
Tytuł książki: Dziewczyna z Brooklynu
Oryginalny tytuł: La fille de Brooklyn
Autor: Guillaume Musso
Wydawnictwo: Albatros
Ilość
stron: 368
Data wydania: 02.08.2017
Raphaël Barthélémy jest pisarzem samotnie wychowującym kilkuletniego synka. Z matką chłopca mu nie wyszło i raczej nie ma on szczęścia do kobiet do czasu, aż poznaje Annę Becker. Ich związek wydaje się być idealny, więc po zaledwie 6 miesiącach związku planują ślub. Na 3 tygodnie przed tym wydarzeniem wyjeżdżają w romantyczną podróż podczas, której Raphaël postanawia wydobyć informacje o przeszłości swojej bardzo skrytej narzeczonej. Początkowo kobieta się wzbrania, jednak przyparta do muru pyta, czy gdyby zrobiła coś złego on wciąż by ją kochał. Po tych słowach pokazuje mu zdjęcie wyjawiając, że ona jest sprawczynią tego, co się na nim znajduje.
Raphaël bez słowa bierze
swoje rzeczy i wyjeżdża. Choć po niedługim czasie uświadamia sobie, że chce
usłyszeć wyjaśnienia i wraca, na miejscu nie znajduje już Anny. Wraca za nią do
Paryża, ale ślad po niej zaginął. Co takiego zrobiła jego narzeczona, gdzie
teraz się znajduje i kim tak właściwie jest?
Muszę przyznać, że to pierwsza książka Guillaume
Musso, którą miałam przyjemność czytać i choć zapoznałam się z różnymi
rozbieżnymi opiniami o jego twórczości, to ja po tej lekturze stwierdzam, że na
pewno sięgnę również po inne. „Dziewczyna z Brooklynu” spodobała mi się z kilku
powodów, o których napiszę poniżej.
Uważam, że to bardzo przyzwoity thriller z wątkiem
miłosnym, który jest tylko subtelnym dodatkiem i nie zdominował całej historii,
co oceniam na plus. Cała historia zaczyna się teoretycznie od uczucia głównych
bohaterów, jednak autor bardzo szybko przeszedł do śledztwa, intryg i tajemnic
oraz pozostałych elementów właściwych dla tego gatunku.
Bardzo fajnie została poprowadzona narracja, ponieważ
jest zarówno pierwszoosobowa, ale z perspektywy różnych bohaterów jak i
trzecioosobowa. Chociaż mi najbardziej podobały się retrospekcje. Te również są
z perspektywy pierwszej osoby, ale są umieszczone w tekście w momencie, kiedy
nasi bohaterowie odkrywają kolejny element układanki. Autor wtedy przenosi nas
do tego wydarzenia sprzed jakiegoś czasu. Mamy wtedy spojrzenie jako osoba,
która była w centrum tej sytuacji.
Kolejną rzeczą, która mile mnie zaskoczyła był polski
akcent, który pojawił się w tekście dwa razy. Raz to wspomnienie polskiego
reżysera, a drugi o polskich nazwiskach i charakterystycznych dla nich
końcówkach. Kiedy widzę takie nawiązania do naszego kraju mimowolnie się
uśmiecham, a autor od razu zyskuje w moich oczach.
„Dziewczyna z Brooklynu” to genialny thriller, który
od pierwszych stron dostarcza nam mnóstwo niewiadomych. Dalej dochodzą kolejne
niewiadome, a śledztwo staje się jeszcze bardziej zagmatwane i wybiega dużo
dalej niż nasi bohaterowie przypuszczali. Kiedy już się wydaje, że mamy jakieś
odpowiedzi, okazuje się, że sprawa staje się dużo bardziej skomplikowana, a
zakończenie jest zdecydowanie nieprzewidywalne.
Podsumowując, najnowsza książka Musso to genialnie
skonstruowany thriller, od którego nie można się oderwać dopóki nie pozna się
jego zakończenia. Polecam!
Moja ocena: 8/10