
Tytuł książki: Córka zegarmistrza
Oryginalny tytuł: The Clockmaker's Daughter
Autor: Kate Morton
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 546
Data premiery: 13.03.2019
Elodie Winslow jest młodą archiwistką z Londynu.
Pewnego dnia odnajduje skórzaną torbę zawierającą szkicownik artysty z
rysunkiem domu oraz zdjęcie w kolorze sepii przedstawiające niezwykle piękną
kobietę. Dziewczyna postanawia dowiedzieć się, kim jest kobieta na fotografii
oraz dlaczego Birchwood Minor wydaje jej się znajome. Doprowadza ją to do
wydarzeń sprzed 150 lat, kiedy grupa artystów w tym miejscu szukała inspiracji.
Niestety ich pobyt trwał krócej niż planowali, ponieważ przewodzący im Edward
Radcliffe stracił cenną rodzinną pamiątkę, jedna z uczestniczek została
zastrzelona, a inna zniknęła. Co tak naprawdę wydarzyło się przed laty? I jaką
rolę odegrała w tym córka zegarmistrza, Birdie Bell?
Kate Morton urodziła się w 1976 roku. Studiowała w
Londynie w Trinity College, a następnie w University of Queendlans. Jej mąż
jest muzkiem jazzowym i kompozytorem, a mieszkają na przedmieściach Brisbane w
Paddington. Debiutowała w 2006 roku powieścią „Dom w Riverton”, która stała się
bestsellerem. Ja swoją przygodę z twórczością autorki zaczęłam właśnie od jej
debiutu i od razu polubiłam jej pióro. Kiedy dowiedziałam się o premierze
kolejnej jej książki, wiedziałam, że niedługo po premierze po nią sięgnę.
Styl Kate Morton jest tutaj podobny jak w jej innych
książek. Mamy tutaj niespieszną akcję, świetne zbudowany klimat poprzez liczne
opisy, a także przeplatającą się narrację w różnych ramach czasowych. Głównie
poznajemy tutaj wydarzenia teraźniejsze dziejące się w 2017 roku oraz te sprzed
blisko stu pięćdziesięciu lat, a dokładnie rozgrywające się w 1862 roku. Autorka
zestawiła tutaj wiktoriańską Anglię ze współczesną. Muszę przyznać, że jej
piękne opisy sprawiły, iż niemal przeniosłam się do tamtych lat razem z bohaterami
książki. Morton posiada niebywałe umiejętności, ponieważ czasami opisy w
niektórych książkach wydają się zbędne i nużą, natomiast tutaj tworzą
niepowtarzalny klimat. A opisy malowniczego Birchwood Manor – domu znajdującego
się u zakola rzeki, sprawiły, że chętnie bym go odwiedziła.
Im dalej czytelnik zagłębia się w lekturę, tym
więcej odkrywa tajemnic. Choć pojawia się tu zagadka w postaci niewyjaśnionego
morderstwa oraz zaginięcia to nie dajcie się zwieść, bo ta książka nie ma w
sobie prawie nic z kryminału. Przede wszystkim jest poruszającą i niezwykle
emocjonalną historią. To opowieść o miłości, pożądaniu, stracie, sztuce, ale i
o walce dobra ze złem, a także ukazująca najmroczniejsze zakamarki ludzkiego
umysłu. Przybliża czytelnikowi bowiem motywacje osób, które są w stanie
popełnić straszne czyny.
„Córka zegarmistrza” to wspaniała, wielowątkowa
opowieść, która wyzwoli w czytelniku wiele emocji, a także zabierze w podróż po
wiktoriańskiej Anglii. Choć wydarzenia rozgrywają się niespiesznie to warto
zagłębić się w tę historię powoli odkrywać tajemnice. Kate Morton stała się
jedną z moich ulubionych autorek literatury pięknej, zaraz za Lucindą Riley.
Moja ocena: 8/10
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.