Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 listopada 2021

Karen Schaler – I żyli długo i… świątecznie

Karen Schaler – I żyli długo i… świątecznie

  

Tytuł książki: I żyli długo i… świątecznie

Oryginalny tytuł: Christmas Ever After

Autor: Karen Schaler

Wydawnictwo: Między Słowami

Ilość stron:  464

Data wydania: 10.11.2021

Karen Schaler jest trzydziestokrotną laureatką nagrody Emmy, pisarką, scenarzystką, prezenterką telewizyjną oraz dziennikarką. Jest autorką scenariuszy bożenarodzeniowych filmów Hallmarka, Netflixa i Lifetime’a. Oprócz świątecznych powieści oraz filmów, stworzyła również program prawdziwego obozu gwiazdkowego dla dorosłych, który organizuje w różnych miejscach świata, zapewniając uczestnikom magiczne wrażenia zaczerpnięte z jej filmów oraz książek. Dzięki byciu twórczynią oraz gospodynią Travel Therapy TV odbyła podróże do ponad sześćdziesięciu pięciu krajów świata.

Riley jest autorką książek, których sprzedaż od pewnego czasu nie jest na zadowalającym poziomie. Aby zadbać o swój wizerunek udziela w telewizji wywiadu. Pech chciał, że trafiła na wyjątkowo dociekliwego dziennikarza, który wnika w jej życie prywatne, a konkretnie w sferę uczuciową. Kobieta nie była na to przygotowana i naprędce opowiada, że do stworzenia ostatniej książki, zainspirowała ją jej wielka miłość. Trzech jej byłych partnerów ogląda ten program i każdy z nich sądzi, że to właśnie jego miała na myśli. Nie wiele się zastanawiając podążają za nią do pensjonatu, w którym Riley poprowadzi świąteczny obóz, ponieważ każdy chce ją odzyskać. Czy kobieta odnajdzie miłość w te Święta?

Riley to osoba, która od dawna nie obchodzi Świąt w tradycyjny sposób. Ten magiczny czas kompletnie jej nie cieszy i woli go spędzić na Hawajach. Jest to jej sposób na ucieczkę przed trudnymi dla niej wspomnieniami szczęśliwych chwil. Niestety obecnie jej kariera pisarska nie zmierza w wymarzonym kierunku, więc musi robić rzeczy wbrew sobie, aby to odmienić. Oprócz wywiadu i poprowadzenia obozu, ma za zadanie napisać świąteczną powieść. Czytelnicy uznali bowiem, że w poprzedniej historii, którą stworzyła, brakuje miłości, więc musi się wysilić podwójnie.

Styl Karen Schaler poznałam, kiedy rok temu czytałam jej świąteczną powieść i polubiłam się z nim. Autorka zastosowała tu narrację trzecioosobową i choć po przeczytaniu tytułu tej historii, możemy się domyślać jak się ona potoczy to czyta się ją świetnie. Przede wszystkim magiczny, świąteczny klimat bije niemal z każdej strony! Ciepło z rozpalonego kominka, gorąca czekolada, piękny górski pensjonat i mnóstwo białego puchu wkoło. Aż miałam chęć znaleźć się tam razem z bohaterami.

„I żyli długo i…świątecznie” to ciepła, urocza i zabawna powieść świąteczna o miłości, nadziei i tym, co w życiu najważniejsze. Choć jak większość tego typu historii trochę przewidywalna to bardzo przypadła mi do gustu. Na końcu Schaler umieściła przepisy oraz propozycje gwiazdkowych zabaw.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Między Słowami.





niedziela, 21 listopada 2021

Richard Paul Evans – Ulica Noel

Richard Paul Evans – Ulica Noel

 

Tytuł książki: Ulica Noel

Oryginalny tytuł: Noel Street

Autor: Richard Paul Evans

Wydawnictwo: Znak Literanova

Ilość stron:  304

Data wydania: 10.11.2021

Richard Paul Evans urodził się w 1962 roku i mieszka w Salt Lake City wraz z żoną oraz piątką dzieci. Jest bestsellerowym pisarzem, którego powieści goszczą na listach hitów „The New York Timesa”, a ich nakład sięga kilkunastu milionów. Są one tłumaczone na dwadzieścia dwa języki i w wielu krajach biją rekordy sprzedaży. Evans jest laureatem wielu literackich nagród jak na przykład „1998 American Mothers Book Award”, „Storytelling World Award”, czy „2005 Romantic Times Best Women’s Novel of the Year”. Założył organizację charytatywną „The Christmas Box House International”, która wspiera zaniedbane i wykorzystywane dzieci.

„Ulica Noel” to trzeci tom serii „Noel”. Słowo to pochodzi z łaciny i oznacza „narodzić się”. Choć nie trzeba tych książek czytać po kolei to opowiadają właśnie o tym, że w każdym życiu może narodzić się miłość i dobro, wystarczy tylko w to bardzo wierzyć. I właśnie w momencie, w którym Ellie i William tracą tę wiarę, los stawia ich na swojej drodze. Czy będzie to dla nich nowy początek?

Ellie nie ma w życiu lekko. Pracuje na dwie zmiany w przydrożnym barze, ledwo wiążąc koniec z końcem, a także samotnie wychowuje syna. Jej mąż nie żyje, a Dylan jest dla niej całym światem. Jest pracowita, zaradna, życzliwa i pomaga ludziom w potrzebie. Jednak kończy się to w momencie, kiedy zaczyna się obrażanie jej czarnoskórego dziecka. William jest nowy w miasteczku i wzbudza zainteresowanie miejscowych. Jest żołnierzem, który zmaga się z syndromem stresu pourazowego i walczy z demonami przeszłości. Czy znajdą wspólnie szczęście?

Książka ta została napisana w narracji pierwszoosobowej z perspektywy Ellie, a każdy rozdział został rozpoczęty fragmentem jej dziennika. Powieść ta jest przepełniona świąteczną atmosferą, bohaterowie przygotowują się do Świąt, a za oknami z nieba spada biały puch. Jednak w powieściach Evansa nie jest tylko słodko. Po pierwsze tworzy on bohaterów realnych, którzy zmagają się z ludzkimi problemami, a także nie są bez wad. Na ich przykładzie porusza tu trudniejsze tematy, m.in. rasizm, brak tolerancji, czy syndrom stresu pourazowego.

„Ulica Noel” to ciepła i poruszająca historia o samotności, nadziei i miłości. Moim zdaniem to idealna historia na ten magiczny okres w roku, w którym ja bardzo potrzebuję lekkich, ale podnoszących na duchu historii, które okraszone są świątecznymi przygotowaniami i otulają niczym biały puch.

Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.



poniedziałek, 26 kwietnia 2021

Dorota Gąsiorowska – Dwór rusałek

Dorota Gąsiorowska – Dwór rusałek

 


Tytuł książki: Dwór rusałek

Autor: Dorota Gąsiorowska

Wydawnictwo: Znak

Ilość stron: 608

Data wydania: 05.04.2021

Dorota Gąsiorowska urodziła się w 1975 roku. Przez większość życia była związana z Krakowem i jego okolicami, gdzie aktualnie mieszka. Zanim wydała pierwszą książkę, wahała się przez długi czas. Debiutowała powieścią „Obietnica Łucji”, która została dobrze przyjęta. Autorka szybko odniosła sukces i obecnie ma na swoim koncie już kilkanaście powieści. Choć nie poznałam jeszcze całego dorobku pisarki to te z jej książek, które mam już za sobą, przypadły mi do gustu. „Dwór rusałek” to drugi tom serii „Dni mocy” nawiązującej do słowiańskich wierzeń.

Olga prowadzi w Wilnie małą księgarnię i snuje plany o wspólnej przyszłości z ukochanym. Jednak los ma dla niej inny zamiar i kobieta z dnia na dzień traci wszystko, co trzymało ją w tym mieście, zarówno swój biznes jak i kończy się jej związek. Nie wiedząc, co ze sobą począć, kobieta trafia na Podlasie do malowniczego dworu nad jeziorem swojego wuja. Wydaje jej się, że odnajdzie tu spokój, ale trafia wtedy na informacje o tragedii sprzed lat, a także zaczyna słyszeć tajemniczy śpiew. Jak dalej potoczy się życie Olgi? Czy dziewczyna odnajdzie siebie?

Książka ta została napisana w narracji trzecioosobowej. Styl Gąsiorowskiej jest urzekający, posługuje się ona pięknym językiem. Dzięki niej odbyłam podróż po urokliwych uliczkach Wilna, a także po malowniczym dworku w Jesionce i okolicach. Lubię motyw słowiańskich wierzeń w powieściach. Tutaj nie jest on wykorzystany jako wątek fantastyczny, ale po tej lekturze z całą pewnością można mieć mętlik, czy rusałki istniały naprawdę. Akcja tej powieści rozgrywa się w okolicy Zielonych Świątek, kiedy to niegdyś obchodzono Rusałczy Tydzień.

Olga to bohaterka, która tak jak ja kocha czytać książki i pić zieloną herbatę. Myślę, że wielu czytelników będzie mogło się z nią utożsamić. Jest raczej wycofana, niepewna siebie, a także bardzo wrażliwa. Początkowe pierwsze wrażenie wywiera bardzo pozytywne, później jej zachowanie się zmienia i zaczyna się zachowywać nie do końca dojrzale. Nie chcę jej usprawiedliwiać, ale dodaje to trochę realizmu tej bohaterce.

„Dwór rusałek” to magiczna, porywająca powieść przeplatająca teraźniejszość z historiami z przeszłości. Szalenie podobało mi się wykorzystanie słowiańskich wierzeń i zwyczajów. Choć akcja jest niespieszna to pióro Gąsiorowskiej sprawia, że ciężko się oderwać od tej lektury. Z pewnością sięgnę po trzeci tom.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak.



wtorek, 8 grudnia 2020

Richard Paul Evans – Świąteczny nieznajomy

Richard Paul Evans – Świąteczny nieznajomy

 


Tytuł książki: Świąteczny nieznajomy

Oryginalny tytuł: The Noel Stranger

Autor: Richard Paul Evans

Wydawnictwo: Znak

Ilość stron: 320

Data wydania: 12.11.2020

Richard Paul Evans jest bestsellerowym amerykańskim pisarzem, który urodził się w 1962 roku. Jedenaście z jego powieści gościło na listach hitów „The New York Timesa”. Ich nakład przekroczył już jedenaście milionów egzemplarzy, zostały one przetłumaczone na dwadzieścia dwa języki. Autor ten jest laureatem wielu literackich nagród takich jak „1998 American Mothers Book Award”. „Seria z Noel” to pierwsze książki Evansa, po które sięgnęłam.

Tuż przed Świętami życie Maggie Walther rozpada się na kawałki. Kłamstwo męża, człowieka, któremu bezgranicznie ufała, sprawia, iż traci ona wiarę w ludzi. Jej małżeństwo przestaje istnieć, a ona zaszywa się w domu. Jednak za namową przyjaciółki, kobieta wybiera się po choinkę. Na targu spotyka Andrew, z którym od razu zaczyna iskrzyć. Czy tajemniczy nieznajomy uczyni ją szczęśliwą?

Książka ta została napisana w narracji pierwszoosobowej z perspektywy Maggie. Dodatkowo każdy rozdział zaczyna się fragmentem dziennika kobiety, co uważam za ciekawy pomysł i mi to przypadło do gustu. Styl Evansa jest lekki, dzięki czemu mi tę powieść czytało się szybko. Spora część wydarzeń rozgrywa się w Meksyku, co spowodowało, że mogłam razem z bohaterami odbyć podróż w jedno z miejsc, o którym od dawna marzę. W lekturze tej nie brakuje świątecznych akcentów, które pozwolą czytelnikowi poczuć ducha Świąt trochę wcześniej.

Zwykle lubię narrację pierwszoosobową, ponieważ pozwala mi lepiej zrozumieć danego bohatera i razem z nim przeżywać dane sytuacje. Tutaj mam jednak pewne zastrzeżenia. Maggie choć zrozpaczona po rozstaniu z mężem, dość szybko obdarzyła bezgranicznym uczuciem innego mężczyznę. Ich relacja rozwijała się w błyskawicznym tempie, choć nie wiele o sobie wiedzieli. Dodatkowo czasami główna bohaterka zachowywała się naiwnie i trochę mnie to drażniło.

„Świąteczny nieznajomy” to ciepła lektura, która pozwoli wprowadzić się w świąteczną atmosferę. Styl autora oraz forma tekstu przypadła mi do gustu. Uważam jednak, że uczucie między bohaterami rozwijało się zbyt szybko, a cała historia jest dość przewidywalna.


Moja ocena: 5/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak.



środa, 25 listopada 2020

Karen Schaler – Pierwsza taka gwiazdka

Karen Schaler – Pierwsza taka gwiazdka

 


Tytuł książki: Pierwsza taka gwiazdka

Oryginalny tytuł: Christmas Camp

Autor: Karen Schaler

Wydawnictwo: Znak

Ilość stron: 432

Data wydania: 12.11.2020

Karen Schaler jest scenarzystką „Świątecznego księcia”, gwiazdkowego hitu Netflixa z 2017 roku. Moim zdaniem zazwyczaj Netflixowe świąteczne filmy są do siebie dość podobne, a także oklepane, przez co zazwyczaj po ich skończeniu od razu o nich zapominam. Jednak „Świąteczny książę” został w mojej pamięci. Kiedy więc dowiedziałam się o tym, że ukaże się świąteczna powieść Schaler, natychmiast dodałam ją na listę do przeczytania. Jak myślicie, książka ta była lepsza od filmu, do którego autorka napisała scenariusz?

Haley nie lubi Świąt Bożego Narodzenia. Właściwie to nigdy ich nie obchodziła, a znajomi nazywają ją damską wersją Grincha. Zależy jej głównie na pracy i wiele jest w stanie zrobić, aby dostać upragniony awans. Kobieta ma przygotować kampanię reklamową dla firmy, która opiera się na świątecznej tradycji. Jednak jak tego dokonać, jeśli kompletnie nie czuje się świątecznej atmosfery? Szef wysyła ją na Obóz Gwiazdkowy, który ma ukończyć, jeśli chce otrzymać wymarzone stanowisko. Haley wyjeżdża zatem do ukrytego w lesie pensjonatu. Czy bohaterka poczuje ducha Świąt?

Karen Schaler napisała tę powieść w narracji trzecioosobowej. Język, jakim się posługuje jest lekki i plastyczny, dzięki czemu czytając tę książkę naprawdę poczułam ducha Świąt! Autorka rewelacyjnie oddała tę magiczną atmosferę. „Pierwsza taka gwiazdka” przepełniona jest świątecznymi akcentami, zapachem pierniczków, śniegiem za oknem, czy kolorowymi bombkami na choinkach. Jak to często bywa w powieściach świątecznych, historia jest mocno przewidywalna, ale niesamowita atmosfera sprawiła, że zupełnie mi to nie przeszkadzało, bo nie o zaskakujące zwroty akcji w nich chodzi ;)

 „Pierwsza taka gwiazdka” to ciepła, momentami zabawna, a przede wszystkim pełna świątecznej atmosfery powieść. Czyta się ją przyjemnie, bohaterowie są sympatyczni i choć sama historia nie jest niczym odkrywczym to sprawdzi się idealnie, jeśli klimat Świąt chcecie poczuć trochę wcześniej!


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak.



wtorek, 28 stycznia 2020

Jojo Moyes – Światło w środku nocy

Jojo Moyes – Światło w środku nocy

Tytuł książki: Światło w środku nocy
Oryginalny Tytuł: The giver of stars
Autor: Jojo Moyes
Wydawnictwo: Znak Literanova
Ilość stron: 544
Data wydania: 20.01.2020

Alice niedawno wyszła za mąż za przystojnego Amerykanina. Wiązała ogromne nadzieje z tym ślubem na zmianę swojego życia. Razem z mężem przeprowadzili się do Baileyville, gdzie dzielą dach nad głową z teściem. Mężczyzna ten jest apodyktyczny i nie uznaje książek innych niż Biblia. Alice znajduje jednak sposób na wyrwanie się ze smutnej rzeczywistości w domu i dołącza do konnej biblioteki. Czy praca ta przyniesie jej satysfakcję? Jak dalej potoczą się relacje rodzinne kobiety?

Jojo Moyes jest brytyjską autorką bestsellerów oraz dziennikarką, mieszkającą wraz z mężem i trójką dzieci w Essex. Myślę, że nie trzeba jej nikomu przedstawiać, a to za sprawą „Zanim się pojawiłeś”, która przyniosła jej popularność i sprzedano ją w aż ponad pół miliona egzemplarzach. Zanim jednak Moyes zajęła się pisaniem,  pracowała przez dziesięć lat w „The Independent”. Autorka ta jest jedną z moich ulubionych i kiedy tylko dotarła do mnie jej najnowsza książka, od razu zabrałam się za czytanie.

Styl Moyes jak zawsze jest urzekający. Autorka ta pisze w piękny sposób o trudnych tematach, poruszając czytelnika do głębi. Bardzo do gustu przypadł mi klimat tej powieści. Moyes przenosi za sprawą swojej historii do lat 30. XX wieku. Uważam, że w realny sposób oddała atmosferę tamtych lat, kiedy życie wyglądało zupełnie inaczej niż obecnie. Kolejną rzeczą, która niebywale przypadła mi do gustu jest motyw konnej biblioteki. Jej pracownicy dostarczali książki konno osobom mającym utrudniony dostęp do literatury, np. dlatego, że mieszkali w znacznej odległości, czy po prostu nawet nie chodzili do szkoły. Praca ta nie była lekka, ponieważ kobiety te wykonywały ją od rana do nocy, niezależnie od warunków atmosferycznych.

Alice to postać, która od początku wzbudzała we mnie współczucie. Ze względu na męża, zmieniła miejsce zamieszkania, gdzie czuła się obco. Jednak to jej teść najbardziej uprzykrzał jej życie, we wszystko się wtrącał, narzucał swoją wolę, a nawet ją pobił. Mąż Alice nie miał żadnego głosu w domu, nie dawał swojej żonie żadnego wsparcia, ani czułości. Więc to postać, którą ciężko obdarzyć sympatią. Natomiast Margery to wspaniała bohaterka, która wiele wnosi do tej historii. To ona założyła konną bibliotekę i to ona w czasach, kiedy kobiety nie miały głosu, nie bała się ten głos zabrać. To silna kobieta, która wie czego chce i dąży do osiągnięcia swoich celów.

„Światło w środku nocy” to poruszająca opowieść o niezwykłej sile kobiecej przyjaźni oraz o walce o prawo głosu i równego traktowania. Moyes w tej powieści zawarła sporo trudnych tematów takich jak przemoc domowa, rasizm, trudny dostęp do wykształcenia, czy walka o prawa. Mnie ta powieść wielokrotnie wzruszyła i uważam ją za wartą uwagi.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

czwartek, 28 marca 2019

[Przedpremierowo] M.T. Edvardsson – Zupełnie normalna rodzina

[Przedpremierowo] M.T. Edvardsson – Zupełnie normalna rodzina



Tytuł książki: Zupełnie normalna rodzina
Oryginalny tytuł: En helt vanlig familj
Autor: M.T. Edvardson
Wydawnictwo: Znak Literanova
Ilość stron: 496
Data premiery: 15.04.2019

Ulrika, Adam oraz Stella tworzą zupełnie normalną rodzinę. Matka jest prawniczką, ojciec pastorem. Razem z dziewiętnastoletnią córką spędzają czas w zupełnie typowy sposób. Piątkowe wieczory upływają im na jedzeniu pizzy i wspólnych wieczorach przed telewizorem, a soboty w centrach handlowych. Jednak pewnego dnia ich spokojne i poukładane życie zostaje wywrócone do góry nogami, kiedy to ukochana córka zostaje aresztowana i oskarżona o morderstwo.

Muszę przyznać, że opis książki mocno mnie zaintrygował, bo byłam ciekawa, co takiego naprawdę ukrywa ta rodzina pod pozorami normalności. Historia ta została przedstawiona w narracji pierwszoosobowej z perspektywy trójki głównych postaci – Stelli, Ulriki oraz Adama. Był to bardzo dobry zabieg, ponieważ okazuje się, że każde z nich miało zupełnie inne spojrzenie na tę sprawę. Ich poglądy, chęci dalszego postępowania, obawy, czy wiedza odbiegały od siebie.

Największą zaletą tej lektury jest kreacja bohaterów. Po pierwsze Edvardsson świetnie przedstawiła portrety psychologiczne swoich postaci. Podobało mi się, że mogłam wniknąć w ich myśli. Najciekawsze tu dla mnie było zgłębienie psychiki Stelli oczekującej w areszcie na proces. Po drugie, dzięki temu zabiegowi Stella, Ulrika oraz Adam wydawali mi się postaciami z krwi i kości. Rozumiałam ich obawy i w pewnym sensie trzymałam kciuki za ich powodzenie. Po trzecie miałam wrażenie, że niemal uczestniczę w tym procesie razem z postaciami. W takim poczuciu z jeszcze większym zainteresowaniem śledziłam dalszy rozwój wydarzeń.

Edvardsson ukazała tutaj rodzinne relacje. Więź łącząca rodziców z dziećmi jest bardzo silna. Przedstawiła tu, że rodzic jest w stanie wiele poświęcić, przekroczyć pewne granice, byle tylko więcej nie drżeć w obawie, że ich dziecku może spaść włos z głowy. W obliczu niebezpieczeństwa, czy poważnych tarapatów, rodzice mogą zrobić wiele, nawet zapomnieć o pewnych wartościach, którymi kierowali się całe życie.

Autorka stworzyła w tej powieści klimat pełen niedopowiedzeń i tajemnic. I w pewnym sensie to sprawiało, że z chęcią czytałam tę lekturę dalej. Chciałam poznać ich sekrety i rozwiązanie zagadki. Natomiast brakuje tu zawrotnego tempa akcji i wszystko dzieje się dość powoli. Momentami ta lektura okazała się dla mnie nużąca i z trudem przebrnęłam przez te fragmenty. Myślę, że spokojnie można było odchudzić tę książkę o około 100 stron i wyszłoby jej to na dobre.

„Zupełnie normalna rodzina” to opowieść o sile rodzinnych więzów oraz przyjaźni, kłamstwach i niedopowiedzeniach. Sięgając po tę lekturę trzeba mieć na uwadze, że miłośnikom krwawych i brutalnych opisów, czy dynamicznej akcji raczej nie przypadnie do gustu. Zatem polecam tę lekturę osobom, które chcą poznać historię zwyczajnych ludzi, pełną sekretów do odkrycia.


Moja ocena: 6/10


Za przedpremierowy egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.




wtorek, 5 czerwca 2018

[Przedpremierowo ] Jojo Moyes – Moje serce w dwóch światach

[Przedpremierowo ] Jojo Moyes – Moje serce w dwóch światach


Tytuł książki: Moje serce w dwóch światach
Oryginalny tytuł: Still me
Autorki: Jojo Moyes
Wydawnictwo: Znak Literanova
Ilość stron: 512
Data premiery: 06.06.2018

Louisa Clark przyjeżdża do Nowego Jorku, miasta drapaczy chmur, które stoi przed nią otworem. Pobyt ten jest związany z nową pracą, którą dziewczyna otrzymała za sprawą Nathana. Lou wierzy, że zmiana otoczenia będzie dla niej dobra, jednak dzieląca ją odległość od Londynu, w którym został jej chłopak Sam jest przygnębiająca. Kobieta obawia się, że związek nie przetrwa próby odległości i właśnie wtedy poznaje Josha, mężczyznę do złudzenia przypominającego Willa. Jak potoczą się jej losy?

„Moje serce w dwóch światach” to trzeci tom serii o Lousie Clark. Pierwszy tom „Zanim się pojawiłeś” mnie zachwycił! To jedna z tych książek, które bawią, wzruszają i na długo pozostają w pamięci. Natomiast druga część, czyli „Kiedy odszedłeś” mnie rozczarowała, spodziewałam się i oczekiwałam od tej książki czegoś zupełnie innego, ale kiedy otrzymałam tom trzeci nie mogłam długo pozwolić mu czekać na swoją kolej, bo liczyłam na dobrą lekturę.


Informację o tym, czego się spodziewać w tej książce otrzymaliśmy już na końcu drugiej części. Louisa z polecenia Nathana zostaje zatrudniona u bogatej rodziny jako asystentka pani Gopnik. Okazuje się, że kobieta jest polską masażystką. Bardzo lubię, kiedy w książkach pojawia się choćby niewielka wzmianka o naszym kraju. Zarówno za sprawą swojego pochodzenia oraz faktu, że jest dużo młodsza od swojego męża jest nielubiana przez towarzystwo z wyższych sfer, z którymi spędzają czas na przyjęciach. Podczas jednej z takich imprez Lou poznaje Josha, który przewróci jej życie do góry nogami.

Louisa Clark to jedna z moich ulubionych bohaterek literackich. Niezdarna, zabawna, nade wszystko kochająca rodzinę, niezwykle serdeczna i pełna ciepła postać. Po wydarzeniach z końca pierwszego tomu, całą drugą część dziewczyna była przygaszona i przeżywała żałobę przez długi czas. Tutaj natomiast uczy się ona życia na nowo, życia odważniej, a także dzięki listom Willa otrzymanym od jego matki przemierza Nowy Jork jego ścieżkami. Stara się czerpać z życia ile się da i na nowo być radosną. Oczywiście duch Willa i w tej części jest obecny, ale tutaj dziewczyna jest bardziej otwarta na nowe wyzwania i bardziej pogodzona z jego odejściem. Przemiana, która zaszła w kobiecie jest ogromna i bardzo mi się podobała.


„Moje serce w dwóch światach” to pełna humoru oraz ciepła, ale także i gorzkich chwil książka. Miłośnikom tej serii oraz twórczości Moyes  na pewno przypadnie do gustu. Książka wciąga od pierwszy stron i ciężko się od niej oderwać dopóki nie pozna się zakończenia!

Moja ocena: 8/10

Za przedpremierowy egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.



wtorek, 25 lipca 2017

[Przedpremierowo] Tetsuya Honda – Przeczucie

[Przedpremierowo] Tetsuya Honda – Przeczucie









Tytuł książki: 
Przeczucie
Autor: Tetsuya Honda
Wydawnictwo: Znak Literanova
Ilość stron: 352
Premiera: 16.08.2017












Reiko Himekawa ma niespełna 30 lat i mimo tak młodego wieku została komisarzem. Wybór takiej ścieżki zawodowej zawdzięcza traumatycznym przeżyciom z przeszłości. Jest kobietą silną, ambitną, zwracającą uwagę na drobnostki, przedkładającą pracę nad życie osobiste oraz kierującą się przeczuciem.

W Tokio zostają podrzucone pod żywopłot zwłoki. Zapakowane w niebieską folię oraz obwiązane sznurem pozostawione zupełnie jakby to były śmieci. Ciało jest zmasakrowane, odnaleziono na nim mnóstwo ran, z czego największa i najbardziej zagadkowa została zadana już pośmiertnie. Dzięki przeczuciu Reiko oraz analitycznemu umysłowi udaje się odnaleźć kolejne zwłoki, które są zapakowane w taki sam sposób oraz widać na nich ślady wyjątkowego okrucieństwa. Ku niezadowoleniu pani komisarz do sprawy zostaje włączony Katsumata, który nie ukrywa swojej niechęci do głównej bohaterki i przy każdej możliwej sposobności jej to okazuje.


Miałam duże oczekiwania wobec tej książki. Zapowiedź, że książka została napisana przez cesarza japońskiego kryminału oraz fakt, że to pierwszy kryminał japoński, który miałam okazję czytać spowodowały, że spodziewałam się czegoś spektakularnego.

Tymczasem przy czytaniu pierwszej połowy książki trochę mi się dłużyło. Niby dochodzą kolejne zwłoki, a opisy zadanych im ran są brutalne, ale spodziewałam się więcej. Np. momenty przesłuchań rodzin i współpracowników były takimi momentami, które mnie nużyły, bo były za bardzo rozwleczone i brakowało w nich elementów, które wzbudzałyby większą ciekawość.

Książka jest podzielona na 5 części, niektóre z nich zaczynają się od przybliżenia czytelnikowi pewnych wydarzeń z życia mordercy. Powodowało to, że chęć poznania rozwiązania zagadki była ciągle podsycana, a także dzięki temu można w trakcie czytania domyśleć się, kim jest ta osoba.


„Przeczucie” nie jest jednak złą książką, parę rzeczy mnie w niej zaskoczyło i chciałam poznać jej zakończenie. Całość jako historia, po przebrnięciu przez połowę książki i po poznaniu całego rozwiązania sprawy, podobała mi się. Jednak moim zdaniem jest to po prostu dobry kryminał, którym ja po prostu się nie zachwycam. Przeczytałam, poznałam rozwiązanie zagadki, ale na pewno szybko zapomnę o tej książce.


Moja ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwo Znak Literanova.

wtorek, 18 lipca 2017

Agata Czykierda-Grabowska - Wszystkie twoje marzenia

Agata Czykierda-Grabowska - Wszystkie twoje marzenia






Tytuł książki: Wszystkie twoje marzenia
Autor: Agata Czykierda-Grabowska
Wydawnictwo: Znak Literanova
Ilość stron: 384
Data wydania: 10.05.2017










Kamil i Maja poznają się, kiedy dziewczynie psuje się samochód i postanawia go zepchnąć do Wisły. Okazuje się, że mieszkają w tym samym akademiku i szybko się zaprzyjaźniają, jednak ona od razu wyznacza granicę mówiąc: „Obiecaj mi, że nigdy się we mnie nie zakochasz”. Chłopak również nie chce żadnego związku, więc bez chwili zastanowienia obiecuje jej to. Czy aby na pewno ta obietnica nie została złożona zbyt pochopnie? Jakie tajemnice o swojej przeszłości skrywa każde z nich?

Ogromny plus dla autorki za to jak wyrazistych wykreowała bohaterów. Maja, ciesząca się drobiazgami, czerpiąca z życia garściami, chcąca spełniać swoje marzenia, a przy tym jednocześnie z ciętym językiem oraz uwielbiająca piec słodkości. Kamil, troskliwy, czuły, opiekuńczy, prawie ideał. Prawie, bo zbyt często wybuchał niekontrolowaną zazdrością i stawał się wtedy odrobinę zaborczy. Takich bohaterów nie da się nie polubić, choć Maja wydaje mi się bardziej realną postacią.

Uwielbiam poczucie humoru, którym autorka obdarzyła bohaterów i umiejętnie wplotła je w dialogi. Dzięki temu ta książka naprawdę momentami jest bardzo zabawna i czyta się ją przyjemnie. Jeśli w pozostałych swoich książkach również zachowała takie poczucie humoru to nie mogę się doczekać, żeby je przeczytać.

Sama fabuła nie jest czymś odkrywczym, czymś czego jeszcze nie było, bo pewne rzeczy można przewidzieć. Nie zmienia to jednak faktu, że książka wciąga i czyta się ją bardzo szybko. Mimo, że porusza też ważniejsze tematy niż tylko młodzieńcza miłość to  jest to lekka książka idealna na lato. „Wszystkie twoje marzenia” to książka o spełnianiu marzeń, mierzeniu się z przeszłością i korzystaniu z życia w pełni.

Ja przy tej książce dobrze spędziłam czas i była dla mnie miłą rozrywką. Polecam tę książkę mimo, że raczej nie zostanie na długo w pamięci po przeczytaniu. Cieszę się, że w oczekiwaniu na wrześniową premierę mam jeszcze przed sobą dwie książki autorki.

Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger