
Tytuł książki: Korona przeznaczenia
Autorki: Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość stron: 780
Data premiery: 25.10.2018
Były Mistrz Walk i jego ukochana uciekli ze Związku,
aby rozpocząć nowe życie na śnieżnej Północy. Nie jest to jednak takie proste,
ponieważ na drodze do spełnienia ich marzeń, staje Przeznaczenie. Severo, aby
uratować Ariadnę, zawiera krwawy pakt, którego stawką jest osiem milionów dusz.
Oprócz tego kochankowie muszą się zmierzyć z Mrokiem, który uwalnia się z
więzienia z chęcią zemsty i zmiany Losu Kontynentu. Czy będzie im dane żyć
długo i szczęśliwie?
„Korona przeznaczenia” to drugi i ostatni tom serii.
Polecam czytać te książki we właściwej kolejności, bo wydarzenia są ze sobą
mocno powiązane. Po przeczytaniu „Klątwy przeznaczenia”, wyczekiwałam kolejnej
części z dwóch powodów. Pierwszym była ciekawość – koniecznie chciałam jak
najszybciej poznać dalsze losy bohaterów. Zaś drugim jest fakt, że mam
przyjemność patronować tej pozycji, za co bardzo dziękuję autorkom.
Ariadna to młodziutka dziewczyna, która może
momentami wydawać się zbyt naiwna i trochę irytować. Jednak w obliczu tego, ile
przygód spotyka tutaj naszych bohaterów, ja tego nie odbierałam w taki sposób.
Wykazywała się również sporą odwagą, co sprawiało, że zyskała moją sympatię.
Natomiast Severo, pokazuje w tej części, że dla ukochanej jest zrobić wszystko
i jest gotów ponieść każdą ofiarę. Liczy się dla niego tylko Ariadna i przedkłada
jej życie nad życie innych, czyniąc w ten sposób rzeczy nie do końca chwalebne.
Mimo pojawiającego się między bohaterami dystansu, kibicowałam im i pragnęłam,
aby wszystko dobrze się skończyło. Czy tak było? Musicie to sprawdzić sami ;)
„Korona przeznaczenia” to ponownie bardzo obszerna
lektura. Jednak styl autorek jest lekki i czyta się ją naprawdę dobrze. Oprócz
tego, nie ma tu zbędnych opisów. Pojawiają się tu za to elementy, które
sprawiają, że książkę ciężko odłożyć dopóki nie pozna się jej zakończenia. Mamy
tutaj jeszcze więcej bohaterów, magii, walk i mnóstwo zwrotów akcji. Na tych
prawie 800 stronach, autorki nie raz mnie zaskoczyły tym, w jaką stronę
poprowadziły fabułę.
Tym, co również mi się podobało, a zabrakło tego w
pierwszym tomie jest parę dodatków, które się tu pojawiły. Na początku książki
znajdziemy mapę, a ja akurat lubię ten element w książkach. Oprócz tego na
końcu znajdziemy spis bohaterów, co pozwoli przypomnieć sobie, kim jest dana postać
lub uniknąć ich mylenia. I coś, co było dla mnie kolejnym zaskoczeniem, czyli
fragment „Zapisane w toni”.
„Korona przeznaczenia” to książka z ciekawą fabułą,
mnóstwem czarów i wartką akcją. Zdecydowanie podczas tej lektury nie można się
nudzić. Przeczytajcie tę serię, bo polscy autorzy swoimi umiejętnościami
zdecydowanie dorównują autorom zagranicznym i zawsze warto samemu wyrobić sobie
opinię.
Moja ocena: 8/10
Za egzemplarz do recenzji oraz możliwość patronowania tej książce dziękuję Autorkom oraz Wydawnictwu NieZwykłemu.