
Tytuł książki: Dyskretne szaleństwo
Oryginalny tytuł: A madness so discreet
Oryginalny tytuł: A madness so discreet
Autor: Mindy
McGinnis
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość
stron: 392
Data
wydania: 21.07.2017
Główną bohaterką jest Grace Mae. To młoda kobieta
wysłana przez rodzinę do zakładu dla obłąkanych w Bostonie ze względu na
niechcianą ciążę. Zewsząd otacza ją szaleństwo, a metody stosowane na
pacjentach pozostawiają wiele do życzenia. Pewnego dnia niedawno przybyły
doktor Thornhollow dostrzega w Grace to, czego zdaje się nie widzieć nikt inny,
czyli jasność umysłu. Wkrótce po dokonaniu odkrycia, iż nasza bohaterka nie
jest szalona, a jedynie taką udaje, pomaga jej się wydostać z przytułku i czyni
ją swoją pomocnicą przy rozwiązywaniu spraw kryminalnych. Niedługo po ich
ucieczce trafia im się nie lada wyzwanie – odnalezienie seryjnego mordercy.
Dla mnie ogromnym plusem było umieszczenie akcji
książki w XIX wieku oraz w zakładach psychiatrycznych. Po pierwsze autorka
bardzo dobrze oddała klimat tamtych czasów, gdzie mężczyźni, a do tego wpływowi
mieli o wiele więcej do powiedzenia niż kobiety. Po drugie przytułki dla
obłąkanych - nie każdy trafiał tam z powodu choroby umysłu, ale najgorsze były
metody, jakie wtedy stosowano i które zostały licznie w książce opisane.
Nazwanie ich nieludzkimi to mocne niedopowiedzenie – wielokrotne używanie siły,
czy umieszczanie pensjonariuszy w warunkach zdecydowanie poniżej ludzkiej godności
to tylko niektóre z nich.
Świetnie wykreowane postaci to kolejna mocna strona
tej książki. Główna bohaterka, która jest na tyle sprytna, że aby przetrwać, po
spędzeniu sporej ilości czasu z chorymi, sama zaczyna naśladować ich
zachowanie. Polubiłam ją również za niezwykłą troskę o najbliższą sobie osobę,
mimo wielkiego ryzyka starała się dbać o młodszą siostrę jak mogła. Doktor
Thornhollow, chirurg i frenolog, który z wielkim zaangażowaniem pomaga
rozwiązywać sprawy kryminalne to również bardzo ciekawa postać. Ale przede
wszystkim pensjonariusze w zakładach to również świetnie zbudowane
postaci, które zrobiły na mnie ogromne
wrażenie.
Sam wątek kryminalny jednak nie zrobił na mnie
większego wrażenia. Z każdym kolejnym ciałem nasi bohaterowie są coraz bliżej
seryjnego mordercy i z czasem mają coraz więcej elementów układanki. Zabrakło
mi elementu zaskoczenia, czy większego napięcia przy czytaniu kolejnych stron związanego
z tym aspektem. Ale połączenie wątku kryminalnego z zakładami psychiatrycznymi,
a do tego całość osadzona w XIX wieku jest imponujące.
Mimo nie do końca dopracowanego warstwy kryminalnej
książkę będę polecać. Uważam, że to interesujący thriller ze względu na to, że
mogłam się przenieść w odległe mi czasy i niemal poczuć klimat, jaki wtedy
panował w zakładach psychiatrycznych, a także ze względu na świetnie ukazane
szaleństwo.
Moja ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.