środa, 27 czerwca 2018

John Grisham - Bar pod kogutem

John Grisham - Bar pod kogutem

Tytuł książki: Bar pod kogutem
Oryginalny tytuł: The Rooster Bar
Autor: John Grisham
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 416
Data wydania: 23.05.2018


Zola, Mark i Todd są znajomymi z uczelni, przed którymi pozostał ostatni semestr studiów prawniczych, a także egzamin adwokacki. Cała trójka jest świadoma ich marnej sytuacji. W perspektywie mają spłacanie kredytów studenckich, problem ze znalezieniem pracy na przesyconym rynku, a także każde z nich zmaga się z osobistymi sprawami. Wspólnie próbują znaleźć wyjście z trudnej dla nich sytuacji i postanawiają rzucić studia oraz założyć własną kancelarię, tyle że pod fikcyjnymi nazwiskami. Czy to jedyne rozwiązanie ich kłopotów i czy nikt ich na tym nie złapie?

John Grisham jest uznawany za mistrza thrillerów prawniczych. Są to książki dość specyficzne z mnóstwem szczegółów z tej dziedziny i z pewnością nie każdemu przypadną do gustu. Ja jednak bardzo lubię ten gatunek oraz pióro Grishama, więc z przyjemnością sięgnęłam po tę pozycję. Ciekawostką jest, że pomysł na tę książkę zaczerpnął z przeczytanego artykułu o przekrętach na uczelni prawniczej.


Styl Grishama w jego książkach jest charakterystyczny, zawierający słownictwo typowo prawnicze, przez co osobom mniej zaznajomionym z tą dziedziną może być ciężej przebrnąć przez niektóre fragmenty. Mnóstwo detali i niuansów ze świata prawniczego jednak ujęte w ciekawy sposób dla osób, które nie interesują się tą dziedziną. Akcja rozgrywa się bardzo powoli, jest niespieszna, a można wręcz odnieść wrażenie, że się wlecze, ale ja ten element lubię i doceniam w książkach Grishama. Stale pojawia się w jego twórczości, ponieważ autor jak najlepiej stara się oddać opisywaną przez siebie rzeczywistość.

W "Barze pod kogutem" Grisham pokazuje trudne początki zadłużonych studentów próbujących stawiać pierwsze samodzielne kroki w swoich karierach zawodowych, którzy sądzili, że po ukończeniu studiów wymarzona praca z wysokim wynagrodzeniem będzie na nich czekała. Niestety los weryfikuje ich nadzieje i okazuje się, że szansa na dobrą pracę po uczelni nie jest tak wysoka jak się spodziewali. Pomysł Zoli, Todda i Marka okazuje się być bardzo ryzykowny i nieprawdopodobny, lecz upatrują w nim szansy na lepszą przyszłość.

To kolejna książka Grishama, która podejmuje temat dość realny, z którym na co dzień zmagają się studenci, a także luki w systemie, które można wykorzystać dla swoich celów. Zabrakło mi jednak w tej książce opisów rozpraw z sali sądowej. Z pewnością fani Grishama będą zadowoleni, choć przyznaję, że nie jest to najlepsza książka autora.


Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.



niedziela, 24 czerwca 2018

Katarzyna Berenika Miszczuk - Seria "Kwiat Paproci"

Katarzyna Berenika Miszczuk - Seria "Kwiat Paproci"


Tytuły książek: Szeptucha, Noc Kupały, Żerca, Przesilenie, Sekretnik Szeptuchy
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: W.A.B.
Ilość stron: 416, 416, 496, 464, 416


XXI wiek. Mieszko I nie przyjął chrztu, a Polska wciąż jest królestwem. Gosława Brzózka po ukończeniu medycyny musi odbyć roczny staż u szeptuchy, czyli osoby, która leczy za pomocą ziół. Gosia jedzie do rodzinnej wsi Bieliny, jednak jako osoba o dość nowoczesnych poglądach jest bardzo niechętna temu wyjazdowi. Panicznie boi się kleszczy, a także nie wierzy w zabobony i dawne słowiańskie legendy. Ta podróż całkowicie odmieni jej życie, ponieważ uczeń miejscowego wróża skradnie jej serce, a także dziewczyna zacznie wierzyć w istoty, w które do tej pory nie wierzyła…

Katarzyna Berenika Miszczuk jest z wykształcenia lekarką, a swoją pierwszą powieść napisała już w wieku piętnastu lat, która została wydana trzy lata później. Tworzy głównie książki w gatunku fantasy, ale nie tylko. „Szeptucha” zdobyła tytuł „Książki Roku Lubimyczytac.pl” w 2016 roku, a rok później taki sam tytuł zdobył „Żerca”. Ja do tej pory czytałam Miszczuk tylko „Drugą szansę” i bardzo mi się podobała. Jednak już od jakiegoś czasu miałam chęć zapoznać się także z innymi książkami tej autorki, więc kiedy otrzymałam propozycję zrecenzowania serii Kwiat Paproci, nie zastanawiałam się, ani chwili.


Umieszczony na początku opis dotyczy pierwszej części serii. Uznałam, że przy recenzji wszystkich książek w jednym poście nie ma sensu opisywania dalszych tomów, bo osoby, które zastanawiają się nad zaczęciem od „Szeptuchy” mogłyby znaleźć tu wtedy spojlery, a staram się tego zawsze wystrzegać. Zacznę od tego, że styl autorki jest lekki, a książka jest pełna humoru. Zarówno dialogi są zabawne, jak i główna bohaterka, ale o tym później. Te książki praktycznie czytają się same, wciągają od samego początku i zawierają mnóstwo zwrotów akcji.

Autorka dopracowała w najmniejszym szczególe wykreowany tutaj świat. Pełen słowiańskich legend i wierzeń, które nie do końca są wymyślone, jak np. obchody Nocy Kupały, kiedy to panny puszczają wianki – chyba każdy z nas zna ten zwyczaj, prawda? Ale oprócz tego autorka zadbała, aby nie było nudno i aby w książce było także mnóstwo nadprzyrodzonych istot, takich jak ubożęta, płanetnik, wąpierz, obłoczniki, leszy, strzygi, rusałki, czy utopce. I choć sama żadnej z tych istot nie chciałabym spotkać to całkowicie przepadłam w świecie stworzonym przez Miszczuk, w którym są one prawdziwe. Oprócz tego bardzo podobało mi się także używanie starodawnych imion takich jak Gosława, Jarogniewa, Mieszko, Siemowit czy Sława. Ta cała otoczka razem z zabobonami i „domowymi sposobami” leczenia schorzeń, czy radzenia sobie z różnymi problemami naprawdę bardzo mi się podobała.


Teraz słów kilka o bohaterach, którzy również przypadli mi do gustu. Gosława to zdecydowanie jedna z moich ulubionych bohaterek literackich. Gdybym to ja znajdowała się na jej miejscu, podchodziłabym do wszystkiego dokładnie tak samo sceptycznie jak ona. To jej podejście było zabawne, bo ona na wszystko szukała racjonalnego i medycznego wytłumaczenia, a pobyt w Bielinach nauczył ją życia, którego nie znała i że nie można wszystkiego się nauczyć z podręczników. Drugą postacią, która od początku zyskała moją sympatię była szeptucha Jarogniewa. Bardzo mądra kobieta z ogromną wiedzą, która również potrafiła mnie rozbawić tym swoim prychaniem na niewiedzę młodej podopiecznej.

Podsumowując polecam tę serię, mi bardzo przypadła do gustu. Cieszę się, że miałam możliwość czytać jedną książkę za drugą, bo kończą się w takich momentach, że od razu chce się sięgnąć po kolejną. Autorka stworzyła niesamowity świat, bohaterów oraz historię, która trafiła w moje upodobania.


Moja ocena: 8/10


Za książki do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

środa, 20 czerwca 2018

Ian McEwan - Pokuta

Ian McEwan - Pokuta

Tytuł książki: Pokuta
Oryginalny tytuł: Atonement
Autor: IanMcEwan
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 400
Data wydania: 28.05.2018

Pewnego upalnego dnia 1935 roku trzynastoletnia Briony Tallis staje się świadkiem spotkania swojej starszej siostry Cecilli, a Robbiem Turnerem, będącym od lat ich znajomym, ponieważ jest synem jednej ze służących. Dziewczyna jest zbyt młoda by zrozumieć, co tak naprawdę widziała, a jej wybujała wyobraźnia podsuwa jej najrozmaitsze obrazy, które one błędnie interpretuje. To wraz z urażoną dumą doprowadza do tragedii, podczas której, tego wieczoru rodzina Tallisów po raz ostatni spotyka się w takim gronie.

Rok 1940. Briony postanawia pójść w ślady starszej siostry i zostać pielęgniarką, a także próbuje swoich sił jako pisarka. Zdaje sobie w końcu sprawę, że przed laty wyrządziła ogromną krzywdę Cecilli oraz jej ukochanemu i pragnie jej zadośćuczynić. Czy uda jej się odpokutować dawne winy?

Do tej pory nie znałam twórczości Iana McEwana, oglądałam jedynie film na podstawie „Pokuty”. Autor ten debiutował w roku 1975 zbiorem opowiadań, za który dostał nagrodę Somerset Maugham Award. Oprócz tego McEwan jest także laureatem Booker Prize oraz otrzymał nagrodę James Tait Black Memorial. Za „Pokutę” otrzymał nominację do Booker Prize.


Styl McEwana jest dość ciężki i przez niektóre momenty ciężko było mi przebrnąć. Trzeba się tu liczyć z tym, że nie ma tu zawrotnego tempa akcji, a wręcz jest spokojnie i mozolnie, ponieważ większa część książki to długie opisy. Było parę momentów, kiedy miałam ochotę odpocząć od tej lektury, jednak po przeczytaniu całości ta historia wywarła na mnie duże wrażenie.

Książka jest podzielona na cztery części. Część pierwsza opiewa prawie 200 stron i opisuje wydarzenia jednego dnia, które kończą się tragedią. Część druga opisuje okrucieństwo wojny na przykładzie Robbiego Turnera, który wraz z żołnierzami ucieka, a jedyne co daje mu nadzieję to listy od Cecilli. Kolejna część opisuje losy 18-letniej Briony, która zostaje pielęgniarką i próbuje zadośćuczynić swojej siostrze zła, które jej wyrządziła. Ostatnia część jest najkrótsza i opisuje wydarzenia z końca XX wieku, a dokładnie z 1999 roku, kiedy to Briony obchodzi siedemdziesiąte siódme urodziny.

„Pokutę” czyta się ciężko i w trakcie tej lektury wiele razy może się chcieć od niej odetchnąć. Jednak jako całość jest poruszającą historią, która pokazuje jak z pozornie błahego powodu może dojść do tragedii, która odmieni życia wielu osób.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.

niedziela, 17 czerwca 2018

Literacka Grupa Ailes i La Noir - MDS: Miłosne rewolucje

Literacka Grupa Ailes i La Noir - MDS: Miłosne rewolucje


Grupa Ailes to inicjatywa dwóch początkujących autorek, która została wcielona w życie w 2012 roku i przez te kilka lat się rozrosła. Choć prawdę mówiąc nigdy wcześniej o tym nie słyszałam to jestem bardzo szczęśliwa z powodu otrzymania propozycji objęcia patronatem najnowszej antologii, głównie za sprawą szczytnego celu – dochód ze sprzedaży zostanie przekazany Fundacji Hospicjum Dla Kotów Bezdomnych. Przeczytanie tekstu to właściwie była formalność, bo jestem totalną kociarą, lubię pomagać i chciałam się przyłączyć do promowania tej akcji.


„MDS: Miłosne rewolucje” to zbiór opowiadań, który swoją premierę miał 07.06.2018 roku. Zastanawialiście się kiedyś, co może łączyć hakerkę, parę szpiegów, zombie, seryjnego mordercę, czarownicę oraz boksera? Ja już wiem, a Was zachęcam do lektury, aby również się dowiedzieć. Niniejsza antologia to reedycja wcześniejszego wydania zbioru. Tym razem pojawiają się tu zupełnie nowe teksty, ale także stare w odświeżonej wersji. To, co je łączy to MDS, ale co to takiego, również zachowam dla siebie, bo w trakcie lektury na pewno się tego dowiecie, a także może między innymi ta tajemnica zachęci Was do ich przeczytania.

Na tę antologię składają się dwadzieścia dwa opowiadania, które łączy pewien wspólny mianownik. Teksty wpisują się głównie w romans i erotykę. Są one zróżnicowane, więc mam nadzieję, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Część mi się podobała bardziej, inne mniej, tak to już bywa z antologiami. Z tych, które zrobiły na mnie większe wrażenie, chętnie przeczytałabym całą książkę, bo myślę, że rozwinięcie danej historii mogłoby być intrygujące. Mimo tego, że niektóre bardzo się od siebie różnią, zarówno stylem jak całą opowieścią to muszę przyznać, że ciekawym i fajnym pomysłem było znalezienie wspólnego czynnika dla wszystkich opowiadań, a także nie lada wyzwaniem. Na pewno wymagało to umiejętności od autorów tekstów. Tym, co jednak najbardziej w nich doceniam jest jednak fakt, że miałam możliwość zapoznania się z twórczością autorów, których do tej pory nie znałam, bo lubię poznawać twórczość nowych autorów.

„MDS: Miłosne rewolucje” to teksty, które wzbudzą w czytelniku wiele emocji. Są to krótkie, zamknięte historie, dzięki czemu całość czyta się bardzo szybko, pomimo aż 770 stron. Twórcy tych tekstów może nie są zbyt popularnymi autorami, ale naprawdę warto dać szansę i przeczytać ten zbiór, ponieważ te teksty są naprawdę dobre i wierzę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Dodatkowo pojawia się tu pewien wspólny czynnik łączący teksty, którego celowo nie zdradzam, aby pozostawić Waszą ciekawość nienasyconą i aby każdy odkrył go  samemu w trakcie lektury. Pamiętajcie także, że dochód jest przeznaczony na wspaniały cel, a pomagać warto w każdy sposób. Mam nadzieję, że Was zachęciłam swoją opinią i sięgniecie po tę antologię.


Za e-booka oraz propozycję współpracy patronackiej serdecznie dziękuję Grupie Literackiej Ailes.



czwartek, 14 czerwca 2018

T.M. Frazier – Lawless

T.M. Frazier – Lawless

Tytuł książki: Lawless
Oryginalny tytuł: Lawless
Autor: T.M. Frazier
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 304
Data wydania: 24.05.2018

Bear należał kiedyś do gangu motocyklowego, a jego członków traktował jak braci. Musiał jednak podjąć decyzję i jego wyborem było odejście z Beach Bastards. Kompletnie zagubiony nie potrafi poradzić sobie z traumą z przed paru miesięcy, kiedy był okrutnie torturowany. I wtedy pojawia się w jego życiu Thia – dziewczyna, którą poznał 7 lat temu, a teraz jest w tarapatach i potrzebuje jego pomocy. Czy obietnica z przeszłości pomoże mu stanąć na nogi i poradzić sobie z traumą?

„Lawless” to trzeci tom serii „King”. Poprzednie dwa tomy dotyczyły historii Kinga i Doe/Ray, a Bear był postacią drugoplanową. Tutaj natomiast jest zupełnie na odwrót i byłam ciekawa jak taka zmiana wyjdzie autorce. Po tym, co ta postać przeżyła w poprzedniej części byłam nią zaintrygowana, a także chciałam się dowiedzieć, co dalej u pary, którą wcześniej tak polubiłam.

Bear to postać, która zyskała moją sympatię już w drugim tomie. Wykazał się odwagą oraz tym, że dla bliskich jest w stanie zrobić wszystko. Jednocześnie było mi go bardzo szkoda z powodu tego, co go spotkało. Tutaj dowiadujemy się również więcej o jego dzieciństwie. Jako, że jego ojciec Chop przewodził motocyklistom, Bear był uczony pewnych rzeczy od małego, m.in. traktowania kobiet bez szacunku. Mimo, że nie wszystkie jego postępki są dobre, to ciężko go nie polubić i nie docenić tego, że dla osób, na których mu zależy jest w stanie poświęcić wszystko.

Thia również jest ciekawą postacią. Jest siedemnastolatką, która pracuje na dwa etaty, aby utrzymać rodzinę, ponieważ jej rodzice wiecznie się kłócą z powodu śmierci ich syna przed kilkoma laty. Pewnego dnia, gdy dziewczyna wraca do domu, jej ojciec nie żyje, a ona i jej matka wkrótce mają do niego dołączyć. Życie nauczyło Thię, że musi być pracowita i zaradna oraz że jest zdana praktycznie na siebie. Współczułam jej tego, co jej się przydarzyło oraz obdarzyłam sympatią, bo nie użalała się nad sobą.

Książka mimo, że nie jest zbyt obszerna to zawiera sporo zwrotów akcji i nie ma tu ani chwili na nudę. Lekki styl autorki sprawia, że czyta się ją bardzo szybko. Tutaj ponownie (tak jak w drugiej części) pojawia się Preppy w postaci ducha, co wprowadza sporo humoru. Podoba mi się również, że King i Ray nie zniknęli całkowicie w tej książce i też mieli swój udział w opisywanych wydarzeniach. W tej części autorka postanowiła przybliżyć trochę mroczny świat gangu motocyklowego – nie odchodzi się z niego żywym, więc Bear był w niebezpieczeństwie.


„Lawless” to udana kontynuacja. Sprawia, że ciężko się od niej oderwać, a kiedy się ją skończy to chce się od razu sięgnąć po kolejną część. Idealna lektura, kiedy oczekuje się czegoś lekkiego i niezobowiązującego.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.



wtorek, 12 czerwca 2018

Lisa Gardner - Krok za tobą

Lisa Gardner - Krok za tobą

Tytuł książki: Krok za tobą
Oryginalny tytuł: Right behind you
Autorki: Lisa Gardner
Wydawnictwo: Sonia Draga
Ilość stron: 376
Data wydania: 14.04.2018



Osiem lat temu Telly Ray Nash zabił swojego pijanego ojca kijem bejsbolowym, ratując w ten sposób życie swojej młodszej siostry Sharlah oraz swoje. Obecnie trzynastoletnia dziewczyna znajduje się u rodziny zastępczej, którą tworzy psycholog kryminalny Pierce Quincy, jego partnerka Rainie Conner i emerytowany pies policyjny. Tymczasem ich spokój zostaje zakłócony, ponieważ na pobliskiej stacji benzynowej dochodzi do podwójnego morderstwa i wszystko wskazuje, że Telly znowu wpadł w szał.

Lisa Gardner to popularna amerykańska autorka, której książki stale zajmują czołowe miejsca list bestsellerów „The New York Timesa”. Nie miałam wcześniej okazji czytać jej książek, ale już od jakiegoś czasu bardzo chciałam zapoznać się z jej twórczością. „Krok za tobą” to siódmy i najnowszy tom o Quincy i Rainie.

Styl Lisy Gardner jest lekki. Książkę czytało mi się naprawdę dobrze, a to również za sprawą narracji oraz sposobu, w jaki postanowiła opowiedzieć czytelnikowi tę historię. Narracja jest tutaj pierwszoosobowa z perspektywy Sharlah, opisująca wydarzenia teraźniejsze. Mamy także narrację pierwszoosobową z perspektywy Tellyego, która przenosi czytelnika w przeszłość, bo jest jego wspomnieniami z różnych wydarzeń z jego przeszłości, zarówno tych z przed ośmiu lat, jak i tych, które miały miejsce po tym jak zamieszkał u Duvallów. Rozdziały opisujące myśli i poczynania rodzeństwa, przeplatają się z trzecioosobową narracją opisującą pozostałe wydarzenia, takie jak postępy w śledztwie.

Autorka w tej książce bardzo dobrze poradziła sobie z portretami psychologicznymi postaci. Dla mnie najciekawszą postacią przez całą książkę był Telly i razem z nim podczas tej lektury szukałam odpowiedzi na zadawane przez niego pytania „Kim jestem? Zerem czy bohaterem?”. No bo, czy można wieść normalne życie po tym jak w wieku dziewięciu lat zabiło się ojca? Jedynie Sharlah wydała mi się nie do końca postacią realną. Rozumiem, oczywiście, że wiele przeszła i to tłumaczy jej skrytość, zamknięcie w sobie, czy trudności w nawiązywaniu relacji, ale w pewnych sytuacjach wydawała się nadzwyczaj dojrzała, a włączenie jej do śledztwa wydało mi się naciągane. Rozumiem, że jej rodzice zastępczy chcieli mieć ją na oku, ale omawianie przy niej postępów, czy dalszych kroków wydało mi się nierzeczywiste.

Autorce skutecznie udawało się mnie zmylić, bo z jednej strony wszystko wskazywało na winę Tellyego, a z drugiej, czy osoba, która opiekowała się swoją młodszą siostrą mogłaby być zdolna do tak okrutnych czynów? Wydarzenia rozgrywają się tylko w ciągu około 24 godzin i muszę przyznać, że było parę momentów, które zostały rozwleczone i trochę mnie nużyły jak na przykład zbyt długie opisy ekipy tropicieli przeszukującej lasy.

Pomysł na fabułę dla mnie jest ciekawy, bo oprócz różnych zbrodni autorka podjęła się tutaj trudnych tematów takich jak więź między rodzeństwem, tułanie się po rodzinach zastępczych, czy uzależnienie od alkoholu i narkotyków. Poza napięciem przy wyczekiwaniu na odpowiedź, kto jest mordercą, ta książka wywołuje także sporo innych emocji, bo nie da się czytać obojętnie fragmentów o przeszłości rodzeństwa.

„Krok za tobą” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Lisy Gardner i z pewnością nie ostatnie. Ciekawy sposób narracji, wiarygodni bohaterowie i zwroty akcji na pewno sprawią, że będziecie zadowoleni z tej lektury.

Moja ocena: 7/10



Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga.





sobota, 9 czerwca 2018

Jussi Adler-Olsen – Kartoteka 64

Jussi Adler-Olsen – Kartoteka 64


Tytuł książki: Kartoteka 64
Oryginalny tytuł: Journal 64
Autorki: Jussi Adler-Olsen
Wydawnictwo: Sonia Draga
Ilość stron: 440
Data wydania: 24.05.2018


Rok 1987. Nete Hermansen planuje zemstę na osobach, które przed laty zniszczyły jej życie. Kobieta nie ma już nic do stracenia, a jej głównym celem jest Curt Wad. Jest on sławnym i szanowanym chirurg, głoszącym, że dziewczęta z pewnymi skłonnościami oraz problemami należy sterylizować.
Rok 2010. Detektyw Carl Mørck z Departamentu Q zajmuje się niewyjaśnionymi przed laty sprawami. Wraz z Assadem oraz Rose badają tajemnicze zniknięcie z lat 80., właścicielki burdelu, Rity. Z czasem z tym zdarzeniem łączą również kilka innych niewyjaśnionych zaginięć w podobnym czasie.

„Departament Q” wcześniej kojarzyłam tylko z filmów, które powstały na podstawie książek. Miałam okazję obejrzeć dwie pierwsze części i bardzo mi się podobały, a skoro uważam, że zazwyczaj książki są lepsze od ekranizacji to postanowiłam w końcu sięgnąć po książkę tego autora i mój wybór padł na najnowszy czwarty tom, czyli „Kartotekę 64”.

Akcja książki została poprowadzona dwutorowo. Naprzemiennie są przedstawiane wydarzenia w 2010 roku dotyczące postępów w śledztwie Mørcka i jego pomocników z wydarzeniami z 1985 i 1987 roku, kiedy miały miejsce tajemnicze zniknięcia. We fragmentach, w których jest ukazywana przeszłość są także opisane wydarzenia, które sięgają jeszcze dalej wstecz, ponieważ wyjaśniają, co doprowadziło do zniknięć. Muszę przyznać, że to na te wydarzenia opisujące przeszłość czekałam w napięciu, bo zawierają mnóstwo okrutnych i poruszających rzeczy.

Narracja jest tutaj trzecioosobowa, a styl autora jest lekki. Mimo poruszanej tematyki nie brak w książce humoru, ale to miało miejsce głównie w dialogach pomiędzy Mørckiem, a jego pomocnikami. Książkę czytało mi się bardzo dobrze i szybko zarówno ze względu na przyjemny w odbiorze styl autora jak i na wciągającą treść.

Nie brakuje tu także ciekawych i barwnych postaci. O Carlu Mørcku nie chcę się za bardzo rozpisywać, bo jest takim typowym detektywem, który właśnie się rozwodzi i mam wrażenie, że bez swoich wiernych pomocników nie rozwiązałby sprawy, więc to oni mimo, że niepozorni, moim zdaniem zasługują na sporą uwagę. Rose jest kobietą, która ma pewne problemy osobowościowe, czasami twierdzi, że jest jedną ze swoich sióstr. Zaś Assad to skryty i tajemniczy mężczyzna, który nie dostał się do policji w taki sposób jak każdy. W kryzysowej sytuacji okazuje się, że jego współpracownicy nie wiele o nim wiedzą, a tymczasem on był o krok przed nimi by rozwiązać zagadkę.

Jak wspomniałam wyżej ta książka porusza trudne tematy, takie jak przeprowadzanie nielegalnych aborcji oraz sterylizacji. Kobiety często nie były świadome tego jak okrutny zabieg właśnie przeprowadza im lekarz. A robili to ponieważ wierzyli, że ludzkość dzieli się na ludzi i podludzi, przy czym Ci drudzy nie powinni się rozmnażać i dalej przekazywać swoich złych genów. Brzmi okropnie i jakby opisywało średniowiecze, tymczasem w książce takie sytuacje mają miejsce w XX wieku. Jakby tego było mało, zsyłali biedne i w większości zdrowe kobiety do miejsca nazywanego Sprogø. Nie było to, ani więzienie, ani szpital dla umysłowo chorych, więc wydostanie się z tego miejsca było prawie niemożliwe i zawsze kończyło się nieodwracalną zmianą w życiu danej kobiety.


„Kartoteka 64” to świetny kryminał! Mimo, że autor już na początku zdradza nam, kto stoi za zaginięciami to wydarzenia opisujące ich przyczynę oraz postępujące po latach śledztwo, były dla mnie wciągające. Kolejną zaletą tej książki jest poruszenie trudnego tematu tabu, pełnego okrucieństwa. Polecam!

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga.




wtorek, 5 czerwca 2018

[Przedpremierowo ] Jojo Moyes – Moje serce w dwóch światach

[Przedpremierowo ] Jojo Moyes – Moje serce w dwóch światach


Tytuł książki: Moje serce w dwóch światach
Oryginalny tytuł: Still me
Autorki: Jojo Moyes
Wydawnictwo: Znak Literanova
Ilość stron: 512
Data premiery: 06.06.2018

Louisa Clark przyjeżdża do Nowego Jorku, miasta drapaczy chmur, które stoi przed nią otworem. Pobyt ten jest związany z nową pracą, którą dziewczyna otrzymała za sprawą Nathana. Lou wierzy, że zmiana otoczenia będzie dla niej dobra, jednak dzieląca ją odległość od Londynu, w którym został jej chłopak Sam jest przygnębiająca. Kobieta obawia się, że związek nie przetrwa próby odległości i właśnie wtedy poznaje Josha, mężczyznę do złudzenia przypominającego Willa. Jak potoczą się jej losy?

„Moje serce w dwóch światach” to trzeci tom serii o Lousie Clark. Pierwszy tom „Zanim się pojawiłeś” mnie zachwycił! To jedna z tych książek, które bawią, wzruszają i na długo pozostają w pamięci. Natomiast druga część, czyli „Kiedy odszedłeś” mnie rozczarowała, spodziewałam się i oczekiwałam od tej książki czegoś zupełnie innego, ale kiedy otrzymałam tom trzeci nie mogłam długo pozwolić mu czekać na swoją kolej, bo liczyłam na dobrą lekturę.


Informację o tym, czego się spodziewać w tej książce otrzymaliśmy już na końcu drugiej części. Louisa z polecenia Nathana zostaje zatrudniona u bogatej rodziny jako asystentka pani Gopnik. Okazuje się, że kobieta jest polską masażystką. Bardzo lubię, kiedy w książkach pojawia się choćby niewielka wzmianka o naszym kraju. Zarówno za sprawą swojego pochodzenia oraz faktu, że jest dużo młodsza od swojego męża jest nielubiana przez towarzystwo z wyższych sfer, z którymi spędzają czas na przyjęciach. Podczas jednej z takich imprez Lou poznaje Josha, który przewróci jej życie do góry nogami.

Louisa Clark to jedna z moich ulubionych bohaterek literackich. Niezdarna, zabawna, nade wszystko kochająca rodzinę, niezwykle serdeczna i pełna ciepła postać. Po wydarzeniach z końca pierwszego tomu, całą drugą część dziewczyna była przygaszona i przeżywała żałobę przez długi czas. Tutaj natomiast uczy się ona życia na nowo, życia odważniej, a także dzięki listom Willa otrzymanym od jego matki przemierza Nowy Jork jego ścieżkami. Stara się czerpać z życia ile się da i na nowo być radosną. Oczywiście duch Willa i w tej części jest obecny, ale tutaj dziewczyna jest bardziej otwarta na nowe wyzwania i bardziej pogodzona z jego odejściem. Przemiana, która zaszła w kobiecie jest ogromna i bardzo mi się podobała.


„Moje serce w dwóch światach” to pełna humoru oraz ciepła, ale także i gorzkich chwil książka. Miłośnikom tej serii oraz twórczości Moyes  na pewno przypadnie do gustu. Książka wciąga od pierwszy stron i ciężko się od niej oderwać dopóki nie pozna się zakończenia!

Moja ocena: 8/10

Za przedpremierowy egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.



Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger