czwartek, 29 listopada 2018

Stephen King - Uniesienie

Stephen King - Uniesienie

Tytuł książki: Uniesienie
Oryginalny tytuł: Elevation
Autor: Stephen King
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 176
Data wydania: 14.11.2018

Scott Carey pewnego dnia odkrywa, że zaczął tracić na wadze. Z uwagi na otyłość, początkowo cieszy go ten fakt. Jednak przy codziennym ważeniu się, zauważa, że mimo utraty wagi, nie zmienia się jego wygląd. Oprócz tego niepokoi go również fakt, że tyle samo waży zarówno w ubraniu jak i bez oraz bez względu na to ile zje oraz co zje, waga ciągle maleje. Mimo tej dziwnej i niewytłumaczalnej przypadłości, zachowuje spokój. Ale co się wydarzy, gdy jego waga spadnie do zera?

Stephena Kinga przedstawiać nikomu nie trzeba. Mimo tego, że jest bardzo cenionym pisarzem to ja po jego książki sięgam rzadko, bo zazwyczaj nie czytam horrorów. Jakiś czas temu czytałam opowiadanie "Pudełko z guzikami Gwendy", którego akcja rozgrywała się w Castle Rock. Podobało mi się, więc postanowiłam dać szansę kolejnej książce, która również opowiada o mieszkańcach tego miasteczka.



Styl autora w tej książce jest bardzo lekki. Dodatkowo duża czcionka i nie wielka ilość stron, sprawiają, że tę pozycję czyta się w jeden wieczór. Brakuje tu elementów grozy, jednak pojawia się tu za to wątek fantastyczny. Wydał mi się on interesujący, bo jak to możliwe, żeby zarówno z obciążeniem w postaci hantli lub kieszeni wypchanymi monetami waga jest taka sama jak bez tego? Niestety nawet konsultacja lekarska nie pomogła Scottowi znaleźć na to odpowiedzi, ponieważ medycyna nie jest w stanie tego wyjaśnić. Kolejnym istotnym pytaniem w tym przypadku jest to co się stanie, kiedy nadejdzie Godzina Zero?

King w tej opowieści skupił się głównie na przekazaniu pewnych wartości. Sąsiadkami głównego bohatera są dwie lesbijki, które prowadzą w Castle Rock restaurację, ale ze względu na uprzedzenia ludzie ich nie odwiedzają, ich interes chyli się ku upadkowi. Zaś Scott początkowo ma problem, aby żyć z nimi w dobrych sąsiedzkich stosunkach, ponieważ psy kobiet stale załatwiają się na jego trawniku i nie sprzątają po nich. Autor pokazuje w tym opowiadaniu jak ważna jest tolerancja, wyzbycie się uprzedzeń, czy pomoc bliźniemu.

"Uniesienie" to opowiadanie na jeden wieczór. Mi się podobało, bo zawiera morał, który będzie odpowiedni dla każdego czytelnika niezależnie od wieku. Myślę jednak, że fani twórczości Kinga mogą być odrobinę zawiedzeni, ponieważ jeśli uwielbiają jego horrory pełne grozy to tutaj niestety tego nie znajdą.

Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.



wtorek, 27 listopada 2018

Prof. K. McCoy, dr Hardwick - Najnudniejsza książka świata

Prof. K. McCoy, dr Hardwick - Najnudniejsza książka świata

Tytuł książki: Najnudniejsza książka świata
Oryginalny tytuł: This book will send you to sleep
Autorzy: prof. K. McCoy
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 296
Data wydania: 17.10.2018


Czy czytałeś kiedyś tak nudną książkę, że po kilku stronach oczy same Ci się zamykały? To właśnie jedna z takich książek, ale jej autorzy taki właśnie mieli zamiar. Ta książka ma za zadanie pomóc ludziom zasnąć. W opisie tej książki znajdziemy informację, że nawet tłumacz, redaktor oraz korektor mieli ogromny problem z tym, aby nie usnąć podczas pracy nad nią. Jednak, czy na pewno ta lektura jest taka nudna?

Specjalnością profesora K. McCoy jest analiza stanów hipnotycznych i somnambulizmu. Każdego dnia z wyjątkiem poniedziałków, przez godzinę przesuwa skały, aby zbudować ścianę morską. Zaś dr Hardwick zajmuje się dziedziną letargów nocnych, a także jest światowym znawcą śrubokrętów. Po takim opisie i krótkich notkach o autorach nie byłam pewna, czy ta książka naprawdę jest taka nudna. Sądziłam, że może być całkiem zabawna i zawierać wiele ciekawostek.

Książka została napisana językiem pozbawionym emocji. Czytając ją, nie ma ani jednego fragmentu, który mógłby czytelnika rozbawić, wzruszyć, czy zezłościć. Jedyne, co potrafi wywołać ta pozycja to ziewanie. Oprócz krótkich tekstów, znajdziemy tu również różnego rodzaju grafiki, np. przy „Fazach wzrostu ostrokrzewu” oraz na spostrzegawczość jak np. aby wśród koniczynek umieszczonych na dwóch stronach odnaleźć jedną, czterolistną. Mimo wytężania wzroku i kilku prób, nie udało mi się.


Uważam, że treść tej książki została dobrana w sposób wyjątkowo przemyślany. W moim odczuciu znajduje się tutaj mnóstwo nikomu niepotrzebnych faktów i informacji oraz takich, które są po prostu nudne. Po przejrzeniu spisu treści sądziłam, że być może część tekstu wyda mi się ciekawostką, ale niestety tak nie było. Choć zapewne pojedyncze teksty mogą stanowić wyjątek i okazać się dla kogoś innego wyjątkowo interesujące. Żebyście mogli sami ocenić, przytoczę kilka nagłówków: „Słownik nudy”, „Garść faktów o kanałach”, „Historia żwiru”, „Historia karczocha”, „Garść najnowszych osiągnięć w dziedzinie teorii strun”.

Podsumowując, „Najnudniejsza książka świata” to wyjątkowa książka, której opis Wydawcy mówi całkowitą prawdę. Uważam, że ta lektura spełnia swoją rolę idealnie jako pomoc w zasypianiu, a przynajmniej we mnie wywoływała poczucie senności. Sposobów na walkę z bezsennością jest wiele, ale tak nudnej książki jak ta, wcześniej nie czytałam i myślę, że sprawdzi się w tym przypadku idealnie.

Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.




niedziela, 25 listopada 2018

R.J. Palacio - 365 dni cudowności

R.J. Palacio -  365 dni cudowności

Tytuł książki: 365 dni cudowności. Księga wskazań pana Browne’a
Oryginalny tytuł: 365 days of Wonder. Mr Browne’s Book of precepts
Autor: R.J. Palacio
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 480
Data wydania: 14.11.2018

„365 dni cudowności” to książka, w której znajdziemy 365 cytatów. Po jednym na każdy dzień roku. Część z nich to słowa piosenek, cytaty z książek dla dzieci, epitafia z egipskich nagrobków, złote myśli znanych osób. Wszystkie dotyczą prostych i powszechnie znanych maksym, zachęcając do czynienia dobra i bycia życzliwym.

Przeczytawszy wcześniej powieści „Cudowny chłopak” oraz „Cudowny chłopak i ja. Trzy cudowne historie”, byłam zachwycona historią przedstawioną rzez Palacio oraz bohaterami, jakich stworzyła. Z całą pewnością są to książki, do których będę wracać. O tym, jakie są mądre i wzruszające mogłabym pisać bez końca, ale możecie o tym również przeczytać w moich recenzjach tamtych pozycji. Bardzo się ucieszyłam, kiedy dowiedziałam się, że wychodzi kolejna książka tej autorki, która ponownie pozwoli mi zanurzyć się w świecie Auggiego.

Każda sentencja jest przypisana do konkretnego dnia, więc można tę książkę czytać na raz lub otwierać na danym dniu i czytać tę myśl, która została do niego przyporządkowana. Pomiędzy cytatami na kolejny miesiąc znajdziemy także krótki tekst pisany z perspektywy pana Browne’a. Przybliża w nich czytelnikowi, skąd wziął się pomysł na proszenie swoich uczniów o wysyłanie pocztówek z wakacji ze wskazaniami, a także powraca do konkretnych sentencji, które otrzymał od uczniów znanych nam z poprzednich książek Palacio, np. Summer, Jacka, Juliana czy Auggiego. Bardzo się cieszę, że nawet w tak minimalnym stopniu znowu mogłam wrócić do tej cudownej historii!

Muszę przyznać Wydawnictwu, że „365 dni cudowności” została wydana w piękny sposób. Każda myśl znajduje się na oddzielnej szczegółowo dopracowanej stronie. Wszystkie cytaty różnią się od siebie rozmiarem, kolorem oraz nazwą czcionki, oprócz tego kartki również są w różnych barwach, a do tego, niektóre zostały ozdobione minimalistycznymi grafikami. Całość wygląda naprawdę imponująco i niebanalnie. Dodatkowo do tej pozycji otrzymałam również „Cudowny dziennik” do spisywania własnych wskazań, który również zawiera minimalistyczne zdobienia lub cytaty.

Historia Auggiego to opowieść, która bardzo mnie porusza. Uważam, że myśli umieszczone w tej pozycji zawierają puenty trafne i proste w przekazie. Myślę, że ludzie je doskonale znają, ale gdzieś w codziennym życiu i pędzie o nich zapominają. Wszystkie zachęcają do niesienia pomocy, bycia życzliwym, odważnym, przyjacielskim oraz do czynienia dobra. Nie trzeba wiele, aby czynić dobro.

„365 dni cudowności” to przepięknie wydany zbiór myśli, których odbiorcą może być każdy, bez względu na wiek, czy płeć. Są również świetnym sposobem, aby ponownie wrócić do historii Auggiego. Bardzo się cieszę, że powstała ta pozycja!


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.


Kilka moich ulubionych wskazań z „365 dni cudowności”:

„W życiu człowieka ważne są trzy rzeczy: po pierwsze, być dobrym; po drugie, być dobrym; i po trzecie, być dobrym.”

„Jeśli kiedykolwiek zabłądzisz, niech serce będzie twoim kompasem.”

„Czy to tak mało cieszyć się słońcem, beztrosko żyć wiosną, kochać, myśleć i działać; zdobyć prawdziwych przyjaciół i udaremnić zakusy wrogów?”

„Życzliwość jest jak śnieg. Kiedy się pojawia, czyni wszystko piękniejszym.”

„Najlepszymi rzeczami w życiu nie są rzeczy.”

„Kiedy masz wybór: czy dać dowód swojej racji, czy dobroci, daj dowód swojej dobroci.”

„Tylko sercem można postrzegać prawdziwie; to co najważniejsze jest niewidoczne dla oka.”

„Ten świat potrzebuje nowego rodzaju armii – armii życzliwości.”


piątek, 23 listopada 2018

Marek Klat, Paweł Paliński, Mirosław Piepka, Michał Pruski - Kamerdyner

Marek Klat, Paweł Paliński, Mirosław Piepka, Michał Pruski - Kamerdyner

Tytuł książki: Kamerdyner
Autorzy: Marek Klat, Paweł Paliński, Mirosław Piepka, Michał Pruski
Wydawnictwo: Agora
Ilość stron: 376
Data wydania: 05.09.2018

Mateusz Kroll to kaszubski chłopak, który po śmierci matki trafia na wychowanie do pruskiego dworu. Został wychowany w dostatku, jednak przez całe dzieciństwo czuł się trochę wyobcowany. Zarówno Kurt traktował go z niechęcią jak i hrabia trzymał go na dystans oraz nie był sprawiedliwy dla chłopców. Kiedy dorastają między Mateuszem a Maritą, niemiecką hrabianką, wybucha uczucie, ale oprócz tego chłopak próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie dotyczące tego, kim jest.

Kiedy tylko dowiedziałam się o premierze tej książki, wiedziałam, że muszę ją przeczytać! Bardzo lubię piękne, poruszające historie miłosne z historią w tle. A dodatkowo w kinach  pojawił się również film, który również bardzo chcę zobaczyć, ale to akurat głównie ze względu na obsadę aktorską. Moją jedyną obawą przed sięgnięciem po tę książkę było to, że ma aż czterech autorów i bałam się, że opowieść może być chaotyczna lub, że będzie tu zbyt wiele różnych stylów. A jak ostatecznie to wyszło przeczytacie poniżej.

"Kamerdyner" to opowieść, która powstawała przez kilka lat. Jej autorami są mężczyźni, którzy jednocześnie pracowali przy scenariuszu filmu pod tym samym tytułem. Podoba mi się pomysł z napisaniem tej powieści, ponieważ (choć jeszcze nie obejrzałam filmu) z reguły książki są lepsze. W filmach często niektóre wydarzenia są pominięte oraz nie oddają tak emocji jak słowa na papierze. Niestety trochę ubolewam nad tym, że momentami widać, że niektóre fragmenty różnią się od siebie i można poznać, kiedy dana część tekstu została napisana przez inną osobę.

Akcja książki rozgrywa się na przestrzeni wielu lat. Rozpoczyna się w 1900 roku, a kończy na drugiej wojnie światowej. Podobało mi się umiejscowienie wydarzeń w tych czasach tak istotnych dla Polski, choć autorzy mocno skupili się tu na Kaszubach. Doceniam, kiedy w powieściach przemycone są tak istotne dla nas wydarzenia, które warto znać i ich tragiczne skutki. Jestem pod wrażeniem tego jak to wszystko zostało opisane.

Tym, co mnie trochę rozczarowało jest wątek miłosny. Po opisie książki wnioskowałam, że będzie to główny wątek, jednak przy tak szerokim aspekcie historycznym, gdzieś zanikł ten wątek. Oczekiwałam wielkiej miłości, mnóstwa wzruszeń, a nie było tego aż tak dużo. Nie mogę jednak również stwierdzić, że ta powieść nie jest emocjonalna. Z całą pewnością czytanie o losach ludzi na przestrzeni prawie pięćdziesięciu lat i to w trudnych czasach wojennych jest emocjonujące.

"Kamerdyner" to piękna opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości, miłości i wojnie. Cieszę się, że powstają takie książki. Mimo pewnych niedociągnięć, podobała mi się ta emocjonalna historia i mam w planach niedługo obejrzeć również film.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Agora.


środa, 21 listopada 2018

K.C. Hiddenstorm – Krwawy księżyc

K.C. Hiddenstorm – Krwawy księżyc

Tytuł książki: Krwawy księżyc
Autor: K.C. Hiddenstorm
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 272
Data wydania: 05.10.2018

Victoria Page wraz z mężem Thomasem Wilde’m są parą pisarzy. Ona na swoim koncie ma wiele popularnych powieści, on nie może się pochwalić takim samym sukcesem. Wszystko się jednak zmienia, kiedy mężczyzna oznajmia, iż ma zamiar napisać swój pierwszy kryminał. Niedługo po ukazaniu się „Księżycowego zabójcy”, ktoś morduje kobiety w dokładnie taki sam sposób, w jaki to opisał oraz jak się okazuje nazywają się one dokładnie tak jak w te w jego książce. Kto jest mordercą i dlaczego od momentu wydania tej książki Thomas bardzo się zmienił?

K.C. Hiddenstorm jest absolwentką filologii angielskiej. Na co dzień pracuje jako nauczycielka języka angielskiego. Swoją pierwszą powieść „Władczyni Mroku” wydała w 2016 roku. Do tej pory zetknęłam się z wieloma pochlebnymi opiniami o twórczości autorki, więc postanowiłam w końcu sięgnąć po jakąś jej książkę i sprawdzić, czy na mnie również zrobi tak dobre wrażenie.

Choć książka nie jest obszerna to momentami ciężko było mi przez nią przebrnąć ze względu na styl Hiddenstorm. Tekst zawiera liczne długie, złożone zdania. Spora ilość opisów, która nic nie wnosiła, sprawiała, że momentami lektura odrobinę mnie nużyła, bo oczekiwałam już jakiegoś zwrotu akcji. Autorka w tej książce często przeplatała ze sobą różne wątki oraz przenosiła czytelnika w czasie, np. wracając do wydarzeń z przeszłości bohaterów. Jednak ze względu na to, że rozdziały są bardzo krótkie i w większości nie było to wyraźnie opisane (na przykład datami), czasami się gubiłam i ciężko było mi się połapać w wydarzeniach, szczególnie wtedy, kiedy rozdział opiewał na jedną stronę.

Victorię na początku powieści poznajemy jako małą dziewczynkę i już wtedy doświadczyła, czegoś trudnego, co spowodowało, że było mi jej szkoda. Natomiast później miałam pewien dylemat z tą postacią, bo z jednej z strony stała się ofiarą swojego męża, a z drugiej nie mogę stwierdzić, żeby zachowywała się racjonalnie. Natomiast Thomas jest postacią, której nie polubiłam od samego początku. Autorka bardzo szybko ukazuje go jako męża tyrana, znęcającego się nad swoją żoną. Jednak czy to wystarczy, aby go oskarżać o popełnianie morderstw?

Tym, co mi się podobało w tej książce to to jak Hiddenstorm manipuluje czytelnikiem. Victoria doświadcza sennych wizji, w których widzi swego męża w jeszcze gorszym świetle niż jest w rzeczywistości. Powoduje to, że czytelnik zastanawia się, kto stoi za tymi brutalnymi zbrodniami, ale najważniejsze jest to, że podczas tej lektury nie wiadomo, co jest prawdą, a co nie. Uważam, że autorce udało się stworzyć klimat pełen grozy, tajemniczości i niepokoju.

Kiedy sięgałam po tę lekturę, spodziewałam się thrillera, bo tak w moim odczuciu wynikało z jej opisu. Byłam więc mocno zaskoczona wątkiem paranormalnym. Myślę, że jest to przydatna informacja, bo z pewnością jednych to jeszcze bardziej zachęci do przeczytania tej książki, a innych wręcz przeciwnie, bo nie każdy lubi czytać o takich rzeczach.

„Krwawy księżyc” to thriller z elementami fantastyki. Podoba mi się to jak autorka wodziła czytelnika za nos, jednak nie do końca przypadł mi do gustu jej styl. Myślę jednak, że warto przeczytać tę książkę samemu i wyrobić sobie swoje zdanie. Choć nie jestem zachwycona to pewnie za jakiś czas sięgnę po jakąś inną powieść autorki, aby sprawdzić, czy coś się zmieniło w jej stylu.


Moja ocena: 5/10


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.




piątek, 16 listopada 2018

Adrian Bednarek - Skazany na zło

Adrian Bednarek - Skazany na zło

Tytuł książki: Skazany na zło
Autor: Adrian Bednarek
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 328
Data wydania: 03.10.2018

Wiktor jest niespełna trzydziestoletnim mężczyzną, który prowadzi swoją firmę oraz ma kochającą żonę. Niestety mężczyzna ma też słabości w postaci alkoholizmu oraz kochanki. Podczas pewnej potajemnej schadzki z Moniką dochodzi do tragedii. Kobieta umiera, a jedynym świadkiem jest Wiktor. Postanawia nie wzywać pomocy, bo wtedy wszyscy dowiedzieliby się o jego romansie. Niedługo potem na swoje urodziny dostaje prezent, z którego dowiaduje się, że był świadek tego zdarzenia.

Z twórczością Adriana Bednarka zetknęłam się przy okazji "Pamiętnika diabła". I choć dalsze tomy serii o Kubie Sobańskim wciąż mam przed sobą to tym razem postanowiłam sięgnąć po najnowszą książkę autora i przeczytać coś z poza serii. Opis mnie zainteresował, więc nie dałam książce długo czekać na swoją kolej. 

"Skazany na zło" to książka, w której występuje narracja pierwszoosobowa. Całą historię poznajemy z perspektywy dwóch osób - Wiktora oraz Reżysera. Styl autora jest lekki, a książka liczy niewiele ponad 300 stron, więc czyta się ją naprawdę szybko. Tak jak autor sam przyznał jest to jedna z pierwszych jego książek, która po prostu czekała w szufladzie i niestety trochę to widać. Uważam, że nie do końca została dopracowana. Moim zdaniem początek zbyt długo się rozwijał. Niby zaczyna się śmiercią kochanki głównego bohatera, ale dalej zabrakło mi czegoś, co trzymałoby w napięciu równie mocno. 

Zdecydowanie pozytywnie oceniam kreację głównego bohatera oraz Reżysera. Podobała mi się przemiana, jaką przechodzi Wiktor, którą czytelnik obserwuje w trakcie lektury. Byłam ciekawa tego, do czego będzie w stanie się on posunąć i czy będzie w stanie przekroczyć kolejną granicę. Na uwagę zasługuje również postać Reżysera. Początkowo wiemy o nim bardzo niewiele i akurat fragmentów dotyczących jego osoby wyczekiwałam z niecierpliwością. Fascynującym było spojrzeć na wydarzenia oczami "tego złego". Muszę również przyznać, że ciężko zgadnąć, kim jest ta osoba.

"Skazany na zło" to thriller godny uwagi. Może niektóre rzeczy można by lepiej dopracować, ale to co doceniam w twórczości autora to to, że nie brakuje tu brutalnych opisów. Zarówno fani twórczości Bednarka będą zadowoleni.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Novae Res.




środa, 14 listopada 2018

Susan Lewis - Odkąd odeszła

Susan Lewis - Odkąd odeszła

Tytuł książki: Odkąd odeszła
Oryginalny tytuł: Behind closed doors
Autor: Susan Lewis
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 416
Data wydania: 14.09.2018

Andee Lawrence niedawno rozstała się z mężem oraz zrezygnowała z pracy w policji. Postanawia jednak zostać detektywem i przyjmuje zlecenie od rodziny, której przed dwoma latami zaginęła córka. Prowadzone wtedy śledztwo nie przyniosło żadnych odpowiedzi, więc kobieta postanawia podjąć się zadania.
Rowzee Cane to emerytowana nauczycielka, która niedawno dowiedziała się, że ma nowotwór mózgu i choć jej stan szybko się pogarsza, postanawia ona nie informować o tym swojej rodziny i pozamykać swoje sprawy na własnych zasadach. Drogi tych dwóch kobiet w pewnym momencie się skrzyżują. Co je połączy oraz czy uda się dowiedzieć prawdy o tajemniczym zniknięciu sprzed lat?

Susan Lewis jest pisarką zamieszkałą na zachodzie Anglii. Uczęszczała ona do The Red Maid's School w Bristolu. Pracowała między innymi jako dziennikarka w HTV oraz w Thames Television. Debiutowała w 1988 roku książką "Kobiety z klasą" i wydała już ponad dwadzieścia powieści. Dwukrotnie była nominowana do nagrody Romantic Novel Of The Year przyznawanej przez Romantic Novelists' Association. Z twórczością Lewis zetknęłam się przy okazji "Dziewczyny, która wróciła". Niezbyt przypadła mi ona do gustu, więc postanowiłam dać twórczości autorki kolejną szansę.

"Odkąd odeszła" to pierwszy tom cyklu o Detektyw Andee Lawrence. Nie jest to typowy kryminał, więc zapewne miłośnikom mocnych i brutalnych książek z tego gatunku nie przypadnie do gustu. Początek był dobry, ale w dalszej części autorka skupiła się na wątku obyczajowym oraz romantycznym, bardzo szczegółowo opisała codzienność postaci. Bardziej bym zakwalifikowała tę lekturę do gatunku obyczajowego.

Nawiązując do powyższego, nie jest to również książka z nagłymi i częstymi zwrotami akcji oraz brak tu zawrotnego tempa. Wszystko toczy się powoli i rozwija się w swoim tempie. Wątek kryminalny w moim odczuciu za bardzo został zepchnięty na boczny tor. Nie zawsze musi być brutalnie, czy mrocznie, ale zwyczajnie zabrakło mi tu choćby napięcia w oczekiwaniu na dalsze wydarzenia.

To, co zdecydowanie uważam za mocną stronę tej powieści to poruszenie ważnego i trudnego tematu, jakim jest eutanazja. To wciąż temat tabu, o którym moim zdaniem powinno się mówić o wiele więcej. Akurat ten wątek mnie zaciekawił i bardzo chciałam się dowiedzieć jak dalej potoczą się bohaterki, która pragnie umrzeć. Zastanawiałam się, czy poinformuje w końcu swoją rodzinę o stanie zdrowia.

Podsumowując, "Odkąd odeszła" może się podobać, jeśli sięgając po tę lekturę ma się świadomość, że raczej jest to literatura kobieca, w głównej mierze obyczajowa z minimalnym wątkiem kryminalnym. Myślę, że komuś kto nie oczekuje mocnych wrażeń, ta lektura przypadnie do gustu.


Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.




niedziela, 11 listopada 2018

Robert Małecki - Skaza

Robert Małecki - Skaza

Tytuł książki: Skaza
Autor: Robert Małecki
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 568
Data wydania: 05.09.2018

Zimą 2018 roku w jeziorze skutym lodem, zostają wyciągnięte zwłoki nastolatka. Nie wygląda to na nic innego jak śmierć spowodowaną utonięciem. W łódce nieopodal znajduje się także ciało starszego, bezdomnego mężczyzny, który najprawdopodobniej zamarzł. Wydaje się, że te dwa zgony łączy jedynie mroźna noc i nie ma powodów do wszczynania śledztwa. Jednak Bernard Gross stawia pytania, na które brakuje odpowiedzi. Czy odkryje prawdziwe powody śmierci tej dwójki?

Twórczość Roberta Małeckiego polubiłam za sprawą trylogii o Marku Benerze. Tą serią zyskał moją sympatię oraz sprawił, że po jego książki mogę sięgać w ciemno. W moim odczuciu Małecki tworzy solidne kryminały, których ja jestem fanką i zdecydowanie należy do grona moich ulubionych polskich autorów! Zatem byłam bardzo ciekawa jego najnowszej książki i nie mogłam się doczekać aż zacznę ją czytać.

W „Skazie” występuje narracja trzecioosobowa, a akcja została poprowadzona dwutorowo. Wydarzenia teraźniejsze przeplatają się z fragmentami retrospekcji, które ukazują zdarzenia sprzed dziesięciu lat. Nie ma tu zawrotnego tempa akcji, a wszystko dzieje się powoli, ale w tym przypadku uważam to za zaletę, bo autor dobrze zbudował napięcie. Małecki wielokrotnie podrzuca tu czytelnikowi mylne tropy i stopniowo odsłania karty, dopiero na końcu dając odpowiedzi.


Bernard Gross to komisarz, którego polubiłam od samego początku. Niestety autor go nie oszczędził i bohater został mocno doświadczony przez los, przez co było mi go szkoda. Oprócz tego jest to taki policjant, dla którego liczy się prawda i bada wszystkie możliwe tropy, aby za wszelką cenę rozwiązać sprawę. Oprócz tego podobało mi się jak bronił swoich ludzi. Skoro jestem przy bohaterach to nie chcąc zdradzać zbyt wiele, wspomnę tylko, że miłą niespodzianką było pojawienie się w „Skazie” Marka Benera.

W mojej opinii „Skaza” to świetny kryminał, który posiada wszystko to, czego oczekuję od książek tego gatunku. Świetnie uknuta intryga, której rozwiązanie ciężko przewidzieć. Wielowątkowa akcja, która sprawia, że czytelnik jest wodzony za nos. A także dobrze zbudowane napięcie, które powoduje, że ciężko odłożyć tę lekturę dopóki nie przeczyta się ostatniej strony. A do tego postaci, które nie są przerysowane i sprawiają wrażenie takich z krwi i kości.


Zatem, jeśli jeszcze się zastanawialiście, czy sięgnąć po „Skazę” to mam nadzieję, że rozwiałam Wasze wątpliwości i to zrobicie. Dobra lektura gwarantowana! Ja nie mogę się już doczekać kolejnego tomu.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.



Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger