
Tytuł
książki: King
Oryginalny
tytuł: King
Autor: T.M.
Frazier
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość
stron: 336
Data
wydania: 11.2017
King niedawno wyszedł z więzienia. Wraz ze swoim
przyjacielem Preppym zajmuje się sprzedażą narkotyków oraz broni, a także
częstym imprezowaniem. Oprócz tego jest także świetnym tatuażystą.
Doe to kobieta odnaleziona w kontenerze na śmieci, która
nic nie pamięta. Nie wie kim jest, ani jak się nazywa. Okazuje się, że nikt jej
nie szuka, nie ma jej także w kartotekach policyjnych, więc jest zdana na
siebie. Mieszka na ulicy i tam poznaje Nikki - prostytutkę i narkomankę, która
zabiera ją na imprezę powitalną Kinga, na której ma się sprzedać w zamian za
jedzenie i dach nad głową.
Ostatnio coraz częściej sięgam po książki tego
gatunku, choć nigdy do końca nie wiem, czego się spodziewać, bo jedne przypadają
mi do gustu, a inne bardzo mi się nie podobają i źle mi się je czyta. Dlatego
zaczynając taką książkę mam pewną obawę, do której grupy będę mogła ją
zaliczyć. Ta na szczęście zrobiła na mnie dobre wrażenie. Styl autorki jest
lekki, a cała historia poza namiętnością i pożądaniem zawiera sporo innych
przeplatających się wydarzeń.
Doe to kobieta, która mogłaby się wydawać słaba, ale
tak naprawdę jest po prostu bardzo zagubiona. A kto w jej sytuacji tak by się
nie czuł? Nie wie kim jest, nie ma dachu nad głową, ani środków do życia i jest
zdana na siebie. Przyparta do muru, na skraju rozpaczy planuje się sprzedać
wbrew sobie. Mimo swojej sytuacji i tego, że w pewnym momencie jest zależna od
Kinga to nie mogę o niej powiedzieć, że jest słaba. Współczułam jej i polubiłam
tę bohaterkę. Natomiast King nie od razu zyskał moją sympatię. Przystojny
mężczyzna, władczy i brutalny, który uważa, że wszystko mu się należy. Dopiero
w trakcie książki zaczęłam dostrzegać, że pod tą twarda skorupą ma miękkie
serce, jednak nie zmieniło to mojego dystansu do tej postaci.
Sięgając po tę lekturę trzeba mieć świadomość, że ta
książka jest pełna wulgaryzmów i może to przeszkadzać. Nadmiar ordynarności
używany w zupełnie niepasujących do tego sytuacjach mi zazwyczaj przeszkadza.
Jednak ta książka jest przesiąknięta przestępczym światem oraz brutalnością i
uważam, że tutaj to po prostu pasowało i oddawało lepiej ten klimat. Natomiast,
jeśli chodzi o sceny erotyczne to momentami mnie bawiły i czułam przesyt
sformułowania o „gwiazdach przed oczami” oraz nadmiar innych słów, które można
było zastąpić synonimami.
„King” to mroczny romans, który swoją fabułą wciąga.
Nie jest banalny, wprowadza do przestępczego świata brudnych interesów. Nie
dajcie się zwieźć w trakcie czytania, że znacie zakończenie, bo ta książka kończy
się bardzo zaskakująco oraz sprawi, że będziecie wyczekiwać kolejnej części!
Moja ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.