Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dominika van Eijkelenborg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dominika van Eijkelenborg. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 marca 2018

Dominika van Eijkelenborg - Tkanki

Dominika van Eijkelenborg - Tkanki




Tytuł książki: Tkanki
Oryginalny tytuł: Tkanki
Autor: Dominika van Eijkelenborg
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 448
Data wydania: 16.02.2018














Evi Brouwer od dziecka choruje na poważną chorobę serca. Teraz będąc nastolatką choroba postępuje i dziewczyna, aby dalej żyć pilnie potrzebuje przeszczepu serca. Długie oczekiwania wykańczają psychicznie jej rodziców i doprowadzają na skraj załamania. Kiedy powoli zaczynają tracić nadzieję, okazuje się, że jest serce, które można przeszczepić Evi. Wkrótce po przeszczepie z nastolatką zaczynają dziać się dziwne rzeczy.


Po przeczytaniu opisu książki oraz informacji, że to thriller byłam zachwycona i książka od razu znalazła się na mojej liście do przeczytania. Bardzo zaciekawił mnie temat poruszony w tej pozycji, czyli pamięć tkankowa. Nie jest to często poruszana w książkach kwestia, a przynajmniej ja takiej jeszcze nie czytałam, więc spodziewałam się czegoś ciekawego i intygującego. Uznałam, że pomysł jest naprawdę dobry i to będzie bardzo dobra lektura.

Historia opisywana w tej książce jest z perspektywy czterech osób – Evi, Chantal, czyli matki głównej bohaterki, Finna, czyli brata dziewczyny, od której nastolatka otrzymała narząd oraz Sandera, czyli chłopaka zmarłej. Zwykle lubię zabieg, kiedy dane wydarzenia autor przedstawia z perspektywy kilku osób. Moim zdaniem najczęściej się to sprawdza w romansach, kiedy bohaterowie mijają się w pewnych wydarzeniach – lubię wtedy wiedzieć, czym się kierowali i dlaczego postąpili tak, a nie inaczej. Zakładam, że tutaj taka narracja również miała na celu pozwolenie czytelnikowi na poznanie wydarzeń z każdej strony, jednak w tym wypadku mi się to nie podobało. Co innego czytać o danej sytuacji od strony dwóch osób, a co innego cztery razy. To już trochę za dużo i zwyczajnie było to dla mnie nużące.

Nie przypadł mi do gustu również styl autorki. Jest to kwestią dość indywidualną, ale ja wolę krótkie rozdziały. Tutaj jednak spotykamy się ze zbitym tekstem oddzielonym, co jakiś czas imieniem i nazwiskiem, kiedy wydarzenia są przedstawiane z perspektywy innego bohatera. Dla mnie styl autorki nie jest lekki i męczyłam tę książkę okropnie długo. Czytało mi się ją bardzo źle, a to również za sprawą tego, że występuje w niej mnóstwo opisów i minimalna ilość dialogów.

Wrócę jeszcze na chwilę do pomysłu na fabułę i wykorzystania motywu pamięci tkankowej. Jak pisałam wyżej wydało mi się to ciekawe i wykorzystane należycie mogło wprowadzić odpowiednie napięcie, czy nawet grozę do tej pozycji. Jednak uważam, że ten pomysł został tutaj niewykorzystany w należyty sposób. Zachowanie głównej bohaterki po przeszczepie zaczyna się zmieniać i potencjał tej zmiany moim zdaniem został zmarnowany. Evi zaczyna kupować bardziej krzykliwe ubrania, po powrocie ze szpitala kot omija ją szerokim łukiem, a ona po prostu zaczyna się zachowywać jak rozpuszczona nastolatka, która w końcu ma szansę przejść okres buntu i nie szanuje możliwości, którą otrzymała od życia. Wiem, że chodziło o to, że zaczęła swoimi czynami przypominać dawcę organu, ale tu zwyczajnie też coś poszło nie tak.

Gwoździem do trumny, który przypieczętował moją niską ocenę „Tkanek” jest fakt, że ta książka jest zapowiadana jako „wciągający thriller”. Niestety, ani jedno, ani drugie nie jest prawdą. Największym rozczarowaniem jest dla mnie fakt, że to nie jest thriller, a sięgając po tę pozycję spodziewałam się właśnie tego, bo w opisie pozycji jest umieszczona taka informacja. Ta książka nie zawiera typowych elementów dla tego gatunku. Nie było tu dla mnie żadnego napięcia, a akcja książki wlecze się niemiłosiernie. Pierwszy raz miałam taki problem, żeby dokończyć książkę.

Podsumowując „Tkanki” to w moim odczuciu książka słaba i jak na razie najgorsza przeczytana przeze mnie pozycja w tym roku. Chciałabym na gorszą już nie trafić, bo nie chcę się kolejny raz tak męczyć podczas jej lektury. Nie zmienia to faktu, że jeśli sięgając po tę pozycję z wiedzą, że to nie jest thriller i lubi się taki styl jak wyżej opisałam to pozycja może się spodobać i szanuję to. Ja jednak jej nie polecam.


Moja opinia: 3/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.



Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger