
Tytuł
książki: Kirke
Oryginalny
tytuł: Circe
Autor: Madeline Miller
Wydawnictwo: Albatros
Ilość
stron: 416
Data
wydania: 13.06.2018
Kirke to córka Heliosa i okeanidy Perseidy. Niestety
los nie był dla niej łaskawy, ponieważ zdecydowanie odstaje ona od swojej
boskiej rodziny. Jest pozbawiona nadnaturalnych zdolności i jedyne, czym się
różni od śmiertelników to nieśmiertelność. Z tego też powodu nimfa jest wyśmiewana.
Osamotniona i niechciana postanawia znaleźć szczęście, gdzie indziej i dzięki
temu odkrywa swoje moce, które… mogą zagrozić jej rodzinie. Z tego też powodu zostaje
wygnana. Czy poradzi sobie sama oraz czy zemści się za wszystkie upokorzenia
jakich doznała?
Madeline Miller ukończyła filologię klasyczną na
Uniwersytecie Browna. Zajmowała się nauczaniem greki i łaciny, by porzucić to
zajęcie na rzecz pisania. Za swoją debiutancką powieść „Achilles” zdobyła
nagrodę Orange Prize. Jej książki zostały przetłumaczone na aż 28 języków. W
przypadku tej książki pierwsze co przyciągnęło moją uwagę to oczywiście wygląd –
to zdecydowanie jedna z najpiękniej wydanych książek, jakie posiadam. Ale opis
również mnie zainteresował. Co prawda ostatni raz z mitologią miałam do
czynienia w szkole, ale pamiętam, że bardzo lubiłam tę tematykę, więc to
również skłoniło mnie do sięgnięcia po tę książkę.
Decydując się na przeczytanie tej pozycji nie
spodziewajcie się tego, co usłyszeliście w szkole na temat mitologii, bo to jak
tutaj został przedstawiony ten świat znacznie się od tego różni. Z całą
pewnością postaci oraz wydarzenia zostały opisane w sposób interesujący. Natomiast
jednak nie traktowałabym jej oczywiście jako podręcznika, z którego wyczerpię
ten temat, ponieważ autorka przede wszystkim skupia się tu na Kirke, jej
problemach i z całą pewnością dodała wiele od siebie.
Główna bohaterka to postać ciekawa, której od
początku kibicowałam. Bo przecież jaka była jej wina w tym, że nie przejawiała
posiadania specjalnych mocy? A z tego powodu niestety wiele wycierpiała i
trzymałam za nią kciuki, żeby zaznała w końcu szczęścia. Droga do tego była
długa i pełna nieoczekiwanych wydarzeń. Mi Kirke wydawała się pełna empatii, np.
z tego powodu, że bardzo interesował ją temat śmiertelników i od Prometeusza
próbowała się czegoś na ich temat dowiedzieć. Ta postać w trakcie tej historii
przechodzi pewną przemianę i takie bohaterki zdecydowanie zyskują moją
sympatię. W tej powieści pojawia się wielu postaci, które poznaliśmy właśnie w
latach szkolnych takie jak wcześniej wspomniany Prometeusz, Dedal i Ikar, Minotaur,
czy Atena.
Muszę przyznać, że chętnie przeniosłam się do
mitologicznego świata pełnego bogów. Pomysł autorki, aby wykorzystać ten motyw
uważam za świetny. Jednak trzeba mieć na uwadze mimo, iż przygody głównej
bohaterki są interesujące i wciągające od samego początku to jednak momentami
akcja toczy się bardzo powoli, a książka zawiera sporo opisów, przez co zapewne
może niektórym może być ciężko przebrnąć.
„Kirke” to niesamowita książka, która mnie
oczarowała – zarówno wspaniałym sposobem wydania jak i tym, że dzięki niej
odbyłam podróż w głąb mitologii greckiej. W bardzo przystępny sposób nawiązuje
do różnych mitów, a przy okazji opowiada inną historię, która pokazuje, że nie
wolno się poddawać i trzeba walczyć o swoje.
Moja ocena: 8/10
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.