piątek, 31 sierpnia 2018

Adrian Bednarek – Pamiętnik diabła

Adrian Bednarek – Pamiętnik diabła


Tytuł książki: Pamiętnik diabła
Autor: Adrian Bednarek
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 440
Data wydania: 2017

Kuba Sobański ma dwadzieścia dwa lata i studiuje prawo. Wydawać by się mogło, że ma wszystko i jego życie jest idealne. Ma piękną dziewczynę, wielu znajomych, dobry samochód, duże mieszkanie i bardzo często imprezuje. Jednak ma także inną naturę. Mroczną. Kuba bywa bezwzględny i… jest seryjnym mordercą.

Adrian Bednarek ukończył Akademię Ekonomiczną w Katowicach. Jest fanem żużlu i właścicielem firmy handlowej. Od wielu lat fascynuje się tematyką kryminalną, a w szczególności seryjnymi mordercami. „Pamiętnik diabła” to jego debiut literacki i jednocześnie pierwszy tom serii.

Zacznę od tego, że książka jest napisana w formie pamiętnika, co jest dość interesującym zabiegiem. Poznając wydarzenia w narracji pierwszoosobowej możemy lepiej wniknąć w umysł bohatera, lepiej poznać jego myśli, emocje, czy sposób postępowania. Myślę, że fani kryminałów, czy thrillerów psychologicznych są zainteresowani tematem seryjnych morderców. No bo skąd się bierze w kimś taka złość, bezwzględność i okrutność, aby kogoś zamordować z zimną krwią? I jak to możliwe, że można równolegle prowadzić normalne życie?

Dla kogoś, kto interesuje się seryjnymi mordercami pod względem psychologicznym to z pewnością dobra lektura. Zawsze mnie zastanawiało, co kieruje osobami, które zabijają innych ludzi. Autor świetnie przedstawił tutaj czytelnikowi myśli, czy motywy głównego bohatera.  Ten aspekt został tu mocno rozwinięty, co oceniam na plus, bo zdecydowanie świetnie było się zagłębić w mroczne zakamarki brutalnego zabójcy.

Sięgając po tę lekturę trzeba mieć świadomość licznych drastycznych opisów brutalnych morderstw. Więc ponownie fani gatunku oraz mocnych wrażeń będą zachwyceni, natomiast osoby bardziej wrażliwe, myślę, że powinny sobie podarować tę lekturę. Ta książka w moim odczuciu zawiera wszystko, co świetny kryminał powinien zawierać i nie mam pojęcia, dlaczego o tej serii tak mało się mówi, a autor nie jest bardziej popularny. Ja na szczęście odkryłam jego twórczość, dzięki kilku osobom z Bookstagrama, z którymi mam podobny gust czytelniczy.

Podsumowując „Pamiętnik diabła” to bardzo dobra książka, przy której nie sposób się nudzić oraz ciężko się od niej oderwać. Ja z pewnością sięgnę niedługo po kolejne tomy. Polecam każdemu, kto lubi dosadne i szczegółowe opisy, a także interesuje się umysłem mordercy.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Novae Res.



środa, 29 sierpnia 2018

Adelia Saunders – Naznaczona

Adelia Saunders – Naznaczona


Tytuł książki: Naznaczona
Oryginalny tytuł: Indelible
Autor: Adelia Saunders
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 400
Data wydania: 13.07.2018

Magdalena ma dar. Widzi słowa na ciałach ludzi. Słowa te opisują różne rzeczy dotyczące ich życia. Opowiadają o wydarzeniach z przeszłości i przyszłości, np. opowiadają o miłości, sposobie i dacie śmierci oraz innych istotnych wydarzeniach. Pewnego dnia poznaje w Paryżu Neila, który przyciąga jej uwagę, ponieważ na jego policzku widnieje jej imię i nazwisko. W mieście przebywa również jego ojciec, który szuka informacji o swojej sławnej matce, która zostawiła go po urodzeniu. Czy to przeznaczenie połączyło ich losy i czy dar Magdaleny będzie do tego kluczem?

Amelia Saunders ukończyła Georgetown University. Pracowała jako nauczycielka angielskiego w Paryżu, pisała dla niezależnego informatora w ONZ oraz pomagała ekonomistom rolnym w Ugandzie. „Naznaczona” jest debiutem Saunders. Opis tej pozycji mnie zaintrygował, więc postanowiłam poznać twórczość autorki.

Narracja w tej powieści jest trzecioosobowa. Autorka przeplata kolejno rozdziały opowiadające losy Magdaleny, Neila oraz Richarda. Rozdziały są długie, a całość zawiera mnóstwo opisów. Dla mnie było ich zdecydowanie zbyt dużo, przez co czytanie tej pozycji bardzo mi się dłużyło, a momentami byłam wręcz znudzona i miałam ochotę ją odłożyć. Styl Saunders moim zdaniem nie należy do najlżejszych, przytacza ona sporo odniesień związanych np. z historią, co owszem mogłoby być potraktowane jako ciekawostka, ale dla mnie było tego zbyt dużo i nie wnosiło to niczego do fabuły.

Największym atutem tej książki w moim odczuciu jest pomysł na fabułę. Wyobraźcie sobie przez chwilę, że posiadacie taką umiejętność jak Magdalena i możecie czytać z kogoś jak z otwartej księgi. Co zrobilibyście ze zdobytą o kimś w ten sposób wiedzą? Byłam bardzo ciekawa tego w jaki sposób swój dar potraktuje główna bohaterka, czy będzie z niego korzystała, aby spróbować zapobiec jakimś wydarzeniom. Trochę jestem jednak rozczarowana, bo w moim odczuciu autorka poświęciła temu wątkowi zbyt mało uwagi i nie został on w pełni wykorzystany.

„Naznaczona” to opowieść o tajemnicach, przeznaczeniu oraz o miłości, choć ten ostatni wątek nie odgrywa głównej roli i jest dość subtelny. Podsumowując uważam, że potencjał tej historii nie został do końca wykorzystany, a całość była dla mnie trochę nużąca, bo oczekiwałam czegoś innego. Myślę jednak, że przypadnie ona do gustu osobom, które lubią historie obyczajowe i nie straszne im liczne opisy.

Moja ocena: 5/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.



niedziela, 26 sierpnia 2018

Martyna Senator - Z nicości

Martyna Senator - Z nicości


Tytuł książki: Z nicości
Autor: Martyna Senator
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 368
Data wydania: 18.07.2018

Elza pewnego dnia pakuje walizkę, zostawia za sobą dotychczasowe życie i wyjeżdża. Mimo tego, co przeszła, stara się odbić od dna i na nowo stanąć na nogi. Jest jej ciężko, a wszystko się komplikuje, kiedy dziewczyna poznaje Kubę. Tych dwoje szybko zaczyna łączyć coś więcej niż bycie współlokatorami, jednak czy przeszłość nie stanie im na drodze do szczęścia?

„Z nicości” to trzeci i ostatni tom serii „Z popiołów”.  Poprzednie dwie części bardzo mi się podobały i byłam ciekawa, co autorka wymyśliła tym razem, tym bardziej, że znaczną rolę odgrywa tu Kuba pojawiający się właśnie we wcześniejszych książkach. Dodatkowo miłym dodatkiem w drugim tomie było to, że pojawiali się w nim główni bohaterowie z pierwszej części i miałam nadzieję, że tutaj będzie tak samo. Teoretycznie każda z tych części opowiada inną historię, jednak z uwagi na drobne nawiązania do tego, co aktualnie dzieje się u par z wcześniejszych tomów, sugerowałabym czytanie po kolei.

W tej książce podobnie jak w poprzednich występuje narracja pierwszoosobowa i jest ona przeplatana z perspektywy dwójki głównych bohaterów – Elzy oraz Kuby. Lubię ten zabieg, bo wtedy czytelnik jest lepiej w stanie zrozumieć emocje i postępowanie bohaterów, a także poznaje oba punkty widzenia danej sytuacji.

Elza niestety choć wiele przeszła to może irytować – często wybuchała płaczem i mimo świadomości, że odkładanie wyjawienia prawdy będzie miało zgubne konsekwencje to jednak to zrobiła. Ma jednak w sobie coś, co sprawia, że można ją polubić. Przede wszystkim znalazła w sobie siłę, aby wyrwać się z piekła, a uświadomienie sobie, że nie może tak dłużej żyć nie zajęło jej całego życia. Dziewczyna ma plan na siebie i jest dość ambitna, pragnie skończyć studia oraz założyć własną firmę produkującą zabawki, a aby zdobyć na to niezbędne środki, nie boi się żadnej pracy. Kuby natomiast nie da się nie lubić. Chłopak również nie miał lekko, jego ojciec spędził kilka lat w więzieniu, a teraz zmaga się z alkoholizmem. Jakby tego było mało musi sobie radzić z wyrzutami ojczyma odnośnie niespełnienia jego ambicji i nie pójścia w jego prawnicze ślady.


Tak jak pisałam powyżej, w tej książce ponownie spotykamy się z Sarą i Michałem oraz Kaśką i Szymonem i chętnie śledziłam dalszy rozwój ich związków. Nie chcę zbyt dużo zdradzać, ale miłym akcentem były kolejne piosenki Sary, jednak mogłoby być trochę więcej motywujących fiszek Kaśki. Senator w swoich książkach wykreowała naprawdę ciekawych bohaterów, a razem stworzyli zgraną paczkę, która wzajemnie sobie pomaga i świetnie się ze sobą bawi.

Mam pewne zastrzeżenia jeszcze do dwóch rzeczy. Wydaje mi się, że tacie Kuby jak na osobę, która od wielu lat zmagała się z uzależnieniem od alkoholu, nadzwyczaj łatwo szło mu wyjście na prostą. Wydaje mi się, że zostało to mocno przerysowane, ale być może z drugiej strony, gdyby autorka zechciała poruszyć ten temat bardziej dogłębnie, wtedy przyćmiłby główny wątek. Kolejną rzeczą jest bagaż doświadczeń Elzy. Tutaj ponownie jak w poprzednich książkach, autorka starała się nie wyjawiać wszystkiego od razu. Jednak chcąc trzymać czytelnika tak długo w niepewności mogła trochę bardziej pokombinować, bo na podstawie reakcji Elzy na niektóre zachowania Kuby, można przewidzieć w czym tkwi problem.

„Z nicości” to opowieść o przemocy fizycznej, alkoholizmie, zmaganiu się z narzuconym planem na przyszłość rodziców względem dzieci, a także o kolejnych szansach, zaczynaniu wszystkiego od nowa i wybaczaniu Ta książka podobnie jak poprzednie mimo pewnych drobnych niedociągnięć, bardzo mi się podobała. Uważam ją za całkiem niezłą pozycję New Adult, z którą warto się zapoznać.

Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.





czwartek, 23 sierpnia 2018

Agnieszka Olejnik - Szukam właśnie ciebie

Agnieszka Olejnik - Szukam właśnie ciebie

Tytuł książki: Szukam właśnie ciebie
Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Ilość stron: 400
Data wydania: 20.06.2018

Olga Borecka ma dwadzieścia trzy lata i jest prawnym opiekunem swojego piętnastoletniego brata Jakuba. Niestety przed laty ojciec ich zostawił, a matka popełniła samobójstwo, więc przez pewien czas mieszkali w domu dziecka. Dziewczyna utrzymuje ich oboje, jednak Kuba sprawia coraz więcej problemów wychowawczych. Jakby tego było mało Olga ma również pecha w miłości do czasu aż do Rakowa przybywa pewien tajemniczy mężczyzna, którego nikt nie zna. Czy los w końcu się uśmiechnie do kobiety?

Agnieszka Olejnik jest autorką kilkunastu książek, a oprócz tego prowadzi bloga „Barwy i smaki mojego życia”, na którym publikuje informacje o książkach, fotografowaniu przyrody, zdrowej kuchni oraz nalewkach. Ja twórczość tej autorki poznałam za sprawą serii „Mansarda pod aniołami”, która wywarła na mnie niezwykle pozytywne wrażenie, więc od jakiegoś już czasu planowałam sięgnąć po inną jej książkę z poza tej serii.

Cała historia została podzielona na 3 części. W pierwszej oraz drugiej zastosowano narrację pierwszoosobową i opisują one kolejno losy Olgi oraz Oskara. Trzecia część jest najkrótsza i przedstawia wydarzenia, w których została zastosowana narracja trzecioosobowa opowiadająca losy Kuby. Bardzo mi się to podobało, ponieważ każda z tych części kończy się w istotnym momencie, a kolejna część trochę cofa czytelnika w czasie, żeby wyjaśnić, co danego bohatera doprowadziło do istotnego wydarzenia kończącego daną część i dzięki temu znamy różne punkty widzenia tego samego. Na końcu znajduje się krótki epilog, który jest ostatnim brakującym elementem całej układanki.

Trzeba autorce przyznać, że potrafi tworzyć realne postaci, które momentalnie zyskują sympatię czytelnika. Zarówno Olga, Oskar jak i Kuba wiele przeszli, każde z nich zmaga się z innymi problemami, czy potrzebami. Olejnik w tej książce porusza trudne tematy takie jak pamięć tkankowa, zmaganie się ze śmiercią ukochanej osoby, czy też pedofili. Było to dla mnie dość zaskakujące, ponieważ w „Mansardzie pod aniołami”, co prawda autorka również opisywała zwyczajne życie zwykłych ludzi, ale tamta opowieść była pełna ciepła. Tutaj natomiast jest pełno bólu, cierpienia, a cała historia mimo pewnych pozytywnych momentów jest dość smutna.

„Szukam właśnie ciebie” to poruszająca historia o poszukiwaniu miłości i szczęścia. Po raz kolejny nie zawiodłam się na twórczości Olejnik. Książka od samego początku wciąga, porusza ciekawy temat pamięci tkankowej, który nieczęsto pojawia się w literaturze, a przy tym wywołuje w czytelniku mnóstwo emocji. Po przeczytaniu tej pozycji mam od razu chęć sięgnąć po kolejne książki autorki!


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia oraz Ona Czyta.




wtorek, 21 sierpnia 2018

Thomas Arnold - Efektor

Thomas Arnold - Efektor

Tytuł książki: Efektor
Autor: Thomas Arnold
Wydawnictwo: Vectra
Ilość stron: 368
Data wydania: 26.10.2017

Detektyw David Ross zostaje zawieszony w obowiązkach za napaść na aresztowanego, któremu dał się sprowokować. Jednak w czasie, który powinien spędzać u psychologa mającego za zadanie ocenić, czy będzie mógł powrócić na swoje stanowisko, prowadzi prywatne śledztwo. Otrzymał telefon od pewnej kobiety z Michigan, która prosi go o pomoc. Zaginęli jej synowie, a teraz także kolega Rossa, James Adams, z którym przed kilkoma dniami przeprowadził dziwną rozmowę. Do czego doprowadzi go ta sprawa?

Thomas Arnold to pseudonim literacki Arnolda R. Płaczka. Autor ukończył farmację na Śląskim Uniwersytecie Medycznym i pracuje w zawodzie. Zadebiutował w 2013 roku thrillerem „Anestezja”. Do tej pory wydał łącznie sześć książek, a jeszcze w tym roku pojawi się kolejna. „Efektor” jest tomem czwartym serii o detektywie Davidzie Rossie i jednocześnie jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora. Książki Arnolda zbierają same pozytywne opinie, więc jako miłośniczka gatunku postanowiłam w końcu sprawdzić na sobie, czy i na mnie zrobią tak dobre wrażenie.

Głównemu bohaterowi daleko do stereotypowego policjanta. Mając jasno określony cel nie zważa na środki, jakie będzie musiał przedsięwziąć, aby go osiągnąć. Wykazał się niebywałą odwagą, wielokrotnie działając w pojedynkę, kierując się jedynie intuicją i narażając życie. Nie dba o takie rzeczy jak łamanie prawa, kiedy działa w słusznej sprawie, a przy okazji nie brak mu także poczucia humoru. Polubiłam tę postać od samego początku.

„Efektor” to przemyślany w każdym szczególe thriller. Od samego początku książka wciąga, a im dalej tym więcej niewiadomych. Autor zadbał tutaj o to, aby czytelnik nie mógł się nudzić i wprowadził sporą ilość wątków. Początkowo może się wydawać, że się ze sobą nie wiążą – bo co mogą mieć wspólnego narkotyki ze zgonami sprzed 10 lat? Ale na końcu wszystko idealnie się zazębia i ciężko przewidzieć zakończenie. Akcja książki przyspiesza ze strony na stronę, nie brakuje tu pościgów, czy kolejnych ofiar, co zdecydowanie sprawiło, że w moim odczuciu napięcie zostało tu dobrze zbudowane.

Z całą pewnością sięgnę po poprzednie tomy, bo autor tą książką wywarł na mnie pozytywne wrażenie. Nie wiem, czemu o twórczości tego autora tak mało się mówi, moim zdaniem powinien być o wiele bardziej popularny! W „Efektorze” pokazał, że potrafi stworzyć solidny thriller z przemyślną fabułą, trzymający w napięciu oraz z zaskakującym zakończeniem

Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Autorowi oraz Wydawnictwu Vectra.




piątek, 17 sierpnia 2018

Jenny Han - Do wszystkich chłopców, których kochałam

Jenny Han - Do wszystkich chłopców, których kochałam

Tytuł książki: Do wszystkich chłopców, których kochałam
Oryginalny tytuł: To all the boys I've loved before
Autor: Jenny Han
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 392
Data wydania: 17.08.2018


Lara Jean chodzi do liceum i właśnie spada na nią mnóstwo obowiązków, ponieważ jej starsza siostra Margot wyjeżdża na studia do Szkocji. W związku z tym dziewczyna musi zająć się domem, młodszą siostrą Kitty oraz tatą. Nastolatka ma ciekawy sposób radzenia sobie z nieszczęśliwą miłością – pisze listy do swoich ukochanych, po czym chowa je w pudełku na kapelusze. Obecnie posiada pięć takich listów i miały one nigdy nie ujrzeć światła dziennego, jednak trafiają do adresatów, a jednym z nich jest były chłopak jej siostry.

Nie miałam do tej pory styczności z twórczością Jenny Han, więc nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać. Od pewnego czasu „Do wszystkich chłopców, których kochałam” pojawiała się bardzo często w mediach, zarówno za sprawą nowego wydania przez Wydawnictwo Kobiece jak i za sprawą filmu na Netflixie. Lubię lekkie książki młodzieżowe, a po opisie uznałam, że zapowiada się całkiem dobrze, więc postanowiłam sprawdzić wokół, czego tyle szumu.

Styl autorki jest lekki, pomysł na fabułę ciekawy, a rozdziały są krótkie więc książkę czytało mi się bardzo szybko. Występuje tutaj narracja pierwszoosobowa z perspektywy Lary Jean, dzięki czemu czytelnik jest w stanie lepiej zrozumieć jej problemy, postępowanie oraz emocje. Warto też wspomnieć, że w całej tej historii jest sporo humoru, zarówno sytuacyjnego jak i w dialogach. Cała historia może się wydać dość banalna i często przewidywalna, ale ma w sobie coś, co sprawia, że się ją pochłania.

Główna bohaterka jak to zwykle bywa w tego typu historiach nie jest prymuską, nie jest najładniejszą dziewczyną w szkole, ani nie należy do grona popularnych osób w szkole. Właściwie nie wyróżnia się z tłumu, jednak bardzo szybko ją polubiłam. Myślę, że to taka zwyczajna dziewczyna, z którą wiele osób może się utożsamić. Zresztą wszystkie siostry, bo zarówno Margot jak i Kitty pokazały swoje mocne charaktery i równie szybko je polubiłam. Odrobinę zaskakującą postacią był dla mnie Peter, ale nie chcę się rozwodzić o tym dlaczego tak uważam, ponieważ mogłabym wtedy zdradzić zbyt wiele z fabuły.

„Do wszystkich chłopców, których kochałam” to lekka i przyjemna książka młodzieżowa. Z całą pewnością nie jest to lektura ambitna i należy do niej zasiąść z nastawieniem, że sprawdzi się jako chwila relaksu w letni wieczór. Raczej polecam ją młodzieży, bo starszy czytelnik może zauważać w zachowaniach bohaterów „dziecinne” postępowania i irytować się ich naiwnością. Biorąc to pod uwagę, ja z tą książką miło spędziłam czas i chętnie sięgnę, zarówno po kolejną część jak i obejrzę serial


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.




środa, 15 sierpnia 2018

Remigiusz Mróz - Hashtag

Remigiusz Mróz - Hashtag



Tytuł książki: Hashtag
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 424
Data wydania: 18.07.2018

Jeden sms z informacją o czekającej na odbiór paczce całkowicie zmienił życie Tesy. Kobieta niczego nie zamawiała,  na nic nie czekała, więc była przekonana, że to zwykła pomyłka. Ciekawość jednak zwyciężyła i kobieta postanawia się odebrać tajemniczą przesyłką. Niestety zapoczątkowało to całą lawinę wydarzeń, od których nie można uciec, a konsekwencje mogą okazać się tragiczne…

Nie wiem, czy istnieje osoba, która nie słyszałaby o twórczości Remigiusza Mroza. Choć nie przeczytałam wszystkich jego książek to zdecydowanie należę do grona jego fanów i jest to jeden z moich ulubionych polskich autorów . Zwykle niecierpliwie wyczekuję nowych książek Mroza, jeśli tylko zainteresują mnie swoim opisem. Tak też było z „Hashtagiem” – oczekiwania miałam spore. Czy i tym razem się nie zawiodłam?

W książce została zastosowana narracja pierwszoosobowa z perspektywy Tesy, która przeplata się z narracją trzecioosobową opisującą działania Architekta. Muszę przyznać, że taki sposób przedstawienia fabuły mi odpowiadał, ponieważ z jednej strony pozwolił czytelnikowi lepiej się wczuć w emocje. Zaś z drugiej intrygował, ponieważ przedstawiał szczątkowe informacje przerywane w odpowiednich momentach tak, aby podsycić ciekawość.


Muszę przyznać, że mimo powyższego, czegoś mi w tej książce zabrakło. Książka składa się z trzech części i szczególnie czytanie pierwszej z nich bardzo mi się dłużyło. Niby od razu zaczęły się pojawiać niewiadome, ale zdecydowanie było tego zbyt mało, wydarzenia posuwały się w zbyt dla mnie wolnym tempie i ta część mnie trochę nużyła. W drugiej było lepiej, a zakończenie zawarte w trzeciej sprawiło, że moja ocena tej pozycji się podniosła. Dla mnie okazało się ono zaskakujące. Remigiusz Mróz przyzwyczaił mnie do tego, że jego książki wbijają w fotel i nie można się od nich oderwać. Tymczasem zaczynając lekturę „Hashtag” z napięciem czekałam, kiedy nadejdzie jakiś spektakularny moment i muszę przyznać, że jestem trochę rozczarowana zbyt długim oczekiwaniem na to.

W tej książce Remigiusz Mróz mocno skupia się na zaburzeniach psychicznych oraz na pokazaniu jak wielką rolę w obecnych czasach odgrywają portale społecznościowe oraz Internet. Główna bohaterka zmaga się z nadwagą, co między innymi doprowadziło do tego, że targnęła się na swoje życie. Oprócz tego autor stara się tu przybliżyć problem fugi dysocjacyjnej, która wpływa na problemy z pamiętaniem pewnych wydarzeń ze swojego życia. Muszę przyznać, że podczas tej lektury miałam zagwozdkę, ponieważ parę faktów sobie przeczyło i ciężko było mi ocenić, co jest prawdą, a co kłamstwem i autor umiejętnie mnie zmylił, ponieważ jak napisałam powyżej, nie udało mi się przewidzieć zakończenia.


Podsumowując, w moim odczuciu „Hashtag” nie jest złą książką, a moje niewielkie rozczarowanie wynikało z tego, że od tego autora oczekuję więcej. Z całą pewnością, jeśli tylko opisy kolejnych książek autora mnie zachęcą to dalej będę sięgać po jego twórczość. Moim zdaniem „Hashtag” jest całkiem niezłym thrillerem psychologicznym, który porusza interesującą tematykę, a do tego posiada trudne do przewidzenia zakończenie. Więc, jeśli komuś nie przeszkadza powolne rozkręcanie się akcji to myślę, że warto po nią sięgnąć. Warto również po  nią sięgnąć, żeby samemu sobie wyrobić opinię.


Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.



sobota, 11 sierpnia 2018

Madeline Miller - Kirke

Madeline Miller - Kirke



Tytuł książki: Kirke
Oryginalny tytuł: Circe
Autor: Madeline Miller
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 416
Data wydania: 13.06.2018

Kirke to córka Heliosa i okeanidy Perseidy. Niestety los nie był dla niej łaskawy, ponieważ zdecydowanie odstaje ona od swojej boskiej rodziny. Jest pozbawiona nadnaturalnych zdolności i jedyne, czym się różni od śmiertelników to nieśmiertelność. Z tego też powodu nimfa jest wyśmiewana. Osamotniona i niechciana postanawia znaleźć szczęście, gdzie indziej i dzięki temu odkrywa swoje moce, które… mogą zagrozić jej rodzinie. Z tego też powodu zostaje wygnana. Czy poradzi sobie sama oraz czy zemści się za wszystkie upokorzenia jakich doznała?

Madeline Miller ukończyła filologię klasyczną na Uniwersytecie Browna. Zajmowała się nauczaniem greki i łaciny, by porzucić to zajęcie na rzecz pisania. Za swoją debiutancką powieść „Achilles” zdobyła nagrodę Orange Prize. Jej książki zostały przetłumaczone na aż 28 języków. W przypadku tej książki pierwsze co przyciągnęło moją uwagę to oczywiście wygląd – to zdecydowanie jedna z najpiękniej wydanych książek, jakie posiadam. Ale opis również mnie zainteresował. Co prawda ostatni raz z mitologią miałam do czynienia w szkole, ale pamiętam, że bardzo lubiłam tę tematykę, więc to również skłoniło mnie do sięgnięcia po tę książkę.

Decydując się na przeczytanie tej pozycji nie spodziewajcie się tego, co usłyszeliście w szkole na temat mitologii, bo to jak tutaj został przedstawiony ten świat znacznie się od tego różni. Z całą pewnością postaci oraz wydarzenia zostały opisane w sposób interesujący. Natomiast jednak nie traktowałabym jej oczywiście jako podręcznika, z którego wyczerpię ten temat, ponieważ autorka przede wszystkim skupia się tu na Kirke, jej problemach i z całą pewnością dodała wiele od siebie.


Główna bohaterka to postać ciekawa, której od początku kibicowałam. Bo przecież jaka była jej wina w tym, że nie przejawiała posiadania specjalnych mocy? A z tego powodu niestety wiele wycierpiała i trzymałam za nią kciuki, żeby zaznała w końcu szczęścia. Droga do tego była długa i pełna nieoczekiwanych wydarzeń. Mi Kirke wydawała się pełna empatii, np. z tego powodu, że bardzo interesował ją temat śmiertelników i od Prometeusza próbowała się czegoś na ich temat dowiedzieć. Ta postać w trakcie tej historii przechodzi pewną przemianę i takie bohaterki zdecydowanie zyskują moją sympatię. W tej powieści pojawia się wielu postaci, które poznaliśmy właśnie w latach szkolnych takie jak wcześniej wspomniany Prometeusz, Dedal i Ikar, Minotaur, czy Atena.

Muszę przyznać, że chętnie przeniosłam się do mitologicznego świata pełnego bogów. Pomysł autorki, aby wykorzystać ten motyw uważam za świetny. Jednak trzeba mieć na uwadze mimo, iż przygody głównej bohaterki są interesujące i wciągające od samego początku to jednak momentami akcja toczy się bardzo powoli, a książka zawiera sporo opisów, przez co zapewne może niektórym może być ciężko przebrnąć.


„Kirke” to niesamowita książka, która mnie oczarowała – zarówno wspaniałym sposobem wydania jak i tym, że dzięki niej odbyłam podróż w głąb mitologii greckiej. W bardzo przystępny sposób nawiązuje do różnych mitów, a przy okazji opowiada inną historię, która pokazuje, że nie wolno się poddawać i trzeba walczyć o swoje.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.





czwartek, 9 sierpnia 2018

Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński - Biuro M.

Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński - Biuro M.

Tytuł książki: Biuro M.
Autorzy: Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 320
Data wydania: 09.05.2018


Barbara to kobieta, która po wydarzeniach z przeszłości, obecnie nie wierzy w miłość. Jest singielką, która wyglądem nie wyróżnia się z tłumu i za to bardzo dobrze zna się na komputerach, ponieważ ukończyła informatykę. Jedynym mężczyzną w jej życiu jest kot – Puszysław.
Jacek to mężczyzna, który ma okropnego pecha i nie potrafi żadnej pracy utrzymać na dłużej. Nie narzeka jednak na powodzenie u kobiet.
Poznają się w biurze matrymonialnym, w którym oboje rozpoczynają pracę. Wydaje im się, że ich obowiązki będą proste, a przychodzenie do biura będzie przyjemnością. Niestety szybko się przekonują, że ich szefowa jest dość nerwowa i wyładowuje się na nich, więc z pewnością nie będą się tu nudzić
.
Kiedy tylko dowiedziałam się, że ukaże się kolejna książka Magdaleny Witkiewicz oraz Alka Rogozińskiego, od razu wpisałam ją na moją listę ‘must read’. Po genialnym „Pudełku z marzeniami” wiedziałam, że połączenie humoru zawartego w komediach kryminalnych Rogozińskiego w połączeniu z ciepłem zawartym w powieściach Magdaleny Witkiewicz, będzie tym, co idealnie wpisuje się w mój czytelniczy gust.


To, co cenię w takich historiach to bohaterowie z krwi i kości. Basia i Jacek nie są pozbawieni bagażu doświadczeń, ani ich życie nie jest usłane samymi sukcesami, dzięki czemu momentalnie zyskali moją sympatię. Może niektóre sytuacje były odrobinę podkoloryzowane i przesadzone, ale przy takiej dawce humoru w niczym to nie przeszkadzało. Kolejnym bohaterem, który zdobył moją sympatię to oczywiście Puszysław – odgrywa tu nie małą rolę, a autorzy w moim odczuciu dobrze oddali typowe dla kotów zachowania.

„Biuro M.” to książka, której akcja rozgrywa się w Miasteczku. Zapewne, jeśli czytaliście „Pudełko…” lub twórczość Witkiewicz nie jest Wam obca to możecie kojarzyć już tę miejscowość z wcześniejszych powieści. To, co podoba mi się w niej najbardziej to oczywiście to, że zawiera mnóstwu humoru, który ja uwielbiam. Czytając tę lekturę wybuchy śmiechu co kilka stron gwarantowane! Kolejnym atutem jest to, że opisuje zwyczajne sytuacje, które mogą się przydarzyć każdemu.


Podsumowując jest to książka lekka, pełna ciepła, którą dosłownie się pochłania. Uważam, że idealnie sprawdzi się jako lektura na upalne, letnie dni, ponieważ jest niewymagająca i można się przy niej zrelaksować. Kolejne książki napisane wspólnie przez Magdalenę Witkiewicz oraz Alka Rogozińskiego mogę czytać w ciemno i oczywiście czekam na nie z niecierpliwością!


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz serdecznie dziękuję współautorowi Alkowi Rogozińskiemu oraz Wydawnictwu Filia.




Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger