jej życie nad życie innych, czyniąc w ten sposób rzeczy nie do końca chwalebne. Mimo pojawiającego się między bohaterami dystansu, kibicowałam im i pragnęłam, aby wszystko dobrze się skończyło. Czy tak było? Musicie to sprawdzić sami ;)

„Korona przeznaczenia” to ponownie bardzo obszerna lektura. Jednak styl autorek jest lekki i czyta się ją naprawdę dobrze. Oprócz tego, nie ma tu zbędnych opisów. Pojawiają się tu za to elementy, które sprawiają, że książkę ciężko odłożyć dopóki nie pozna się jej zakończenia. Mamy tutaj jeszcze więcej bohaterów, magii, walk i mnóstwo zwrotów akcji. Na tych prawie 800 stronach, autorki nie raz mnie zaskoczyły tym, w jaką stronę poprowadziły fabułę.

Tym, co również mi się podobało, a zabrakło tego w pierwszym tomie jest parę dodatków, które się tu pojawiły. Na początku książki znajdziemy mapę, a ja akurat lubię ten element w książkach. Oprócz tego na końcu znajdziemy spis bohaterów, co pozwoli przypomnieć sobie, kim jest dana postać lub uniknąć ich mylenia. I coś, co było dla mnie kolejnym zaskoczeniem, czyli fragment „Zapisane w toni”.

„Korona przeznaczenia” to książka z ciekawą fabułą, mnóstwem czarów i wartką akcją. Zdecydowanie podczas tej lektury nie można się nudzić. Przeczytajcie tę serię, bo polscy autorzy swoimi umiejętnościami zdecydowanie dorównują autorom zagranicznym i zawsze warto samemu wyrobić sobie opinię.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji oraz możliwość patronowania tej książce dziękuję Autorkom oraz Wydawnictwu NieZwykłemu.

czwartek, 27 grudnia 2018

Zakochane Zakopane

Zakochane Zakopane

Tytuł książki: Zakochane Zakopane
Autorzy: Agnieszka Krawczyk, Krystyna Mirek, Anna H. Niemczynow, Magda Stachula, Anna Szczypczyńska, Karolina Wilczyńska, Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 408
Data wydania: 31.10.2018

„Zakochane Zakopane” to konkurs, w którym do wygrania było siedem podwójnych zaproszeń dla zakochanych na tygodniowy pobyt w Willi pod Jodłami w Zakopanem. Zwycięzcy to nie tylko pary, ale także koleżanki z pracy, a także rodzina z nastoletnim synem. Niektórzy z nich często bywają w podobnych miejscach i świetnie jeżdżą na nartach, a dla innych to szansa na wyrwanie się z szarej rzeczywistości. Czy uczestnicy pobytu znajdą szczęście oraz miłość?

Ci którzy są tu ze mną dłużej, na pewno już dobrze wiedzą, że lubię świąteczne książki. W tym roku Wydawnictwo Filia wydało kolejną świąteczną antologię (wcześniej ukazały się „Cicha 5”, „Siedem życzeń” oraz „Księgarenka przy ulicy Wiśniowej”). Znajdziemy tu siedem opowiadań – część z nazwisk widniejących na okładce było mi znane, a część nie, więc to również bardzo dobra okazja, aby poznać twórczość tych autorek i sprawdzić, czy odpowiada mi ich styl.

Każde opowiadanie porusza zupełnie inne problemy i przedstawia bardzo różne od siebie postaci, a także inne rodzaje miłości. Niektórzy bohaterowie to małżeństwa po przejściach, inni to stare panny, rozwodnicy lub wdowcy. Choć historie są bardzo różne, nie znajdziemy tu dwóch podobnych do siebie postaci i bardzo podobała mi się ta różnorodność. Nie mogę tu przy okazji nie wspomnieć o Majce z opowiadania „Małe kłamstewka” – dawno żadna bohaterka nie irytowała mnie tak bardzo jak ona. Miałam ochotę nią potrząsnąć i przemówić jej do rozumu.


W każdej z tych historii znajdziemy inny rodzaj uczuć. Niektóre dopiero się rozwijają i są dość nieśmiałe, zaś inne po przejściach, które trzeba na nowo poskładać. Najbardziej podobały mi się dwa opowiadania. Pierwszym jest „Wymarzony upominek” Krystyny Mirek, w którym autorka zestawiła ze sobą historie dwóch rodzin – zamożnej, w której brakuje uczuć i zrozumienia z taką, która się kocha i trzyma razem, mimo przeciwności losu i braku góry pieniędzy. Podobał mi się morał zawarty w tej historii i muszę przyznać, że mnie poruszyła. Drugą opowieścią, która bardzo przypadła mi do gustu jest „Kocham cię, kochanie moje” Magdaleny Witkiewicz. Ta historia najbardziej ujęła mnie swoim ciepłem.

Zanim sięgnęłam po tę lekturę, najbardziej intrygowało mnie opowiadanie „Idealna para” Magdy Stachuli. Do tej pory autorkę kojarzyłam z thrillerami i byłam ciekawa jak sobie poradziła ze świątecznym opowiadaniem o miłości. Miłym zaskoczeniem był fakt, że opisana przez nią historia to dalsze losy bohaterów znanych czytelnikom z „Idealnej”.


„Zakochane Zakopane” to zbiór ciepłych opowieści w sam raz na długie zimowe wieczory. Niektóre historie są zabawne, a inne zmuszają do refleksji. Z całą pewnością każdy znajdzie tu coś dla siebie!


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Filia.


poniedziałek, 24 grudnia 2018

Colleen Wright - Miłość na Gwiazdkę

Colleen Wright - Miłość na Gwiazdkę

Tytuł książki: Miłość na Gwiazdkę
Oryginalny tytuł: The White Christmas Inn
Autor: Colleen Wright
Wydawnictwo: Burda Książki
Ilość stron: 352
Data wydania: 14.11.2018

Niewielki pensjonat Evergreen Inn znajdujący się w Vermont to miejsce, które krzyżuje ze sobą drogi różnych bohaterów. Część planowała spędzić tu Święta, a część została zmuszona błagać o wolny pokój, ponieważ ze względu na śnieżycę, drogi zostały pozamykane i udaremniło im to dalszą podróż. Molly przybywa do pensjonatu napisać książkę, ponieważ terminy ją gonią, ale poznaje tu przystojnego mężczyznę z dwoma córkami, które jej to uniemożliwiają. Hannah z rodzicami oraz przyjaciółką przybyła tu na swój ślub. Zaś Jeanne i Tim borykają się z kłopotami finansowymi i wszystko wskazuje na to, że po Świętach będą zmuszeni sprzedać to malownicze miejsce.

Colleen Wright wychowała się w zaśnieżonych miesteczkach w Michigan, gdzie uwielbiała czytać książki przy kominku. Obecnie mieszka oraz pracuje na Brooklynie. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej autorce, a natrafiłam na nią podczas poszukiwań świątecznej lektury. Opis obiecujący wielowątkową fabułę oraz piękna i klimatyczna okładka, przykuły moją uwagę i postanowiłam sięgnąć po tę książkę.

Styl Colleen Wright jest lekki, książkę czyta się bardzo szybko. Autorka postawiła tu na narrację trzecioosobową. Rozdziały są krótkie i przeplatają się na zmianę – w istotnym momencie Wright postanawia przerwać i rozpocząć kolejny rozdział z wątkiem innych bohaterów. Dzięki temu ciężko było odłożyć tę lekturę, chociaż jestem pewna, że większości czytelników uda się trafnie przewidzieć zakończenie każdego wątku.

Każda z postaci jest na innym etapie życia i zmaga się z jakimś problemem. Molly goni termin oddania książki, a także doskwiera jej samotność po śmierci mamy. Marcus wciąż próbuje się mierzyć z samodzielnym wychowywaniem dwóch córek. Hannah zostaje porzucona. Zaś Jeanne i Tim to małżeństwo z wieloletnim stażem, które oprócz kłopotów finansowych musi popracować nad wzajemnym zrozumieniem. Oczywiście to nie wszyscy bohaterowie, ale ich wątki podobały mi się najbardziej. Mam pewne zastrzeżenia, że Hannah bardzo szybko poradziła sobie z cierpieniem po tym, co ją spotkało. Jednak cała akcja książki rozgrywa się w ciągu około 48 godzin, więc biorąc poprawkę na to, nie za bardzo widzę możliwość rozwinięcia bardziej tego wątku w tak krótkim czasie. Najbardziej urzekł mnie wątek Molly i Marcusa oraz dziewczynek.

Tym, co szczególnie zwróciło moją uwagę i bardzo mi się spodobało są opisy wprowadzające w świąteczny klimat. Mam na myśli, zarówno charakterystykę ozdób ręcznie wykonanych prze Jeanne jak i każdej rzeczy, którą kupiła z myślą o wystroju pensjonatu. Ale oprócz dekoracji nie mogę nie wspomnieć o opisach aromatycznych potraw i słodkości, od których można zgłodnieć!


„Miłość na Gwiazdkę” to ciepła opowieść o miłości, samotności, życzliwości wobec drugiego człowieka, a także stawianiu czoła przeciwnościom losu. Choć historie rozgrywające się na kartach tej powieści są do bólu przewidywalne to dokładnie takiej lektury potrzebowałam w tym przedświątecznym okresie, a gdyby Evergreen Inn istniało naprawdę to z przyjemnością bym się tam wybrała!


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.


czwartek, 20 grudnia 2018

Amanda Reynolds - Blisko mnie

Amanda Reynolds - Blisko mnie

Tytuł książki: Blisko mnie
Oryginalny tytuł: Close to me
Autor: Amanda Reynolds
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 416
Data wydania: 17.10.2018


Joanna Harding pewnego dnia budzi się w szpitalu. Okazuje się, że upadła ze schodów i uderzyła się w głowę, czego konsekwencją jest częściowa amnezja. Polega ona na tym, że kobieta nie pamięta nic, co wydarzyło się w ciągu ostatniego roku. Kobieta ma pięćdziesiąt pięć lat, kochającego męża oraz dwójkę dzieci, którzy początkowo starają się ją wspierać w powrocie do zdrowia. Jednak Joanna ma wątpliwości odnośnie tego, czy czegoś przed nią nie ukrywają.

"Blisko mnie" to debiutancka powieść Amandy Reynolds. Autorka twierdzi, że dość późno zaczęła pisać, ponieważ czekała na odpowiedni moment, w którym poczuje, że ma właściwą historię do opowiedzenia. Obecnie zajmuje się ona pisaniem oraz jest mentorką początkujących pisarzy. Do thrillerów nie trzeba mnie namawiać - opis tej książki wydał mi się interesujący, więc postanowiłam dać jej szansę.

Styl Amandy Reynolds jest lekki, książkę czyta się naprawdę szybko. Każdy rozdział zaczyna się od zaznaczenia, który to dzień po upadku głównej bohaterki ze schodów oraz zawiera retrospekcje. Pozwala to czytelnikowi poznać wydarzenia, których nie pamięta Joanna. Są one przekazywane stopniowo, zaczynając od tych najstarszych. Początkowo sprawiło to, że książka mnie wciągnęła od pierwszej strony i jak najszybciej chciałam się dowiedzieć, co rodzina ukrywa przez kobietą. Jednak im dalej, czytałam tę książkę, tym bardziej zaczęła mnie nudzić. Zabrakło mi tu napięcia, moim zdaniem cała ta historia została za bardzo rozwleczona.

Ciężko było mi polubić bohaterów. Od początku mąż Joanny wzbudzał moje podejrzenia i uważam, że gdyby mu naprawdę na niej zależało to zachowywałby się względem niej zupełnie inaczej. Przede wszystkim wspierałby ją i szukał rozwiązań, które pomogą jej odzyskać pamięć. Dziwna i nie zrozumiała początkowo była dla mnie relacja głównej bohaterki z dziećmi. Rzadko się widywali, a także od początku było widać, że coś przez nią ukrywają. Co do samej Joanny to mimo, że jej współczułam to trochę irytowało mnie, że nie potrafi wziąć się w garść.

Opis książki brzmiał zachęcająco i choć motyw z amnezją nie jest niczym oryginalnym to spodziewałam się po tej lekturze czegoś więcej. Uważam, że można było trochę skrócić tę książkę na rzecz płynniejszej akcji. Natomiast sądzę, że mimo moich odczuć ta książka może się wielu osobom spodobać, które będzie satysfakcjonowała lektura z bardzo dużą ilością opisów.

Moja ocena: 5/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.


poniedziałek, 17 grudnia 2018

Jakub Skworz - Mania Skłodowska

Jakub Skworz - Mania Skłodowska

Tytuł książki: Mania Skłodowska
Autor: Jakub Skworz
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ilość stron: 216
Data wydania: 29.11.2018


Gabinet to jedyne pomieszczenie w domu dziadków, do którego Ola i Eryk nie mogą wchodzić. Już raz złamali ten zakaz, a jedna z książek, którą tam znaleźli, dosłownie wciągnęła ich do środka. Kiedy Eryk wybiera się z rodzicami do Paryża, Ola przebywa w tym czasie u dziadków. Dziewczyna postanawia wybrać się do tego samego miejsca, co brat i w tym celu ponownie udaje się do gabinetu dziadka. Znajduje tam książkę z kobietą z probówką na okładce i po chwili przenosi się do czasów, kiedy Maria Skłodowska ma zaledwie kilka lat.

„Mania Skłodowska” to druga książka z serii o wielkich Polakach. Poprzednia, „Adaś Mickiewicz. Łobuz i mistrz” wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, więc wiedziałam, że jak tylko pojawi się kolejna powieść z tego cyklu to bez wahania po nią sięgnę.

Tym razem autor postanowił nieco przybliżyć życiorys noblistki Marii Skłodowskiej-Curie. Czy to możliwe, że ta utalentowana chemiczka była uparciuszką? Czy w ogóle lubiła się uczyć? Skworz postanowił przedstawić nam jej historię od najmłodszych lat. Dzięki temu czytelnik razem z bohaterami obserwuje, na przykład w co bawiła się ona z rodzeństwem i zauważa, że była zwyczajną osobą taką jak każdy z nas. Była nie pozbawiona wad, czy problemów, a mimo to osiągnęła wielki sukces. Myślę, że to dość ważne, aby uświadamiać takie rzeczy najmłodszym.

Książka jest napisana prostym językiem, zawierającym mnóstwo humoru. Cała historia jest opowiedziana w formie kolejnych przygód, co niewątpliwie nie pozwoli się nudzić, czy oderwać od lektury dopóki nie pozna się końca. Głównym odbiorcą tej książki są dzieci i sądzę, że ten element jest bardzo istotny. Dzięki niemu, młody czytelnik zniechęcony z różnych powodów do książek, przez tę przebrnie z wielką przyjemnością. A oprócz ciekawych przygód, wyniesie z tej lektury również pewną wiedzę, która przekazana w taki sposób na pewno zostanie przyswojona dużo szybciej i chętniej niż z podręczników szkolnych.

„Mania Skłodowska” składa się z krótkich rozdziałów, została napisana dużą czcionką, a także nie jest zbyt obszerna, więc czyta się ją naprawdę szybko. Do tego warto wspomnieć, że jest naprawdę pięknie wydana i w sposób przyciągający wzrok – szczególnie dzieci. Książka jest kolorowa i zawiera mnóstwo wspaniałych ilustracji.

Mimo, iż wyżej pisałam, że książka skierowana jest głównie do młodszego czytelnika to mi również się bardzo podobała. Uważam, że takie książki są potrzebne, bo w przyjemny sposób przekazują trochę wiedzy, a są przy tym również rozrywką. Nie pozostaje mi nic innego jak wyczekiwać kolejnych części serii o wciągających książkach!


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję autorowi Jakubowi Skworzowi oraz Wydawnictwu Zysk i S-k.a.



czwartek, 13 grudnia 2018

Michał Larek - Fatum

Michał Larek - Fatum

Tytuł książki: Fatum
Autor: Michał Larek
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 448
Data wydania: 17.10.2018


Rok 1993. Czterech mężczyzn napada konwój z pieniędzmi i porywa kasjerkę oraz strażnika. Sprawa jest mocno nagłaśniana przez media i zostaje okrzyknięta „napadem stulecia”. Policjanci robią, co mogą, ale mają bardzo niewiele. Gdy odnajdują zwłoki zgwałconej oraz zamordowanej kasjerki, naciski, aby śledztwo ruszyło do przodu, stają się jeszcze większe. Czy Harry i Katia ujmą sprawców oraz wyjdą z tego cali?

„Fatum” to trzeci tom serii „Dekada”. Pierwsza część była dobra, druga lepsza, a trzecia podoba mi się najbardziej! Napad, na którym opiera się fabuła najnowszej książki Larka, zdarzył się naprawdę. Miało to miejsce 10 sierpnia 1993 roku. Napadnięto na konwój pieniędzy Swarzędzkiej Fabryki Mebli i skradziono ponad pięć miliardów dolarów. Bardzo lubię, kiedy do kryminałów autorzy przemycają rzeczywiste wydarzenia.

Styl autora jest lekki. Mimo, że pisze o napadzie, trupach i innych mało przyjemnych rzeczach, książkę czyta się naprawdę szybko. Po przeczytaniu tych trzech części „Dekady”, muszę przyznać, że zaobserwowałam sporą zmianę na plus w stylu autora. O ile, w poprzednich częściach występowało sporo wulgaryzmów, tutaj uważam, że zostało to odpowiednio wyważone. Miałam również zastrzeżenia, np. odnośnie schematyczności i braku elementów zaskoczenia, a tutaj zdecydowanie autor odbiegł od schematów.

Ta książka wydaje mi się być najbardziej dopracowaną częścią. Dobrze zbudowane napięcie, które sprawia, że ciężko odłożyć książkę dopóki nie pozna się zakończenia. Wartka i zarazem nieprzekombinowana akcja, którą ciężko przewidzieć. A także niepowtarzalny klimat lat dziewięćdziesiątych. Bardzo lubię czytać o latach mojego dzieciństwa i uważam, że autor świetnie mnie do nich z powrotem przenosi. W tej części ponownie zetkniemy się z licznymi nawiązaniami do utworów muzycznych, np. Franka Sinatry czy zespołu Hey.

Bohaterowie, których wykreował Larek w „Fatum” są rzeczywiści, przez co już w poprzednich częściach zyskali moją sympatię. Ale tutaj dalej zmagają się z różnymi problemami i nie są przerysowani. Mają swoje potrzeby, a także zdarza im się pomylić. Z dużym zainteresowaniem śledziłam ich dalsze losy i postępy w śledztwie, jednocześnie kibicując im, aby rozwiązali zagadkę.


„Fatum” to dobrze skonstruowany kryminał, który każdy miłośnik gatunku powinien przeczytać. Niepowtarzalny klimat lat dziewięćdziesiątych, dobrze skonstruowani bohaterowie i wartka akcja to elementy, które powinny wystarczyć, aby zachęcić do sięgnięcia po tę pozycję.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


poniedziałek, 10 grudnia 2018

Natasza Socha - Pokój kołysanek

Natasza Socha - Pokój kołysanek

Tytuł książki: Pokój kołysanek
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Edipresse
Ilość stron: 304 
Data wydania: 14.11.2018

Joachim ma osiemdziesiąt pięć lat i jest wolontariuszem w jednym ze szpitali położniczych. Jego praca polega na pomocy w przetrwaniu wcześniakom ich najtrudniejszych chwil. Dokonuje tego poprzeć przytulanie, głaskanie oraz… opowiadanie historii swojego życia. Choć mężczyzna codziennie czyni wiele dobrego to w głębi serca żyje wydarzeniami z przed lat, kiedy to jako dwudziestoparolatek zakochał się w Helenie.

Natasza Socha jest dziennikarką oraz felietonistką. Ma na swoim koncie ponad dwadzieścia książek, które zbierają naprawdę dobre opinie. Ja do tej pory przeczytałam tylko jedną książkę tej autorki, ale w poszukiwaniu świątecznych lektur postanowiłam sięgnąć po kolejną.

Poza powyższymi powodami, po „Pokój kołysanek” sięgnęłam również ze względu na intrygujący opis opisanej historii, która jest oparta na faktach. Autorka zainspirowała się historią Davida Deutchmana, który będąc emerytowanym nauczycielem, w 2005 roku odbywał rehabilitacje w jednym ze szpitali w Atlancie. Któregoś razu po skończonych zabiegach, zatrzymał się na oddziale dziecięcym przy noworodkach i… zapytał o wolontariat. Został zatrudniony i od tamtego czasu cały czas pracuje z dziećmi, a jego obowiązki to przytulanie, głaskanie i mówienie do maluchów. Po przeczytaniu tej informacji uznałam, ze ta książka musi zawierać piękną historię!

Styl Nataszy Sochy jest lekki. Mimo poruszania trudnych tematów, książkę czyta się naprawdę szybko, ale to zapewne dlatego, że naprawdę wciąga od samego początku. Akcja książki dzieje się od 1. do 24. grudnia, jednak w każdym rozdziale znajdziemy retrospekcje, która pozwalają czytelnikowi cofnąć się w czasie razem z bohaterami do ważnych wydarzeń z przeszłości. Wyczekiwałam tych fragmentów, bo były przerywane w takich momentach, aby podsycić ciekawość czytelnika i sprawić, że ciężko odłożyć lekturę bez poznania dalszych części historii.


Szkoda było mi głównego bohatera. Joachim jest staruszkiem, który czyni mnóstwo dobra, samemu będąc nieszczęśliwym. Co takiego mogło spotkać go w przeszłości, że tak cierpi? Albo co gorsze, czy możliwe jest, że osoba tak szlachetna, mogła sama dopuścić się jakiegoś złego uczynku, którego konsekwencje ponosi do dziś? Ciężko było mi przyjąć taką wersję i bardzo kibicowałam mu, aby uspokoił swoje sumienie i ponownie zaznał szczęścia.

Postaci w tej książce jest niewiele, ale są dobrze wykreowane. Mimo, że pełnią role drugoplanowe to w ciekawy sposób uzupełniają całą historię. Pani Maria, pielęgniarka sprawiająca wrażenie surowej i oschłej, która czasem przysłuchuje się opowieściom Joachima. Czy takie zachowanie nie jest spowodowane tragicznymi wydarzeniami z przeszłości i nie jest barierą przed dalszym cierpieniem? Kolejną interesującą bohaterką jest Marta. Kobieta, która po porodzie razem z dzieckiem w ciężkim stanie znajduje się w szpitalu.

„Pokój kołysanek” to trochę smutna i nostalgiczna opowieść. Czytanie o dzieciach, które są małe i słabe, a ich stan jest ciężki, może wywołać nie jedną łzę. Sięgając po nią trzeba się liczyć z tym, że będzie emocjonalnie, ale i ciepło zarazem. Jedna z lepszych świątecznych książek, jakie czytałam!


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Edipresse.


Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger