
Tytuł książki: Lawless
Oryginalny tytuł: Lawless
Autor: T.M. Frazier
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 304
Data wydania: 24.05.2018
Bear należał kiedyś do gangu
motocyklowego, a jego członków traktował jak braci. Musiał jednak podjąć
decyzję i jego wyborem było odejście z Beach Bastards. Kompletnie zagubiony nie
potrafi poradzić sobie z traumą z przed paru miesięcy, kiedy był okrutnie
torturowany. I wtedy pojawia się w jego życiu Thia – dziewczyna, którą poznał 7
lat temu, a teraz jest w tarapatach i potrzebuje jego pomocy. Czy obietnica z
przeszłości pomoże mu stanąć na nogi i poradzić sobie z traumą?
„Lawless” to trzeci tom serii „King”. Poprzednie
dwa tomy dotyczyły historii Kinga i Doe/Ray, a Bear był postacią drugoplanową.
Tutaj natomiast jest zupełnie na odwrót i byłam ciekawa jak taka zmiana wyjdzie
autorce. Po tym, co ta postać przeżyła w poprzedniej części byłam nią zaintrygowana,
a także chciałam się dowiedzieć, co dalej u pary, którą wcześniej tak
polubiłam.
Bear to postać, która zyskała moją sympatię
już w drugim tomie. Wykazał się odwagą oraz tym, że dla bliskich jest w stanie
zrobić wszystko. Jednocześnie było mi go bardzo szkoda z powodu tego, co go
spotkało. Tutaj dowiadujemy się również więcej o jego dzieciństwie. Jako, że
jego ojciec Chop przewodził motocyklistom, Bear był uczony pewnych rzeczy od
małego, m.in. traktowania kobiet bez szacunku. Mimo, że nie wszystkie jego
postępki są dobre, to ciężko go nie polubić i nie docenić tego, że dla osób, na
których mu zależy jest w stanie poświęcić wszystko.
Thia również jest ciekawą postacią. Jest
siedemnastolatką, która pracuje na dwa etaty, aby utrzymać rodzinę, ponieważ jej
rodzice wiecznie się kłócą z powodu śmierci ich syna przed kilkoma laty. Pewnego
dnia, gdy dziewczyna wraca do domu, jej ojciec nie żyje, a ona i jej matka
wkrótce mają do niego dołączyć. Życie nauczyło Thię, że musi być pracowita i
zaradna oraz że jest zdana praktycznie na siebie. Współczułam jej tego, co jej
się przydarzyło oraz obdarzyłam sympatią, bo nie użalała się nad sobą.
Książka mimo, że nie jest zbyt
obszerna to zawiera sporo zwrotów akcji i nie ma tu ani chwili na nudę. Lekki
styl autorki sprawia, że czyta się ją bardzo szybko. Tutaj ponownie (tak jak w
drugiej części) pojawia się Preppy w postaci ducha, co wprowadza sporo humoru. Podoba
mi się również, że King i Ray nie zniknęli całkowicie w tej książce i też mieli
swój udział w opisywanych wydarzeniach. W tej części autorka postanowiła
przybliżyć trochę mroczny świat gangu motocyklowego – nie odchodzi się z niego
żywym, więc Bear był w niebezpieczeństwie.
„Lawless” to udana kontynuacja. Sprawia,
że ciężko się od niej oderwać, a kiedy się ją skończy to chce się od razu
sięgnąć po kolejną część. Idealna lektura, kiedy oczekuje się czegoś lekkiego i
niezobowiązującego.
Moja ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.