
Oryginalny tytuł: Side effects
Autor: Michael Palmer
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 384
Data wydania: 26.09.2017
Kate Bennet to ceniona patolog,
przed którą stoi możliwość awansu na stanowisko ordynatora. Niestety nie
dostaje wsparcia, ani zrozumienia od swojego męża, który oczekuje wobec niej
zaangażowania w jego polityczną karierę. Jednak lekarka nie ma na to czasu,
ponieważ zajmuje się dziwnym przypadkiem kobiety, która trafiła do jej szpitala
ze względu na ciągłe krwawienie oraz inne objawy, których przyczyny nie jest w
stanie wyjaśnić. Wkrótce trafia na drugi taki przypadek, który tak samo jak
poprzedni kończy się śmiercią. A kiedy Kate odkrywa, że podobne rzeczy dzieją się
z jej najbliższą przyjaciółką Ellen robi wszystko, co w swojej mocy, aby nie
dopuścić do jej śmierci. Swoimi działaniami oraz odkryciami przysparza sobie
wielu wrogów. Czy uda jej się wyleczyć Ellen i jak wiele poświęci, aby poznać
prawdę?
„Efekty uboczne” to
thriller medyczny, który zdecydowanie trzyma w napięciu do samego końca! Muszę
przyznać, że choć niektóre elementy fabuły były dość przewidywalne to jednak
całość oceniam dość pozytywnie. Podobała mi się walka Kate z koncernem
farmaceutycznym, która wydawała się walką z wiatrakami. Główną bohaterkę
spotkało tak wiele przeciwności i narobiła sobie trochę wrogów, którzy z
różnych powodów źle jej życzyli, że nie da się nudzić przy tej książce.
Spodobał mi się cały mechanizm
tego typu działalności, w której okazuje się, że niektórzy są nic nieznaczącymi
„trybikami”, a także relacje między osobami decyzyjnymi lub tymi, z którymi
chce się nawiązać współpracę – ich nieczyste zagrania, szantaże i inne metody.
Choć może nie są to jakieś wyszukane metody to jednak wszystko jest napisane w
taki sposób, że czyta się to bardzo dobrze.
Autor bardzo dobrze
wykreował główną bohaterkę, która jest silna i stawia na swoim. Nawet, kiedy
wszyscy się od niej odwracają i nie może liczyć na niczyją pomoc, nie załamuje
się, tylko postanawia działać i dalej uparcie walczy o swoje. Jest wyrazistą
bohaterką, którą z pewnością większość czytelników obdarzy sympatią. Natomiast,
jeśli chodzi o jej męża Jareda to wzbudził we mnie mieszane uczucia, niby
dorosły mężczyzna, ale moim zdaniem zdecydowanie zbyt mocno podporządkowany
swojemu ojcu, ale podoba mi się to, jaka przemiana w nim zachodzi.
To druga książka
Palmera, którą miałam okazję czytać i spodobała mi się bardziej niż „Siostrzyczki”.
Mimo pewnej schematyczności, książka trzyma w napięciu i czytało mi się ją
bardzo przyjemnie. Dodatkowo porusza ważny temat, który skłoni czytelnika do
refleksji, ale nie chcę za dużo zdradzać z treści, więc polecam przeczytać.