poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Agnieszka Olejnik - Listy i szepty

Agnieszka Olejnik - Listy i szepty

Tytuł książki: Listy i szepty
Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 360
Data wydania: 28.02.2018

Helena Botula w dalszym ciągu zamieszkuje kamienicę z mansardą i opiekuje się babcią, której stan zdrowia jest coraz gorszy. Czy uda jej się rozwiązać zagadkę dotyczącą tajemnicy z przeszłości Mieczysławy? Czy znajdzie także szczęście w miłości? Jak rozwinie się wątek korespondencji z właścicielem mieszkania na poddaszu? Czy małżeństwo Markiewiczów najgorszy okres ma już za sobą? Na te i inne pytania dotyczące pozostałych mieszkańców tej uroczej kamienicy dowiemy się przeczytawszy książkę.

„Listy i szepty” to tom drugi serii Mansarda pod aniołami. Poprzednia część bardzo mi się podobała. Zupełnie mnie zauroczyła. Przedstawione w niej postaci oraz ich problemy wydały mi się tak rzeczywiste, że śmiało można szukać takich osób wśród swoich sąsiadów. Zarówno ze względu na powyższe jak i na zakończenie, które pozostawiło mnóstwo pytań bez odpowiedzi, wiedziałam, że po drugą część sięgnę możliwie szybko, a dzięki Virtualo miałam taką okazję.

W tej części wydarzenia teraźniejsze przeplatają się z tymi z przeszłości. W pierwszym tomie pojawił się wątek dotyczący tajemniczej historii Mieczysławy, o której nikt poza nią nie ma pojęcia. Teraz autorka stopniowo uchyla czytelnikowi rąbka tajemnicy, co któryś rozdział poświęcając właśnie czasom odległym. Muszę przyznać, że Olejnik udało się tu zbudować pewnego rodzaju napięcie, ponieważ wyczekiwałam tych krótkich fragmentów. Chciałam poznać odpowiedzi na o wiele więcej pytań niż dawała autorka.

Tutaj ponownie autorka nie skupiła się na głównej bohaterce, a zadbała również o rozbudowanie pozostałych postaci i ich wątków. Dowiadujemy się jak dalej toczą się losy rodziny Markiewiczów - czy ich rodzina się rozpadnie, czy uda się uratować małżeństwo oraz czy przemiana Marceliny się utrzymała. Jednak najbardziej poruszyło mnie rozwinięcie wątku Francesci. W pierwszym tomie była raczej wycofana, nieśmiała i nie chętna do zwierzeń. Natomiast teraz dowiadujemy się sporo o jej przeszłości i o tym, dlaczego jest ona samotna.

„Listy i szepty” to wspaniała i poruszająca do głębi powieść obyczajowa o ludziach zwyczajnych takich jak każdy z nas, o ich codzienności, miłości oraz sile przyjaźni. Lekki styl autorki sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko. Jednak ubolewam nad tym, że to ostatni tom.


Moja ocena: 7/10


Za e-booka serdecznie dziękuję księgarni internetowej Virtualo.



czwartek, 26 kwietnia 2018

Joanne MacGregor – Jej wysokość P.

Joanne MacGregor – Jej wysokość P.

Tytuł książki: Jej wysokość P.
Oryginalny tytuł: The law of tall girls
Autor: Joanne MacGregor
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 435
Data wydania: 16.03.2018

Siedemnastoletnia Peyton zmaga się z kompleksem dotyczącym swojego wzrostu – jest bardzo wysoka, ma powyżej 180cm. Z tego powodu jest przez rówieśników przezywana „mutantem”, ma ogromne trudności ze znalezieniem ubrań oraz butów w swoim rozmiarze, a także by znaleźć chłopaka, który nie będzie od niej niższy. Do tego wszystkiego dochodzą pewne problemy rodzinne skrywane przez dziewczynę. Zdeterminowana by zebrać pieniądze potrzebne jej do dostania się do wymarzonej szkoły, przyjmuje zakład, w którym może wygrać 800 dolarów. Warunkiem jest pójście na trzy randki oraz bal maturalny z chłopakiem wyższym od siebie.

Do tej pory nie znałam twórczości Joanne MacGregor. Jednak w Stanach jest ona znana właśnie z książek dla młodzieży, a „Jej wysokość P.” to jej debiut. Lubię ten gatunek literacki i choć sama raczej należę do niskich osób, postanowiłam dać jej szansę.

Pozornie problem bycia wysokim może wydawać się wydumany, ale prawda jest taka, że jeśli ktoś wyróżnia się w jakiś odmienny od większości sposób to jest uznawany za dziwnego. Autorka problem ten przedstawiła dość realistycznie, bo jak często w sklepie widzicie rozmiar obuwia damskiego w rozmiarze 45,5? Albo przy wzroście podobnym do głównej bohaterki, czy łatwo jest znaleźć spodnie z długimi nogawkami, kiedy teraz większość modeli jest z odkrytymi kostkami? Kompleks Peyton na punkcie wzrostu może się wydawać przerysowany, ale jestem w stanie uwierzyć, że tak wysoka dziewczyna może się czuć źle i wyobcowana.

Muszę przyznać, że książkę czyta się błyskawicznie, a wszystko za sprawą lekkiego stylu autorki. Zostały tu poruszone także inne trochę trudniejsze tematy, ale nie chcąc spojlerować, zdradzę tylko, że mimo tego książka jest naprawdę zabawna. Zarówno w dialogach jest mnóstwo humoru jak i niektóre sytuacje mogą rozbawić do łez. Jedyne, co mi trochę przeszkadzało to przewidywalność pewnych sytuacji.

Co do bohaterów to cieszę się, że MacGregor postawiła na realne postaci. Zarówno Peyton jak i Jay mają różne wady, co sprawia, że być może niektórzy będą mogli się z nimi utożsamić. Główna bohaterka nie należy do najpopularniejszych osób w szkole, bywa nieśmiała i skryta. A Jay z kolei nie jest najprzystojniejszym chłopakiem, w którym kocha się połowa dziewczyn.

„Jej wysokość P.” to przyjemna i lekka młodzieżówka, która będzie miłym oderwaniem od cięższych lektur. Cieszę się, że Wydawnictwo Kobiece zdecydowało się na wydawanie książek tego gatunku.

Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.




wtorek, 24 kwietnia 2018

R.J. Palacio - Cudowny chłopak i ja. Trzy cudowne historie

R.J. Palacio - Cudowny chłopak i ja. Trzy cudowne historie

Tytuł książki: Cudowny chłopak i ja. Trzy cudowne historie
Oryginalny tytuł: Auggie and me
Autor: R.J. Palacio
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 400
Data wydania: 14.03.2018

„Cudowny chłopak i ja” nie jest kontynuacją „Cudownego chłopaka”. Ta książka nie przedstawia czytelnikowi dalszych wydarzeń, które mogłyby się dziać po kończących tamtą książkę. Nie zawiera ona opowieści o dalszych losach Auggiego Pullmana i jest on tutaj raczej postacią drugoplanową. Jednak obie te pozycje są ze sobą ściśle powiązane, ponieważ tutaj autorka postanowiła przedstawić pewne wydarzenia z perspektywy Juliana, Christophera oraz Charlotte.

Sięgając po tę książkę miałam pewne obawy, bo zastanawiałam się, czy przedstawienie jeszcze raz tej samej historii, ale z perspektywy drugoplanowych postaci będzie ciekawe. Muszę przyznać, że to dość nietypowy sposób powrócenia do opisywanej poprzednio historii. Cieszę się, że autorka zrobiła to w taki sposób i że nie zdecydowała się na napisanie kontynuacji „Cudownego chłopaka”. Nie zrozumcie mnie źle – z jednej strony bardzo chciałabym przeczytać o dalszych losach Auggiego, ale z drugiej obawiam się, że nie byłaby to historia tak chwytająca za serca jak ta, która już powstała.

Bardzo byłam ciekawa tej historii z perspektywy Juliana. Po pierwsze jego zachowanie, jakie zostało przedstawione w „Cudownym chłopaku” było okropne i choć po części pojawiła się wzmianka, z jakiego powodu się to brało to byłam ciekawa rozwinięcia tematu. Po drugie wszystko ma dwie strony medalu i nie możliwe, żeby dziesięcioletnie dziecko potrafiło być tylko okrutne i chciałam się dowiedzieć, jaki jest Julian, kiedy nie popisuje się przed kolegami i zrzuca maskę. Ta historia podobała mi się najbardziej.


Christopher był najlepszym przyjacielem Auggiego zanim jego rodzice zdecydowali się przeprowadzić. Choć dzieliła ich pewna odległość początkowo starali się regularnie spotykać, choć z czasem bywało coraz trudniej zarówno ze względu na czas jak i na to, że chłopiec w nowym miejscu zamieszkania poznał nowych kolegów. Jak sam wielokrotnie stwierdzał „Przyjaźń jest trudna”. Wstydził się przyznać znajomym, jak wygląda jego przyjaciel, a wcześniej wielokrotnie kiedy bywali w miejscach publicznych widział jak przyciąga on wzrok ludzi.

Historia Charlotte podobała mi się najmniej. Po przeczytaniu poprzedniej książki miałam zupełnie inne wrażenie o tej dziewczynce niż teraz, kiedy jej postać została tak rozbudowana. Wydawało mi się, że jest popularna i nie spodziewałam się, że może się zmagać z problemami z odrzuconą przyjaźnią, czy ze strachem przed opowiedzeniem się po którejś ze stron konfliktu.

„Cudowny chłopak i ja” to równie świetna książka co „Cudowny chłopak”. Pokazuje, że każdy zmaga się z różnymi problemami niezależnie od wyglądu, czy stopnia popularności w szkole. Opowiada ona także o akceptacji, sile przyjaźni, odpowiedzialności i wielu innych istotnych tematach skłaniających do refleksji. Książka zdecydowanie nie tylko dla młodzieży.


Moja ocena: 9/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.



czwartek, 19 kwietnia 2018

Fiona Sussman - Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy

Fiona Sussman - Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy

Tytuł książki: Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy
Oryginalny tytuł: The last time we spoke
Autor: Fiona Sussman
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 376
Data wydania: 15.02.2018


Carla Reid razem z mężem Kevinem miała zamiar świętować z okazji kolejnej rocznicy ich ślubu. Specjalnie na tę okazję odwiedził ich nastoletni syn Jack by spędzić razem z nimi trochę czasu. Niestety impreza została brutalnie zakończona, ponieważ Ben Toroa niszczy ich szczęście. Wydarzenia z tego wieczoru na zawsze odmienią życie rodziny Reid oraz Bena. Czy po traumatycznych przeżyciach uda im się zacząć wszystko od nowa?

Fiona Sussman pochodzi z Południowej Afryki. Od najmłodszych lat miała styczność z książkami, ponieważ jej rodzice pracowali w wydawnictwie. Autorka jednak ukończyła medycynę i pracowała jako lekarz.Choć praca ją satysfakcjonowała, postanowiła ona jednak zająć się również pisaniem. Do tej pory nie znałam twórczości Sussman, ale cieszę się, że miałam okazję to nadrobić.

Autorka zdecydowała się tu zestawić postaci z różnych "światów". Rodzina Reidów to prości i szczęśliwi ludzie posiadający własną farmę. Zgodne i szczęśliwe małżeństwo do pełni szczęścia potrzebowało dziecka. Po ośmiu latach starań ich prośby zostały wysłuchane. Z drugiej strony poznajemy patologiczną rodzinę Toroa - matkę często zmieniającą partnerów i jej liczne potomstwo, a do tego mnóstwo alkoholu, narkotyków oraz przemoc.

Nie chcę Wam zdradzać, co takiego stało się w dniu, w którym na zawsze odmieniło się życia Carli i Bena, bo to dość wstrząsające. Najmocniejszym aspektem tej książki są świetnie wykreowane postaci. Carla, z jednej strony szczęśliwa żona i matka, której życie legło w gruzach. Musi ona zmagać się z traumatycznymi wydarzeniami, które wyrządziły jej ogromną krzywdę, a także próbować żyć na nowo oraz przebaczyć. Z kolei postać Bena również jest ciekawa. Od początku wiemy, co złego zrobił i że nie należy do grzecznych chłopców. Jednak czytając fragmenty o tym, w jakich warunkach został wychowany było mi go zwyczajnie żal i jakoś nie potrafiłam odrobinę mu nie współczuć, mimo że zrobił coś naprawdę strasznego. W moim odczuciu portrety psychologiczne bohaterów zostały dobrze dopracowane. 

"Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy" to opowieść o zbrodni, karze, próbie zaczynania życia na nowo, nadziei i przebaczaniu. Jest to dość smutna historia, która skłania do kilku refleksji. Jak się pozbierać, kiedy utraciło się to co w życiu najważniejsze? Czy można po czymś takim jeszcze być szczęśliwym? A z drugiej strony jak sobie poradzić z koszmarami i wyrzutami sumienia dotyczącymi popełnionych czynów?

Podsumowując to dość emocjonalna książka, poruszająca trudne tematy i wymagająca pewnego skupienia. Czytało mi się ją naprawdę dobrze i uważam, że pod względem psychologicznym jest naprawdę dobra.


Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.





wtorek, 17 kwietnia 2018

Donato Carrisi - Dziewczyna we mgle

Donato Carrisi - Dziewczyna we mgle

Tytuł książki: Dziewczyna mgle
Oryginalny tytuł: La ragazza nella nebbia
Autor: Donato Carrisi
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 352
Data wydania: 14.03.2018

Małe miasteczko Avechot znajduje się na odludzi w górach. Mieszkańcy to raczej zamknięta społeczność, w której wszyscy się znają i o sobie wszystko wiedzą. Pewnego dnia w tajemniczych okolicznościach ginie 16-latka. Nikt nie wie, co się z nią stało, dziewczyna rozpłynęła się niczym we mgle. Kiedy miejscowej policji nie udaje się znaleźć żadnego tropu, do miasteczka przyjeżdża detektyw Vogel. Wraz z jego przybyciem w miasteczku pojawia się mnóstwo dziennikarzy i sprawa zostaje nagłośniona. Czy uda mu się odnaleźć dziewczynę?

Donato Carrisi to autor, który swoją pierwszą powieścią „Zaklinacz” zdobył pięć międzynarodowych nagród literackich. Ja natomiast bardzo polubiłam jego twórczość za „Łowcę cieni” oraz „Trybunał dusz”. Kiedy więc otrzymałam propozycję przeczytania jego najnowszej książki, nie musiałam się długo nad nią zastanawiać.

Styl autora jest prosty w odbiorze i książkę czytało mi się naprawdę szybko. W tej pozycji występuje narracja trzecioosobowa, a rozdziały są dość krótkie. W tekście występują liczne retrospekcje i są podzielone na ilość dni przed i po zaginięciu. Historia opisana w książce od początku mnie wciągnęła. Pojawia się coraz więcej niewiadomych, a prowadzone śledztwo często zmienia kierunek. I kiedy już wydawać by się mogło, że rozwiązanie mamy podane na tacy, okazuje się, że nie można było bardziej się mylić.


Carrisi w „Dziewczynie we mgle” wykorzystał motyw małej, zamkniętej społeczności, który bardzo lubię. Codzienne życie w takim miejscu wiedzie się zwykle pozornie spokojnie do czasu jakiejś tragedii. Wtedy zwykle na jaw wychodzą najmroczniejsze sekrety oraz prawdziwe oblicza mieszkańców. Uważam, że wykorzystanie tego motywu nadało powieści odpowiedniego klimatu grozy, tajemniczości oraz mroczności. Motyw ten jest dość popularny i łatwo tu o powielenie schematu, jednak mi w tej pozycji został dobrze wykorzystany.

Muszę przyznać, że miałam mały problem z bohaterami, właściwie byli dla mnie odrobinę nijacy i jakoś nie zapałałam sympatią to żadnego z nich. Natomiast ciekawym pomysłem był fakt, że detektyw Vogel umiejętnie wykorzystuje media, aby dojść do rozwiązania sprawy. Właściwie niczym więcej się nie wyróżnia. Nie ma rodziny, ponieważ praca pochłania go bez reszty. Co również nie zawsze jest dobre, ponieważ już raz podwinęła mu się noga, co jest mu wypominane do tej pory.

„Dziewczyna we mgle” to kolejna książka tego autora, którą z czystym sumieniem mogę polecić. Wciąga od samego początku, napięcie jest stopniowane i ciężko przewidzieć zakończenie. Mam zamiar niedługo wybrać się do kina i obejrzeć ekranizację, bo chętnie ją porównam z książką.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.




sobota, 14 kwietnia 2018

[Przedpremierowo] Robert Małecki - Koszmary zasną ostatnie

[Przedpremierowo] Robert Małecki - Koszmary zasną ostatnie

Tytuł książki: Koszmary zasną ostatnie
Autor: Robert Małecki
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 423
Data premiery: 18.04.2018


Tym razem toruński dziennikarz Marek Bener zostaje poproszony o odnalezienie Jana Stemperskiego, mężczyzny zmagającego się z depresją po tym jak padł ofiarą mobbingu. Bener podejrzewa, że targnął się on na swoje życie i powinien poszukiwać ciała. Chce to zrobić jak najszybciej, ponieważ po 7 latach od zaginięcia żony, wciąż jej poszukuje, mimo, iż wydawać by się mogło, że zaczyna powoli odpuszczać. Po tropach, które pojawiły się w poprzedniej części, nie jest pewien, czy chce poznać prawdę, czy mogłaby ona się okazać zbyt bolesna. Gdzie jest i co się stało z Agatą?

"Koszmary zasną ostatnie" to trzeci tom o Marku Benerze - toruńskim dziennikarzu poszukującym swojej żony. Pierwszą część uważam za dobrą - to dość niezła ocena i zaciekawiła mnie na tyle, że wiedziałam, że sięgnę również po drugą część, a w tej było już widać, jaką pracę wykonał nad swoim umiejętnościami autor, bo była o wiele lepsza. W związku z tym, kiedy tylko otrzymałam trzeci tom to natychmiast go przeczytałam, bo po pierwsze byłam ciekawa, czy warsztat Małeckiego będzie jeszcze lepszy oraz chciałam poznać odpowiedź na kluczowe pytanie o Agatę.

Przechodząc do konkretów - ta część to idealne zwieńczenie tej trylogii z kilku powodów. Z każdą kolejną książką autor robi coraz większe postępy, jeśli chodzi o warsztat pisarki i już nie mogę się doczekać jego kolejnych dzieł. Fabuła została przemyślana i dopracowana w najdrobniejszych detalach - jest wielowątkowa, ale nic nie dzieje się tu przypadkiem. Początkowo może się wydawać, że wiele rzeczy nic nie wnoszą i są tylko po to, żeby coś się działo, ale nic bardziej mylnego, bo na końcu wszystkie elementy układanki wskakują na swoje miejsca i nie raz zostaniecie zaskoczeni. Akcja mknie ze strony na stronę coraz szybciej z mnóstwem nieoczekiwanych zwrotów i pochłania bez reszty, czego najlepszym dowodem jest to, że przeczytałam tę książkę w niecałe 2 dni.


Mimo, iż to kryminał to wywołał we mnie wiele emocji. Czytałam go z przejęciem, by wreszcie poznać odpowiedź na najważniejsze pytanie. Było mi żal Marka, bo nikt nie powinien doświadczyć, czegoś takiego. Najgorsza jest niewiedza, a jedna z postaci idealnie to podsumowuje wypowiadając słowa: "W takich sytuacjach odnalezienie ciała jest błogosławieństwem". Zakończenie z pewnością również wywoła wiele emocji, ale nie chcę zdradzać, o jaki rodzaj odczuć chodzi, bo mogłoby to zbyt dużo sugerować. Jedyne, co mogę o nim powiedzieć to to, że to najlepsze zakończenie z możliwych, właśnie ze względu na to jak oddziałuje ono na odbiorcę.

"Koszmary zasną ostatnie" to świetny kryminał, który idealnie trafia w mój czytelniczy gust. Jeśli czytaliście poprzednie części to ta moim zdaniem jest najlepsza i musicie koniecznie ją przeczytać, a jeśli nie znacie jeszcze twórczości Roberta Małeckiego to zachęcam do nadrobienia tego, bo czuję, że stworzy jeszcze wiele rewelacyjnych książek, po które ja z pewnością chętnie sięgnę!

Moja ocena: 8/10

Za przedpremierowy egzemplarz serdecznie dziękuję autorowi Robertowi Małeckiemu oraz Wydawnictwu Czwarta Strona.


środa, 11 kwietnia 2018

Adam Silvera - Raczej szczęśliwy niż nie

Adam Silvera - Raczej szczęśliwy niż nie

Tytuł książki: Raczej szczęśliwy niż nie
Oryginalny tytuł: More happy than not
Autor: Adam Silvera
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 400
Data wydania: 15.02.2018

Aaron Soto to szesnastolatek, którego ojciec niedawno popełnił samobójstwo. Jest mu ciężko, ale przy wsparciu swojej dziewczyny Genevieve oraz matki stara się pozbierać. Jednak smutek jest przytłaczający, czego potwierdzeniem jest blizna na jego nadgarstku. Kiedy Genevieve wyjeżdża na trzy tygodnie, Aaron spędza czas z nowo poznanym Thomasem. Łączy ich zamiłowanie do komiksów, filmy oraz wiele innych rzeczy powodujących, że nigdy nie brakuje im tematów do rozmów. Ta więź powoduje brak akceptacji w ich otoczeniu, a także pogłębienie smutku, co powoduje, że Aaron zwraca się o pomoc do Instytutu Leteo, który pomaga zapomnieć. Czy zabieg zostanie przeprowadzony oraz jakie będą tego skutki?

Nie znałam do tej pory twórczości tego autora, ale czytałam recenzje jego książek, które były dość pochlebne. Lubię literaturę młodzieżową, opis mnie zainteresował, a do tego na okładce widnieje informacja, że jest to bestseller „New York Timesa”, co sprawiło, że postanowiłam sama się przekonać, o co tyle szumu. Czy warto było poświęcić tej książce czas? Zdecydowanie tak!

Przez pierwszą połowę książki można odnieść wrażenie, że akcja się wlecze i może trochę nużyć, ponieważ jest tu opisywane pozornie zwyczajne życie, pozornie zwyczajnego nastolatka. Warto jednak wytrwać do kluczowego momentu, bo wtedy te wydarzenia nabiorą sensu. Ta codzienność głównego bohatera opierała się na spotkaniach z jego dziewczyną oraz kolegami. Książka zawiera świetne opisy ich wspólnych zabaw, czy po prostu przemyśleń Aarona. Podoba mi się, że postaci są dość rozbudowane, ale także wydają się być bardzo rzeczywiste, bo mają mnóstwo wad.

Mimo, że jest to książka młodzieżowa to porusza trudne i ważne tematy takie jak ból po stracie rodzica, próba samobójcza, homoseksualizm, przemoc oraz brak akceptacji ze strony otoczenia. Ta książka jest bardzo emocjonalna, większość opisanych sytuacji codziennie dzieje się w prawdziwym życiu. A to z kolei powoduje, że skłania do wielu przemyśleń. Początkowo bohaterowie wydawali mi się grupą nastolatków zmagającą się z trudami dojrzewania. Wydawali mi się tacy zwyczajni, ale potem było mi bardzo żal Aarona, a zachowanie jego kolegów wywoływało we mnie złość, bo było bardzo niesprawiedliwe.

To, co sprawiło, że całość wypada jeszcze ciekawej to motyw z manipulowaniem w ludzkiej pamięci. Autor wykazał się tu dużą pomysłowością i dopracował ten aspekt, a także przedstawił go z różnych stron, zarówno osoby, która chce wykonać zabieg lub już się mu poddała, ale także od strony osób, które muszą żyć z osobą, która ma wymazaną pamięć.


„Raczej szczęśliwy niż nie” to zdecydowanie jedna z lepszych młodzieżówek, jakie czytałam! Jest to raczej smutna historia, choć zawiera parę zabawnych momentów, ale przede wszystkim zawiera głęboki przekaz.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.



poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Daphne du Maurier - Moja kuzynka Rachela

Daphne du Maurier - Moja kuzynka Rachela

Tytuł książki: Moja kuzynka Rachela
Oryginalny tytuł: My cousin Rachel
 Autor: Daphne du Maurier
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 400
Data wydania: 21.02.2018

Filip Ashley to młody mężczyzna wychowywany przez Ambrożego, którego uważał za wzór do naśladowania i do którego był niezwykle przywiązany. Niestety niespodziewanie Ambroży umiera z dala od swojej posiadłości w Kornwalii. Niedługo przed swoją śmiercią poślubił on kuzynkę Filipa, Rachelę. Po listach, jakie młodzieniec otrzymał, wnioskuje, że za tę śmierć odpowiada Rachela. Kobieta przybywa do posiadłości Ambrożego, a Filip pragnie się na niej zemścić. Jednak kiedy bliżej ją poznaje, jego stosunek do niej zmienia się całkowicie.

Daphne du Maurier to angielska pisarka, która zainspirowała Alfreda Hitchocka do napisania scenariuszy filmowych na podstawie jej książek. Za przeniesioną na ekran powieść „Rebeka” otrzymał Oskara. Autorka w 1989 zdobyła tytuł Dame of the British Empire. Już jakiś czas temu, chciałam zapoznać się z jej dziełami, a zachęcona opisem i tym, że po lekturze będę mogła obejrzeć również ekranizację postanowiłam sięgnąć po „Moją kuzynkę Rachelę”.


W tej książce narracja jest pierwszoosobowa. Wydarzenia poznajemy z perspektywy Filipa. Jest on dość rozsądnym i dobrze wychowanym młodym mężczyzną. Jednak tak jak jego wuj, nie darzy zaufaniem kobiet, stąd też w ich posiadłości są zatrudnieni sami mężczyźni. Przy takich przekonaniach oraz po otrzymaniu tajemniczych listów, bohaterowi łatwo jest obarczyć winą za wszystko Rachelę. Podoba mi się ten sposób narracji, ponieważ przez całą książkę razem z Filipem uczestniczymy w jego śledztwie. Podczas lektury razem z bohaterem ciągle zmieniałam zdanie, czy Rachela jest winna i czy on dalej jest obiektywny. Z jednej strony pojawiały się dowody np. w postaci listów, a z drugiej jej serdeczne zachowanie oraz pracowitość przeczyły temu, aby była zdolna do przyczynienia się do czyjejś śmierci.

Kolejną zaletą tej książki jest niespieszna akcja. W tym przypadku wyszło to na dobre dla powieści. Autorka przeniosła czytelnika do odległych nam czasów oraz wspaniale opisała malowniczy krajobraz. Wszystko w tej książce dzieje się niespieszne, dzięki czemu udało się zbudować napięcie towarzyszące czytaniu tej lektury.

„Moja kuzynka Rachela” to powieść pełna uroku, która przez całą lekturę pozwala czytelnikowi snuć rozważania o świetnie wykreowanej postaci famme fatale, a zakończenie jest zaskakujące. Jej niespieszna akcja i atmosfera pełna tajemnic sprawiają, że przy książce miło spędza się czas.

Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.




czwartek, 5 kwietnia 2018

Anna Fredriksson – Pożegnalne przyjęcie

Anna Fredriksson – Pożegnalne przyjęcie



Tytuł książki: Pożegnalne przyjęcie
Oryginalny tytuł: Avskedsfesten
Autor: Anna Fredriksson
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 376
Data wydania: 22.02.2018



Rebecca i Jacob to para, która spędziła razem dwadzieścia sześć lat. Po tak długim czasie postanawiają się rozwieść. Dochodzą do wniosku, że brakuje między nimi namiętności i jedyne, co ich łączy to przyjaźń. Dzieci są już odchowane, więc nie widzą żadnych przeciwskazań, aby poszukać szczęścia z kim innym. Podczas wspólnego weekendu oznajmiają o tym swoim przyjaciołom, z którymi dotychczas spędzali mnóstwo czasu. Każde z nich jednak reaguje zupełnie inaczej niż oczekiwali i okazuje się, że jako single nie są już mile widziani.

Anna Fredriksson to autorka scenariuszy wielu seriali telewizyjnych i filmów. Nie znałam dotąd jej twórczości, ale do zmiany tego zachęciła mnie poruszana tematyka, okładka oraz fakt, że książka należy do serii „Kobiety to czytają”.

Opis książki wzbudził moje zainteresowanie. Nie często czytam książki, gdzie rozwód jest głównym wątkiem. Do tego tutaj autorka pokazuje, że można się rozwieść w zgodzie. Mało tego, Rebecca i Jacob są dla siebie prawdziwymi przyjaciółmi i są dalecy od kłótni, walki o dzieci czy o majątek. Podobało mi się to, że Fredriksson postanowiła ukazać ten temat z innej strony niż zazwyczaj.


Niestety po tym wydarzeniu nic nie jest takie jak oczekiwali tego główni bohaterowie. Rozwód to początek ich nowego życia, jednak zdecydowanie nie wygląda to tak jak się spodziewali. Jacob bardzo się zmienia. Znalazł nową partnerkę i zaczyna robić rzeczy, których wcześniej nie robił i mimo, że zona mu to proponowała to odmawiał. Rebecca jest samotna, a czas pochłania jej głównie praca. Kobieta nie spodziewała się, że jej przyjaciele się od nich odwrócą i myślała, że wszystko będzie jak dawniej. Momentem zwrotnym w jej nowym życiu jest poznanie nowych przyjaciółek, a także zamiana słowa „samotność” na „przestrzeń”.

Ciekawym zabiegiem było pokazanie tego wydarzenia z perspektywy różnych bohaterów. Dzięki temu można zrozumieć, dlaczego dawni przyjaciele postępują w taki sposób. Był to dla nich szok i ciężko przewidzieć jak samemu by się zachowało na ich miejscu. Właściwie, ile osób, tyle reakcji. Jednak czegoś mi tu zabrakło. Nie jest to książka, w której akcja przyspieszałaby ze strony na stronę, ale jednak dla mnie momentami wszystko toczyło się zbyt wolno, nudziłam się podczas tej lektury, a jej czytanie strasznie mi się dłużyło.

„Pożegnalne przyjęcie” to książka, która porusza trudny temat rozwodu, a także relacji międzyludzkich po tym wydarzeniu. Pomysł był dobry, ale nie jest to wybitne arcydzieło.

Moja ocena: 5/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.


Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger