
Autor: Aurora Rose Reynolds
Wydawnictwo: Editio Red
Ilość stron: 256
Data wydania: 06.10.2017
November po traumatycznych przeżyciach opuszcza Nowy
Jork, w którym została napadnięta oraz całe życie znęcała się nad nią
psychicznie matka. U ojca zaczyna życie od nowa, przez jego rodzinę zostaje
otoczona miłością i troską, jakiej dotąd nie zaznała, a także dostaje pracę
jako księgowa w rodzinnym klubie ze striptizem. To tu poznaje Ashera, który
początkowo jest do niej wrogo nastawiony, jednak szybko ulega to zmianie i
zostają parą. Jednak ktoś próbuje dostarczyć kolejnych przykrości November i
wydaje się, że przeszłość z Nowego Jorku dogania ją w nowym miejscu.
„Until November” to pierwsza część serii „Until. Narracja jest pierwszoosobowa,
głównie z perspektywy November, ale w kluczowych momentach także z perspektywy
Ashera, co pozwala czytelnikowi lepiej zrozumieć jego uczucia i postępowanie w
danej sytuacji.
Mam pewne zastrzeżenia, co do głównych bohaterów.
November – to młoda kobieta, która zachowuje się tak jakby nigdy nie miała
swojego zdania i potrzebowała, aby ktoś przez życie prowadził ją za rękę. Być
może jednak można to tłumaczyć jej bagażem doświadczeń, czyli wychowywaniem bez
ojca przez matkę, która często zmieniała partnerów i podporządkowała sobie ją
tak, aby robiła to, czego od niej oczekiwała. Asher – jak ujęła to sama autorka
w wypowiedziach November na jego temat, istny z niego „jaskiniowiec” i „palant”.
Jest bardzo porywczy, władczy i momentami, moim zdaniem, chamski. Często
przeklinał i to w sposób, kiedy raczej służyło mu to za przecinek, ale ta jego
władczość była przesadzona, on wręcz traktował swoją partnerkę jak swoją
własność i często nie miała za wiele do powiedzenia. Mnie trochę to irytowało,
natomiast dla November był właśnie taką osobą, jaka stanowiła jej uzupełnienie,
bo bardzo często on przejmował inicjatywę i podejmował decyzję. Pod koniec
książki, kiedy trochę się z tym oswoiłam, stwierdzam, że jednak trochę ich
polubiłam, bo pasowali do siebie i wzajemnie się uzupełniali. Moją sympatię od
pierwszych fragmentów, w których się pojawiły zdobyły babcia i mama Ashera,
czyli pani Alice i Susan. To dwie kobiety, bardzo troskliwe, czułe i pełne
ciepła.
Styl autorki jest bardzo lekki, jednak nie do końca
przypadło mi słownictwo występujące w tej książce. Nie wiem, czy to kwestia
tłumaczenia, czy „pióra” autorki, ale niektóre wyrazy bardzo mi nie pasowały do
scen seksu, ale i nie tylko. Pojawia się też wiele przekleństw, moim zdaniem
zbyt wiele w nie do końca pasujących fragmentach, bo przez to odbierałam Ashera
jako trochę wulgarnego.
W książce pojawia się minimalny wątek kryminalny, co
dla mnie było ogromnym plusem. Nawet w książce, gdzie na pierwszym planie jest
pożądanie i seks, wątek kryminalny dla mnie jest mile widziany. Przy tej
książce na pewno nie można się nudzić, bo oprócz minimalnego wątku
kryminalnego, uczucie rozwijające się między bohaterami mknie z prędkością
światła.
„Until November” to słodki i lekki romans na jeden
wieczór. Niewymagająca, dobra lektura, o której po jej przeczytaniu szybko
zapomnimy, ale na pewno będzie przyjemną rozrywką, która zapewni chwilę
relaksu.
Moja ocena: 6/10
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Editio Red.