Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura piękna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura piękna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 września 2021

Jakub Małecki – Święto ognia

Jakub Małecki – Święto ognia


Tytuł książki: Święto ognia

Autor: Jakub Małecki

Wydawnictwo: SQN

Ilość stron:  256

Data wydania: 15.09.2021

Jakub Małecki urodził się w 1982 roku w Kole. Z wykształcenia jest ekonomistą. Obecnie mieszka i pracuje w Warszawie. Debiutował w 2008 roku opowiadaniem "Dłonie", które ukazało się w magazynie "Science Fiction, Fantasy i Horror". Jego pierwsza powieść została wydana przez wydawnictwo Red Horse w 2009 roku. Był nominowany między innymi do Nagrody Literackiej "Nike", Nagrody Literackiej Europy Środkowej "Angelus", czy nagrody im. Stanisława Barańczaka i Odkrycia Empiku. Jego powieści tłumaczone są aktualnie na języki takie jak niemiecki, niderlandzki, fiński, rosyjski, słoweński, hebrajski i macedoński.

"Święto ognia" to historia opowiedziana z perspektywy trzech postaci - ojca oraz jego dwóch córek. Anastazja jest osobą niepełnosprawną, cierpi na dziecięce porażenie mózgowe. Mimo tego okazuje się być niezwykle ciepłą, cieszącą się z małych rzeczy. Jest również pełna marzeń, których niestety nigdy nie będzie miała szansy spełnić. Ona jednak nie załamuje się z tego powodu, a wręcz przeciwnie, marzenia napełniają ją optymizmem i dają siłę do cieszenia się z każdego dnia. Największą pasją jej siostry Łucji jest balet. Nie jest w stanie jej tego zniszczyć nawet groźna kontuzja, która uniemożliwia jej udział w wyczekiwanym występie. Ich ojciec jest niezwykle silnym mężczyzną, który z jednej strony stara się sobie radzić z córkami jak najlepiej, zaś w innym obszarze zupełnie odpuszcza. Dla swoich córek zrobi wszystko, stara się je wspierać i otaczać miłością najlepiej jak potrafi. Jest jeszcze pani Józefina, sąsiadka, której również zależy na Nastce i stara się spędzać z nią czas, a także bezinteresownie zaopiekować.

Powieść ta jest dość krótka, ale nie ilość słów świadczy o tym, czy dana książka jest dobra. Ta w moim odczuciu taka jest, a minimalizm w tym przypadku wyszedł jej na dobre. Jeśli czytaliście już inne pozycje Małeckiego to zdążyliście poznać jego styl. Posługuje się on przepięknym językiem ze sporą ilością metafor. To właśnie one oraz ogrom emocji bijący z tej historii nadają jej wyjątkowości. Jest ona zarówno smutna, wzruszająca jak i momentami optymistyczna. W piękny sposób autor zwraca uwagę na to jak wygląda życie osoby niepełnosprawnej, a także życie pozostałych członków rodziny. Czasami sprawy Łucji były na dalszym planie, ponieważ potrzeby siostry były przedkładane nad jej. Ale czy w ich sytuacji można mieć o to pretensje? 

Podsumowując, "Święto ognia" to poruszająca, przepiękna opowieść o stracie, marzeniach, nadziei i przekraczaniu granic. W moim odczuciu to powieść warta uwagi i skłaniająca do refleksji. Prawa do jej ekranizacji jeszcze przed publikacją kupiła wytwórnia Opus Film, czyli producent m.in. "Idy" oraz "Zimnej wojny".

Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu SQN.



poniedziałek, 17 maja 2021

Alaitz Leceaga – Córy ziemi

Alaitz Leceaga – Córy ziemi

 


Tytuł książki: Córy ziemi

Oryginalny tytuł: Las hijas de la tierra

Autor: Alaitz Leceaga

Wydawnictwo: Albatros

Ilość stron: 546

Data wydania: 05.05.2021

Alaitz Leceaga urodziła się w 1982 roku w Bilbao w Kraju Basków. Jest entuzjastką powieści grozy, thrillerów oraz literatury kobiecej. W latach 2008-2012 publikowała opowiadania na hiszpańsko- i angielskojęzycznych portalach internetowych. Debiutowała w 2018 roku powieścią „Las zna twoje imię” i odniosła spory sukces, ponieważ książka ta została sprzedana w ponad 100 000 egzemplarzy. Prawami do ekranizacji zainteresowała się firma producencka Nostromo Pictures.

Gloria, Theresa i Veronica są siostrami z rodu Veltran-Belasco. Mieszkają one w posiadłości Las Urracas. Plotki głoszą, że ich winnice objęte są klątwą i dlatego od lat dręczy je susza, podczas gdy u sąsiadów jest urodzaj. A o nich samych mówi się, że są sługami diabła. Gloria postanawia podjąć walkę o rodzinny interes, choć właściciele winnic nie wyobrażają sobie konkurować z kobietą. Czy uda jej się przywrócić dawny blask rodzinnej posiadłości? Jakie sekrety zostaną odkryte?

Książka ta została napisana w narracji pierwszoosobowej, a cała historia została podzielona na pięć części. Każda z nich opisuje życie sióstr w innym momencie. Podobało mi się to, że mogłam obserwować jak dorastają i jakie zachodzą w nich przemiany na przestrzeni lat. Jednak tym, co wyjątkowo mnie urzekło jest niesamowity klimat. Leceaga umieściła akcję tej powieści w XIX wieku w Hiszpanii. Świetnie oddała tamte czasy, kiedy to ludzie wierzyli w różne zabobony, a miejsce kobiet było z dala od sprawowania władzy.

Na szczególne uznanie zasługuje kreacja bohaterów. Trzy siostry żyjące w cieniu swojego starszego brata. Zmagają się z demonami takimi jak toksyczna relacja, strach przed chorobą psychiczną, czy zakazana miłość, ale wspólnie pragną zawalczyć o pozycję kobiety w społeczeństwie. Rodzina w tej powieści ma ogromne znaczenie. Wspólne wspieranie się na dobre i na złe, mimo przeciwności losu jest niezwykle istotne.

„Córy ziemi” to poruszająca i piękna powieść o sile, walce z przeciwnościami losu oraz własnymi demonami, a przede wszystkim o rodzinie. Akcja nie jest zbyt dynamiczna, a liczne opisy mogą momentami nużyć. Mnie jednak ta powieść urzekła swoim klimatem i przekazem.

Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.



wtorek, 15 września 2020

Jakub Małecki – Saturnin

Jakub Małecki – Saturnin

 


Tytuł książki: Saturnin

Autor: Jakub Małecki

Wydawnictwo: SQN

Ilość stron: 320

Data wydania: 16.09.2020

Jakub Małecki urodził się w 1982 roku. Z wykształcenia jest ekonomistą. Zadebiutował w 2007 roku opowiadaniem „Dłonie” na łamach magazynu „Science Fiction, Fantasy i Horror”. W maju 2008 roku wydawnictwo Red Horse wydało „Błędy”, debiutancką powieść pisarza. Małecki był nominowany m.in. do Nagrody Literackiej Nike, Nagrody Literackiej Europy Środkowej „Angelus”, Odkryć Empik oraz nagrody im. Stanisława Barańczaka. Jego powieści są tłumaczone na języki niemiecki, rosyjski, fiński, niderlandzki, słoweński i hebrajski. Na podstawie powieści „Horyzont” powstanie firm w reżyserii Bodo Koxa.

Saturnin Markiewicz mieszka w Warszawie i jest handlowcem. Wiedzie spokojne, umiarkowane życie, a każdy jego dzień wygląda tak samo. Tę rutynę przerywa w końcu telefon od jego matki, która informuje go, iż jego dziadek zaginął. Mężczyzna rzuca wszystko, wraca w rodzinne strony i razem z matką poszukują zaginionego. Saturnin nie przypuszczał, że z tą podróżą będzie się wiązało coś więcej i odbędzie on podróż w głąb siebie. Do jakich wniosków dojdzie? Co odkryje i jak wpłynie to na jego życie?

Jeśli znacie twórczość Małeckiego to wiecie, czego się spodziewać po jego stylu. Opisana przez autora historia opowiedziana została z kilku perspektyw. Użył on prostego, ale jednocześnie pięknego języka. Emocje biją z każdej strony, co sprawia, że ciężko się oderwać od tej lektury. Książka ta jest bardzo smutna i nostalgiczna. Opowiada ona o życiowych prawdach, a także jest bardzo osobistą powieścią, ponieważ Małecki wplótł w tę historię losy swojej rodziny.

Tytułowy Saturnin Markiewicz jest warszawskim sprzedawcą. Każdy jego dzień wygląda tak samo. Codziennie rano wstaje, idzie do pracy, itd. Bardzo podoba mi się kreacja bohaterów, ponieważ są to ludzie tacy jak my, wydają się być z krwi i kości. Codziennie zmagają się z problemami, które mogą przytrafić się każdemu. Myślę, że niektórzy będą mogli się z nimi utożsamić.

„Saturnin” to przejmująca opowieść o rodzinnych sekretach oraz odkrywaniu swoich korzeni. Napisana prostym, pięknym językiem i dogłębnie poruszająca. Jeśli lubicie twórczość Małeckiego to z pewnością nie będziecie zawiedzeni, a jeśli jeszcze jej nie znacie to koniecznie to zmieńcie!


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu SQN.



piątek, 31 lipca 2020

Agnieszka Lis – Listy w góry

Agnieszka Lis – Listy w góry


Tytuł książki: Listy w góry

Autor: Agnieszka Lis

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Ilość stron: 320

Data wydania: 15.07.2020


Główna bohaterka jest żoną himalaisty. Choć wolałaby mieć go przy sobie w domu, na wyciągnięcie ręki i być pewną o jego bezpieczeństwo to jest świadoma, że największą miłością jej męża jest wspinaczka górska. Z każdą kolejną wyprawą, kobieta uświadamia sobie, że traci męża. Każdego roku spędza wiele miesięcy w samotności, do czasu aż jej mąż w końcu nie wraca. Jak sytuacja polityczna oraz gospodarcza lat 80. XX wieku wpłyną na losy kobiety?

Agnieszka Lis jest jedną z najpoczytniejszych autorek literatury obyczajowej. Zajmuje się również grą na pianinie oraz dziennikarstwem, a wcześniej przez wiele lat była handlowcem w różnych korporacjach. Jest Członkiem Stowarzyszenia Autorów Polskich, a także Stowarzyszenia Autorów i Wydawców. W 2010 roku została laureatką konkursu ogłoszonego przez Wydawnictwo Replika na najlepsze kobiece opowiadanie erotyczne. Przeczytałam już parę książek Lis i muszę przyznać, że kompletnie nie spodziewałam się tego, co tym razem nam zaserwowała.

Swoją najnowszą powieść Agnieszka Lis napisała w formie listów, które główna bohaterka kieruje do swojego męża. Niestety listy te nigdy nie zostały wysłane i mężczyzna ich nie przeczytał, ale dzięki nim czytelnik może zrozumieć emocje targające kobietą oraz zobaczyć jej świat jej oczami. Kobieta jest dumna z pasji i osiągnięć swojego męża, ale jednocześnie tęsknota jest bardzo silna. Jej codzienność w samotności jest trudna, ale ma wsparcie rodziców, na których pomoc może liczyć.

Okazuje się, że rozterki bohaterki są bardzo złożone. Z czasem zaczyna jej ciążyć popularność himalaisty, a także zaczyna się zastanawiać, kto tak naprawdę go pociąga – ona czy góry? Większość jej czasu, jest czasem spędzonym w samotności, a przecież ile wspaniałych chwil mogliby wspólnie razem spędzić, gdyby jej mąż był u boku? Każda jego wspinaczka to dla niej ogrom strachu o jego życie. Jednak jej miłość do niego jest tak ogromna, że kobieta się na to godzi. Bo przecież jak mogłaby nienawidzić gór, wiedząc, że on je tak bardzo kocha?

„Listy w góry” to niesamowita powieść o miłości, poświęceniu, samotności i tęsknocie. Najnowsza książka Agnieszki Lis jest niezwykle poruszająca, bolesna, ale i piękna. Ta lektura dostarczy Wam z pewnością wielu wzruszeń i chwil refleksji. Mnie urzekła.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Skarpa Warszawska.


piątek, 26 czerwca 2020

Kate Elizabeth Russell – Moja mroczna Vanesso

Kate Elizabeth Russell – Moja mroczna Vanesso

Tytuł książki: Moja mroczna Vanesso
Oryginalny tytuł: My dark Vanessa
Autor: Kate Elizabeth Russell
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 468
Data wydania: 10.06.2020

Kiedy miała piętnaście lat, zaczęła spotykać się ze swoim nauczycielem Strane’m. Obecnie jest już dorosłą kobietą, a w mediach społecznościowych ujawniają się kolejne ofiary tego mężczyzny, oskarżające go o molestowanie. Znajdują również kontakt do Vanessy, namawiając ją do wyznania krzywd, jakich doznała ze strony nauczyciela. Jednak, czy Vanessa na pewno została skrzywdzona? Przecież go kochała i uważa, że łączyła ich prawdziwa miłość.

Kate Elisabeth Russell jest Amerykanką i pochodzi ze wschodniego wybrzeża Maine. Studiowała na Indiana University, a stopień doktorski z kreatywnego pisania uzyskała na University of Kansas. „Moja mroczna Vanesso” to jej debiut prozatorski. Kiedy dostałam propozycję przeczytania tej książki, tematyka wydała mi się interesująca. Miałam jedynie pewne obawy, czy autorka udźwignie tę problematykę z uwagi na to, iż jest to jej debiut.

„Moja mroczna Vanesso” została napisana w dwóch perspektywach czasowych. Wydarzenia poznajemy w narracji pierwszoosobowej z perspektywy tytułowej Vanessy w czasach teraźniejszych oraz przed laty, kiedy trwał jej romans ze Strane’m. Russell poruszyła w swojej powieści problem skomplikowanej relacji między nastoletnią uczennicą, a prawie trzy razy starszym nauczycielem. Związek z taką różnicą wieku, a do tego między osobami, które poznały się w taki sposób w szkole, jest dość kontrowersyjny i raczej negatywnie odbierany przez społeczeństwo. Muszę przyznać, że książka ta nieźle miesza czytelnikowi w głowie, ponieważ tak do końca nie jest powiedziane wprost, czy Vanessa została skrzywdzona. Ona jest przekonana, iż to była miłość i nie czuje się ofiarą. Ale czy na pewno nią nie była?

Vanessa jest postacią, która może irytować. Niestety wielokrotnie wykazywała się naiwnością, a także brakiem odwagi. Uważa, że jej uczucie do nauczyciela było szczere, a poczucie krzywdy byłoby nie uzasadnione, bo ona nie czuje się ofiarą. Faktem jednak jest, iż Strane to pedofil i czy na pewno nie wyrządził żadnych szkód w jej życiu oraz psychice? Im dalej, tym bardziej kobieta zdaje sobie sprawę jak znajomość z tym mężczyzną określiła jej życie.


Podsumowując, „Moja mroczna Vanesso” to lektura dająca czytelnikowi do myślenia. Jest mroczna, porusza kontrowersyjny temat, a jednocześnie jest mocno niejednoznaczna. Muszę przyznać, że ta historia mnie wciągnęła od samego początku, zapewne dlatego, iż wzbudza tak wiele emocji.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Otwartemu.


sobota, 18 kwietnia 2020

Rebecca Makkai – Wierzyliśmy jak nikt

Rebecca Makkai – Wierzyliśmy jak nikt
Tytuł książki: Wierzyliśmy jak nikt
Oryginalny tytuł: The great believers
Autor: Rebecca Maccai
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
Ilość stron: 626
Data wydania: 15.04.2020

1985. Yale Tishman jest dyrektorem rozwoju galerii sztuki w Chicago. Zamierza właśnie wprowadzić na wystawę zbiór obrazów z lat 20., czym ma zamiar wywołać trochę zamieszania. Choć jego kariera układa się pomyślnie to wszyscy jego przyjaciele, jeden po drugim umierają na AIDS. Trzydzieści lat później jego przyjaciółka, Fiona, próbuje odnaleźć w Paryżu swoją zaginioną córkę. Zatrzymuje się u swojego przyjaciela fotografa. Czy uda jej się odnaleźć krewną?

Rebecca Makkai jest autorką kilku powieści oraz zbioru opowiadań. Pracuje na wydziale sztuk pięknych w Sierra Nevada College na Uniwersytecie Northwestern oraz jest dyrektorką fundacji StoryStudio w Chicago. „Wierzyliśmy jak nikt” znalazło się w finale Nagrody Pulitzera i National Book Award, a także otrzymało szereg nagród i wyróżnień literackich, m.in. ALA Carnegie Medal i LA Times Book Prize. Jej książki przetłumaczono na czternaście języków. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Makkai. Na długo pozostanie w mojej pamięci i z pewnością sięgnę po inne jej powieści.

Akcja tej powieści toczy się dwutorowo.  Wydarzenia z 1985 roku, przeplatają się z tymi z Paryża z 2015 roku. Na przełomie lat 80. i 90. XX wieku mamy historię przyjaźni w czasach, kiedy AIDS zbiera swoje żniwo. Zaś w 2015 roku pojawia się trudna relacja rodzinna w czasach zamachów. „Wierzyliśmy jak nikt” to powieść, która wciąga od pierwszych stron i ciężko się od niej oderwać, a po skończeniu na długo pozostaje w pamięci. Makkai stworzyła niezwykle emocjonalną historię, która wiele razy wzruszy czytelnika i poruszy do głębi.

Bohaterowie zostali wykreowani na rzeczywistych. Nie są bez wad, ani przerysowani. Yale jest w związku monogamicznym, a z czasem traci kolejne bliskie mu osoby, które przegrywają z okrutną chorobą. Fiona zaś próbuje się zmierzyć z demonami przeszłości i pragnie naprawić relacje z córką. To, czego doświadczyła lata temu, niestety wciąż odbija się echem w jej teraźniejszym życiu.


„Wierzyliśmy jak nikt” to opowieść o walce z AIDS, miłości, przyjaźni, próbie zmierzenia się z przeszłością. Książka ta jest niezwykle wzruszająca i już mogę stwierdzić, że to jedna z lepszych historii tego roku. Jest nieodkładalna, a przy tym skłania do refleksji i pozostaje w pamięci.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu.


wtorek, 14 kwietnia 2020

Diane Setterfield – Była sobie rzeka

Diane Setterfield – Była sobie rzeka


Tytuł książki: Była sobie rzeka
Oryginalny tytuł: Once upon a river
Autor: Diane Setterfield
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 482
Data wydania: 11.03.2020

Mieszkańcy niewielkiego miasteczka nad Tamizą, zebrali się jak co dzień w gospodzie. W miejscu tym zabijają czas, słuchając różnych opowieści. Najdłuższej nocy w roku w drzwiach staje ciężko ranny mężczyzna, trzymając martwą dziewczynkę. Godzinę później dziecko zaczyna oddychać. Nikt nie ma racjonalnego wytłumaczenia na to zdarzenie. Jednak kilka rodzin pragnie ją adoptować. Do kogo trafi dziewczynka? I jak jej obecność wpłynie na mieszkańców?

Diane Setterfield jest brytyjską pisarką, urodzoną w Englefield w Berkshire w 1964 roku. Studiowała literaturę francuską na Uniwersytecie Bristolskim. Wykładała angielski na różnych francuskich uczelniach, a następnie prowadziła zajęcia po francusku na jednym z brytyjskich uniwersytetów. „Była sobie rzeka” została wydana w styczniu 2019 roku i została uhonorowana nagrodą HWA Gold Crown Award dla najlepszej powieści historycznej 2019 roku. Otrzymała również nominację do Goodreads Choice Award.

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Setterfield i muszę przyznać, że jestem oczarowana jej stylem! Autorka posługuje się pięknym językiem, subtelnie i powoli wprowadzając czytelnika w wykreowaną przez siebie rzeczywistość. Nie ma tu nagłych zwrotów akcji i zawrotnego tempa, ale w tym przypadku wcale nie było to potrzebne, aby lektura była wciągająca. Powieść ta jest wielowymiarowa i pełna tajemnic.

Pojawienie się dziewczynki wywołuje lawinę wydarzeń. Mieszkańcy nagle muszą zmierzyć się ze swoimi demonami. Dziewczynka jest niezwykle tajemnicza, ponieważ jest niema, a mieszkańcy mogą tylko snuć domysły na jej temat. Postaci zostały tu bardzo dobrze wykreowane. Bohaterowie różnią się od siebie wieloma rzeczami i dzięki temu lektura ta była bardzo interesująca. Każdy miał inne poglądy, pomysły, czy zachowania i każdy w dziewczynce upatrywał kogoś innego.


„Była sobie rzeka” to przepiękna, wielowymiarowa powieść, która chwyta serce. Pełna jest tajemnic i zagadek. Barwny styl Setterfield sprawia, że czytanie tej powieści to przyjemność. Owszem, jest tu sporo opisów, ale jeśli tylko dacie się porwać tej historii to z pewnością nie okażą się nużące.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.


niedziela, 23 lutego 2020

Jakub Małecki – Horyzont

Jakub Małecki – Horyzont
Tytuł książki: Horyzont
Autor: Jakub Małecki
Wydawnictwo: SQN
Ilość stron: 336
Data wydania: 18.09.2019

Mariusz jest byłym saperem, który wrócił z wojny w Afganistanie dobrych kilka lat temu. Lecz rany, które pozostawiła w nim wojna, ciążą w nim do dziś. Bolesne wspomnienia i zespół stresu pourazowego to coś, z czym mężczyzna wciąż nie może sobie poradzić. Zuza jest dziewczyną, która postanowiła wyprowadzić się z domu rodzinnego i zacząć samodzielne życie. Pozornie wydawać by się mogło, że tych dwoje nic nie łączy, poza byciem sąsiadami. Czy tak jednak jest na pewno?

Jakub Małecki jest autorem wielu opowiadań oraz powieści. Zdobył Złote Wyróżnienie Nagrody im. Jerzego Żuławskiego, był nominowany do m.in. Nagrody Literackiej Nike, Nagrody Literackiej Europy Środkowej „Angelus” oraz Nagrody im. Stanisława Barańczaka. W 2017 roku otrzymał stypendium „Młoda Polska” Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Książki Małeckiego są tłumaczone na języki niemiecki, rosyjski, niderlandzki, fiński, hebrajski oraz słoweński. Od dawna zbierałam się, żeby poznać twórczość tego autora, ponieważ dotychczas spotkałam się z mnóstwem pozytywnych opinii na temat jego powieści. Mój wybór padł na najnowszą pod tytułem „Horyzont”.

Małecki choć porusza w swojej książce trudne tematy, używa prostego języka, a jego styl jest przyjemny. Fabuła sprawia, że czytelnik wciąga się w opisywaną historię od pierwszych stron i ciężko oderwać się od lektury dopóki nie pozna się zakończenia. Narracja została poprowadzona pierwszoosobowo, dzięki czemu możemy lepiej zrozumieć problemy bohaterów, a także targające nimi emocje. Emocje te przenoszą się również na czytelnika i z pewnością nikogo ta lektura nie pozostawi obojętnym.

Mariusz to mężczyzna, którym odczuwa ból, bezsilność, pustkę, a także cierpi na depresję. Niestety to, co przeżył sprawia, że ciężko mu poradzić sobie ze swoimi demonami, tym bardziej, że ma problem z uzewnętrznianiem się. Zuza ma dwadzieścia cztery lata i jej problemy bardzo się różnią od tych, które ma jej sąsiad. Ona z kolei pragnie poznać przeszłość i odkryć sekret swoich rodziców, a także swoją prawdziwą tożsamość. Oboje uczą się swoich nowych rzeczywistości, zmagają się z demonami przeszłości (choć zupełnie nie da się porównać ich problemów), są samotni i zagubieni. Zostali wykreowani bardzo rzeczywiście i myślę, że można się z nimi utożsamić.


„Horyzont” to opowieść o poszukiwaniu siebie, o akceptacji przeszłości i walce o siebie tu i teraz. Książka ta wzbudza wiele refleksji oraz emocji, ponieważ opowiada między innymi o stracie, odwadze, przyjaźni, śmierci czy też rodzinie. Podoba mi się sposób, w jaki autor pokazał, że czasami warto wyjść ze swojej strefy komfortu i spojrzeć poza swój horyzont.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu SQN.


piątek, 23 listopada 2018

Marek Klat, Paweł Paliński, Mirosław Piepka, Michał Pruski - Kamerdyner

Marek Klat, Paweł Paliński, Mirosław Piepka, Michał Pruski - Kamerdyner

Tytuł książki: Kamerdyner
Autorzy: Marek Klat, Paweł Paliński, Mirosław Piepka, Michał Pruski
Wydawnictwo: Agora
Ilość stron: 376
Data wydania: 05.09.2018

Mateusz Kroll to kaszubski chłopak, który po śmierci matki trafia na wychowanie do pruskiego dworu. Został wychowany w dostatku, jednak przez całe dzieciństwo czuł się trochę wyobcowany. Zarówno Kurt traktował go z niechęcią jak i hrabia trzymał go na dystans oraz nie był sprawiedliwy dla chłopców. Kiedy dorastają między Mateuszem a Maritą, niemiecką hrabianką, wybucha uczucie, ale oprócz tego chłopak próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie dotyczące tego, kim jest.

Kiedy tylko dowiedziałam się o premierze tej książki, wiedziałam, że muszę ją przeczytać! Bardzo lubię piękne, poruszające historie miłosne z historią w tle. A dodatkowo w kinach  pojawił się również film, który również bardzo chcę zobaczyć, ale to akurat głównie ze względu na obsadę aktorską. Moją jedyną obawą przed sięgnięciem po tę książkę było to, że ma aż czterech autorów i bałam się, że opowieść może być chaotyczna lub, że będzie tu zbyt wiele różnych stylów. A jak ostatecznie to wyszło przeczytacie poniżej.

"Kamerdyner" to opowieść, która powstawała przez kilka lat. Jej autorami są mężczyźni, którzy jednocześnie pracowali przy scenariuszu filmu pod tym samym tytułem. Podoba mi się pomysł z napisaniem tej powieści, ponieważ (choć jeszcze nie obejrzałam filmu) z reguły książki są lepsze. W filmach często niektóre wydarzenia są pominięte oraz nie oddają tak emocji jak słowa na papierze. Niestety trochę ubolewam nad tym, że momentami widać, że niektóre fragmenty różnią się od siebie i można poznać, kiedy dana część tekstu została napisana przez inną osobę.

Akcja książki rozgrywa się na przestrzeni wielu lat. Rozpoczyna się w 1900 roku, a kończy na drugiej wojnie światowej. Podobało mi się umiejscowienie wydarzeń w tych czasach tak istotnych dla Polski, choć autorzy mocno skupili się tu na Kaszubach. Doceniam, kiedy w powieściach przemycone są tak istotne dla nas wydarzenia, które warto znać i ich tragiczne skutki. Jestem pod wrażeniem tego jak to wszystko zostało opisane.

Tym, co mnie trochę rozczarowało jest wątek miłosny. Po opisie książki wnioskowałam, że będzie to główny wątek, jednak przy tak szerokim aspekcie historycznym, gdzieś zanikł ten wątek. Oczekiwałam wielkiej miłości, mnóstwa wzruszeń, a nie było tego aż tak dużo. Nie mogę jednak również stwierdzić, że ta powieść nie jest emocjonalna. Z całą pewnością czytanie o losach ludzi na przestrzeni prawie pięćdziesięciu lat i to w trudnych czasach wojennych jest emocjonujące.

"Kamerdyner" to piękna opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości, miłości i wojnie. Cieszę się, że powstają takie książki. Mimo pewnych niedociągnięć, podobała mi się ta emocjonalna historia i mam w planach niedługo obejrzeć również film.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Agora.


wtorek, 23 października 2018

Johanna Holmstorm - Wyspa dusz

Johanna Holmstorm - Wyspa dusz

Tytuł książki: Wyspa dusz
Oryginalny tytuł: SJÄLARNAS Ö
Autor: Johanna Holmstorm
Wydawnictwo: Sonia Draga
Ilość stron: 444
Data wydania: 26.09.2018

Jesienią 1891 roku Kristina Andersson topi dwójkę swoich dzieci. Udaje jej się uniknąć więzienia, ale trafia do szpitala psychiatrycznego na wyspie, którą rzadko kto opuszcza. Czterdzieści lat później trafia tam również siedemnastoletnia Elli Curten. Młoda dziewczyna marzyła o lepszym życiu i uciekła z chłopakiem, który wciągnął ją w świat przestępstw, który dla niej skończył się zesłaniem na wyspę. Obie kobiety znajdują się pod opieką pielęgniarki Sigrid Frimna. Czy uda im się kiedyś opuścić wyspę?

Johanna Holmstorm urodziła się w 1981 roku w Helsinkach. Swoją debiutancką powieść wydała w 2003 roku i została ona nominowana do nagrody Szwedzkiego Radia. Za książkę „Camera Obscura” otrzymała między innymi nagrodę literacką gazety „Svenska Dagbladet”. Oprócz tego autorka napisała również dwie sztuki teatralne. Po „Wyspę dusz” sięgnęłam, ponieważ lubię motyw szpitali psychiatrycznych w książkach. Zazwyczaj jednak pojawia się on w częściej czytanych przeze mnie kryminałach i thrillerach, więc do tej lektury podeszłam z dużym zaciekawieniem, tym bardziej, że historia została oparta na prawdziwych wydarzeniach.

W tej książce występuje narracja trzecioosobowa, a cała historia została podzielona na trzy części opisujące losy poszczególnych kobiet: Kristiny, Elli oraz Sigrid. Akcja książki rozgrywa się na przestrzeni ponad czterdziestu lat. Podobało mi się takie przedstawienie wydarzeń oraz historii.

Każda z tych kobiet była zupełnie inna, a jednak połączył je los oraz miejsce. Kristina zanim dopuściła się okrutnego czynu, który przypieczętował jej los, nie miała najłatwiejszego życia. Czytając o jej losach było mi jej bardzo szkoda. Natomiast co do Elli to na początku ciężko było mi ją zrozumieć i sprawiała wrażenie rozkapryszonej. Natomiast Sigrid jest łącznikiem między tym co było czterdzieści lat wcześniej i tym, co wydarzyło się później. Między przeszłością, a teraźniejszością.

„Wyspa dusz” to historia bardzo poruszająca. Trzymanie kobiet do końca życia w takim zakładzie to ogromna tragedia, o ile część była naprawdę chora i potrzebowała pomocy, którą niekoniecznie otrzymywała to reszta znajdowała się tam do końca swoich dni na przykład tylko dlatego, że rodzina już o niej zapomniała lub nie miała do kogo wrócić. Na odludziu, bez kontaktu ze światem rzeczywistym każdy mógłby popaść w paranoję. Do tego metody stosowane w tamtych czasach w tego typu zakładach pozostawiały wiele do życzenia i krótko mówiąc były nieludzkie.

Choć było trochę momentów, które czasem nużyły to jednak cała powieść zrobiła na mnie dobre wrażenie. To opowieść o szaleństwie, macierzyństwie, a także o niesprawiedliwości wobec kobiet w dawnych czasach. Muszę przyznać, że autorka wyjątkowo dobrze oddała mroczny i niepokojący klimat towarzyszący szpitalom psychiatrycznym.

Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga.


Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger