
Tytuł
książki: Poranki na Miodowej 1
Autor: Joanna
Szarańska
Wydawnictwo: Czwarta
Strona
Ilość
stron: 376
Data
wydania: 11.03.2020
Małgorzata ma poukładane życie. Jest w szczęśliwym
związku z Robertem, a jej kariera pisarska rozwija się w dobrym kierunku. Jej sielankowe
życie zostaje przerwane, kiedy otrzymuje list w błękitnej kopercie. Z uwagi na
to, że dziś już prawie nikt nie pisze listów, a także na kolor papeterii,
kobieta od razu wie, kto jest nadawcą. List ten zmusza ją do powrotu do
przykrych wspomnień, a także do podróży na Miodową, czyli do miejsca, w którym
spędziła dzieciństwo i dorastała. Jak spotkanie z dawnymi znajomymi oraz krewną
wpłynie na jej życie?
„Zrozumienie
czyichś błędów jest jak nasionko. Jeśli je zasadzisz i będziesz odpowiednio
pielęgnować, pewnego dnia wykiełkuje, zakwitnie, a wreszcie wyda owoc. Owoc
przebaczenia.”
Joanna Szarańska jest pisarką, żoną i mamą. Mieszka
pod Krakowem. Od lat jest związana z Fundacją Miasto Słów oraz Klubem z Kawą
nad Książką. Jest autorką serii komediowych takich jak „Kalina w Malinach”, czy
„Kronika pechowych wypadków”. Bardzo lubię twórczość tej autorki za jej lekkie
i pełne humoru historie. Jednak najnowsza powieść Szarańskiej to coś zupełnie
innego. I muszę przyznać, że w takiej odsłonie jej twórczość podoba mi się
równie mocno. „Poranki na Miodowej 1” to pierwszy tom serii i z
niecierpliwością czekam na kolejny.
„To
nie sztuka rozmawiać z człowiekiem, sztuką jest z nim milczeć.”
Autorka zastosowała w swojej najnowszej powieści
narrację pierwszoosobową, a wydarzenia poznajemy na dwóch płaszczyznach
czasowych – teraźniejszość przeplata się z przeszłością. Bardzo mi się podobał
ten zabieg i byłam ciekawa, co takiego wydarzyło się w przed laty, że Małgosia
przez lata nie wracała na Miodową. Akcja jest niespieszna i pojawia się tu
sporo opisów, ale są one potrzebne by zrozumieć tę historię i przeżywać ją
razem z bohaterami. Muszę przyznać, że bardzo podoba mi się pióro Szarańskiej w
takim emocjonalnym wydaniu.
„Najbardziej
przeraża mnie odpowiedzialność za drugą osobę. Zawsze starałam się tego unikać,
a teraz okazuje się, że przed odpowiedzialnością uciec nie mogę.”
Małgosia to postać, która od razu zyskała moją
sympatię. Z czasem, im więcej się o niej dowiadywałam, tym bardziej było mi jej
żal. Spotkało ją w życiu wiele przykrości i nie miała łatwo, a mimo tego
spełnia się zawodowo i stara się coś osiągnąć. Są jednak pewne sprawy z
przeszłości, które nie dają o sobie zapomnieć i kobieta musi się z nimi uporać.
Wanda to postać, która sprawia wrażenie chłodnej i surowej, jednak w młodości
wiele przeszła. Przed laty została dotkliwie zraniona i na zawsze zostawiło to
w niej ślad.
„Niektórzy
ludzie są jak ta szuflada. (…) Za wszelką cenę bronią dostępu do swojego
wnętrza. Wystarczy jednak poświęcić im trochę czasu, wnikliwie poobserwować,
zadać sobie nieco trudu, a wtedy na pewno się otworzą.”
„Poranki na Miodowej 1”
to przepiękna i poruszająca historia o więzach rodzinnych, sekretach, wybaczaniu,
a także nowych szansach. Nie mogę się już doczekać kolejnego tomu! Jedyne, do
czego mogłabym się przyczepić w tej powieści to wątek miłosny – jest dość
przewidywalny, ale jest wątkiem pobocznym, więc nie przeszkadzało mi to za
bardzo
Moja ocena: 9/10
Za możliwość patronowania powieści oraz egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.