
Tytuł książki: Na polanie wisielców
Oryginalny tytuł: In the clearing
Oryginalny tytuł: In the clearing
Autor: Robert Dugoni
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 400
Data wydania: 20.06.2018
Detektyw Tracy Crosswhite tym razem zostaje wezwana
do sprawy o zabójstwo. Podczas rodzinnej awantury żona w obronie swojej i syna
zastrzeliła męża. W międzyczasie zostaje również poproszona przez znajomą o
przyjrzenie się dawnemu śledztwu z przed 40 lat prowadzonego przez jej ojca,
które nigdy nie zostało wyjaśnione. Chodzi o nastoletnią dziewczynę, której
sprawa została sklasyfikowana jako samobójstwo, więc detektyw wciąż będąc
myślami przy tym, co spotkało jej siostrę, nie waha się ani chwili.
„Na polanie wisielców” to trzeci tom serii i
jednocześnie moje trzecie spotkanie z twórczością Roberta Dugoniego. Poprzednie
dwa tomy zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie i z przyjemnością sięgnęłam po
kolejną część przygód Tracy Crosswhite, ponieważ polubiłam tę postać i byłam ciekawa,
co tym razem ją spotka. Mimo, że każdy tom dotyczy innej sprawy to jednak w
kolejnych częściach jest sporo nawiązań do poprzednich i sugeruję czytanie ich
we właściwej kolejności.
Styl autora jest lekki i przyjemny, a w książce występuje
narracja trzecioosobowa. Większość wydarzeń opisuje teraźniejszość, natomiast
pojawiają się też retrospekcje opowiadające o tym, co działo się czterdzieści lat
temu. Akcja nie jest tu zbyt szybka, ale znając styl autora, wiedziałam, żeby
tego nie oczekiwać. Autor powoli odsłania przed czytelnikami kolejne informacje
budując w ten sposób napięcie. Nie spotkamy się tutaj również z drastycznymi
opisami brutalnych czynów.
Tracy Crosswhite to bohaterka, którą polubiłam od
pierwszego tomu. To silna kobieta, która wiele w życiu przeszła. Jednak mimo
tego nie poddała się i stara się czynić jak najwięcej dobra. Wciąż jednak
przeżywa to, co wydarzyło się z jej siostrą, stąd też jej chęć znalezienia
sprawiedliwości dla innej nastolatki, którą spotkało coś strasznego. Śledztwo
jest o tyle trudne, że ciężko jest znaleźć żyjących świadków, a do tego pamiętających
wydarzenia odległe o 40 lat. Wydaje się, że odtworzenie tego oraz brak dowodów
czyni tę sprawę nie do rozwiązania, jednak technologia przez ten czas znacznie
ruszyła do przodu.
Tę książkę czyta się bardzo dobrze, szczególnie, że
tak jak już kiedyś wspominałam przy okazji recenzowania pierwszego tomu, lubię
klimat małych, zamkniętych społeczności. Wszyscy się tam znają i wszystko o
sobie wiedzą. Stoją za sobą murem i nikt nie chce nikogo wydać, a wpływy i
pieniądze mają ogromną siłę. Mimo tego, że ten motyw często przewija się w tego
typu książkach to umiejętnie wykorzystany nigdy mi się nie znudzi. Mam jednak
małe zastrzeżenie, co do zakończenia. Udało mi się je przewidzieć, a gdyby tak
nie było, z pewnością wtedy w mojej opinii książka byłaby jeszcze lepsza.
„Na polanie wisielców” to historia, która wciąga od
pierwszych stron. Zarówno za sprawą tajemniczości w licznych retrospekcjach jak
i sympatycznej głównej bohaterki. Nie jest to książka, w której akcja pędzi ze
strony na stronę coraz szybciej. Myślę jednak, że mając to na uwadze oraz
znając już styl autora i lubiąc go za jego poprzednie książki, czytelnik się
nie zawiedzie.
Moja ocena: 6/10
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.