
Tytuł książki: Biel nocy
Oryginalny tytuł: White nights
Autor: Ann Cleeves
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 424
Data wydania: 14.11.2018
Pewnego letniego dnia na Szetlandach artystka Bella
Sinclair organizuje przyjęcie, podczas którego prezentuje obrazy swoje oraz
Fran Hunter. W trakcie wydarzenia pewien nikomu nieznany Anglik wybucha płaczem
i twierdzi, że nie wie kim jest, ani jak się tu znalazł. Następnego dnia Kenny
znajduje jego zwłoki powieszone w hangarze łodziowym na przystani. Widok jest
bardzo nietypowy, ponieważ mężczyzna ma na twarzy maskę klauna. Jimmy Perez
stara się rozwiązać tę sprawę.
„Biel nocy” to drugi tom serii „Kwartet szetlandzki”.
Cleeves w poprzedniej książce pokazała, że nie zawsze w kryminale musi być
mnóstwo rozlewu krwi, przemocy, czy brutalności, aby była to dobra lektura. „Czerń
kruka” to pozycja, która zrobiła na mnie dobre wrażenie i nie mogłam dać czekać
kolejnej części zbyt długo na swoją kolej, ponieważ chciałam sprawdzić jak
autorka wypadnie tym razem.
Akcja „Bieli nocy” dzieje się kilka miesięcy po
wydarzeniach toczących się w poprzednim tomie. Tym razem cała historia rozgrywa
się latem, kiedy na Szetlandach występują tak zwane białe noce. Jest to
zjawisko, kiedy nocą nie zapadają całkowite ciemności, w związku z czym dzień
miesza się z nocą. Muszę przyznać, iż ciekawym pomysłem było wykorzystanie t
tego zabiegu w książce, ponieważ pomogło utworzyć klimat pełen tajemniczości
oraz stworzyć atmosferę, w której nic nie jest takie jak się wydaje.
W tej części ponownie spotykamy się z niektórymi
bohaterami poznanymi w pierwszym tomie. Tą książką Cleeves utwierdziła mnie w
tym, że potrafi kreować postaci rzeczywiste, z którymi można się utożsamić,
ponieważ nie są przerysowani i borykają się ze zwyczajnymi problemami. Bohaterowie
wiodą spokojne życie, gdzie każdy zna każdego, jednak tajemnice z przeszłości
doganiają ich w najmniej odpowiednim momencie.
Zazwyczaj wolę kryminały, w których dużo się dzieje,
co chwilę pojawiają się kolejne zwłoki, a akcja ciągle przyspiesza. Cóż, tutaj
otrzymałam zupełne przeciwieństwo i okazało się, że w tym przypadku bardzo mi
się to spodobało. Cały urok „Bieli nocy” polega na tym niespiesznym tempie, w
czasie którego poznajemy bliżej życie mieszkańców. Ta książka to doskonały
przykład, że nie zawsze musi być mnóstwo rozlewu krwi, aby było ciekawie i aby
czytelnik nie mógł się oderwać od lektury.
„Biel nocy” to powieść, którą czyta się szybko,
ponieważ wciąga od samego początku, a klimat małej, zamkniętej społeczności
oddziałuje na wyobraźnię czytelnika. Polubiłam styl Cleeves, dzięki dwóm
pierwszym tomom serii „Kwartet szetlandzki” i z niecierpliwością wyczekuję
kolejnego!
Moja ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.