Tytuł
książki: Zaginione laleczki
Oryginalny
tytuł: Pretty lost dolls
Autorki: Key
Dukey, K. Webster
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość
stron: 282
Data
premiery: 18.07.2018
Detektyw Jade Phillips ponownie znalazła się w
rękach swojego oprawcy sprzed ośmiu lat, kiedy to porwał ją i jej siostrę. Od
ucieczki kobieta przeszła ogromną przemianę – stała się silna, rozpoczęła pracę
w policji oraz obiecała sobie, że znajdzie Benny’ego oraz uwolni siostrę.
Wydawać by się mogło, że po tym co przeszła i jak się zmieniła oprawca nie
będzie w stanie jej złamać, jednak tym razem prowadzi jeszcze bardziej chorą
grę i znalazł wiele sposobów, aby ponownie ranić Jade. Równocześnie Dillon,
partner w pracy oraz w życiu robi wszystko, aby odnaleźć i odzyskać ukochaną.
„Zaginione laleczki” to drugi tom serii „Laleczki”.
Pierwszy tom dosłownie pochłonęłam, bo nie mogłam się oderwać od tej książki. I
choć twórczość autorek wcześniej była mi obca to po tej lekturze wiedziałam, że
po drugi tom sięgnę bardzo szybko. Recenzję pierwszego tomu znajdziecie tutaj.
Narracja w tej części jest pierwszoosobowa i
historia została przedstawiona z perspektywy Jade, Dillona oraz Benny’ego.
Muszę przyznać, że to rozdziały opisujące los porwanej kobiety oraz jej kata
były dla mnie najbardziej interesujące. Ci, którzy są ze mną od początku dobrze
wiedzą, że uwielbiam kryminały i thrillery i bardzo mnie ciekawiło, co siedzi w
głowie Benny’emu. Autorki zdecydowały się wpleść tutaj liczne retrospekcje z
jego dzieciństwa, które pomagają czytelnikowi zrozumieć, co doprowadziło do
tego, że mężczyzna jest takim potworem. Czytając te fragmenty było mi go
momentami żal, bo w końcu był tylko dzieckiem i to nie jego wina, że nie
zostały mu przekazane odpowiednie wartości, choć to oczywiście i tak nie
usprawiedliwia jego późniejszego okrucieństwa.
Było mi w tej części strasznie szkoda Jade. Nikt nie
powinien przeżywać czegoś takiego, co ona przeżyła za pierwszym razem, kiedy
została porwana, a co dopiero trafić drugi raz do niewoli. Tym razem wydawać by
się mogło, że była silniejsza, że będzie walczyć, że nie da się jej złamać, bo
przeszła długą drogę by nauczyć się żyć z tym, co spotkało ją w przeszłości.
Jednak to, co przeżyła tutaj i jak musiała patrzeć na to, co się stało z jej
siostrą to coś jeszcze o wiele gorszego. Ciężko mi sobie wyobrazić jak po czymś
takim można stanąć na nogi i wieźć normalne życie. Natomiast Dillon trzeba
przyznać, że był ogromnym wsparciem dla Jade i dokładnie takim mężczyzną,
jakiego potrzebowała po tym co przeszła.
Dla mnie „Zaginione laleczki” to bardzo dobra
książka, od której nie mogłam się oderwać tak samo jak od pierwszego tomu tej
serii. Książka ponownie nie jest zbyt obszerna i akcja tutaj pędzi w zawrotnym
tempie. Jednak zanim po nią sięgniecie musicie jednak mieć świadomość, że jest
to połączenie kryminału z erotykiem. Nie brakuje tu scen mrocznych, brutalnych,
które osobom wrażliwym mogą nie odpowiadać. Natomiast w mój gust ta książka
wpisała się bardzo dobrze i będę wyczekiwać kolejnej części!
Moja ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Niezwykłemu.
Pierwsza część okazała się dla mnie rewelacyjna, więc tę również, mam nadzieję już wkrótce, na pewno przeczytam. 😊
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i zapraszam w moje skromne blogowe progi. 😊
Jeśli pierwsza część tak Ci się podobała to drugą też na pewno przypadnie Ci do gustu :)
UsuńW takim wypadku pozostaje mi tylko poszukać pierwszego tomu, bo wszystko razem wygląda bardzo interesująco.
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem, czy Ci się spodoba :)
Usuń