Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Regis Roinsard. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Regis Roinsard. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 grudnia 2019

Kod Dedala - recenzja filmu

Kod Dedala - recenzja filmu



7 grudnia miałam okazję przedpremierowo obejrzeć "Kod Dedala", który swoją premierę w Polsce miał 20.12.2019 r. Dzisiaj pierwszy raz na swoim blogu chciałabym się podzielić opinią na tematu filmu. Produkcja ta opowiada o dziewięciu tłumaczach, którzy mają pracować nad tłumaczeniem kontynuacji bardzo popularnej serii. W tym celu zgadzają się na zamknięcie w luksusowym bunkrze, jednak bez dostępu do internetu, czy też możliwości kontaktu z bliskimi. Mimo dość sporych zabezpieczeń, wydawca otrzymuje wiadomość, iż jeśli nie wpłaci określonej sumy pieniędzy, treść książki zostanie udostępniona. Jak to możliwe? I kto za tym stoi?

Napisanie, że ten film powstał na faktach to zbyt wiele, jednak pewna prawdziwa historia zainspirowała reżysera Regisa Roinsarda do opowiedzenia swojego pomysłu na dużym ekranie. "Inferno" to czwarty tom serii Dana Browna o Robercie Langdonie. Nad przekładem tej powieści pracowało dwunastu tłumaczy z różnych krajów, zamkniętych w bunkrze we Włoszech. Sytuacja ta tak wpłynęła na wyobraźnię Roinsarda, że postanowił stworzyć thriller, w którym wykorzysta ten pomysł. Oryginalny francuski tytuł tego filmu brzmi "Lec Traducteurs", co w tłumaczeniu na nasz język oznacza "Tłumacze". Trochę moim zdaniem niepotrzebnie został on zmieniony na kolejne nawiązanie do twórczości Browna.

Przed przystąpieniem do obejrzenia "Kodu Dedala" zapoznałam się zarówno z opisem jak i twórcami oraz aktorami. Patrząc na obsadę powinna to być świetna rozrywka. Lambert Wilson i Olga Kurylenko to osoby, po których spodziewałam się najwięcej. Niestety się zawiodłam, bo ich gra aktorska w tym filmie była na bardzo niskim poziomie. Kurylenko przyciąga uwagę widza swoją urodą, choć w tym przypadku jedynie tym, bo jej mimika twarzy była bardzo uboga. Osobą ratującą ten film i całkowicie skradającą każde ujęcie, w którym się pojawia jest Alex Lawther. Jest on młodym artystą, który może być kojarzony z popularnego na Netflixie serialu "The End of the F***ing World". W "Kodzie Dedala" w mojej opinii wykonał kawał dobrej roboty i trochę uratował tę produkcję, bo warto się na nią wybrać do kina, między innymi ze względu na Lawthera.

Przechodząc do oceny fabuły muszę wspomnieć, że pomysł mnie zaintrygował. Pojawia się tutaj sporo zwrotów akcji, które jednak nie do końca zaskakują. Udało mi się przewidzieć, kto stoi za szantażem wycieku tekstu, natomiast nie do końca wpadłam na to jak się to udało. Reżyser starał się mylić widza, jednak w mojej ocenie, mało skutecznie. 

Podsumowując, "Kod Dedala" to film, który warto obejrzeć ze względu na Lawthera, pomysł na fabułę oraz żeby wyrobić sobie własną opinię. Mnie nie trzymała ta produkcja w napięciu i nie śledziłam dalszych losów w przejęciem. Uważam, że potencjał tej historii nie został w pełni wykorzystany. Nie odradzam jednak oglądania tego filmu, ponieważ z pewnością może umilić popołudnie. Jednak zaraz po obejrzeniu, widz raczej o nim zapomni.

Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger