
Tytuł książki: Toxyczne dziewczyny
Oryginalny tytuł: Wilder girls
Autor: Rory Power
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość stron: 300
Data wydania: 27.08.2019
Osiemnaście
miesięcy temu Tox pogrążył wyspę, a na szkołę dla dziewczyn Raxter nałożono
kwarantannę. Najpierw skutki tego odczuł las, a następnie nauczyciele, którzy
zaczęli umierać jeden po drugim. Potem przyszedł czas na uczennice, których
ciała uległy nieodwracalnym zmianom. Niektóre w wyniku tego zwariowały, a inne
zginęły. Te, które przeżyły, walczą o przetrwanie. Kiedy Byatt zaginęła, jej
przyjaciółka Hetty postanawia ją odnaleźć za wszelką cenę.
Rory Power
dorastała w Nowej Anglii. Zdobyła licencjat w Middlebury College, a magistra w
dziedzinie prozy literackiej na Uniwersytecie Anglii Wschodniej. "Toxyczne
dziewczyny" to jej literacki debiut. O tej książce było głośno na długo
przed jej premierą. Na kanałach zagranicznych blogerów i booktuberów pojawiały
się same zachwyty nad tą pozycją. Po opisie uznałam, że powinna mi się
spodobać.
Przypadł mi
do gustu pomysł na fabułę. Świat wykreowany przez Power jest pełen tajemnic
oraz niebezpieczeństw. Dziewczyny są odcięte od świata zewnętrznego i są zdane
same na siebie, co dodało klimatowi klaustrofobiczności. Choć bohaterki są
nastolatkami to muszą zachowywać się jak osoby dorosłe. Walczą o przetrwanie, a
także brak im odpowiedniej ilości jedzenia. Niestety akcja tej powieści nie
jest zbyt dynamiczna, czasami wlecze się tak, że jej czytanie bardzo mi się
dłużyło.
Kolejną
słabą stroną tej książki są bohaterowie. Moim zdaniem ta lektura mogłaby być
bardziej obszerna i zawierać więcej informacji o postaciach. Jest ich sporo, a
czytelnik dowiaduje się o nich stosunkowo niewiele. Moim zdaniem są nijacy,
ciężko ich polubić. Nie rozumiem też postępowania oraz motywów działania
niektórych z nich, ponieważ czasami wydawały mi się nielogiczne oraz bardzo
naciągane. Szkoda, że autorka nie poświęciła swoim bohaterom więcej czasu na
dopracowanie, a także miejsca w swojej powieści na przybliżenie ich
czytelnikowi.
Podsumowując,
"Toxyczne dziewczyny" to książka ze sporym potencjałem, ale niestety
niewykorzystanym. Czasami w trakcie lektury się nudziłam, a bohaterów uważam za
płaskich. Jedynie otwarte zakończenie moim zdaniem trochę ratuje tę sytuację.
Zachwytów nad tą książką było mnóstwo i oczekiwałam naprawdę o wiele więcej.
Polecam tę książkę młodszym czytelnikom, którzy chcą się zrelaksować podczas
czytania książki i nie szukają niczego wymagającego.
Moja ocena: 4/10
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu.