![[Przedpremierowo] M.T. Edvardsson – Zupełnie normalna rodzina](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEinuflBtxzvizU1YY2q9CIWRhHiCvLjGSwIWNn-tnQSYh6mAO88IUsaAMhdEYXA9J4dW2wMtOxjSI1HcK5blR91NvJ3cbaRDeBoaniXnoycBXMogLNKnQOpWB5OEyIgpR1X9VhyHbv2v3Jv/s400/IMG_20190328_175030_951.jpg)
Tytuł
książki: Zupełnie normalna rodzina
Oryginalny
tytuł: En helt vanlig familj
Autor: M.T.
Edvardson
Wydawnictwo: Znak Literanova
Ilość
stron: 496
Data
premiery: 15.04.2019
Ulrika, Adam oraz Stella tworzą zupełnie normalną
rodzinę. Matka jest prawniczką, ojciec pastorem. Razem z dziewiętnastoletnią
córką spędzają czas w zupełnie typowy sposób. Piątkowe wieczory upływają im na
jedzeniu pizzy i wspólnych wieczorach przed telewizorem, a soboty w centrach
handlowych. Jednak pewnego dnia ich spokojne i poukładane życie zostaje
wywrócone do góry nogami, kiedy to ukochana córka zostaje aresztowana i
oskarżona o morderstwo.
Muszę przyznać, że opis książki mocno mnie
zaintrygował, bo byłam ciekawa, co takiego naprawdę ukrywa ta rodzina pod
pozorami normalności. Historia ta została przedstawiona w narracji
pierwszoosobowej z perspektywy trójki głównych postaci – Stelli, Ulriki oraz
Adama. Był to bardzo dobry zabieg, ponieważ okazuje się, że każde z nich miało
zupełnie inne spojrzenie na tę sprawę. Ich poglądy, chęci dalszego
postępowania, obawy, czy wiedza odbiegały od siebie.
Największą zaletą tej lektury jest kreacja bohaterów.
Po pierwsze Edvardsson świetnie przedstawiła portrety psychologiczne swoich
postaci. Podobało mi się, że mogłam wniknąć w ich myśli. Najciekawsze tu dla
mnie było zgłębienie psychiki Stelli oczekującej w areszcie na proces. Po
drugie, dzięki temu zabiegowi Stella, Ulrika oraz Adam wydawali mi się
postaciami z krwi i kości. Rozumiałam ich obawy i w pewnym sensie trzymałam
kciuki za ich powodzenie. Po trzecie miałam wrażenie, że niemal uczestniczę w
tym procesie razem z postaciami. W takim poczuciu z jeszcze większym
zainteresowaniem śledziłam dalszy rozwój wydarzeń.
Edvardsson ukazała tutaj rodzinne relacje. Więź
łącząca rodziców z dziećmi jest bardzo silna. Przedstawiła tu, że rodzic jest w
stanie wiele poświęcić, przekroczyć pewne granice, byle tylko więcej nie drżeć
w obawie, że ich dziecku może spaść włos z głowy. W obliczu niebezpieczeństwa,
czy poważnych tarapatów, rodzice mogą zrobić wiele, nawet zapomnieć o pewnych
wartościach, którymi kierowali się całe życie.
Autorka stworzyła w tej powieści klimat pełen
niedopowiedzeń i tajemnic. I w pewnym sensie to sprawiało, że z chęcią czytałam
tę lekturę dalej. Chciałam poznać ich sekrety i rozwiązanie zagadki. Natomiast
brakuje tu zawrotnego tempa akcji i wszystko dzieje się dość powoli. Momentami
ta lektura okazała się dla mnie nużąca i z trudem przebrnęłam przez te
fragmenty. Myślę, że spokojnie można było odchudzić tę książkę o około 100
stron i wyszłoby jej to na dobre.
„Zupełnie normalna rodzina” to opowieść o sile
rodzinnych więzów oraz przyjaźni, kłamstwach i niedopowiedzeniach. Sięgając po
tę lekturę trzeba mieć na uwadze, że miłośnikom krwawych i brutalnych opisów,
czy dynamicznej akcji raczej nie przypadnie do gustu. Zatem polecam tę lekturę
osobom, które chcą poznać historię zwyczajnych ludzi, pełną sekretów do
odkrycia.
Moja
ocena: 6/10
Za przedpremierowy egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.