
Tytuł
książki: Światło
Oryginalny
tytuł: What light
Autor: Jay
Asher
Wydawnictwo: Rebis
Ilość
stron: 276
Data
wydania: 08.11.2017
Sierra odkąd pamięta ma dwa domy – jeden w Oregonie,
a drugi w Kalifornii. Większą część roku spędza w Oregonie, jednak miesiąc przed
Świętami Bożego Narodzenia spędza wraz z rodzicami na sprzedaży choinek w
Kalifornii. Jest rozdarta pomiędzy dwoma miejscami, ale umiejętnie to łączy do
momentu aż poznaje Caleba.
Caleb to chłopak z przeszłością, który trzyma się na
uboczu, bo ludzie wciąż po wielu latach rozsiewają o nim plotki i nie chcą mieć
z nim nic wspólnego. Z powodu jednego wydarzenia, żyje jak odludek z ogromnymi
wyrzutami sumienia. Między Sierrą i Calebem zaczyna się rodzić coś więcej niż
zwykła przyjaźń. Jak poradzą sobie z przeszłością i kończącym się im czasem?
Przyznam, że po obejrzeniu serialu na podstawie „13
powodów” bardzo chciałam zapoznać się z twórczością tego autora. Zwykle po
obejrzeniu ekranizacji źle mi się czyta książkę, więc postanowiłam sięgnąć po
inną pozycję.
Bardzo polubiłam Caleba i czułam do niego dużą
sympatię. Oczywiście sam bohater wiedział, że to co zrobił wiele lat temu to
była chwila słabości, z której konsekwencjami zmaga się do teraz. Smutne jest
to, że jedno wydarzenie rozdmuchane przez plotki określiło jego życie na wiele
lat. Przyjaciele się odsunęli oraz odizolowali od niego i szczerze mu
współczułam. Podziwiam go za jego upór i chęć czynienia dobra, za
bezinteresowną pomoc innym oraz to że, aby móc to robić sam musiał ciężko
pracować, a także zdobywać się na pewne wyrzeczenia. Moją sympatię zyskały
także przyjaciółki głównej bohaterki, czyli Rachel, Elisabeth oraz Heather –
dziewczyny, choć musiały znosić rozłąkę z Sierrą to naprawdę szczere, oddane i
wspaniałe osoby, na których można polegać nawet, kiedy dzieliła je odległość.
„Światło” to kolejna pozycja, którą przyjemnie się
czyta szczególnie w okresie przedświątecznym. Opisy stoiska z choinkami i pracy
w tym miejscu, planowanie prezentów dla najbliższych – po prostu z każdej
strony bije atmosfera Świąt. Najbardziej jednak w tej powieści urzekł mnie
pomysł z odkładaniem napiwków, przeznaczanie ich na choinki dla tych, których
na to nie stać. Taka bezinteresowna pomoc to coś pięknego i wzruszającego.
Co do samego wątku romantycznego to spodobało mi
się, że między bohaterami uczucie rodziło się powoli i nienachalnie tak jak na
pierwszą młodzieńczą miłość przystało. Natomiast mam wrażenie, że w ta powieść
młodzieżowa przede wszystkim jest o wiarze w drugiego człowieka i zaufaniu mu,
a także o sile przebaczania, dawania kolejnych szans i ruszania z życiem do
przodu.
Myślę, że jeśli szukacie lekkiej książki dla
młodszego czytelnika, która wprowadzi Was w magię Świąt, a dodatkowo niesie
ważniejszy przekaz to jest to pozycja idealna.
Moja ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis.