
Tytuł
książki: W domu
Oryginalny
tytuł: Home
Autor: Harlan
Coben
Wydawnictwo: Albatros
Ilość
stron: 416
Data
wydania: 17.01.2018
Patrick i Rhys to chłopcy, którzy zostali porwani z
domu jednego z nich w wieku 6 lat. Ich rodziny są zamożne, więc początkowo
spodziewano się wydania dzieci w zamian za okup, jednak tak się nie stało. Nie
udało się odnaleźć zarówno chłopców jak i porywaczy. Obecnie, czyli dziesięć lat
po tym wydarzeniu Win i Myron wpadają na pewien trop i wierzą, że tym razem uda
im się odkryć to, co przeoczyli przed laty i uda im się poznać prawdę.
„W domu” to jedenasty tom serii o Myronie Boliairze.
Choć uwielbiam książki tego autora to nie wiem, czy kiedykolwiek przeczytam tę
serię w odpowiedniej kolejności ;) Więc czytanie ich bez znajomości poprzednich tomów, absolutnie w niczym nie
przeszkadza.
Tym, co wyróżnia tę część od pozostałych z całą
pewnością jest narracja. Coben opowiadał historię w tej części między innymi z
perspektywy Wina, co wcześniej się nie zdarzało. I muszę przyznać, że bardzo mi
się to spodobało. Po części dlatego, że lubię tego bohatera, a po części,
dlatego, że to wniosło coś nowego do tej serii oraz okazało się to dość
istotne. Podobały mi się ukazane w ten sposób postępy w ich śledztwie, kiedy
bohaterowie się rozdzielili i każdy wykonywał inne zadanie.
Styl autora jest taki jak w jego poprzednich
książkach. Zawiera mnóstwo charakterystycznego humoru pełnego ciętych ripost i
sarkazmu, ale i wesołych dialogów rozbawiających do łez. Książkę dosłownie się
pochłania, ponieważ fabuła jest wciągająca. Liczne intrygi oraz postępy w
śledztwie, jakich dokonują bohaterowie sprawiają, że książkę czyta się z
ogromnym zaciekawieniem.
Autor pozytywnie zaskoczył mnie jeszcze jednym –
wprowadzeniem do serii o Myronie trójki bohaterów z serii o jego bratanku,
czyli Mickeya, Emy i Łyżki. Choć byli tu tylko postaciami drugoplanowymi to
ciekawiło mnie to, co dalej się u nich działo po wydarzeniach z końca tamtej
trylogii i wreszcie, w czym takim mogą się wykazać oni, czego nie jest w stanie
zrobić Myron i Win – i jak się okazało znalazło się coś takiego.
„W domu” to kolejna dobra książka Cobena. Wciąga od
pierwszych stron i nie sposób się od niej oderwać dopóki nie pozna się
zakończenia. Mnóstwo intryg z dużą dozą humoru. Może zabrakło, czegoś bardzo
zaskakującego i spektakularnego, bo po tym, co autor wielokrotnie pokazał w
swoich dziełach, zawsze spodziewamy się jak najwięcej. Jednak Coben to Coben i
warto przeczytać zarówno tę książkę jak i pozostałe, które wyszły z pod jego
pióra.
Moja
ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.