Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura współczesna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura współczesna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 grudnia 2018

Wszystkie barwy roku

Wszystkie barwy roku
Tytuł książki: Wszystkie barwy roku. Wyjątkowe opowieści na 12 miesięcy
Autorzy: Hanna Greń, Edyta Świętek, Anna Klejzerowicz, Hanna Urbankowska, Iwona Walczak, Iwona Czarkowska, Karolina Kubilus, Iwona Żytkowiak, Monika Orłowska, Joanna Sykat, Magdalena Kawka, Małgorzata Hayles
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 416
Data wydania: 30.10.2018

12 opowiadań stworzonych przez 13 pisarek, po jednym na każdy miesiąc. Historie te dotyczą świąt, jakie w danym czasie obchodzimy, np. w styczniu Dzień Babci, w kwietniu Wielkanoc, w grudniu Wigilia. Rzadko czytam antologie, bo zazwyczaj wolę dłuższe teksty. Do sięgnięcia po tę pozycję zachęciła mnie chęć zapoznania się z twórczością autorek, z którą wcześniej nie miałam okazji się zetknąć.

W każdym opowiadaniu poznajemy zupełnie innych bohaterów, jednak łączy ich to, że każdy zmaga się z jakąś osobistą tragedią, z innym problemem. Postaci nie są przerysowane i można się z nimi utożsamiać. Najbardziej poruszyła mnie historia dwójki dzieci przebywających w domu dziecka z opowiadania Edyty Świętek "Przytul mnie mocno". Wydaje mi się, że ta opowieść wzruszy każdego, a ja po przeczytaniu tego tekstu czuję niedosyt twórczości tej autorki i koniecznie muszę wkrótce przeczytać jakąś jej książkę. 

Spore wrażenie wywarło na mnie również opowiadanie Hanny Greń pod tytułem "Prezent na Dzień Babci", które opowiada o tym jak tragiczne są skutki kłamstw, a także jak jeden przypadek może odmienić życie dwóch osób, które po latach na nowo nawiążą kontakt. W tej opowieści nie tylko babcia otrzymuje prezent. Tragedia goniła tragedię, więc obu bohaterkom przyda się w końcu trochę szczęścia.

Jak to w przypadku antologii bywa - jedne opowiadania podobały mi się bardziej, a inne mniej. Ale właśnie ze względu na tę różnorodność w historiach, stylach każdy z pewnością znajdzie tu coś dla siebie. Dzięki temu, że książka jest podzielona na rozdziały pisane przez różne autorki, nie trzeba jej czytać na raz. Można ją odłożyć w dowolnym momencie, a można także czytać dane opowiadanie w miesiącu, którego dotyczy.

"Wszystkie barwy roku" to zbiór 12 historii, które wzruszą, rozbawią, a także skłonią do refleksji. Ze względu na sporą różnorodność, każdy znajdzie tu coś dla siebie, niezależnie od wieku. Mi nie pozostaje nic innego jak sięgnąć po książki autorek, których opowiadania spodobały mi się najbardziej, a wcześniej nie znałam ich twórczości.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika.


piątek, 12 października 2018

Katie Kitamura – Rozstanie

Katie Kitamura – Rozstanie


Tytuł książki: Rozstanie
Oryginalny tytuł: A Separation
Autor: Katie Kitamura
Wydawnictwo: Literackie
Ilość stron: 288
Data wydania: 22.08.2018

Byli z Christopherem małżeństwem z wieloletnim stażem. On był przystojny, pochodził z dobrej rodziny i zajmował się pisaniem książek. Ona natomiast pochodziła z „innego świata”. Początkowe uczucie wraz z pojawianiem się różnic, rozczarowań oraz coraz częstszych kłamstw zaczęło przemijać. Zdecydowali się na separację, jednak nikomu o tym nie powiedzieli. Kiedy otrzymuje telefon od teściowej, zgadza się jechać do Grecji. Tam Christopher zbierał materiały do nowej książki, ale od pewnego czasu nie można się z nim skontaktować.

Katie Kitamura to amerykańska powieściopisarka urodzona w 1979 roku. Zajmuje się dziennikarstwem oraz jest krytyczką literacką. Jej publikacje znajdują się między innymi w „The Guardian”, „The New York Times” oraz „Wired”.

Książka jest napisana w narracji pierwszoosobowej. Czytelnik poznaje to wydarzenia z perspektywy żony, która wyrusza na poszukiwania swojego męża, aby poprosić o sformalizowanie ich rozstania. Sięgając po tę książkę nie miałam pojęcia, czego się spodziewać. A to co tu otrzymałam przeszło moje oczekiwania. „Rozstanie” to opowieść niezwykle emocjonalna, którą polecam dojrzałym czytelnikom, ponieważ niesie ze sobą potężny ładunek.

Autorka posiada ogromny talent opisując rozstanie w tak piękny sposób. Dodatkowo w całej tej historii można się doszukać wielu metafor. Choć pozornie cała historia wydaje się toczyć bardzo powoli to jednak nie do końca tak jest. Wraz z każdą kolejną stroną czytelnik obserwuje przemianę jaka zachodzi w głównej bohaterce, jeśli chodzi o jej sposób myślenia oraz odczucia. Kobieta próbuje zrozumieć, co się stało z jej małżeństwem, a także ostatecznie zamknąć za sobą ten etap swojego życia. Odczuwa ona ból, żal, a także rozgoryczenie, co autorka opisała w bardzo złożony sposób i ciekawy sposób.


„Rozstanie” to powieść nieoczywista, ponieważ rzeczywiście opowiada historię rozpadu pewnego małżeństwa, jednak czytelnik otrzymuje tu o wiele więcej niż samą opowieść. Autorka postawiła tu na złożoność oraz metafory, aby stworzyć książkę skłaniającą do refleksji. Udało jej się tu także w wyjątkowo piękny sposób opisać tak trudne i przykre zdarzenie w życiu dwójki ludzi. Polecam czytelnikom, którzy mają chęć na wartościową lekturę, dającą do myślenia, która zapadnie w pamięci na długo po jej skończeniu.

Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.


wtorek, 7 sierpnia 2018

Kerry Fisher – Posłuszna żona

Kerry Fisher – Posłuszna żona

Tytuł książki: Posłuszna żona
Oryginalny tytuł: The silent wife
Autor: Kerry Fisher
Wydawnictwo: Literackie
Ilość stron: 463
Data wydania: 18.07.2018

Lara wiedzie niemal idealne życie. Ma czułego i dbającego o nią męża Massimo, wspaniałego syna Sandro, a do tego mieszkają w pięknym domu i żyją w dostatku. Ale czy może być aż tak idealnie? Kobieta zna tajemnicę męża i jest to coś, czego nie może wyjawić. Inaczej zrujnowałaby jego pozycję. Jednak ma to swoje konsekwencje i sprawia, że kobieta jest w potrzasku.
Maggie wyszła za Nico, brata Massimo i zamieszkują obok nich, a także na wprost matki braci. Początki ich małżeństwa są trudne, ponieważ oboje posiadają dzieci z poprzednich małżeństw. Jednak największym problemem okazuje się znalezienie przez kobietę na strychu przedmiotu, który odkrywa nieznaną nikomu tajemnicę pierwszej żony jej męża. Czy zdecyduje się ją ujawnić, czy wybierze życie w kłamstwie?

Kerry Fisher jest angielską pisarką, która wychowała się w Peterborough i ukończyła studia filologiczne. Pracowała jako nauczycielka, dziennikarka, recenzentka oraz zbierała winogrona. Ukończyła kurs pisania na University of California, a następnie zaczęła pisać powieści. Nie słyszałam wcześniej o tej autorce, ale opis mnie zainteresował, ponieważ lubię, kiedy w historii o pozornej idealności kryją się jakieś tajemnice.


Styl autorki przypadł mi do gustu, ponieważ doceniam pisanie w lekki sposób o trudnych tematach. Mamy tutaj do czynienia z narracją pierwszoosobową z perspektywy dwóch bohaterek – Maggie i Lary. Taki sposób przedstawienia całej historii pozwolił na lepsze zrozumienie emocji bohaterek, a także na spojrzenie na dane wydarzenia z dwóch różnych perspektyw.

Maggie i Lara to zupełne przeciwieństwa, jednak łączy je to, że obie są drugimi żonami braci Farinellich. Różnią się prawie we wszystkim, a Lara wręcz twierdzi, że nigdy by się nie zaprzyjaźniły, gdyby nie weszły do tej rodziny. Lara to kobieta, która wydaje się być zadbana, dobrze zorganizowana i sprawia wrażenie, że idealnie radzi sobie z prowadzeniem domu oraz wychowywaniem syna. Jednak nic bardziej mylnego. Przez lata małżeństwa zmieniła się w cichą, skrytą osobę, która przestała walczyć o swoje marzenia, potrzeby na rzecz zachcianek tyranizującego ją męża. Natomiast Maggie to kobieta, która pochodzi z biednej rodziny, jest trochę otyła, ale jednocześnie starająca się rozwiązywać problemy i nie dać sobie wejść na głowę.


Podobała mi się atmosfera, która towarzyszyła czytaniu tej książki, pełna niepokoju, napięcia i oczekiwania na dalszy rozwój wydarzeń. Wydarzenia z perspektywy Lary trochę mi przypominały mi pewien thriller psychologiczny, który bardzo dobrze wspominam. Moim zdaniem autorka bardzo dobrze poradziła sobie z kreacją bohaterów i nie mam tu na myśli tylko wyżej opisywanych drugich żon, ale także Massima, Anny, czy Francesci. Fisher w tej powieści porusza tematy takie jak przemoc domowa, cierpienie nastolatki ze stratą matki, a także to do czego mogą doprowadzić rodzinne sekrety ukrywane za zasłoną pozorów.

„Żyłam w ten sposób już tak długo, że punkt, który na moim barometrze życiowym oznaczał „normalnie”, u każdego innego prawdopodobnie wskazywałby konieczność natychmiastowej wizyty u psychoanalityka.”


Podsumowując, „Posłuszna żona” to bardzo dobra powieść, którą ciężko odłożyć dopóki nie pozna się jej zakończenia. Świetnie wykreowani bohaterowie, ciekawa fabuła oraz poruszenie trudnych tematów sprawiło, że książka zapadnie mi w pamięci.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.


wtorek, 3 lipca 2018

Maggie O’Farrell – To tutaj

Maggie O’Farrell – To tutaj


Tytuł książki: To tutaj
Oryginalny tytuł: This Must Be the Place
Autor: Maggie O’Farrel
Wydawnictwo: Sonia Draga
Ilość stron: 472
Data wydania: 23.06.2018

Daniel Sullivan to człowiek, który trochę już w życiu przeszedł. Obecnie mieszka w irlandzkiej głuszy, a w Karlifornii pozostawił dzieci, których nie widuje. Jego żona jest samotniczką, która kiedyś była gwiazdą filmową, a teraz jest gotowa strzelać do każdego kto zjawi się przed jej domem. Claudette, przed laty upozorowała swoje zaginięcie i odnalazła swoją ostoję na irlandzkiej farmie. Ich spokój zostaje jednak zmącony, kiedy Daniel natrafia na ślad kobiety, z którą stracił kontakt ponad 20 lat temu. Czy ulegnie pokusie, czy miłość do Claudette jest wystarczająco silnym uczuciem, aby ich małżeństwo się nie rozpadło?

Maggie O’Farrel urodziła się w Irlandii Północnej, a wychowała w Szkocji oraz Walii. Pracowała jako dziennikarka, a potem jak zastępca redaktora brytyjskiej gazety. Jej mężem jest powieściopisarz William Sutciffe. Książki O’Farrel są bestsellerami, a w 2005 roku dostała nagrodę Somerset Maugham Award za powieść „Ten dystans między nami.” Nie znałam do tej pory twórczości tej autorki, ale opis tej książki pozwolił mi sądzić, że trafi ona w mój gust.


Styl autorki jest dość specyficzny. Zawiera mnóstwo opisów, a mało dialogów, przez co momentami ciężko było mi przebrnąć przez niektóre fragmenty. Ale z drugiej strony zawiera sporo dość oryginalnego poczucia humoru, np. Daniel, żeby pojechać po coś do sklepu musi otworzyć i zamknąć 12 bram. Oczywiście przykładów tego humoru jest mnóstwo, ale żeby go poznać, zachęcam do przeczytania książki.

Narracja jest trzecioosobowa i została przedstawiona z perspektywy wielu bohaterów. Najwięcej fragmentów jest poświęconych Danielowi, ale pojawią się oczywiście teksty opisujące wydarzenia dotyczące jego żony Claudette, czy dzieci, ale także zupełnie innych postaci. Wydarzenia teraźniejsze rozgrywają się w 2010 roku, ale pojawiają się także odniesienia do przeszłości z różnych lat, np. 1986, czy nawet 1944.

„To tutaj” jako całość niewątpliwie jest powieścią bardzo dobrą. Opowiada o miłości, trudnych wyborach, ale w sposób interesujący, bo choć czasem może przytłaczać to zawiera dla równowagi specyficzny humor. Cieszę się, że miałam okazję zapoznać się z twórczością O’Farrell i z pewnością za jakiś czas sięgnę również po inne jej książki.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga.




środa, 20 czerwca 2018

Ian McEwan - Pokuta

Ian McEwan - Pokuta

Tytuł książki: Pokuta
Oryginalny tytuł: Atonement
Autor: IanMcEwan
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 400
Data wydania: 28.05.2018

Pewnego upalnego dnia 1935 roku trzynastoletnia Briony Tallis staje się świadkiem spotkania swojej starszej siostry Cecilli, a Robbiem Turnerem, będącym od lat ich znajomym, ponieważ jest synem jednej ze służących. Dziewczyna jest zbyt młoda by zrozumieć, co tak naprawdę widziała, a jej wybujała wyobraźnia podsuwa jej najrozmaitsze obrazy, które one błędnie interpretuje. To wraz z urażoną dumą doprowadza do tragedii, podczas której, tego wieczoru rodzina Tallisów po raz ostatni spotyka się w takim gronie.

Rok 1940. Briony postanawia pójść w ślady starszej siostry i zostać pielęgniarką, a także próbuje swoich sił jako pisarka. Zdaje sobie w końcu sprawę, że przed laty wyrządziła ogromną krzywdę Cecilli oraz jej ukochanemu i pragnie jej zadośćuczynić. Czy uda jej się odpokutować dawne winy?

Do tej pory nie znałam twórczości Iana McEwana, oglądałam jedynie film na podstawie „Pokuty”. Autor ten debiutował w roku 1975 zbiorem opowiadań, za który dostał nagrodę Somerset Maugham Award. Oprócz tego McEwan jest także laureatem Booker Prize oraz otrzymał nagrodę James Tait Black Memorial. Za „Pokutę” otrzymał nominację do Booker Prize.


Styl McEwana jest dość ciężki i przez niektóre momenty ciężko było mi przebrnąć. Trzeba się tu liczyć z tym, że nie ma tu zawrotnego tempa akcji, a wręcz jest spokojnie i mozolnie, ponieważ większa część książki to długie opisy. Było parę momentów, kiedy miałam ochotę odpocząć od tej lektury, jednak po przeczytaniu całości ta historia wywarła na mnie duże wrażenie.

Książka jest podzielona na cztery części. Część pierwsza opiewa prawie 200 stron i opisuje wydarzenia jednego dnia, które kończą się tragedią. Część druga opisuje okrucieństwo wojny na przykładzie Robbiego Turnera, który wraz z żołnierzami ucieka, a jedyne co daje mu nadzieję to listy od Cecilli. Kolejna część opisuje losy 18-letniej Briony, która zostaje pielęgniarką i próbuje zadośćuczynić swojej siostrze zła, które jej wyrządziła. Ostatnia część jest najkrótsza i opisuje wydarzenia z końca XX wieku, a dokładnie z 1999 roku, kiedy to Briony obchodzi siedemdziesiąte siódme urodziny.

„Pokutę” czyta się ciężko i w trakcie tej lektury wiele razy może się chcieć od niej odetchnąć. Jednak jako całość jest poruszającą historią, która pokazuje jak z pozornie błahego powodu może dojść do tragedii, która odmieni życia wielu osób.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.

czwartek, 5 kwietnia 2018

Anna Fredriksson – Pożegnalne przyjęcie

Anna Fredriksson – Pożegnalne przyjęcie



Tytuł książki: Pożegnalne przyjęcie
Oryginalny tytuł: Avskedsfesten
Autor: Anna Fredriksson
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 376
Data wydania: 22.02.2018



Rebecca i Jacob to para, która spędziła razem dwadzieścia sześć lat. Po tak długim czasie postanawiają się rozwieść. Dochodzą do wniosku, że brakuje między nimi namiętności i jedyne, co ich łączy to przyjaźń. Dzieci są już odchowane, więc nie widzą żadnych przeciwskazań, aby poszukać szczęścia z kim innym. Podczas wspólnego weekendu oznajmiają o tym swoim przyjaciołom, z którymi dotychczas spędzali mnóstwo czasu. Każde z nich jednak reaguje zupełnie inaczej niż oczekiwali i okazuje się, że jako single nie są już mile widziani.

Anna Fredriksson to autorka scenariuszy wielu seriali telewizyjnych i filmów. Nie znałam dotąd jej twórczości, ale do zmiany tego zachęciła mnie poruszana tematyka, okładka oraz fakt, że książka należy do serii „Kobiety to czytają”.

Opis książki wzbudził moje zainteresowanie. Nie często czytam książki, gdzie rozwód jest głównym wątkiem. Do tego tutaj autorka pokazuje, że można się rozwieść w zgodzie. Mało tego, Rebecca i Jacob są dla siebie prawdziwymi przyjaciółmi i są dalecy od kłótni, walki o dzieci czy o majątek. Podobało mi się to, że Fredriksson postanowiła ukazać ten temat z innej strony niż zazwyczaj.


Niestety po tym wydarzeniu nic nie jest takie jak oczekiwali tego główni bohaterowie. Rozwód to początek ich nowego życia, jednak zdecydowanie nie wygląda to tak jak się spodziewali. Jacob bardzo się zmienia. Znalazł nową partnerkę i zaczyna robić rzeczy, których wcześniej nie robił i mimo, że zona mu to proponowała to odmawiał. Rebecca jest samotna, a czas pochłania jej głównie praca. Kobieta nie spodziewała się, że jej przyjaciele się od nich odwrócą i myślała, że wszystko będzie jak dawniej. Momentem zwrotnym w jej nowym życiu jest poznanie nowych przyjaciółek, a także zamiana słowa „samotność” na „przestrzeń”.

Ciekawym zabiegiem było pokazanie tego wydarzenia z perspektywy różnych bohaterów. Dzięki temu można zrozumieć, dlaczego dawni przyjaciele postępują w taki sposób. Był to dla nich szok i ciężko przewidzieć jak samemu by się zachowało na ich miejscu. Właściwie, ile osób, tyle reakcji. Jednak czegoś mi tu zabrakło. Nie jest to książka, w której akcja przyspieszałaby ze strony na stronę, ale jednak dla mnie momentami wszystko toczyło się zbyt wolno, nudziłam się podczas tej lektury, a jej czytanie strasznie mi się dłużyło.

„Pożegnalne przyjęcie” to książka, która porusza trudny temat rozwodu, a także relacji międzyludzkich po tym wydarzeniu. Pomysł był dobry, ale nie jest to wybitne arcydzieło.

Moja ocena: 5/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.


sobota, 17 lutego 2018

Kate Morton - Dom w Riverton

Kate Morton - Dom w Riverton

Tytuł książki: Dom w Riverton
Oryginalny tytuł: The house at Riverton
Autor: Kate Morton
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 528
Data wydania: 24.01.2018

Latem 1924 roku w posiadłości Hardfordów w Riverton odbywa się huczne przyjęcie z udziałem śmietanki towarzyskiej. Podczas imprezy przy pobliskim jeziorze młody poeta Robbie Hunter popełnia samobójstwo. Jedynymi świadkami tego zdarzenia są siostry – Hannah i Emmeline. To zdarzenie zmieniło je obie i sprawiło, że nigdy więcej się nie spotkały, ani nie porozmawiały ze sobą.

Po wielu latach, kiedy o całym zdarzeniu każdy już zapomniał, spokrewniona z siostrami Ursula pragnie nakręcić o nich film. W związku z tym nawiązuje kontakt z jedyną żyjącą osobą - Grace, która znała siostry, ponieważ była ich służącą. Staruszka podczas swoich ostatnich dni postanawia wyjawić skrywany przez całe życie sekret, który na zawsze podzielił siostry, a także sprawił, że służąca porzuciła u nich pracę.

„W każdej historii jest taki moment, po którym nie ma już odwrotu. Gdy wszystkie najważniejsze postaci wkraczają na scenę, przygotowując ją na dramat, który ma się rozegrać. Narrator traci kontrolę i bohaterowie zaczynają żyć własnym życiem.”

Grace swoją opowieść zaczyna w momencie, kiedy kończy czternaście lat i rozpoczyna swoją pierwszą pracę jako służąca u rodziny, u której dawniej pracowała jej matka. Młoda dziewczyna uczy się swoich obowiązków i stara się je wykonywać sumiennie. Okazuje się, że dzieci mieszkające w rezydencji - Hannah, Emmeline i David są w podobnym do niej wieku, więc Grace mimo dzielącej ich różnicy klasowej z czasem nawiązuje pewnego rodzaju więź z jedną z nastolatek, nie zaniedbując przy tym swoich zadań.


Muszę przyznać, że bardzo spodobało mi się to, że cała historia jest opowiedziana z perspektywy służącej, bo dzięki temu śledziłam nie tylko losy sióstr, ale także Grace, a te są równie ciekawe, choć odrobinę zbyt przygnębiające i smutne. Praca służącej to niezwykle wyczerpująca harówka, zarówno fizycznie jak i psychicznie, bo przecież właściciele nie musieli zawsze się odnosić do swoich sług z szacunkiem. W tej książce nie brakuje mnóstwa opisów, kiedy to Grace wstawała o świcie i od rana do nocy ciężko pracowała, a kiedy skończyła pracę to w jej pokoju na poddaszu nie panowały warunki, w których mogłaby wypocząć.

Autorka w tej książce idealnie przedstawiła światy arystokracji oraz służby i to jak różniło się życie ludzi w zależności od tego, do której klasy społecznej należeli. Granice między tymi światami były ogromne. Akcja książki została umiejscowiona w okresie międzywojennym, więc zostały poruszone tu również kwestie dotyczące tego, co się dzieje z mężczyznami, którzy wrócili z wojny, a także dotyczące klasie robotniczej, u której pojawiła się chęć buntu.

„Dom w Riverton” to poruszająca opowieść o zakazanej miłości, złych decyzjach, siostrzanej więzi, a także o tajemnicach. A sekretów pojawia się tu o wiele więcej niż wskazuje na to opis książki. O ile byłam ciekawa tego, co mogło na zawsze poróżnić dwie siostry to jednak losy Grace bardziej mnie poruszyły. Pozornie są one zepchnięte na boczny tor, bo służąca starała się jak najlepiej wykonywać swoje obowiązki, nawet kosztem swoich pragnień, czy możliwości zaznania szczęścia, jednak życie tej kobiety nie było lekkie i moim zdaniem jest dosyć smutne. Jest to także opowieść, w której autorka przenosi nas w świat arystokracji i ich wiernych służących z początku XX wieku. Historia opisana z perspektywy służącej, mnóstwo tajemnic, a także świetne opisy oddające klimat tamtych lat. Polecam.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.



wtorek, 23 stycznia 2018

Helen Klein Ross – Jesteś moja

Helen Klein Ross – Jesteś moja



Tytuł książki: Jesteś moja
Oryginalny tytuł: What was mine
Autor: Helen Klein Ross
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 368
Data wydania: 11.01.2018













Lucy Wakefield to wykształcona kobieta, która pnie się po szczeblach kariery. Niestety w życiu prywatnym nie wiedzie jej się tak jak by sobie tego życzyła. Bezdzietna oraz osamotniona po rozwodzie kobieta, pewnego dnia w akcie desperacji zabiera niemowlę pozostawione w wózku na zakupy. Dziewczynkę wychowuje jak swoje własne dziecko, a prawdę udaje jej się ukrywać przez 21 lat.

To moja pierwsza książka z serii Kobiety to czytają i na pewno nie ostatnia. „Jesteś moja” to rozdzierająca serce opowieść o stracie, nadziei, bólu, macierzyństwie, radzeniu sobie z nieodwracalnymi rzeczami w naszym życiu, a także o próbie nadrobienia straconego czasu.

Bardzo spodobało mi się to, że książka jest w narracji pierwszoosobowej. Choć samo to nie jest niczym szczególnym to jednak na wyróżnienie zasługuje fakt, że fabułę poznajemy z perspektywy wielu osób, m.in. Lucy, matki, której porwano dziecko, Mii, siostry Lucy, wieloletniej opiekunki dziewczynki, a także rodzeństwa. Autorka umiejętnie przeplatała tę narrację w odpowiednich momentach, co pozwoliło czytelnikowi na zobaczenie danej sytuacji oczami różnych bohaterów.

Najmocniejszą stroną tej książki jest jej emocjonalność. Na długo po skończeniu tej książki targało mną wiele emocji. Lucy nie została w tej książce przedstawiona tylko jak potwór, który ukradł komuś życie. Na początku jest przedstawiona, jako normalna kobieta z przyziemnymi problemami. Potem, kiedy dochodzimy do sceny uprowadzenia, dowiadujemy się, że to nie była planowana od miesięcy akcja. To była chwila desperacji i nawet przez moment wywoływała we mnie współczucie. Lucy tłumaczyła to sobie na różne sposoby, a nawet chciała dziecko oddać. I wreszcie przedstawienie sprawy od drugiej strony – rozpacz rodziców, Marilyn i Toma, długie poszukiwania i inne sytuacje, do których to doprowadziło. Ale także bardzo spodobały mi się fragmenty tej historii opowiadane przez wieloletnią opiekunkę Mii – Wendy, a także Cheryl, siostra Lucy.


Ta historia choć dotyczy porwania jednej osoby, wpłynęła na życie wielu ludzi. Przy okazji zmusza także do zastanowienia się nad kwestią macierzyństwa, np. która matka wychowa lepiej dziecko – ta, która wita dzieci z uśmiechem w drzwiach i z pytaniem o to jak im minął dzień, przygotowuje ich ulubione dania, czy ta która dba o kosztowną edukację i aby dziecku nigdy niczego nie zabrakło? Ale także warto się tu zastanowić, czy da się nadrobić 21 straconych lat? A przede wszystkim, czy można wymazać 21 lat doświadczania matczynej (bo czy kobieta, która wychowuje dziecko nie jest matką?) miłości?

"Nie można kogoś kochać przez dwadzieścia jeden lat, a potem spodziewać się, że ta miłość po prostu zniknie.'

Kolejną zaletą tej książki jest to, że zostało w niej opisane także to, co się stało po odkryciu przez wszystkich prawdy. Większości może się wydawać, że uprowadzone dziecko wraca wtedy do swoich biologicznych rodziców i wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Ale czy na pewno? Czy da się z dnia na dzień zmienić miejsce zamieszkania i nagle obcą osobę nazywać mamą?

„Jesteś moja” to druzgocąca historia, silnie oddziałująca na czytelnika – skłania do refleksji, wzrusza, ale wywołuje również wiele innych emocji. Na długo po skończeniu nie zapomnicie o tej pozycji. Polecam. 


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.



sobota, 2 grudnia 2017

Hanna Greń - Światełko w tunelu

Hanna Greń - Światełko w tunelu






Tytuł książki:
Światełko w tunelu
Autor: Hanna Greń
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 320
Data wydania: 22.08.2017













Gerard wciąż nie może się pozbierać po stracie ukochanej, a jedyne co mu po niej pozostało to czarny kot o imieniu Plamka. Okazuje się jednak, że ciało znalezione w domu Kornelii to nie ona. Gdzie zatem podziewa się kobieta i dlaczego w żaden sposób nie spróbowała się z nim skontaktować? Policja wysuwa zatem prosty wniosek, że to Pliszka podpaliła dom i tym samym oskarża ją o morderstwo, ponieważ jej sytuacji nie pomaga fakt, że uciekła. Co tak naprawdę stało się z Kornelią Pliszką?

„Światełko w tunelu” to drugi tom serii „Polowanie na Pliszkę”. Po świetnym zakończeniu pierwszej części nie mogłam pozwolić, aby jej kontynuacja zbyt długo czekała na swoją kolej, bo zwyczajnie byłam zbyt ciekawa, co się dalej wydarzy. Bardzo cieszę się, że autorka tak rozwiązała kwestię z końca pierwszej części. Natomiast druga część została podzielona na 3 części. Pierwsza ukazuje nam życie Gerarda podczas nieobecności Kornelii, od momentu, kiedy myślał, że ukochana nie żyje, do jej poszukiwań. Druga wyjaśnia nam, co w tym samym czasie działo się u Pliszki oraz gdzie się podziewała. A trzecia opisuje wydarzenia, które nastąpiły po jej powrocie. Przypadł mi do gustu pomysł autorki, aby w taki sposób podzielić tę książkę, ponieważ dzięki temu czytelnik ma świadomość w takim samym stopniu, co przeżywał zarówno Gerard jak i Kornelia i jest w stanie lepiej ich zrozumieć.


W tej książce autorka ponownie starała się połączyć różne gatunki literackie, ale sięgając po tę część należy mieć świadomość, że tutaj przede wszystkim rozwinęła warstwę obyczajową, a thriller spadł na dalszy plan. Mi ta część również się bardzo spodobała, choć muszę przyznać, że momentami była bardziej przewidywalna. Mimo tego nie odebrało mi to przyjemności z lektury, ponieważ nie zabrakło także zaskakujących mnie wydarzeń.

Co do bohaterów to bardzo spodobała mi się przemiana, jaka zaszła w Gerardzie od pierwszej części. Nauczył się tego, na czym Kornelii zależało już w pierwszej części, ale wtedy jej tego nie dał – zaufania. W tej części mimo, że wszyscy inni szukali dowodów na winę kobiety, on jeden robił wszystko, cały czas mocno w to wierząc, aby udowodnić jej niewinność.

Po przeczytaniu tych dwóch książek Hanny Greń mogę śmiało stwierdzić, że jej styl jest lekki, przyjemny z dozą poczucia humoru i bardzo go polubiłam. Na pewno niedługo sięgnę po Wiślański Cykl.


„Światełko w tunelu” to udana kontynuacja „Jak kamień w wodę”. Jest to połączenie powieści obyczajowej z thrillerem. Książka jest ciekawa, mimo pewnej przewidywalności, potrafi także zaskoczyć, a także rozbawić.



Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Replika.



Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger