
Tytuł książki: Popielate laleczki
Autor: Hanna Greń
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 444
Data wydania: 18.09.2018
Dwudziestoletnia Beata Szymanowska (zwana również
Tulą), czyta wiadomość zaadresowaną do swojej matki, z której dowiaduje się, że
ta jest szantażowana. Młoda kobieta postanawia chronić Astę i umawia się z
prześladowcą na spotkanie, mając zamiar go przechytrzyć i nie płacić żądanej
kwoty. Na miejscu jednak okazuje się, że mężczyzna jest martwy. Trzy lata
później sytuacja ponownie się powtarza. Śledztwo w tej sprawie prowadzi
aspirant Mirosław Ostaniec wraz z komendantem Konradem Procnerem.
„Popielate laleczki” to piąty i ostatni tom cyklu „W
Trójkącie Beskidzkim”, zwanego również „Wiślańskim Cyklem”. Z tej serii
czytałam tylko pierwszy tom i przed sięgnięciem po ostatni, polecam jednak
zapoznać się z poprzednimi. Twórczość Hanny Greń polubiłam za sprawą serii „Polowanie
na Pliszkę” i wyczekuję kolejnych książek tej autorki.
Przeczytawszy wcześniej kilka książek Greń, wiedziałam
czego się spodziewać. Lubię jej styl oraz jej twórczość. Tutaj podobnie jak w
pozostałych jej książkach, mimo, że głównym wątkiem jest wątek kryminalny to
występuje tu mocno rozwinięta warstwa obyczajowa. Autorka mocno przybliżyła
codzienność bohaterów oraz skupiła się na pokazaniu relacji matki z córką. Więź
tego rodzaju może być bardzo silna i skłonić do uczynienia rzeczy, których
nigdy by się nie zrobiło, gdy w grę wchodzi ochrona najbliższych, ale może być
również pełna niedopowiedzeń ora wzajemnych podejrzeń i pretensji.
Autorka po raz kolejny umiejętnie poprowadziła intrygę
wodząc czytelnika za nos. Podsuwała mylne tropy, odpowiednio zbudowała
napięcie, więc tę lekturę czytałam z dużym zaciekawieniem i wyczekiwałam zakończenia
z niecierpliwością. Jeśli oczekujecie ciągłych zwrotów akcji i mnóstwo krwawych
opisów to niestety możecie być zawiedzeni. W książkach Greń wszystko toczy się
powoli, ale w niczym to nie przeszkadza, a wręcz do tak poprowadzonej fabuły wydaje
się to odpowiednie.
„Popielate laleczki” to kolejna dobra książka Hanny
Greń. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak nadrobić pozostałe tomy z serii „W
Trójkącie Beskidzkim”.
Moja ocena: 6/10
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika.