
Tytuł
książki: Wigilijny pech
Autor: Magdalena
Kubasiewicz
Wydawnictwo: W.A.B.
Ilość
stron: 336
Data
wydania: 27.11.2019
Diana
Dąbrowska, zwana Didi nie lubi Świąt Bożego Narodzenia. To, co dla innych wiąże
się z radością, ubieraniem choinki, pieczeniem pierniczków, kupowaniem
prezentów oraz kolędowaniem, dla niej jest katorgą. W tym roku będzie jej
wyjątkowo trudno przebrnąć przez ten okres, ponieważ w pierwszy dzień Świąt
odbędzie się ślub jej młodszej siostry. A ona będzie musiała pojawić się na nim
sama. Czy może być jeszcze gorzej?
Magdalena
Kubasiewicz urodziła się w 1990 roku. Pochodzi z województwa świętokrzyskiego,
ale obecnie mieszka oraz pracuje w Krakowie. Ukończyła studia na Uniwersytecie
Jagiellońskim. Najbardziej uwielbia fantastykę, ale pisze książki w różnych
gatunkach literackich. Należy do Hardej Hordy, czyli grupy zrzeszającej
kilkanaście pisarek fantastyki. Twórczość Kubasiewicz była mi do tej pory
nieznana, więc przy okazji dobrze zapowiadającej się powieści świątecznej,
postanowiłam do zmienić.
Styl autorki
jest lekki, choć porusza tu ona trudne tematy. Piękna okładka może sugerować
historię miłosną, lecz ten wątek jest tu zepchnięty na dalszy plan i pojawia
się dopiero na końcu książki. Kubasiewicz w swojej powieści postanowiła
przybliżyć czytelnikom bardziej smutną i refleksyjną stronę Świąt. Niestety nie
dla każdego jest to beztroski okres rodzinny i pełen szczęścia. Niektórzy nie
są w stanie uciec w tych dniach od swoich trosk.
Trochę
szkoda było mi Diany, ponieważ ja osobiście uwielbiam Święta i to przykre, że
komuś mogą się one tak źle kojarzyć. W jej przypadku złożyło się na to wiele
czynników, choć najważniejszym było to co uczynił jej ktoś, kto powinien być
dla niej jedną z najbliższych jej osób. Jej siostry - Irena i Edyta również nie
mają kolorowo. Irena ma nienajlepszą relacje ze swoją teściową, która zawsze
wszystko wie najlepiej, lubi się we wszystko wtrącać, a także daje do
zrozumienia, że ktoś inny byłby dla jej syna lepszy. Edyta z kolei boryka się z
problemami związanymi ze swoją nastoletnią pasierbicą, która nie darzy jej
sympatią i niczego jej nie ułatwia.
Podsumowując,
"Wigilijny pech" to powieść o konfliktach rodzinnych oraz o tym jaką
siłę ma wsparcie najbliższych nam osób. Wątków jest tutaj wiele, więc akcja
toczy się dynamicznie i nie ma czasu na nudę w trakcie tej lektury. Choć trzeba
przyznać, że jest ona dość przewidywalna. Przyjemna, ukazująca drugą stronę Świąt.
Moja ocena: 6/10
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu W.A.B.