![[Przedpremierowo] Aurora Rose Reynolds - Until Trevor](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEikZlZTJkEKEIXmaPkma2vb408u1M_rqSKlWs1BbTlppMItFkSjgVdh65u97S5dSAHskxLUOarcBLIzSJvsgGUthcyVuNudk9YipU1DQK1e7PgAAgCnfFeG8XZkp00tloFszSF0mg-XfLTp/s320/IMG_20180121_115153_910.jpg)
Oryginalny tytuł: Until Trevor
Autor: Aurora Rose Reynolds
Wydawnictwo: Editio Red
Ilość stron: 240
Data premiery: 23.01.2018
Liz nie ma szczęścia do mężczyzn. Ojciec zmarł wiele
lat temu przez co załamała się jej matka i była trochę nieobecna w życiu
dziewczyny. Brat ją zdradził – okłamał i zniknął z jej oszczędnościami, z
których korzystała, aby utrzymać sklep, spłacać kredyt oraz opłacać mieszkanie
przez co zmuszona jest podjąć dodatkową pracę. W miłości dziewczyna również nie
ma szczęścia, lecz kiedy Trevor dowiaduje się, że Liz zatrudniła się w klubie
ze striptizem stara się pomóc stanąć jej na własnych nogach, a także zbliża się
do niej. Jednak jest to mężczyzna z
rodziny Maysonów, którzy są znani z tego, że często zmieniają kobiety. Czy to
się zmieni i dziewczyna znajdzie w końcu szczęście w miłości?
„Until Trevor”
to drugi tom serii Until. Dwójkę
głównych bohaterów mieliśmy okazję poznać w poprzedniej części jednak byli tam
postaciami drugoplanowymi. Liz można było zapamiętać jako przyjaciółkę
November, a Trevor jest bratem Ashera. Ona niesie ze sobą bagaż równych
doświadczeń przez co sprawia wrażenie cichej, wycofanej i uległej, jednak z
drugiej strony nie można jej odmówić niezwykłej troskliwości względem rodziny.
Natomiast Trevor podobnie jak jego brat to taki trochę „jaskiniowiec”. Wszystko
wie najlepiej, nie znosi sprzeciwu i często działa zanim jego wybranka zdąży
zareagować. Jednak nie jest aż tak zaborczy, czy wulgarny jak jego brat. Oprócz
tego Trevor przede wszystkim jest czuły i opiekuńczy wobec wybranki swego
serca.
Styl autorki podobnie jak w pierwszej części jest
lekki i sprawia, że książkę czyta się naprawdę szybko i przyjemnie. Muszę tu
również przyznać, że tę część czytało mi się lepiej. Odnośnie poprzedniej
części miałam zarzuty wobec niepasującego słownictwa do scen seksu, czy zbyt
częstego przeklinania. W tej części jednak te sceny były bardziej dopracowane i
było mniej wulgarnie.
Podobnie jak w „Until November” pojawia się tu minimalny
wątek sensacyjny. Uważam, że wplecenie tego do fabuły było dobrym zabiegiem,
ponieważ trochę nadało innego charakteru powieści, która mogłaby bez tego być
zbyt słodka i mdła, a dzięki temu dla mnie była ciekawsza. Jednak nie
spodziewajcie się także, że to uczyni z tej książki kryminał, bo ten wątek to
nic wybitnego oraz zaskakującego i jest on tylko niewielkim dodatkiem do całej
historii.
Jeśli lubicie lekkie romanse na jeden wieczór to
jest to z pewnością pozycja warta uwagi. Czyta się ją bardzo przyjemnie i
ciężko się od niej oderwać.
Moja
ocena: 7/10
Za przedpremierowy egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editio Red.