Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zwyczajne cuda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zwyczajne cuda. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 listopada 2020

Agnieszka Jeż – Zwyczajne cuda

Agnieszka Jeż – Zwyczajne cuda

 


Tytuł książki: Zwyczajne cuda

Autor: Agnieszka Jeż

Wydawnictwo: Filia

Ilość stron: 336

Data wydania: 14.10.2020

Agnieszka Jeż w liceum uwielbiała matematyką i fizykę, zaś na studiach filologię polską oraz filologię bałtycką. Po studiach zamiast tylko czytać książki, przeszła do ich pisania. Jest mamą trójki dzieci, zakochaną żoną, a także opiekunką Fifki. Kocha wycieczki, a także pracę w ogrodzie. Nie znam jakoś dobrze twórczości Jeż, ale bardzo lubię świąteczne powieści i chciałam sprawdzić jak ta autorka sobie poradziła w tym gatunku.

Marta jest bibliotekarką i wiedzie dość stateczne życie. Pewnego dnia pod wpływem impulsu robi jednak coś dla siebie nietypowego – umieszcza na tablicy ogłoszenie o poszukiwaniu mężczyzny, z którym wymieniła się spojrzeniami na chwilę zanim jego autobus odjechał. Czy mężczyzna się do niej odezwie? I czy kobieta się w końcu znajdzie w końcu miłość?

Książka napisana jest lekkim stylem i czyta się ją szybko, choć przeszkadzały mi błędy w tekście, a trochę ich było, np. „Iga chciał”, czy „Krzysztof powiedziała”. Historia ta została opowiedziana w narracji trzecioosobowej, a wydarzenia naprzemiennie zostały przedstawione z perspektywy Marty oraz Krzysztofa. Choć akcja rozgrywa się jesienią, w okresie przedświątecznym to moim zdaniem mało tu było magii Świąt i lekturę tę można czytać w dowolnym momencie, a nie tylko w grudniu. Podobało mi się nawiązanie do książek – Marta jest bibliotekarką, a także organizatorką spotkań klubu czytelniczego. Lektura tej książki spowodowała we mnie wyrzuty sumienia, że od kilka lat na mojej półce wciąż stoi nieprzeczytane „Małe życie”.

Marta Miłkowska jest poukładana, wiedzie spokojne życie, ale do pełni szczęścia brakuje jej miłości. Wydaje jej się, że kogoś takiego spotkała, jednak była to tak krótka chwila, że nie zdążyli zamienić słowa. I w ten sposób rozpoczyna poszukiwania swojego Hugh Granta (to nawiązanie również przypadło mi do gustu, bo lubię tego aktora ;)). Krzysztof jest pracoholikiem i choć spełnia się zawodowo to zazdrości otaczającym go ludziom, którzy mają rodziny, a on czuje się samotny. Bardzo żałuję, że wątki członków klubu czytelniczego zostały potraktowane po macoszemu. Wiem, że gdyby zostały rozwinięte to książka byłaby o wiele grubsza, ale myślę, że cała historia wiele by na tym zyskała.

„Zwyczajne cuda” to druga powieść świąteczna, którą przeczytałam w tym roku. Nie jest to powieść zła, ale mnie nie zachwyciła. W moim odczuciu zabrakło tu świątecznej aury, niektóre wątki można było rozwinąć, a także poprawić błędy w tekście. Myślę jednak, że jeśli nie oczekujecie mocno świątecznej historii to może Wam się ona spodobać.


Moja ocena: 5/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Filia.



Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger