
Tytuł książki: Raczej szczęśliwy niż nie
Oryginalny tytuł: More happy than not
Autor: Adam Silvera
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 400
Data wydania: 15.02.2018
Aaron Soto to szesnastolatek, którego ojciec
niedawno popełnił samobójstwo. Jest mu ciężko, ale przy wsparciu swojej
dziewczyny Genevieve oraz matki stara się pozbierać. Jednak smutek jest
przytłaczający, czego potwierdzeniem jest blizna na jego nadgarstku. Kiedy
Genevieve wyjeżdża na trzy tygodnie, Aaron spędza czas z nowo poznanym
Thomasem. Łączy ich zamiłowanie do komiksów, filmy oraz wiele innych rzeczy
powodujących, że nigdy nie brakuje im tematów do rozmów. Ta więź powoduje brak
akceptacji w ich otoczeniu, a także pogłębienie smutku, co powoduje, że Aaron
zwraca się o pomoc do Instytutu Leteo, który pomaga zapomnieć. Czy zabieg
zostanie przeprowadzony oraz jakie będą tego skutki?
Nie znałam do tej pory twórczości tego autora, ale
czytałam recenzje jego książek, które były dość pochlebne. Lubię literaturę
młodzieżową, opis mnie zainteresował, a do tego na okładce widnieje informacja,
że jest to bestseller „New York Timesa”, co sprawiło, że postanowiłam sama się
przekonać, o co tyle szumu. Czy warto było poświęcić tej książce czas?
Zdecydowanie tak!
Przez pierwszą połowę książki można odnieść
wrażenie, że akcja się wlecze i może trochę nużyć, ponieważ jest tu opisywane
pozornie zwyczajne życie, pozornie zwyczajnego nastolatka. Warto jednak wytrwać
do kluczowego momentu, bo wtedy te wydarzenia nabiorą sensu. Ta codzienność
głównego bohatera opierała się na spotkaniach z jego dziewczyną oraz kolegami.
Książka zawiera świetne opisy ich wspólnych zabaw, czy po prostu przemyśleń
Aarona. Podoba mi się, że postaci są dość rozbudowane, ale także wydają się być
bardzo rzeczywiste, bo mają mnóstwo wad.
Mimo, że jest to książka młodzieżowa to porusza
trudne i ważne tematy takie jak ból po stracie rodzica, próba samobójcza,
homoseksualizm, przemoc oraz brak akceptacji ze strony otoczenia. Ta książka
jest bardzo emocjonalna, większość opisanych sytuacji codziennie dzieje się w
prawdziwym życiu. A to z kolei powoduje, że skłania do wielu przemyśleń.
Początkowo bohaterowie wydawali mi się grupą nastolatków zmagającą się z
trudami dojrzewania. Wydawali mi się tacy zwyczajni, ale potem było mi bardzo
żal Aarona, a zachowanie jego kolegów wywoływało we mnie złość, bo było bardzo
niesprawiedliwe.
To, co sprawiło, że całość wypada jeszcze ciekawej
to motyw z manipulowaniem w ludzkiej pamięci. Autor wykazał się tu dużą
pomysłowością i dopracował ten aspekt, a także przedstawił go z różnych stron,
zarówno osoby, która chce wykonać zabieg lub już się mu poddała, ale także od
strony osób, które muszą żyć z osobą, która ma wymazaną pamięć.
„Raczej szczęśliwy niż nie” to zdecydowanie jedna z
lepszych młodzieżówek, jakie czytałam! Jest to raczej smutna historia, choć
zawiera parę zabawnych momentów, ale przede wszystkim zawiera głęboki przekaz.
Moja ocena: 8/10
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.