
Tytuł
książki: Larista
Autor: Melissa
Darwood
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość
stron: 288
Data
wydania: 21.06.2018
Larysa jest typową nastolatką. Niedawno skończyła
osiemnaście lat, a jej myśli krążą wokół zbliżającej się matury oraz
konieczności podjęcia decyzji w kwestii studiów. Ma kochających rodziców oraz
wspaniałą przyjaciółkę. Posiada również talent artystyczny – świetnie maluje.
Jednak to jej nie wystarcza. Dziewczyna marzy o wielkiej miłości i nie może się
doczekać aż spotka tego jedynego. Pewnego dnia na swojej drodze spotyka
Gabriela, który jest tajemniczym nieznajomym z jej koszmaru. Jak to spotkanie
wpłynie na jej dotychczasowe życie?
Melissa Darwood to pseudonim literacki polskiej
autorki. Pochodzi ona z urokliwego miasteczka w środkowej części Polski, a
wychowała się w otoczeniu lasów. Pisze książki młodzieżowe, a „Larista” to jej
powieść debiutancka, która została wydana w 2013 roku, a teraz została
wznowiona przez inne wydawnictwo oraz uzupełniona o rozdziały z przybliżające
postać Gabriela. Już od dawna chciałam zapoznać się z twórczością Darwood,
ponieważ nie spotkałam się jeszcze z negatywnymi opiniami na temat jej
twórczości.
W tej powieści występuje narracja pierwszoosobowa.
Część rozdziałów poznajemy z perspektywy Larysy, a część z perspektywy Gabriela.
Styl autorki jest lekki, dialogi niewymuszone, a fabuła wciąga od samego początku.
W trakcie tej lektury dostrzegłam zainspirowanie serią „Zmierzch”. Mamy tutaj
kilka podobieństw. Zachowanie głównej bohaterki, nadnaturalne istoty, czy sam
wątek miłosny.
Larysa niestety nie należy do postaci, które
obdarzyłam sympatią. Była dla mnie zbyt infantylna i wydawało mi się, że kiedy
spotkała swoją wielką miłość to za bardzo polegała na nim i wiedziała, że on
zawsze niczym rycerz na białym koniu przybędzie jej z pomocą oraz wybawi z
opresji. Co do reszty bohaterów to nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale podoba mi
się, że Darwood nie postawiła tu na oklepane już wszędzie wampiry, czy
wilkołaki, a wymyśliła coś swojego. Zaintrygowała mnie wprowadzeniem do swojej
opowieści Guardianów oraz Tentatorów oraz to jak za ich pomocą przedstawiła
walkę dobra ze złem. Jedni mają za zadanie ratować ludzi przed śmiercią, a inni
wręcz przeciwnie.
„Larista” to pierwszy tom dobrze zapowiadającej się
serii „Wysłannicy”. Mimo pewnych elementów, które nie do końca przypadły mi do
gustu jak główna bohaterka, czy inspiracja pewną znaną serią to uważam, że
autorka całkiem dobrze poradziła sobie z wprowadzeniem do swojej powieści
również czegoś oryginalnego, co sprawi, że od książki będzie się ciężko
oderwać. Przypadł mi do gustu świat, w którym istnieją Guardianie i Tentatorzy,
a także bardzo jestem ciekawa, czym Darwood zaskoczy mnie w kolejnym tomie.
Moja ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.