Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hanna Greń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hanna Greń. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 lutego 2020

Hanna Greń – Wioska kłamców

Hanna Greń – Wioska kłamców
Tytuł książki: Wioska kłamców
Autor: Hanna Greń
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 336
Data wydania: 29.01.2020

Dioniza Remańska po odejściu z pracy w policji, postanawia odnaleźć zabójcę swojego ojca. Choć za tę zbrodnię oskarżeni zostali skazani, kobieta nie jest jednak pewna, czy to oni są winni. Przyjeżdża do wioski, w której mieszkają najbliżsi odsiadujących wyrok w celu przeprowadzenia własnego śledztwa. Jego wyniki okazują się bardzo intrygujące. Na jaw wychodzi wiele kłamstw, a Dioniza zaczyna się zastanawiać, czy uda jej się w ogóle odnaleźć prawdziwego mordercę.

Hanna Greń urodziła się w Wiśle, a obecnie mieszka w Bielsko-Białej. Ukończyła ekonomię na Akademii Ekonomicznej w Katowicach. Do 2014 roku prowadziła biuro rachunkowe, a niedługo potem wydała swoją pierwszą powieść. Twórczość tej autorki jest mi znana i przypadła mi ona do gustu. Kiedy więc otrzymałam propozycję przeczytania jej najnowszej książki, nie dałam jej długo czekać na półce na swoją kolej.

Autorka zastosowała w tej powieści narrację trzecioosobową. Czytając wcześniej inne książki Greń, wiedziałam, czego się spodziewać. W swoich opowieściach zwykle bardzo rozwija warstwę obyczajową, a wątek kryminalny jest zepchnięty na dalszy plan. Tutaj jest podobnie, jednak styl autorki już wcześniej przypadł mi do gustu w niczym mi to nie przeszkadzało. Nie zawsze musi być brutalnie, a akcja dynamiczna, czasami taki powolny rozwój wydarzeń tak jak tutaj stwarza odpowiedni klimat. Podobała mi się kreacja wioski Strzygom, która nawiązywała do słowiańskich wierzeń oraz klimat małej zamkniętej społeczności, pełnej mrocznych tajemnic.

Główna bohaterka zyskała moją sympatię. Jest bardzo dobrą policjantką, która wysuwa trafne wnioski, a także przewiduje niektóre sytuacje. Mam jednak trochę zastrzeżeń, że poza tym, po tej lekturze wiem o niej mało. Mam nadzieję, że to celowy zabieg Greń i w kolejnych częściach uda się czytelnikowi lepiej poznać Dionizę. Pozostałe postaci sprawiły na mnie wrażenie wyrazistych, rzeczywistych, a także podobało mi się, że autorka w ich dialogi wplotła sporą dawkę humoru.


Podsumowując, „Wioska kłamców” to raczej powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym. Jeśli będziecie mieli to na uwadze sięgając po tę lekturę to z pewnością nie będziecie zawiedzeni i docenicie stworzoną przez Greń historię. Lubię jej pióro, a jej historie są dobrą odskocznią od cięższych kryminałów. Z chęcią sięgnę po kolejny tom.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


czwartek, 25 października 2018

Hanna Greń - Popielate laleczki

Hanna Greń - Popielate laleczki

Tytuł książki: Popielate laleczki
Autor: Hanna Greń
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 444
Data wydania: 18.09.2018



Dwudziestoletnia Beata Szymanowska (zwana również Tulą), czyta wiadomość zaadresowaną do swojej matki, z której dowiaduje się, że ta jest szantażowana. Młoda kobieta postanawia chronić Astę i umawia się z prześladowcą na spotkanie, mając zamiar go przechytrzyć i nie płacić żądanej kwoty. Na miejscu jednak okazuje się, że mężczyzna jest martwy. Trzy lata później sytuacja ponownie się powtarza. Śledztwo w tej sprawie prowadzi aspirant Mirosław Ostaniec wraz z komendantem Konradem Procnerem.

„Popielate laleczki” to piąty i ostatni tom cyklu „W Trójkącie Beskidzkim”, zwanego również „Wiślańskim Cyklem”. Z tej serii czytałam tylko pierwszy tom i przed sięgnięciem po ostatni, polecam jednak zapoznać się z poprzednimi. Twórczość Hanny Greń polubiłam za sprawą serii „Polowanie na Pliszkę” i wyczekuję kolejnych książek tej autorki.

Przeczytawszy wcześniej kilka książek Greń, wiedziałam czego się spodziewać. Lubię jej styl oraz jej twórczość. Tutaj podobnie jak w pozostałych jej książkach, mimo, że głównym wątkiem jest wątek kryminalny to występuje tu mocno rozwinięta warstwa obyczajowa. Autorka mocno przybliżyła codzienność bohaterów oraz skupiła się na pokazaniu relacji matki z córką. Więź tego rodzaju może być bardzo silna i skłonić do uczynienia rzeczy, których nigdy by się nie zrobiło, gdy w grę wchodzi ochrona najbliższych, ale może być również pełna niedopowiedzeń ora wzajemnych podejrzeń i pretensji.

Autorka po raz kolejny umiejętnie poprowadziła intrygę wodząc czytelnika za nos. Podsuwała mylne tropy, odpowiednio zbudowała napięcie, więc tę lekturę czytałam z dużym zaciekawieniem i wyczekiwałam zakończenia z niecierpliwością. Jeśli oczekujecie ciągłych zwrotów akcji i mnóstwo krwawych opisów to niestety możecie być zawiedzeni. W książkach Greń wszystko toczy się powoli, ale w niczym to nie przeszkadza, a wręcz do tak poprowadzonej fabuły wydaje się to odpowiednie.


„Popielate laleczki” to kolejna dobra książka Hanny Greń. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak nadrobić pozostałe tomy z serii „W Trójkącie Beskidzkim”.


Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika.


niedziela, 14 stycznia 2018

Hanna Greń – Uśpione królowe

Hanna Greń – Uśpione królowe




Tytuł książki: Uśpione królowe
Autor: Hanna Greń
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 448
Data wydania: 23.10.2017

















Sprzedawca Snów jest seryjnym zabójcą, który swoje ofiary zabija, co roku. Ich wybór wydaje się być przypadkowy. Poza tym, że to kobiety, policjanci nie widzą żadnych powiązań. Zabija je w sposób niezwykle brutalny i charakterystyczny - na miejscu zdarzenia zostawia pewnego rodzaju "wizytówkę".

Sprawę próbują rozwiązać nadkomisarz Konrad Procner i komisarz Marcin Cieślar. Niestety nie jest to łatwe, ponieważ mimo pozostawiania na miejscu zbrodni pewnych śladów nie udaje im się go schwytać. Śledztwo zaczyna posuwać się do przodu, kiedy mężczyźni poznają dwie kobiety – Zenę i Petrę.

Twórczość Hanny Greń polubiłam za sprawą cyklu „Polowanie na Pliszkę”. Po tamtej świetnej serii byłam bardzo ciekawa innych książek autorki. I ponownie się nie zawiodłam. Autorka rewelacyjnie łączy romans z wątkiem kryminalnym. Niczego nie jest tu za dużo, wszystko jest odpowiednio wyważone, a książkę czyta się bardzo dobrze i nie da się przy niej nudzić.

Autorka wykreowała w tej lekturze bardzo ciekawe postaci, wyraziste, z krwi i kości, które szybko zyskały moją sympatię. Każde z czwórki głównych bohaterów niesie ze sobą sporych rozmiarów bagaż doświadczeń. Hanna Greń zdecydowanie nie oszczędza postaci, które tworzy i choć większość ich przeżyć jest tragiczna i smutna to bardzo mi się podoba, że są kreowani na postacie rzeczywiste. Muszę tu również wspomnieć o bardzo fajnym lekkim stylu autorki, który sprawia, że książkę czyta się przyjemnie, a między bohaterami pojawia się mnóstwo zabawnych dialogów pełnych ciętych ripost.

Miłośnicy kryminałów mogą być trochę zawiedzeni zbyt małą ilością akcji bądź zakończeniem. Co do zakończenia to ja także chętnie przeczytałabym trochę inną jego wersję. Sięgając po tę książkę trzeba mieć świadomość, że spora jej część dotyczy jednak wątku romantycznego. Bardzo ciekawym zabiegiem było kończenie niektórych rozdziałów wpisami z pamiętnika, które przybliżały czytelnikowi dzieciństwo i młodość Sprzedawcy Snów, a także pozwoliły snuć przypuszczenia, co do motywów popełniania przez niego okrutnych zbrodni.

Jeśli lubicie połączenie romansu z kryminałem i do tego dużą dawką humoru to zdecydowanie ta książka jest dla Was. „Uśpione królowe” to przyjemna, lekka pozycja, która wciąga od samego początku. Mam nadzieję, niedługo przeczytać także kolejne tomy Cyklu Wiślańskiego.


Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika.


sobota, 2 grudnia 2017

Hanna Greń - Światełko w tunelu

Hanna Greń - Światełko w tunelu






Tytuł książki:
Światełko w tunelu
Autor: Hanna Greń
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 320
Data wydania: 22.08.2017













Gerard wciąż nie może się pozbierać po stracie ukochanej, a jedyne co mu po niej pozostało to czarny kot o imieniu Plamka. Okazuje się jednak, że ciało znalezione w domu Kornelii to nie ona. Gdzie zatem podziewa się kobieta i dlaczego w żaden sposób nie spróbowała się z nim skontaktować? Policja wysuwa zatem prosty wniosek, że to Pliszka podpaliła dom i tym samym oskarża ją o morderstwo, ponieważ jej sytuacji nie pomaga fakt, że uciekła. Co tak naprawdę stało się z Kornelią Pliszką?

„Światełko w tunelu” to drugi tom serii „Polowanie na Pliszkę”. Po świetnym zakończeniu pierwszej części nie mogłam pozwolić, aby jej kontynuacja zbyt długo czekała na swoją kolej, bo zwyczajnie byłam zbyt ciekawa, co się dalej wydarzy. Bardzo cieszę się, że autorka tak rozwiązała kwestię z końca pierwszej części. Natomiast druga część została podzielona na 3 części. Pierwsza ukazuje nam życie Gerarda podczas nieobecności Kornelii, od momentu, kiedy myślał, że ukochana nie żyje, do jej poszukiwań. Druga wyjaśnia nam, co w tym samym czasie działo się u Pliszki oraz gdzie się podziewała. A trzecia opisuje wydarzenia, które nastąpiły po jej powrocie. Przypadł mi do gustu pomysł autorki, aby w taki sposób podzielić tę książkę, ponieważ dzięki temu czytelnik ma świadomość w takim samym stopniu, co przeżywał zarówno Gerard jak i Kornelia i jest w stanie lepiej ich zrozumieć.


W tej książce autorka ponownie starała się połączyć różne gatunki literackie, ale sięgając po tę część należy mieć świadomość, że tutaj przede wszystkim rozwinęła warstwę obyczajową, a thriller spadł na dalszy plan. Mi ta część również się bardzo spodobała, choć muszę przyznać, że momentami była bardziej przewidywalna. Mimo tego nie odebrało mi to przyjemności z lektury, ponieważ nie zabrakło także zaskakujących mnie wydarzeń.

Co do bohaterów to bardzo spodobała mi się przemiana, jaka zaszła w Gerardzie od pierwszej części. Nauczył się tego, na czym Kornelii zależało już w pierwszej części, ale wtedy jej tego nie dał – zaufania. W tej części mimo, że wszyscy inni szukali dowodów na winę kobiety, on jeden robił wszystko, cały czas mocno w to wierząc, aby udowodnić jej niewinność.

Po przeczytaniu tych dwóch książek Hanny Greń mogę śmiało stwierdzić, że jej styl jest lekki, przyjemny z dozą poczucia humoru i bardzo go polubiłam. Na pewno niedługo sięgnę po Wiślański Cykl.


„Światełko w tunelu” to udana kontynuacja „Jak kamień w wodę”. Jest to połączenie powieści obyczajowej z thrillerem. Książka jest ciekawa, mimo pewnej przewidywalności, potrafi także zaskoczyć, a także rozbawić.



Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Replika.



piątek, 24 listopada 2017

Hanna Greń - Jak kamień w wodę

Hanna Greń - Jak kamień w wodę






Tytuł książki:
Jak kamień w wodę
Autor: Hanna Greń
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 304
Data wydania: 18.04.2017












Kornelia Pliszka od pewnego czasu otrzymuje liściki z pogróżkami. Ma jednak pewne opory przed pójściem na policję i sama siebie próbuje przekonać, że to tylko żarty. Jednak kiedy nękanie jej zaczyna przybierać również inną formę, kobieta postanawia zgłosić sprawę. Do funkcjonariuszy jest uprzedzona, ponieważ przed prawie jedenastoma laty potraktowali ją w okrutny sposób – uwierzyli opinii publicznej na jej temat, a nie jej oraz kiedy oskarżyła jednego z ich kolegów robili wszystko, aby udowodnić, że dziewczyna zmyśla. Pech chciał, że trafiła na nie przychylnego jej policjanta z przeszłości. Czy tym policja jej pomoże, a tajemnicze liściki oraz inne zdarzenia przestaną mieć miejsce?

Kornelia to bohaterka, która od razu zyskała moją sympatię. Nielubiana przez rówieśników w szkole, którzy rozpuszczali przykre dla niej plotki. Niekochana przez rodziców, którzy nie poświęcali jej uwagi, nie wspierali jej, a wręcz dawali odczuć, że jest dla nich jedynie ciężarem. Jak można się czuć będąc tak traktowanym? Nasza bohaterka mimo tych przeciwności losu nie załamała się, znalazła oddaną jej przyjaciółkę, a także zajęcie, które kocha i do którego ma niesamowity talent. Wiele osób na jej miejscu by się załamało, a ona była wycofana, trochę nieufna, ale przede wszystkim była silna i walczyła o siebie. Gerard, kiedy przestał być „dupkiem” z klapkami na oczach i po poznaniu jego przeszłości, faktu, że też nie zawsze wiodło mu się najlepiej, okazało się, że to normalny facet z krwi i kości, który potrafi być miły, zabawny i uprzejmy. Nie od razu, ale również bardzo go polubiłam.


„Jak kamień w wodę” to pierwszy tom serii „Polowanie na Pliszkę” i jest połączeniem kilku gatunków - trochę powieści obyczajowej i romansu, a trochę kryminału. Z takimi książkami bywa różnie, bo ciężko je ocenić, dla jednych może być za mało akcji, a za dużo romansu, a dla drugich wręcz odwrotnie. Mi osobiście spodobało się łączenie gatunków w tym przypadku. Podeszłam do tej książki jak do takiej z rozwiniętą w głównej mierze warstwą obyczajową i romansem natomiast z wątkiem kryminalnym w tle. Przypadło mi do gustu to jak autorka wyważyła proporcje łącząc ze sobą te rodzaje, bo dzięki temu pojawia się w niej mnóstwo różnych wydarzeń. Trochę uniesień miłosnych, kilka trupów i sporo humoru – dla mnie to połączenie, przy którym miło spędziłam czas.

Sięgając po tę książkę trzeba pamiętać, że to nie jest tylko kryminał , bo fani tego gatunku mogą być zawiedzeni. Pojawia się tu sporo trupów i nie przywiązujcie się zbytnio do bohaterów, bo jak któregoś polubicie to za chwilę może się okazać, że autorka go uśmierciła, bo nie oszczędzała w tej książce swoich bohaterów. Natomiast podczas tej lektury nie doświadczycie dreszczyku emocji typowego dla tego gatunku.

Te lektura bo przewrotna historia o tym jak wielką krzywdę mogą wyrządzić plotki i wpłynąć na życie poszkodowanej. Ponadto to także książka o poszukiwaniu przyjaźni i miłości, a także dążeniu do samospełnienia.

„Jak kamień w wodę” to ciekawa pozycja z mądrym przesłaniem łącząca w sobie kilka gatunków. Jest przy tym lekka i mi się ją czytało bardzo dobrze. A zakończenie sprawia, że druga część na pewno nie będzie czekała długo na swoją kolej.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji bardzo dziękuję Wydawnictwu Replika.


Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger