
Tytuł
książki: Recepta na szczęście
Autor: Agata
Przybyłek
Wydawnictwo: Czwarta
Strona
Ilość
stron: 360
Data
wydania: 25.03.2020
Julia jest młodą kobietą, która nie ma jeszcze
trzydziestu lat. Jej marzeniem jest zostać mamą, jednak w trakcie rutynowych
badań dowiaduje się, iż musi się z tym pospieszyć. Jej płodność jest
zmniejszona, a zegar biologiczny tyka szybciej niż dziewczyna by sobie tego
życzyła. Problem polega na tym, że Julia nie ma przy sobie mężczyzny, który byłby
dobrym kandydatem na męża i ojca. Dziewczyna jest zrozpaczona, ale z pomocą
przychodzi jej brat jej przyjaciółki, który od dawna się w niej podkochuje. Maks
proponuje jej naukę randkowania, mając nadzieję, że w ten sposób się do siebie
zbliżą. Co z tego wyniknie? Czy Julia znajdzie wymarzonego ojca dziecka?
Pisałam już kilkukrotnie o książkach Agaty Przybyłek
na swoim blogu. Jej twórczość cenię za realistyczne postaci oraz za opisywanie
problemów, które mogą dotyknąć każdego z nas. „Recepta na szczęście” to drugi
tom cyklu „Tak smakuje miłość” i z pewnością nie ostatni. Po takim zakończeniu
po kolejną część chciałabym móc sięgnąć od razu.
Autorka zastosowała tu narrację trzecioosobową. Historia
opisana w „Recepcie na szczęście” jest prosta i dość realistyczna. Myślę, że
problemy głównej bohaterki dotykają wielu kobiet, które będą mogły się z nią
utożsamić i zrozumieć jej rozterki. Jednak Przybyłek starała się zachować
równowagę i nie brak tu również humoru. Powieść ta jest prosta i z pewnością
będzie miłą odskocznią od trudniejszych lektur, jednak nie brak jej również
przesłania. Autorka zwraca tu uwagę, że warto otworzyć oczy, bo czasami to
czego szukamy, mamy tuż pod nosem.
Julia jest młodą kobietą, która marzy o własnej
rodzinie. Choć zmniejszona płodność nie jest wyrokiem, który zapowiada śmierć
lub całkowity brak szans na zajście w ciążę to jestem w stanie zrozumieć jak
przytłaczające może to być dla kogoś, kto marzy o dziecku. Choć nie rozumiałam, czemu mimo pragnień nie
bierze pod uwagę innych metod zajścia w ciążę. Maks to przystojny mężczyzna,
który bardzo chce zwrócić na siebie uwagę Julii. Zabiega o jej względny w dość
zawoalowany sposób. Podobała mi się ich relacja, kiedy to potrafili żartować,
czy się przekomarzać.
„Recepta na szczęście” to lekka i zabawna komedia
romantyczna, która również może wzruszyć. Przybyłek podkreśla tu, że nie warto
ślepo gonić za marzeniami za wszelką cenę. Czasami należy się zatrzymać,
otworzyć oczy, a wtedy nieosiągalne, może stać się osiągalne. Z ogromną
ciekawością czekam na kolejny tom serii.
Moja ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.