
Oryginalny tytuł: A little love
Autor: Amanda Prowse
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 384
Data wydania:15.09.2017
Pru Plum to sześćdziesięciosześcioletnia właścicielka
słynnej piekarni w Londynie. Jest elegancka, bardzo dba o swój wygląd, a przez
innych jest szanowana i postrzegana jako kobieta sukcesu. Jej wypieki są małymi
dziełami sztuki i przyciągają najbardziej wymagających i bogatych klientów,
których uznanie zdobyła, dzięki wieloletniemu doświadczeniu. Życie w dostatku,
dobrze prosperująca firma to naprawdę wiele, ale pewne wydarzenia z przeszłości
nie dają jej o sobie zapomnieć i burzą jej pewność siebie oraz spokój. Do pełni
szczęścia Pru brakuje również miłości, którą w końcu spotyka, ale czy
przeszłość nie zburzy jej radości?
To pierwsza książka Amandy Prowse, którą mam okazję
czytać, ale od razu bardzo polubiłam jej styl! Jest lekki, przyjemny, nawet
wtedy, kiedy porusza trudniejsze tematy. Miałam pewne obawy przed tą lekturą,
bo opisuje losy kobiety o wiele ode mnie starszej. Zastanawiałam się, czy będę
w stanie zrozumieć główną bohaterkę już nie wspominając o utożsamianiu się z
nią. Jednak nic bardziej mylnego, „Szczypta miłości” jest napisana w taki
sposób, że naprawdę może ją czytać zarówno młoda osoba jak i rówieśnica Pru.
Autorka stworzyła bohaterki, które od razu polubiłam –
Pru i Milly to kuzynki, ale obie kobiety od samego początku zdobyły moją
sympatię. To mądre, ciepłe, życzliwe kobiety, które życie dotkliwie
doświadczyło, a wydarzenia te ciągną się za nimi cały czas. Jednak nie sprawiło
to, że stały się zgorzkniałe, a wręcz przeciwnie, kiedy tylko nadarza się
okazja, niosą pomoc. Jednak to co spodobało mi się najbardziej to mnóstwo
humoru w dialogach, przy tej książce naprawdę można się popłakać ze śmiechu.
Kolejnym fajnym elementem było wprowadzenie licznych opisów
dotyczących gotowania i dekorowania dzieł powstających w piekarni Pru. Dzięki temu
czytelnik może się poczuć jakby był z nimi na miejscu i dowiedzieć się jak od
kuchni wygląda proces tworzenia takich wyrobów.
„Szczypta miłości” to książka z przesłaniem. Opowiada
o miłości, walce o przetrwanie, mierzeniu się ze swoją przeszłością, a także o
tym, że na nic nigdy nie jest za późno. A to wszystko zostało umieszczone w
lekkim, przyjemnym w odbiorze stylu.
Jedyne, co trochę mnie zawiodło to zakończenie, które
jest bardzo przewidywalne. Chociaż być może nie powinnam tego oceniać
negatywnie, bo w książkach tego typu po prostu tak to już bywa, że nie ma
wielkich zaskoczeń na końcu.
Bardzo polubiłam tę książkę. Jest lekka, szybko się ją
czyta, zawiera mnóstwo humoru, a do tego w prosty sposób opowiada o ważnych i
mądrych rzeczach. Polecam i ja na pewno niedługo sprawdzę, czy inne książki
Prowse są tak samo dobre.
Moja ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.