![[Przedpremierowo] W. Bruce Cameron - Psiego najlepszego](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhM03OJApmhRYi6EFg-gCVly9EYWDN-odIwIj5II9x1AOlnCtsekcyTeksiqmeEwOcVy1CPNcOZLJKF-U6sUXIgXAbiE1MZ8ReF-suA2HVLmyOyWadbpqc9PnCzlgM-PNZLqUJZY9R1f_ph/s400/IMG_20171101_100801.jpg)
Tytuł
książki: Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta
Oryginalny tytuł: The dogs of Christmas
Autor: W.
Bruce Cameron
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość
stron: 296
Data premiery: 09.11.2017
Josh Michaels prowadzi dość samotne życie – kilka miesięcy
temu zostawiła go dziewczyna, a z rodziną nie ma najlepszych relacji ze względu
na wydarzenia z przeszłości. Pewnego dnia jego spokojne i pustelnicze życie
zostaje wywrócone do góry nogami. Sąsiad prosi o zaopiekowanie się ciężarną
suczką Lucy. Josh nigdy nie miał psa i nie ma pojęcia jak się nim opiekować, a
tym bardziej całą gromadą. Mądre pełne uczucia spojrzenie oraz wieź jaką
zawiązuje z Lucy sprawia, że postanawia najlepiej jak potrafi zaopiekować się
zwierzakami, a po pomoc zgłasza się do pobliskiego schroniska, w którym poznaje
Kerri.
Kocham książki o zwierzętach! Uwielbiam zwierzęta
(nie tylko psy) – są niezwykle mądre, a to jaką więź można z nimi nawiązać oraz
ich odwzajemniona miłość do człowieka to coś absolutnie bezcennego i każdy powinien
tego doświadczyć! Bardzo byłam ciekawa tej książki i tego jak zostanie tu przedstawiona
wspaniała relacja psa z człowiekiem.
Spodobało mi się to, że autor pokazał, ile radości
wprowadzają do naszego życia zwierzęta oraz że kiedy się je pokocha to można
poświęcić dla nich wiele jak nasz bohater Josh i traktuje się ich niemal jak
członków rodziny. Bliskość oraz lojalność psów w życiu Josha przewartościowała
jego priorytety – w obliczu awaryjnej i podbramkowej sytuacji praca przestała być
tak ważna jak do tej pory, bo coś innego zwyczajnie okazało się bardziej
istotne.
„Psiego najlepszego” porusza również bardzo istotne
kwestie, jakie się wiążą z tym, kiedy zwierzęta znajdują się pod opieką
kompletnie nieodpowiedzialnych ludzi. Z uwagi na to, że akcja książki dzieje
się na niedługo przed Bożym Narodzeniem zostaje poruszony temat kupowania zwierząt
i dawania ich jako prezent. A jeśli ten okaże się nietrafiony to zwierzęta są
na drugi dzień zwracane niczym para źle dobranych butów lub podrzucane do już i
tak przepełnionych schronisk.
„Chcę
chyba powiedzieć, że nie możesz ich zatrzymać, bo… no cóż, bo nie możesz. Nikt
nie może, nie tak długo, jak byśmy tego chcieli. I musimy cieszyć się nimi,
dopóki możemy, a potem trzeba iść dalej. Tego właśnie uczą nas psy, że trzeba
żyć tu i teraz, a potem zacząć kolejną piękną przygodę.”
Historia opisana w książce jest niezwykle
wzruszająca i to nie przez wątek romantyczny, który jest drugoplanowy, co
uważam za zaletę. Oprócz tego jest także bardzo zabawna i pozytywna – opisy zabaw
i zachowań pięciu szczeniąt na pewno u wielu osób wywołają uśmiech.
Moim zdaniem ta książka jest idealna na teraz, tą
przedświąteczną porę. Jest lekka, przyjemna i sprawi, że na sercu zrobi się
ciepło.
Moja
ocena: 8/10