
Oryginalny tytuł: Silent lies
Autor: Kathryn Croft
Wydawnictwo: Burda Książki
Ilość stron: 368
Data wydania: 18.04.2018
Mia pięć lat temu została wdową. Mąż
jej obecnie siedmioletniej córeczki odebrał sobie życie. Jednak nie to było
najgorsze. Kobieta po jego śmierci musiała zmagać się z samosądem mieszkańców
ich miasteczka, którzy uważali go za potwora i uprzykrzali kobiecie życie. Po
tych kilku latach Mia pozornie się pozbierała i stara się zaangażować w nowy
związek. Jednak pojawia się u niej nowa pacjentka, która zaburza jej spokój
mówiąc słowa „Twój mąż nie popełnił samobójstwa” i ucieka.
Kathryn Croft to kobieta z
wykształceniem pedagogicznym i przez sześć lat uczyła angielskiego w gimnazjum.
Jednak postanowiła poświęcić się pisaniu i jest obecnie autorką sześciu
thrillerów psychologicznych. Wcześniej czytałam „Tylko jedno kłamstwo” i ta
książka zrobiła na mnie dobre wrażenie, więc wiedziałam, że sięgnięcie po inne książki
autorki to kwestia czasu.
Akcja książki biegnie dwutorowo,
wydarzenia z teraźniejszości przedstawiane są pierwszoosobowo z perspektywy Mii
i przeplatają się z rozdziałami opisywanymi przez Josie, które działy się pięć
lat temu. Ten zabieg skutecznie stopniował napięcie i sprawiał, że czekałam na
dalszy rozwój wydarzeń. Ciężko było mi się oderwać od tej książki, ponieważ
Croft odpowiednio kończy większość rozdziałów tak, aby pozostawić czytelnika
zaintrygowanego.
Mia wydawała mi się postacią, z którą
już wielokrotnie spotykałam się w innych książkach. Spotkało ją w przeszłości
coś tragicznego, po czym kobieta próbuje na nowo poukładać sobie życie i kiedy wszystko
jest na najlepszej drodze to osiągnięcia na nowo szczęścia, nagle demony
przeszłości ją doganiają. Mimo przeżytej traumy, chciała pomagać innym ludziom
i podobało mi się w niej to. Natomiast odnośnie Josie cały czas nie mogłam się
zdecydować i jej rozgryźć, bo z jednej strony to dziewczyna nadużywająca
alkoholu, a z drugiej ambitna i chcąca odciąć się od przeszłości. Mimo jej
niektórych zachowań, które z pewnością są wywołane traumą z dzieciństwa,
starała się być dla swojego brata opiekuńcza.
Sam tytuł „Nie ufaj nikomu” sugeruje,
że żadnemu bohaterowi nie powinno się tutaj ufać, bo nie wiadomo, kto mówi
prawdę, a każdy z nich skrywa jakiś mroczny sekret. Autorka skutecznie wodziła
za nos i podrzucała mylne tropy przez co często zmieniałam zdanie dotyczące
rozwiązania zagadki. Zaskoczenie po części udało mi się przewidzieć, ale częściowo
także mnie zaskoczyło, jednak zdecydowanie zabrakło mi tu czegoś bardziej
spektakularnego.
„Nie ufaj nikomu” to thriller
psychologiczny, który trzyma w napięciu i wciąga od pierwszych stron. Myślę, że
osoby, które rzadziej ode mnie sięgają po ten gatunek, będą nie raz zostaną tu
zaskoczone. Uważam, że to dobra książka i warto dać jej szansę.
Moja ocena: 6/10
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.