Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mam na imię Jutro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mam na imię Jutro. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 czerwca 2019

Damian Dibben - Mam na imię Jutro

Damian Dibben - Mam na imię Jutro


Tytuł książki: Mam na imię Jutro
Oryginalny tytuł: Tomorrow
Autor: Damian Dibben
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 384
Data wydania: 03.04.2019

Jutro ma 217 lat i od ponad stu lat czeka na swojego Pana przed drzwiami wejściowymi katedry. Przed laty umówili się, że jeśli się zagubią to w tym miejscu ponownie się spotkają. Pewnego dnia pies wyczuwa dobrze znany sobie zapach – mężczyzny, który jest największym wrogiem jego właściciela. To wydarzenie sprawia, że Jutro postanawia opuścić miejsce, w którym miał czekać i podąża jego śladami w nadziei, że ten doprowadzi go do pana. Czy dojdzie do tego spotkania? Jakie przygody spotkają go w trakcie tej wędrówki?

Damian Dibben jest brytyjskim pisarzem, tworzącym głównie powieści dla młodzieży. W serii „Strażnicy historii”, która przyniosła mu popularność skupił się głównie na pokazaniu swojej fascynacji starożytną historią, archeologią oraz kosmosem. Jest również scenarzystą i współtworzył między innymi „Upiora w operze”, a także „Kota w butach”, zaś wkrótce ma wejść do produkcji jego scenariusz „Seventh Heaven”. Muszę przyznać, że wcześniej w ogóle nie słyszałam o tym autorze, a zmieniło się to, kiedy w zapowiedziach Wydawnictwa Albatros ujrzałam piękną okładkę z psem – po przeczytaniu opisu, wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć.

W tej powieści występuje narracja pierwszoosobowa, a tym, co może zadziwić jest fakt, że narratorem jest pies. Z pewnością nie łatwym zadaniem dla autora było ukazanie historii w ten sposób, jednak muszę przyznać, że mi się to podobało. Czytałam już wcześniej kilka książek, w których również narracja została przedstawiona z perspektywy psa i nie było to dla mnie zaskakujące, ale za każdym razem robi to na mnie tak samo dobre wrażenie. Przede wszystkim widać tutaj znaczącą różnicę w zachowaniach między człowiekiem a psem. Zwierzęta te zauważają wiele rzeczy, które człowiek zlekceważy, ich zmysły działają zupełnie inaczej. Jutro kieruje się głównie węchem, co jest przeciwieństwem, jeśli chodzi o ludzi. Tym bardziej, że ten akurat zmysł ma o wiele bardziej wyczulony.

Autor opowiada tutaj o różnych wydarzeniach z życia Jutra. W związku z tym przenosi czytelnika w XVII, XVIII i XIX wiek. Myślę, że bardzo dobrze oddał klimat i rzeczywistość tamtych czasów. Jednak skupił się dość mocno na realiach oraz krajobrazach, zabytkach, architekturze oraz sztuce, więc momentami bywało dość monotonnie i może niektórym być ciężko przez nie przebrnąć. Akcja posuwa się tu bardzo powoli, dla mnie trochę zbyt powoli, jednak rozumiem, że Dibben chciał się przede wszystkim skupić na emocjach, więzi, a przy tym przedstawić swoją historię jak najbardziej realnie.

Zawsze chętnie sięgam po historie, w których głównym bohaterem jest zwierzę. Wiem, że to z reguły są opowieści dla młodszego czytelnika, ale po pierwsze uwielbiam zwierzęta, a po drugie wiem, że dostarczą mi wielu emocji. Tym razem również tak było. Pies został tu ukazany z jak najlepszej strony i dokładnie za to tak uwielbiam zwierzęta. On nie zdradzi, będzie wiernie czekał i tęsknił, a przede wszystkim obdarzy bezwarunkową miłością. Wieź, którą można z nimi nawiązać jest czymś wyjątkowym.

„Mam na imię Jutro” to przepiękna historia o stracie, przywiązaniu, lojalności, przyjaźni i miłości między psem a człowiekiem. To książka skierowana przede wszystkim do młodzieży, ale zdecydowanie może również poruszyć starszego czytelnika. Przyszykujcie chusteczki zanim po nią sięgniecie!


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.


Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger