
Autor: Hanna Greń
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 320
Data wydania: 22.08.2017
Gerard wciąż nie może się pozbierać po stracie
ukochanej, a jedyne co mu po niej pozostało to czarny kot o imieniu Plamka.
Okazuje się jednak, że ciało znalezione w domu Kornelii to nie ona. Gdzie zatem
podziewa się kobieta i dlaczego w żaden sposób nie spróbowała się z nim
skontaktować? Policja wysuwa zatem prosty wniosek, że to Pliszka podpaliła dom
i tym samym oskarża ją o morderstwo, ponieważ jej sytuacji nie pomaga fakt, że
uciekła. Co tak naprawdę stało się z Kornelią Pliszką?
„Światełko w tunelu” to drugi tom serii „Polowanie
na Pliszkę”. Po świetnym zakończeniu pierwszej części nie mogłam pozwolić, aby
jej kontynuacja zbyt długo czekała na swoją kolej, bo zwyczajnie byłam zbyt
ciekawa, co się dalej wydarzy. Bardzo cieszę się, że autorka tak rozwiązała
kwestię z końca pierwszej części. Natomiast druga część została podzielona na 3
części. Pierwsza ukazuje nam życie Gerarda podczas nieobecności Kornelii, od
momentu, kiedy myślał, że ukochana nie żyje, do jej poszukiwań. Druga wyjaśnia
nam, co w tym samym czasie działo się u Pliszki oraz gdzie się podziewała. A
trzecia opisuje wydarzenia, które nastąpiły po jej powrocie. Przypadł mi do
gustu pomysł autorki, aby w taki sposób podzielić tę książkę, ponieważ dzięki temu
czytelnik ma świadomość w takim samym stopniu, co przeżywał zarówno Gerard jak
i Kornelia i jest w stanie lepiej ich zrozumieć.
W tej książce autorka ponownie starała się połączyć
różne gatunki literackie, ale sięgając po tę część należy mieć świadomość, że
tutaj przede wszystkim rozwinęła warstwę obyczajową, a thriller spadł na dalszy
plan. Mi ta część również się bardzo spodobała, choć muszę przyznać, że
momentami była bardziej przewidywalna. Mimo tego nie odebrało mi to
przyjemności z lektury, ponieważ nie zabrakło także zaskakujących mnie
wydarzeń.
Co do bohaterów to bardzo spodobała mi się przemiana,
jaka zaszła w Gerardzie od pierwszej części. Nauczył się tego, na czym Kornelii
zależało już w pierwszej części, ale wtedy jej tego nie dał – zaufania. W tej
części mimo, że wszyscy inni szukali dowodów na winę kobiety, on jeden robił
wszystko, cały czas mocno w to wierząc, aby udowodnić jej niewinność.
Po przeczytaniu tych dwóch książek Hanny Greń mogę
śmiało stwierdzić, że jej styl jest lekki, przyjemny z dozą poczucia humoru i
bardzo go polubiłam. Na pewno niedługo sięgnę po Wiślański Cykl.
„Światełko w tunelu” to udana kontynuacja „Jak
kamień w wodę”. Jest to połączenie powieści obyczajowej z thrillerem. Książka
jest ciekawa, mimo pewnej przewidywalności, potrafi także zaskoczyć, a także
rozbawić.
Moja ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Replika.