
Autor: K.C.
Hiddenstorm
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość
stron: 272
Data
wydania: 05.10.2018
Victoria Page wraz z mężem Thomasem Wilde’m są parą
pisarzy. Ona na swoim koncie ma wiele popularnych powieści, on nie może się
pochwalić takim samym sukcesem. Wszystko się jednak zmienia, kiedy mężczyzna
oznajmia, iż ma zamiar napisać swój pierwszy kryminał. Niedługo po ukazaniu się
„Księżycowego zabójcy”, ktoś morduje kobiety w dokładnie taki sam sposób, w
jaki to opisał oraz jak się okazuje nazywają się one dokładnie tak jak w te w jego
książce. Kto jest mordercą i dlaczego od momentu wydania tej książki Thomas
bardzo się zmienił?
K.C. Hiddenstorm jest absolwentką filologii
angielskiej. Na co dzień pracuje jako nauczycielka języka angielskiego. Swoją
pierwszą powieść „Władczyni Mroku” wydała w 2016 roku. Do tej pory zetknęłam
się z wieloma pochlebnymi opiniami o twórczości autorki, więc postanowiłam w
końcu sięgnąć po jakąś jej książkę i sprawdzić, czy na mnie również zrobi tak
dobre wrażenie.
Choć książka nie jest obszerna to momentami ciężko
było mi przez nią przebrnąć ze względu na styl Hiddenstorm. Tekst zawiera liczne
długie, złożone zdania. Spora ilość opisów, która nic nie wnosiła, sprawiała,
że momentami lektura odrobinę mnie nużyła, bo oczekiwałam już jakiegoś zwrotu
akcji. Autorka w tej książce często przeplatała ze sobą różne wątki oraz
przenosiła czytelnika w czasie, np. wracając do wydarzeń z przeszłości
bohaterów. Jednak ze względu na to, że rozdziały są bardzo krótkie i w
większości nie było to wyraźnie opisane (na przykład datami), czasami się
gubiłam i ciężko było mi się połapać w wydarzeniach, szczególnie wtedy, kiedy
rozdział opiewał na jedną stronę.
Victorię na początku powieści poznajemy jako małą dziewczynkę
i już wtedy doświadczyła, czegoś trudnego, co spowodowało, że było mi jej
szkoda. Natomiast później miałam pewien dylemat z tą postacią, bo z jednej z
strony stała się ofiarą swojego męża, a z drugiej nie mogę stwierdzić, żeby
zachowywała się racjonalnie. Natomiast Thomas jest postacią, której nie
polubiłam od samego początku. Autorka bardzo szybko ukazuje go jako męża
tyrana, znęcającego się nad swoją żoną. Jednak czy to wystarczy, aby go
oskarżać o popełnianie morderstw?
Tym, co mi się podobało w tej książce to to jak
Hiddenstorm manipuluje czytelnikiem. Victoria doświadcza sennych wizji, w
których widzi swego męża w jeszcze gorszym świetle niż jest w rzeczywistości.
Powoduje to, że czytelnik zastanawia się, kto stoi za tymi brutalnymi
zbrodniami, ale najważniejsze jest to, że podczas tej lektury nie wiadomo, co
jest prawdą, a co nie. Uważam, że autorce udało się stworzyć klimat pełen
grozy, tajemniczości i niepokoju.
Kiedy sięgałam po tę lekturę, spodziewałam się
thrillera, bo tak w moim odczuciu wynikało z jej opisu. Byłam więc mocno
zaskoczona wątkiem paranormalnym. Myślę, że jest to przydatna informacja, bo z
pewnością jednych to jeszcze bardziej zachęci do przeczytania tej książki, a
innych wręcz przeciwnie, bo nie każdy lubi czytać o takich rzeczach.
„Krwawy księżyc” to thriller z elementami fantastyki.
Podoba mi się to jak autorka wodziła czytelnika za nos, jednak nie do końca
przypadł mi do gustu jej styl. Myślę jednak, że warto przeczytać tę książkę
samemu i wyrobić sobie swoje zdanie. Choć nie jestem zachwycona to pewnie za
jakiś czas sięgnę po jakąś inną powieść autorki, aby sprawdzić, czy coś się
zmieniło w jej stylu.
Moja ocena: 5/10
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.