
Tytuł
książki: Luna
Autor: Gabriela
Gargaś
Wydawnictwo: Czwarta
Strona
Ilość
stron: 424
Data
wydania: 24.02.2021
Gabriela Gargaś jest mamą, żoną, a także autorką
bestsellerowych powieści obyczajowych. Zainicjowała antologię opowiadań „Każdego
dnia”, z której sprzedaży zysk został przekazany Fundacji Marka Kamińskiego,
wspierającej dzieci oraz młodzież dotknięte ciężkimi i nieuleczalnymi
chorobami. Na swoim koncie ma już ponad dwadzieścia książek. Kocha tworzyć
historie, które wzruszają i bawią.
Luna kocha swoją pracę. Kiedy lata, czuje się wolna.
Nie potrafi jednak zapomnieć o bolesnej przeszłości. Aby trochę odpocząć
wyrusza na urlop do Paryża. Tam poznaje Daniela. Mężczyzna jest żołnierzem
Legii Cudzoziemskiej przez co jest w życiu samotny. Między nimi od razu iskrzy.
Jednak kiedy wakacje kobiety dobiegają końca i wraca do domu, dzielą ich setki
kilometrów. Czy uda im się być ze sobą na odległość? I jak na ich relację
wpłynie pandemia?
Autorka zastosowała tu narrację trzecioosobową.
Fabuła jest wielowątkowa i w moim odczuciu jest aż za bardzo zawiła i zawiera
zbyt wiele zwrotów akcji. Wydawała mi się przez to trochę chaotyczna. Doceniam
jednak fakt, że Gargaś przedstawiła tu prozę życia codziennego z problemami,
które mogą dotknąć każdego. Zostały tu poruszone między innymi takie tematy jak
pandemia koronawirusa, przemoc psychiczna, nieuleczalna choroba, czy trudne
wybory. W mojej opinii poruszanie tematu covid-19 było trochę niepotrzebne. Rozumiem,
że miało to na celu dodaniu wykreowanej historii realizmu, ale myślę, że
wszyscy już chcielibyśmy normalności i nie chcemy, żeby z każdej możliwej
strony otaczał nas ten wirus. Przynajmniej dla mnie książki to odskocznia od
rzeczywistości i dzięki nim chciałabym choć na chwilę nie myśleć o pandemii.
Natomiast jeśli chodzi o bohaterów to autorka
wykonała kawał świetnej roboty. Po pierwsze są z krwi i kości, a po drugie mają
ciekawe, dość nieoczywiste i nie oklepane zawody. Ich prace są ich pasjami,
które wymagają od nich odwagi, skupienia, umiejętności zachowania „zimnej krwi”.
Oboje wiele przeszli i oboje pragnęli szczęścia. Kibicowałam im, ale nic więcej
nie zdradzam ;)
„Luna” to nostalgiczna i melancholijna powieść. W
moim odczuciu zawiera zbyt wiele wątków i przez to nie wywołała we mnie tak
głębokich odczuć, na jakie liczyłam. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to
piękna historia o miłości, poszukiwaniu szczęścia i trudnych decyzjach.
Moja ocena: 6/10
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.