Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Niezwykłe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Niezwykłe. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 maja 2020

Melanie Harlow, Corinne Michaels – Nieidealnie dopasowani

Melanie Harlow, Corinne Michaels – Nieidealnie dopasowani
Tytuł książki: Nieidealnie dopasowanie
Oryginalny tytuł: Imperfect match
Autor: Melanie Harlow, Corinne Michaels
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość stron: 252
Data wydania: 29.04.2020

Willow chce udowodnić matce, że poradzi sobie, kiedy przejmie jej firmę, która zajmuje się dobieraniem idealnych partnerów. Jeśli kobieta tego nie zrobi, rodzinny biznes zostanie zamknięty. Jej sąsiad Reid zgadza się zostać jej klientem, ponieważ chce w ten sposób pomóc przyjaciółce. Do tej pory nie miał w planach stałego związku, ale daje się przekonać do swatania. Im więcej czasu spędzają na poszukiwaniach idealnej partnerki dla mężczyzny, tym bardziej Willow zdaje sobie sprawę, że chciałaby mieć go tylko dla siebie. Czy odważy się głośno wyznać swoje uczucia? Czy po tym wszystkim dalej będą się przyjaźnić?

Corrine Michaels jest autorką ze szczytów list „The New York Times”, „The Wall Street Journal” oraz „USA Today”. Jest autorką dziewięciu romantycznych historii. Melanie Harlow zaś podbiła szczyty list „USA Today”. Gdy nie pisze, czas poświęca serialom, a także bieganiu. Choć te pisarki napisały już wspólnie inną książkę to do tej pory była mi znana tylko twórczość Michaels. Jej romans wywarł na mnie pozytywne wrażenie i od jakiegoś już czasu miałam chęć sięgnąć po inną jej powieść.

„Nieidealnie dopasowani” to powieść, którą można zakwalifikować jako komedię romantyczną. Napisana jest lekkim, przyjemnym stylem, a cała opowieść jest bardzo ciepła w odbiorze. Fabuła nie jest zbyt oryginalna. Na rynku jest mnóstwo książek, z motywem przyjaciół, którzy z czasem zaczynają czuć do siebie coś więcej. Zakończenie również jest dość przewidywalne. Natomiast z pewnością jest to książka, przy której można się zrelaksować. Nie brak w niej poczucia humoru, które wywoła wielokrotnie u czytelnika uśmiech na twarzy.

Willow Hayes to kobieta, która oddaje się głównie pracy, tym samym zrzucając życie prywatne na dalszy plan. Chciałaby spełniać się zawodowo, co pozwoliłoby jej zapewnić sobie stabilizację. Kobieta marzy również o dziecku, a jak do tej pory randki, na które się umawiała, były kompletnymi katastrofami. Reid jest jej sąsiadem, mieszkają naprzeciwko siebie od kilku lat. W przeciwieństwie do swojej przyjaciółki, on nie darzy sympatią swojej rodziny, ponieważ matka jest uzależniona od alkoholu, a ojciec jest nikogo nie szanującym tyranem. Mężczyzna musiał szybko wydorośleć, aby zastępować bratu rodziców. Myślę, że większość czytelników obdarzy tę dwójkę sympatią i będą z zainteresowaniem śledzić ich losy.


Podsumowując, historia wykreowana przez Michaels i Harlow z pewnością przypadnie do gustu miłośniczkom romansów. Mimo dość powtarzalnego schematu dotyczącego przeradzającej się w coś więcej przyjaźni damsko-męskiej, książkę tę czyta się szybko i przyjemnie. Ja z chęcią sięgnę jeszcze kiedyś po powieść tego duetu pisarskiego.


Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu.


poniedziałek, 6 stycznia 2020

Anna Szafrańska – Nasze jutro

Anna Szafrańska – Nasze jutro
Tytuł książki: Nasze jutro
Autor: Anna Szafrańska
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość stron: 268
Data wydania: 04.12.2019

Łucja i Daniel próbują się uporać po tragicznych wydarzeniach kończących pierwszy tom. Ich ojciec niczego im nie ułatwia, ponieważ zamiast być wsparciem przeżywa to w samotności. Efektem tego jest rozpadająca się rodzina, która stopniowo się od siebie oddala. Jakby rozpacz po stracie bliskiej osoby to było mało, bohaterowie zmagają się z uczuciem, które jest pomiędzy nimi. Łucja również zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że Daniel jest dla niej kimś więcej. Jednak Zosia, dziewczyna chłopaka jest bardzo zazdrosna i zrobi wiele, aby pozbyć się rywalki. Czy dojdzie do kolejnej tragedii?

"Nasze jutro" to drugi i ostatni tom dylogii "Na zawsze". Pierwsza część zakończyła się w dość emocjonujący sposób, więc bardzo się cieszę, że na kontynuację nie trzeba było czekać długo. Teoretycznie są to książki młodzieżowe, jednak autorka zdecydowała się tu poruszyć trudne tematy, które sprawią, że i starszy czytelnik znajdzie tu coś dla siebie.

W tym tomie Szafrańska również zdecydowała się na narrację pierwszoosobową. Wydarzenia poznajemy na przemian z perspektywy Łucji oraz Daniela. Nieczęsto czytam literaturę z motywem zakazanej miłości, więc cieszę się, że w tym przypadku mogłam poznać myśli bohaterów, a dzięki temu lepiej ich zrozumieć. Temat zakazanej miłości poruszony przez autorkę jest trochę tematem tabu. Choć bohaterowie wiedzą, że nie powinni to ich uczucia są silniejsze. Bardzo trafnie został tu przedstawiony wątek reakcji społeczeństwa, która wiązała się z potępieniem, czy też odrzuceniem.

Daniel i Łucja sprawiają w tej części wrażenie bardziej dojrzałych, choć nie do końca, bo to zależy od danej sytuacji. Z jednej strony musieli szybciej dorosnąć i samodzielnie poradzić sobie ze stratą. Z drugiej zaś wiele sytuacji wynikało z ich braku dialogu. Myślę, że na ich miejscu większość nie wiedziałaby jak się zachować, bo nie jest to sytuacja spotykana na porządku dziennym. Ci bohaterowie są wykreowani tak rzeczywiście, że czytelnik niemal razem z nimi odczuwa ich ból i cierpienie. I zamiast ich potępiać, kibicuje im.

Najnowsza powieść młodzieżowa Anny Szafrańskiej to poruszająca opowieść o stracie, zakazanym uczuciu i braku akceptacji społeczeństwa. Historia ta wciąga od pierwszych stron i choć pewne wydarzenia można przewidzieć to absolutnie w niczym to nie przeszkadza, ponieważ warta jest przeczytania ze względu na emocje, które wywołuje.

Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji oraz możliwość patronowania tej powieści, dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu.


wtorek, 8 października 2019

Anna Szafrańska – Nasze wczoraj

Anna Szafrańska – Nasze wczoraj

Tytuł książki: Nasze wczoraj
Autor: Anna Szafrańska
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość stron: 280
Data premiery: 09.10.2019

Łucja i Daniel są rodzeństwem, które łączy niezwykle silna więź. Jednak nie jest to relacja typowa dla brata i siostry. Daniel czuje do dziewczyny coś więcej, ale zdaje sobie sprawę, że jest to zakazane uczucie. Choć wszyscy, którzy to widzą, próbują mu to wyperswadować to jego serce nie chce słuchać rozsądku. Okres dojrzewania bywa ciężki, szczególnie, kiedy plany na przyszłość zostają zaprzepaszczone. Jak sobie poradzi ze swoimi problemami i uczuciami?

Anna Szafrańska ukończyła dziennikarstwo i komunikację społeczną. Pisać zaczęła w wieku trzynastu lat. Zaś kiedy skończyła osiemnaście, publikowała pod pseudonimem Anna Scott swoje pierwsze fanfiction, a także zaczęła pisać "Teatr życia" (wydany jako "Widmo grzechu" i "Grzech pierworodny"). Miałam już przyjemność czytać kilka książek tej autorki i zrobiły na mnie dobre wrażenie, więc postanowiłam jako następną poznać tę najnowszą.


„Nasze wczoraj” jest pierwszym tomem cyklu „Na zawsze” z gatunku Young Adult. Autorka zastosowała tu narrację pierwszoosobową naprzemiennie z perspektywy Łucji oraz Daniela. Oprócz nielicznych fragmentów takich jak np. prolog, które są retrospekcjami opisującymi intrygujące wydarzenia z przeszłości. Był to bardzo dobry zabieg, ponieważ od samego początku w trakcie czytania tej lektury snułam domysły, które bardzo chciałam, aby okazały się prawdziwe. Styl Szafrańskiej jest lekki i prosty, dzięki czemu powieść tę czyta się naprawdę szybko.

„Nie mogłem na nią patrzeć. Oddychać jej powietrzem. To było zakazane. Ja byłem ogniem, a ona ćmą, którą czekał koniec, gdybym pozwolił jej się zbliżyć do siebie.”

Bohaterów poznajemy w momencie, kiedy Łucja ma 13 lat, a Daniel 16, ale w drugiej połowie książki akcja rozgrywa się trzy lata później. Muszę przyznać, że nastolatka zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Spodziewałam się rozkapryszonej i naiwnej dziewczynki, która okazała się być niezwykle dojrzała jak na swój wiek. Ambitna, wiedząca czego chce, rozwijająca swoją pasję - od razu ją polubiłam. Daniel jak na swój wiek, w którym zaczynają buzować hormony również zachowywał się do pewnego momentu dość właściwie. Niestety w pewnym momencie jego marzenia na przyszłość legły w gruzach i chłopak zboczył na złą drogę. I tutaj należą się wyrazy uznania dla Igi, ich matki. Kobieta ta widząc jak jej syn wraca w środku nocy lub nad ranem pijany oraz odurzony narkotykami, była wyrozumiała, starała się do niego dotrzeć i mu pomóc w naprawdę świetny sposób.

„Nasze wczoraj” to powieść młodzieżowa o zakazanej miłości, straconych marzeniach, a także okresie dojrzewania i buntu. Lektura ta z pewnością wywoła w każdym czytelniku wiele emocji, ponieważ nie da się nie obdarzyć sympatią głównych bohaterów i to przecież nie ich wina, że spotkało ich coś tak tragicznego jak zbyt silne uczucie do swojego rodzeństwa. Po przeczytaniu prologu, można się domyślać jak potoczy się ta historia, ale czy te domysły okażą się właściwe? Anna Szafrańska tworzy piękne, bolesne i poruszające historie. Mi ta powieść bardzo się podobała, dlatego cieszę się, że mam możliwość jej patronować, a także z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu.

Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji oraz możliwość patronowania tej powieści dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu.

środa, 25 września 2019

Rory Power – Toxyczne dziewczyny

Rory Power – Toxyczne dziewczyny

Tytuł książki: Toxyczne dziewczyny
Oryginalny tytuł: Wilder girls
Autor: Rory Power
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość stron: 300
Data wydania: 27.08.2019

Osiemnaście miesięcy temu Tox pogrążył wyspę, a na szkołę dla dziewczyn Raxter nałożono kwarantannę. Najpierw skutki tego odczuł las, a następnie nauczyciele, którzy zaczęli umierać jeden po drugim. Potem przyszedł czas na uczennice, których ciała uległy nieodwracalnym zmianom. Niektóre w wyniku tego zwariowały, a inne zginęły. Te, które przeżyły, walczą o przetrwanie. Kiedy Byatt zaginęła, jej przyjaciółka Hetty postanawia ją odnaleźć za wszelką cenę.

Rory Power dorastała w Nowej Anglii. Zdobyła licencjat w Middlebury College, a magistra w dziedzinie prozy literackiej na Uniwersytecie Anglii Wschodniej. "Toxyczne dziewczyny" to jej literacki debiut. O tej książce było głośno na długo przed jej premierą. Na kanałach zagranicznych blogerów i booktuberów pojawiały się same zachwyty nad tą pozycją. Po opisie uznałam, że powinna mi się spodobać.

Przypadł mi do gustu pomysł na fabułę. Świat wykreowany przez Power jest pełen tajemnic oraz niebezpieczeństw. Dziewczyny są odcięte od świata zewnętrznego i są zdane same na siebie, co dodało klimatowi klaustrofobiczności. Choć bohaterki są nastolatkami to muszą zachowywać się jak osoby dorosłe. Walczą o przetrwanie, a także brak im odpowiedniej ilości jedzenia. Niestety akcja tej powieści nie jest zbyt dynamiczna, czasami wlecze się tak, że jej czytanie bardzo mi się dłużyło.

Kolejną słabą stroną tej książki są bohaterowie. Moim zdaniem ta lektura mogłaby być bardziej obszerna i zawierać więcej informacji o postaciach. Jest ich sporo, a czytelnik dowiaduje się o nich stosunkowo niewiele. Moim zdaniem są nijacy, ciężko ich polubić. Nie rozumiem też postępowania oraz motywów działania niektórych z nich, ponieważ czasami wydawały mi się nielogiczne oraz bardzo naciągane. Szkoda, że autorka nie poświęciła swoim bohaterom więcej czasu na dopracowanie, a także miejsca w swojej powieści na przybliżenie ich czytelnikowi.


Podsumowując, "Toxyczne dziewczyny" to książka ze sporym potencjałem, ale niestety niewykorzystanym. Czasami w trakcie lektury się nudziłam, a bohaterów uważam za płaskich. Jedynie otwarte zakończenie moim zdaniem trochę ratuje tę sytuację. Zachwytów nad tą książką było mnóstwo i oczekiwałam naprawdę o wiele więcej. Polecam tę książkę młodszym czytelnikom, którzy chcą się zrelaksować podczas czytania książki i nie szukają niczego wymagającego.


Moja ocena: 4/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu.


wtorek, 3 września 2019

M. S. Willis - Dla Ellison

M. S. Willis - Dla Ellison

Tytuł książki: Dla Ellison
Oryginalny tytuł: Because of Ellison
Autor: M. S. Willis
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość stron: 306
Data wydania: 24.07.2019

Hunter McCormick miał w życiu wszystko, dzięki bogatym rodzicom. W szkole szło mu bardzo dobrze, często imprezował, czy też nie stronił od alkoholu oraz narkotyków. Zbyt dużo swobody i brak kontroli ze strony rodziców spowodowała pewne kolejne bezmyślne wydarzenie w wyniku, którego chłopak w ramach kary wyjeżdża do wuja na Florydę. Zostaje odcięty od internetu oraz nieograniczonych funduszy. Tam poznaje Ellison i to spotkanie odmieni życia obojga.

M. S. Willis pisze powieści również pod pseudonimem Lily White. Popularność zyskała dzięki romansom oraz erotykom takim jak "Control Series", "Standard Romance", czy też "Master Series". W wolnym czasie dużo czyta, pochłania żelki oraz dużo śpi. Nie znałam wcześniej twórczości autorki, a po erotyki raczej nie sięgam. Jednak "Dla Ellison" przekonało mnie opisem dobrze zapowiadającej się powieści obyczajowej. Drugim powodem, który sprawił, że zdecydowałam się przeczytać tę książkę było to, że bardzo lubię książki Wydawnictwa NieZwykłego.

Willis zastosowała tu narrację pierwszoosobową. Czytelnik poznaje wydarzenia z perspektywy Ellison oraz Huntera. Był to udany zabieg, ponieważ pozwoliło mi to lepiej zrozumieć postępowanie oraz uczucia bohaterów. Podobało mi się również, że dzięki temu mogłam lepiej zaobserwować przemianę chłopaka, choć o tej przemianie wspomnę jeszcze później. Książka jest napisana lekkim stylem, a także nie brak tu również humoru, co sprawiło, że czytało mi się ją szybko. Tym, co mnie urzekło to miejsce, w którym rozgrywa się akcja. Jest to małe, urokliwe miasteczko, gdzie każdy zna każdego. Nie brakuje tu opisów na przykład podczas spacerów, które pozwoliły mi się przenieść oczami wyobraźni w te piękne miejsca.

Ellison to twarda dziewczyna, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Jest dziewczyną niezwykle charakterną, o czym Hunter przekonał się już przy pierwszym spotkaniu. Mówi to co myśli i kocha zwierzęta, czym zyskała moją sympatię. Poza tym jest przebojowa, a także jest miłośniczką natury. Zaś Hunter to postać, która dojrzewa  na oczach czytelnika. Z beztroskiego, buntowniczego chłopaka, zmienia się nie do poznania. Nagle staje się odpowiedzialny oraz zaczyna mu na czymś zależeć. Zarówno Ellison jak i Hunter to postaci dobrze wykreowane, wydają się bardzo realni ze swoim wadami, a także błędami, które popełniają. Mam jednak spore zastrzeżenia, co do przemiany chłopaka. Moim zdaniem doszło do niej zdecydowanie za szybko.


"Dla Ellison" to powieść o miłości, zaczynaniu życia od nowa, czy też przemianie. Jest to całkiem przyjemna historia obyczajowa, która pokazuje jak ważna w życiu człowieka jest miłość, ile wnosi do naszego życia, a także jak wiele jest w stanie w nim zmienić. Z pewnością wiele czytelniczek poruszy i sprawi, że wyleją sporo łez podczas tej lektury.


Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu.


wtorek, 6 sierpnia 2019

Belle Aurora – Raw

Belle Aurora – Raw


Tytuł książki: Raw
Oryginalny tytuł: Raw
Autor: Belle Aurora
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość stron: 360
Data wydania: 10.07.2019

Alexa Ballentine nie miała łatwego dzieciństwa i w wieku szesnastu lat uciekła z domu. Obecnie ma dwadzieścia sześć lat, mieszka w Sydney i pracuje jako opiekunka socjalna dla trudnej młodzieży. Jakiś czas temu zauważyła, że jest śledzona przez tajemniczego mężczyznę, który zawsze zasłania twarz kapturem. Kobieta obawia się, że to uporczywy stalker. Kiedy pewnego dnia zostaje napadnięta, on ratuje ją z opresji. Jakie zamiary wobec niej miał Twitch i dlaczego ją śledził?

Belle Aurora urodziła się w Australii. Czytanie pokochała już jako dziecko, kiedy pewnego lata nudziła się tak, że postanowiła zajrzeć do domowej biblioteczki. Zakochała się wtedy w romansach. W Polsce zyskała wiele fanek dzięki serii "Friend-Zoned". Słyszałam o jej twórczości tak wiele, że już dawno chciałam się z nią zapoznać. Okazja nadarzyła się przy okazji premiery "Raw". Po opisie tej książki spodziewałam się dobrego romansu i niestety trochę się rozczarowałam, ale o tym poniżej.

Autorka zastosowała tutaj narrację pierwszoosobową z punktu Lexi oraz Twitcha. Podobał mi się ten zabieg, bo dzięki temu można lepiej poznać bohaterów, zrozumieć ich zachowania, a także razem z nimi przeżywać pewne sytuacje. Początek tej historii był dla mnie obiecujący i intrygujący, natomiast później dzieje się bardzo niewiele i w dodatku nie to, czego oczekiwałam. Jak wyżej napisałam, spodziewałam się tu bardziej romansu, a jest to erotyk i do tego w mojej opinii dość kiepski. Myślałam, że będzie mrocznie, a wątek stalkingu zostanie lepiej wykorzystany. Niestety się pomyliłam. Całą tę historię ratuje zakończenie, które jest dość zaskakujące i mimo wszystko sprawia, że chce się sięgnąć po kolejną część.

Alexa jest osobą, która angażuje się społecznie, pracuje z młodzieżą chcąc za wszelką cenę pomóc im wyjść z trudnych sytuacji. Z jednej strony ma pewne ideały, w które wierzy i zasady, którymi się kieruje, a z drugiej, kiedy poznała Twitcha zaczęła się zachowywać zupełnie inaczej. Nagle stała się lekkomyślna i zapomniała o odpowiedzialności, np. nie widziała nic złego w narkotykach. Twitch zaś początkowo wydawał mi się mroczny i tajemniczy, jednak później okazał się być arogancki, władczy i nie znoszący sprzeciwu. Niestety, ale nie polubiłam tych bohaterów.


"Raw" to świetna propozycja dla osób lubiących erotyki. Mnie opis tej książki zmylił i sięgnęłam po nią, oczekując romansu. Początek historii oraz zakończenie mi się podobało, niestety środek nie bardzo. Uważam, że ta historia miała potencjał, który nie został wykorzystany. Bohaterowie w mojej opinii nie zostali zbyt dobrze dopracowani - Lexi jest pełna sprzeczności, a Twitch okazał się dla mnie postacią niesympatyczną.

Moja ocena: 4/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu.


poniedziałek, 29 lipca 2019

Tracey Garvis-Graves - Dziewczyna, którą znał

Tracey Garvis-Graves - Dziewczyna, którą znał



Tytuł książki: Dziewczyna, którą znał
Oryginalny tytuł: The girl he used to know
Autor: Tracey Garvis-Graves
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość stron: 318
Data wydania: 19.06.2019



Annika Rose ma trzydzieści dwa lata i obecnie spełnia się zawodowo pracując w bibliotece. Pewnego dnia podczas zakupów, jej rutyna zostaje zakłócona, ponieważ po raz pierwszy od dziesięciu lat spotyka Jonathana Hoffmana. Poznali się na studiach w klubie szachowym. Choć dziewczyna stroniła od ludzi i wolała w wolnym czasie czytać książki, jemu udało się znaleźć drogę do jej serca. Pewne przeciwności losu sprawiły, że ich drogi się rozeszły. Czy ponowne spotkanie to przeznaczenie? Czy odnajdą drogę do wspólnego szczęścia?

Nie znałam wcześniej twórczości Tracey Garvis-Graves, choć ma na swoim koncie już kilka powieści. Do sięgnięcia po "Dziewczynę, którą znał" wielu czytelników może nakłonić rekomendacja na okładce napisana przez Colleen Hoover. Ja jednak zawsze podchodzę sceptycznie do takich poleceń, ponieważ parę razy już się zawiodłam, zdając się na nie. Do tej lektury zachęcił mnie przede wszystkim opis, który mnie zaintrygował. Byłam ciekawa, co rozłączyło tę dwójkę na dziesięć lat.

Występuje tu narracja pierwszoosobowa, rozdziały z perspektywy Anniki przeplatają się z tymi opowiadanymi przez Jonathana. Dzięki temu czytelnik lepiej rozumie postępowanie bohaterów, zna ich myśli oraz uczucia. Dodatkowo pojawiają się tutaj retrospekcje - wydarzenia teraźniejsze rozgrywają się w 2001 roku i przeplatają się z tymi z 1991 roku, kiedy to Annika oraz Jonathan spotkali się po raz pierwszy. Autorka zaczęła opowieść od ich spotkań w czasie teraźniejszym oraz przeszłym, a potem stopniowo odsłania przed czytelnikiem rozwój ich znajomości w obu tych czasach. Styl Garvis-Graves jest lekki, dzięki czemu tę powieść czytało mi się przyjemnie i dość szybko.

Annika jest intrygującą postacią. Na początku dowiadujemy się o niej, że uczęszcza na terapię, choć nie wiadomo, z jakiego powodu. Im lepiej ją poznajemy, tym więcej zauważamy "dziwnych" zachowań oraz nawyków. Ma problemy w kontaktach z innymi ludźmi, woli ich unikać, kompletnie ich nie rozumie, nie zna ich uczuć ani intencji, dopóki jej o nich nie powiedzą wprost. Momentami można jej zachowanie odbierać jako dziecinne, jednak nic bardziej mylnego. Choć przez pewien czas może się wydawać, że potrzebuje prowadzenia za rękę to radzi sobie świetnie. Uważam, że autorka bardzo dobrze poradziła sobie na jej przykładzie z pokazaniem codziennego życia oraz trudności, z jakimi spotykają się osoby z przypadłością, na którą cierpi Annika. Jonathan okazał się dla mnie trochę za bardzo przerysowaną postacią. Był niemal idealny pod każdym względem niczym książę z bajki. Natomiast Janice polubiłam od samego początku. Była rewelacyjną przyjaciółką, która w każdej sytuacji wspierała Annikę, a nawet ratowała ją z opresji.

Bardzo podobało mi się również pokazanie matczynej miłości do dziecka, z przypadłością Anniki. Został ukazany ból matki, która wie, że jej dziecko cierpi, a także rozpaczliwe próby przygotowania pociechy na dorosłe życie. Mam jednak spore zastrzeżenie, co do schematyczności tej powieści. Właściwie nie było tu nic zaskakującego, a wątek z tragedią z 11 września 2001 roku pojawiał się już w wielu książkach, które czytałam.

Podsumowując, uważam, że warto sięgnąć po "Dziewczynę, którą znał", ponieważ świetnie ukazuje codzienność i problemy, z jakimi spotykają się ludzie cierpiący na pewne zaburzenia utrudniające kontakty społeczne. Natomiast, jeśli chodzi o sam wątek romantyczny to nie wywołał we mnie tyle emocji, ile oczekiwałam. Jest to dobra pozycja na lato, lekka i przyjemna.



Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu.


piątek, 28 grudnia 2018

Monika Magoska-Suchar, Syliwa Dubielecka - Korona przeznaczenia

Monika Magoska-Suchar, Syliwa Dubielecka - Korona przeznaczenia


Tytuł książki: Korona przeznaczenia
Autorki: Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość stron: 780
Data premiery: 25.10.2018


Były Mistrz Walk i jego ukochana uciekli ze Związku, aby rozpocząć nowe życie na śnieżnej Północy. Nie jest to jednak takie proste, ponieważ na drodze do spełnienia ich marzeń, staje Przeznaczenie. Severo, aby uratować Ariadnę, zawiera krwawy pakt, którego stawką jest osiem milionów dusz. Oprócz tego kochankowie muszą się zmierzyć z Mrokiem, który uwalnia się z więzienia z chęcią zemsty i zmiany Losu Kontynentu. Czy będzie im dane żyć długo i szczęśliwie?

„Korona przeznaczenia” to drugi i ostatni tom serii. Polecam czytać te książki we właściwej kolejności, bo wydarzenia są ze sobą mocno powiązane. Po przeczytaniu „Klątwy przeznaczenia”, wyczekiwałam kolejnej części z dwóch powodów. Pierwszym była ciekawość – koniecznie chciałam jak najszybciej poznać dalsze losy bohaterów. Zaś drugim jest fakt, że mam przyjemność patronować tej pozycji, za co bardzo dziękuję autorkom.

Ariadna to młodziutka dziewczyna, która może momentami wydawać się zbyt naiwna i trochę irytować. Jednak w obliczu tego, ile przygód spotyka tutaj naszych bohaterów, ja tego nie odbierałam w taki sposób. Wykazywała się również sporą odwagą, co sprawiało, że zyskała moją sympatię. Natomiast Severo, pokazuje w tej części, że dla ukochanej jest zrobić wszystko i jest gotów ponieść każdą ofiarę. Liczy się dla niego tylko Ariadna i przedkłada jej życie nad życie innych, czyniąc w ten sposób rzeczy nie do końca chwalebne. Mimo pojawiającego się między bohaterami dystansu, kibicowałam im i pragnęłam, aby wszystko dobrze się skończyło. Czy tak było? Musicie to sprawdzić sami ;)

„Korona przeznaczenia” to ponownie bardzo obszerna lektura. Jednak styl autorek jest lekki i czyta się ją naprawdę dobrze. Oprócz tego, nie ma tu zbędnych opisów. Pojawiają się tu za to elementy, które sprawiają, że książkę ciężko odłożyć dopóki nie pozna się jej zakończenia. Mamy tutaj jeszcze więcej bohaterów, magii, walk i mnóstwo zwrotów akcji. Na tych prawie 800 stronach, autorki nie raz mnie zaskoczyły tym, w jaką stronę poprowadziły fabułę.

Tym, co również mi się podobało, a zabrakło tego w pierwszym tomie jest parę dodatków, które się tu pojawiły. Na początku książki znajdziemy mapę, a ja akurat lubię ten element w książkach. Oprócz tego na końcu znajdziemy spis bohaterów, co pozwoli przypomnieć sobie, kim jest dana postać lub uniknąć ich mylenia. I coś, co było dla mnie kolejnym zaskoczeniem, czyli fragment „Zapisane w toni”.

„Korona przeznaczenia” to książka z ciekawą fabułą, mnóstwem czarów i wartką akcją. Zdecydowanie podczas tej lektury nie można się nudzić. Przeczytajcie tę serię, bo polscy autorzy swoimi umiejętnościami zdecydowanie dorównują autorom zagranicznym i zawsze warto samemu wyrobić sobie opinię.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji oraz możliwość patronowania tej książce dziękuję Autorkom oraz Wydawnictwu NieZwykłemu.

sobota, 1 września 2018

Ker Dukey & K. Webster – Zaginione laleczki

Ker Dukey & K. Webster – Zaginione laleczki


Tytuł książki: Zaginione laleczki
Oryginalny tytuł: Pretty lost dolls
Autorki: Key Dukey, K. Webster
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość stron: 282
Data premiery: 18.07.2018


Detektyw Jade Phillips ponownie znalazła się w rękach swojego oprawcy sprzed ośmiu lat, kiedy to porwał ją i jej siostrę. Od ucieczki kobieta przeszła ogromną przemianę – stała się silna, rozpoczęła pracę w policji oraz obiecała sobie, że znajdzie Benny’ego oraz uwolni siostrę. Wydawać by się mogło, że po tym co przeszła i jak się zmieniła oprawca nie będzie w stanie jej złamać, jednak tym razem prowadzi jeszcze bardziej chorą grę i znalazł wiele sposobów, aby ponownie ranić Jade. Równocześnie Dillon, partner w pracy oraz w życiu robi wszystko, aby odnaleźć i odzyskać ukochaną.

„Zaginione laleczki” to drugi tom serii „Laleczki”. Pierwszy tom dosłownie pochłonęłam, bo nie mogłam się oderwać od tej książki. I choć twórczość autorek wcześniej była mi obca to po tej lekturze wiedziałam, że po drugi tom sięgnę bardzo szybko. Recenzję pierwszego tomu znajdziecie tutaj.

Narracja w tej części jest pierwszoosobowa i historia została przedstawiona z perspektywy Jade, Dillona oraz Benny’ego. Muszę przyznać, że to rozdziały opisujące los porwanej kobiety oraz jej kata były dla mnie najbardziej interesujące. Ci, którzy są ze mną od początku dobrze wiedzą, że uwielbiam kryminały i thrillery i bardzo mnie ciekawiło, co siedzi w głowie Benny’emu. Autorki zdecydowały się wpleść tutaj liczne retrospekcje z jego dzieciństwa, które pomagają czytelnikowi zrozumieć, co doprowadziło do tego, że mężczyzna jest takim potworem. Czytając te fragmenty było mi go momentami żal, bo w końcu był tylko dzieckiem i to nie jego wina, że nie zostały mu przekazane odpowiednie wartości, choć to oczywiście i tak nie usprawiedliwia jego późniejszego okrucieństwa.

Było mi w tej części strasznie szkoda Jade. Nikt nie powinien przeżywać czegoś takiego, co ona przeżyła za pierwszym razem, kiedy została porwana, a co dopiero trafić drugi raz do niewoli. Tym razem wydawać by się mogło, że była silniejsza, że będzie walczyć, że nie da się jej złamać, bo przeszła długą drogę by nauczyć się żyć z tym, co spotkało ją w przeszłości. Jednak to, co przeżyła tutaj i jak musiała patrzeć na to, co się stało z jej siostrą to coś jeszcze o wiele gorszego. Ciężko mi sobie wyobrazić jak po czymś takim można stanąć na nogi i wieźć normalne życie. Natomiast Dillon trzeba przyznać, że był ogromnym wsparciem dla Jade i dokładnie takim mężczyzną, jakiego potrzebowała po tym co przeszła.

Dla mnie „Zaginione laleczki” to bardzo dobra książka, od której nie mogłam się oderwać tak samo jak od pierwszego tomu tej serii. Książka ponownie nie jest zbyt obszerna i akcja tutaj pędzi w zawrotnym tempie. Jednak zanim po nią sięgniecie musicie jednak mieć świadomość, że jest to połączenie kryminału z erotykiem. Nie brakuje tu scen mrocznych, brutalnych, które osobom wrażliwym mogą nie odpowiadać. Natomiast w mój gust ta książka wpisała się bardzo dobrze i będę wyczekiwać kolejnej części!

Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Niezwykłemu.


wtorek, 13 marca 2018

Alison G. Bailey – Present Perfect

Alison G. Bailey – Present Perfect

Tytuł książki: Present Perfect
Oryginalny tytuł: Present Perfect
Autor: Alison G. Bailey
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość stron: 430
Data wydania: 21.02.2018




Amandę Kelly i Noah Stewarta od dnia ich narodzin łączy szczególna więź – są najlepszymi przyjaciółmi. Dziewczyna lubi mieć wszystko pod kontrolą, a także za wszelką cenę dąży do bycia idealną, ponieważ chce dorównać starszej siostrze, do której całe życie jest porównywana. Pewnego dnia jej życie zaczyna się walić, ponieważ odkrywa, że uczucia, które żywi względem przyjaciela to coś więcej niż przyjaźń. Ona jednak jest przekonana, iż nie jest dla Noah dość dobra.

Amanda jak to często bywa w przypadku głównych bohaterek, może irytować. Ma mnóstwo kompleksów, niską samoocenę i uważa, że nie zasługuje na zbyt wiele dobrego w życiu. Jest ciągle niezdecydowanie i stale odpycha swojego przyjaciela. Mimo tego jednak ją polubiłam, bo nie to w całej historii jest najważniejsze. Noah jest za to przedstawiony jako chodzący ideał – przystojny, umięśniony, wszystkie dziewczyny się w nim kochają. I trzeba przyznać, że dla Tweet był prawdziwym rycerzem.


Sięgając po tę książkę trzeba mieć świadomość, że wywoła w czytelniku mnóstwo emocji. Rozbawi wiele razy – dialogi z udziałem głównych bohaterów, ich przekomarzanie, czy te wszystkie rzeczy, które były „ich” wywołają nie jeden uśmiech. Wywoła złość – zachowanie głównie Amandy, ale Noah także oraz to ile razy będą się mijać może frustrować. Od początku książki czuć niepowtarzalną więź między tą dwójką i przy pewnych fragmentach miałam ochotę potrząsnąć jednym lub drugim, żeby się opamiętali. Wzruszy – bez paczki chusteczek nie zaczynajcie czytania tej książki. Zaskoczy – przynajmniej tak na mnie zadziałało zakończenie, bo spodziewałam się innej wersji wydarzeń.

Takich historii o dwójce przyjaciół z sąsiedztwa, którzy wychowywali się razem, a potem w sobie zakochali, ale ciągle coś stało im na przeszkodzie jest wiele. Czytając tę pozycję porównywałam ją do „Promyczka”. Mi jednak to podobieństwo nie przeszkadzało. Od samego początku ta historia mnie wciągnęła i kompletnie dla niej przepadłam. Nie mogłam się od niej oderwać, a to ile do tego wywołała we mnie sprzecznych emocji, świadczy tylko o tym jak jest dobra.

„Present Perfect” to wspaniała historia o przekraczaniu własnych granic, o życiu teraźniejszością, a także o samoakceptacji. To jedna z tych książek, które poruszają oraz na długo pozostają w pamięci.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Niezwykłemu.



Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger