piątek, 31 maja 2019

Kasie West – Przeznaczenie i pierwszy pocałunek

Kasie West – Przeznaczenie i pierwszy pocałunek


Tytuł książki: Przeznaczenie i pierwszy pocałunek
Oryginalny tytuł: Fame, fate and the first kiss
Autor: Kasie West
Wydawnictwo: Feeria Young
Ilość stron: 384
Data wydania: 15.05.2019

Lancey Barnes od zawsze marzyła o zostaniu aktorką. Kiedy w końcu dostaje szansę na zagranie w hollywoodzkim filmie, nie zastanawia się ani przez chwilę. Poświęca się temu całkowicie, więc jej tata w obawie o to, aby nie ucierpiała jej nauka, wynajmuje dla niej korepetytora. Jest nim chłopak z kościelnego chóru i dziewczyna jest do niego sceptycznie nastawiona. Jakby tego było mało okazuje się, że życie aktora pełne jest wad, a dodatkowo ktoś stara się je uprzykrzyć. Czy dziewczyna dowie się, kto za tym stoi zanim będzie za późno?

Kasie West urodziła się w Stanach Zjednoczonych. Ukończyła studia licencjackie na Fresno State University. Aktualnie mieszka w Kalifornii wraz z mężem oraz czwórką dzieci. Jest amerykańską pisarką, która tworzy powieści zaliczane do gatunku young adult. Ma ich na swoim koncie już kilkanaście. Przyznaję, że przepiękne kolorowe okładki książek West oraz pozytywne opinie już od dawna mnie kusiły. „Przeznaczenie i pierwszy pocałunek” to moje pierwsze spotkanie z jej twórczością.

Występuje tutaj narracja pierwszoosobowa z perspektywy Lancey. Każdy rozdział jest poprzedzony fragmentem scenariusza filmu, w którym gra dziewczyna. Wydało mi się to ciekawym urozmaiceniem i uważam to za dobry pomysł. Styl West jest lekki i książkę można przeczytać dosłownie w jeden wieczór. Myślę, że jest to historia, która umili wiosenny czas, natomiast raczej nie zapadnie mi na długo w pamięci. Niestety jest dość schematyczna i zabrakło mi tu elementów zaskoczenia.

Lancey jest zdeterminowana, aby spełnić swoje marzenia. Doskonale wie, czego chce i poświęca wszystko, łącznie z życiem prywatnym, aby osiągnąć cel. Jest również zadziorna i potrafi trafnie ripostować. Podobało mi się, że właśnie głównie w dialogach jest sporo humoru. Donavan zaś jest trochę jej przeciwieństwem. Ale co najważniejsze okazuje się być dla dziewczyny niesamowitym wsparciem i pomaga jej rozwiązać problemy. Początkowo jest dla dziewczyny świetnym, prawdziwym przyjacielem.

West przedstawia tu świat showbiznesu. Na planie dziewczyna spotyka innych aktorów, reżyserów, scenografów, czy charakteryzatorów. Dzieje się wiele, a ona sama szybko przekonuje się o cieniach wymarzonego zawodu. Nie każdy jest utalentowany, nie każdy ze wszystkim sobie poradzi. Lancey musi spędzać długie godziny na planie i ciągle powtarzać te same sceny. Aż w końcu doświadcza także podkładania kłód pod nogi. Podobało mi się, że autorka postanowiła przedstawić ten świat w dość realny sposób, ukazując zarówno dobre jak i złe strony.


„Przeznaczenie i pierwszy pocałunek” to książka idealna dla młodzieży. Opowiada o spełnianiu marzeń oraz o ich zderzeniu z rzeczywistością, miłości oraz przyjaźni. Jest lekka i myślę, że świetnie się sprawdzi w wakacje. Niestety mi zabrakło tu zaskoczenia, dla mnie ta lektura była zbyt przewidywalna. Jednak z pewnością dam West w przyszłości jeszcze szansę.


Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Feeria Young.



wtorek, 28 maja 2019

Robert Dugoni – Umiera się tylko raz

Robert Dugoni – Umiera się tylko raz


Tytuł książki: Umiera się tylko raz
Oryginalny tytuł: The Trapped Girl
Autor: Robert Dugoni
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 448
Data premiery: 13.03.2019


W wodach zatoki Puget Sound niedaleko Seattle w pułapce na kraby zostaje odnalezione…ciało kobiety. Okazuje się, że ofiara włożyła mnóstwo wysiłku, aby pozostać w ukryciu. Zmieniła znacząco swój wygląd, zacierając ślady nawet tych czynności. Niestety została przez kogoś namierzona i zginęła od strzału w głowę. Policja przypuszcza, iż może to być zaginiona przed kilkoma miesiącami Andrea Strickland, która nie wróciła z górskiej wspinaczki. Czy kobieta upozorowała swoje zaginięcie? I czy to na pewno ona? Tracy Crosswhtie stara się znaleźć odpowiedzi na te pytania.

Robert Dugoni to amerykański pisarz, który urodził się w 1961 roku. Zdobył licencjat z dziennikarstwa na Uniwersytecie Stanforda, a następnie ukończył prawo na Uniwersytecie Kalifornijskim. Potem przez 13 lat pracował w zawodzie w San Francisco, by następnie całkowicie poświęcić się pisarstwu. Obecnie jest autorem osiemnastu powieści, z czego dwie były nominowane do Nagrody Harper Lee. Jego książki zostały przetłumaczone na kilkanaście języków oraz opublikowane w ponad dwudziestu krajach.

„Umiera się tylko raz” to czwarty tom serii o detektyw Tracy Crosswhite. Choć, w każdym z nich główna bohaterka stara się rozwikłać inną sprawę to poboczne wątki obyczajowe sprawiają, że polecam czytać ten cykl we właściwej kolejności. Myślę, że pozwoli to lepiej zrozumieć myśli oraz podejmowane działania Tracy.

Styl Dugoniego jest lekki i książkę czyta się przyjemnie. Występuje tu narracja trzecioosobowa. Znając trzy poprzednie części wiedziałam, czego się spodziewać. Jeśli chodzi o dynamikę akcji to tutaj jest podobnie jak w tamtych książkach. Akcja jest niespieszna, a warstwa obyczajowa jest tu dość mocno rozwinięta. Autor początkowo stawia przed czytelnikiem wiele pytań, by potem w umiarkowanym tempie podsuwać mylne tropy i wodzić go za nos, aż na końcu daje odpowiedzi, które wielu mogą zaskoczyć i mogą być dla nich trudne do przewidzenia.

Tracy Crosswhite to bohaterka, którą polubiłam już na początku serii. Trochę stereotypowo przeżyła coś strasznego w przeszłości, z czym do dzisiaj ciężko jej się pogodzić. Ale dzięki temu pokazała jak bardzo jest uparta i że zawsze dąży do osiągnięcia celu, czy też rozwiązania sprawy. Choć nie miała w życiu łatwo to nie użala się nad sobą i nie odpuszcza. Nie cofnie się przed niczym by sprawiedliwości stało się za dość. Wydaje mi się postacią dobrze wykreowaną, taką z krwi i kości.


„Umiera się tylko raz” to bardzo udana kontynuacja serii, od której ciężko było mi się oderwać. Myślę, że fani gatunku powinni sięgnąć po twórczość Dugoniego, ponieważ zawierają wszystko, czego oczekuję. Jego powieści mogę brać w ciemno, a kolejnych tomów wyczekuję z niecierpliwością!

Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.


niedziela, 26 maja 2019

Augusta Docher - Wiele powodów, by wrócić

Augusta Docher - Wiele powodów, by wrócić


Tytuł książki: Wiele powodów, by wrócić
Autor: Augusta Docher
Wydawnictwo: OMG Books
Ilość stron: 352
Data wydania: 15.04.2019

Marcel uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu w wyniku, którego doznał ciężkich obrażeń. Z powodu urazu mózgu wprowadzono go w śpiączkę. Dominika, jego dziewczyna jest załamana, ale spędza przy ukochanym długie godziny, czuwając przy jego łóżku. Pewnego dnia mężczyzna odzyskuje przytomność, a cała rodzina uważa to za cud i są przeszczęśliwi. Jednak radość Dominiki szybko ustępuje innym emocjom, ponieważ okazuje się, iż Marcel nie pamięta ostatnich dwóch lat, w tym jej.

Augusta Docher to pseudonim Beaty Majewskiej. Autorka wydaje książki zarówno pod swoim prawdziwym nazwiskiem jak i tym wymyślonym. Jest Ślązaczką, plastyczką, księgową i maniciurzystką. Debiutowała w 2015 roku książką młodzieżową „Eperu” i ma na swoim koncie już kilkanaście powieści. Miałam kiedyś okazję czytać „Konkurs na żonę” tej autorki i byłam ciekawa innych jej pozycji.

Historia ta została przedstawiona w narracji pierwszoosobowej z perspektywy Marcela. Wydarzenia zostały podzielone i „Przedtem” przeplatają się z „Teraz”. „Wiele powodów, by wrócić” to drugi tom. I choć najważniejsze rzeczy zostały wyjaśnione to uważam, że przed sięgnięciem po ten, należy zapoznać się z wcześniejszym. Sądzę, że pomoże to lepiej zrozumieć całą historię oraz to, co tutaj przeżywa Dominika, bo wiele już przeszła, o czym możemy się przekonać w „Wiele powodów, by żyć”.

Chyba najgorszym aspektem tej książki jest język. Teoretycznie zapewne autorka chciała, aby Marcel wypadł na wyluzowanego młodego człowieka, a w moim odczuciu był irytujący i bardzo nieelegancki (żeby nie napisać prostacki). Nie przypadło mi do gustu to, że ta historia jest z jego perspektywy, ponieważ gdyby była przedstawiona od strony Dominiki to tego słownictwa chłopaka byłoby mniej. Miałam przez to problem z polubieniem tego bohatera. Za to, dziewczyna zyskała moją sympatię od razu. Bardzo jej współczułam, bo ma za sobą wiele przykrych wydarzeń.

Docher zdecydowała się tu pokazać jak ważne w trudnych chwilach jest wsparcie najbliższych i wspólne stawienie czoła przeciwnościom losu. Istotna jest tutaj także wiara w Boga. Bohaterowie w chwilach zwątpienia oraz bezradności, nie odwrócili się od Boga.


„Wiele powodów, by wrócić” to ciekawa powieść młodzieżowa, poruszająca temat śpiączki. Spodobał mi się pomysł na fabułę, ponieważ skojarzył mi się z pewnym filmem, w którym to kobieta traci pamięć i nie pamięta swojego męża. Bardzo go lubię i często do niego wracam, byłam więc ciekawa, czy książka wywoła we mnie większe emocje. Czyta się ją szybko, jednak przeszkadzał mi język. Natomiast prawdopodobnie młodszym czytelnikom nie będzie to aż tak przeszkadzało.


Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu OMG Books.


czwartek, 23 maja 2019

Dorota Gąsiorowska - Szept syberyjskiego wiatru

Dorota Gąsiorowska - Szept syberyjskiego wiatru

Tytuł książki: Szept syberyjskiego wiatru
Autor: Dorota Gąsiorowska
Wydawnictwo: Między słowami
Ilość stron: 480
Data premiery: 03.04.2019

Kalina Fiodorow została oszukana przez wspólniczkę i z powodu kłopotów finansowych została zmuszona do powrotu do Polski. Wiązało się to z propozycją, którą otrzymała od majętnej babki. Starsza pani posiada fabrykę porcelany i zaproponowała wnuczce pracę. W nowe obowiązki wdrożyć Kalinę ma Sergiusz, który jest prawą ręką Leonii. Mężczyzna początkowo jest wrogo nastawiony i skrywa jakąś tajemnicę. Pewnego dnia dziewczyna otrzymuje zadanie, aby odebrać przesyłkę z Petersburga, a mężczyzna ma jej towarzyszyć. Czy ich relacja ulegnie ociepleniu? Jakie tajemnice skrywają Sergiusz oraz babcia?

Dorota Gąsiorowska urodziła się w 1975 roku i mieszka pod Krakowem. Jest autorką kilku powieści obyczajowych, które przyniosły jej popularność. Przyznaję, że zarówno okładki książek tej autorki jak i ich opisy już od dawna wzbudzały moje zainteresowanie. Więc już od jakiegoś czasu planowałam w końcu zapoznać się z jej twórczością. Mój wybór padł na najnowszą powieść.

Książka ta została napisana w narracji trzecioosobowej. Styl Gąsiorowskiej okazał się przyjemny  i czytało mi się tę powieść naprawdę dobrze. Tym, co wyjątkowo mnie urzekło, były malownicze opisy miejsc, w które autorka zabierała czytelnika. Bardzo spodobała mi się ta podróż po Petersburgu, Bajkale, czy Syberii. Plastyczne opisy sprawiły, że czułam się jakbym była w tych miejscach razem z bohaterami i zapragnęłam je odwiedzić.

Kalina jest pół Polką oraz pół Rosjanką i wiele w swoim życiu wycierpiała. Kiedy jeszcze była dzieckiem, straciła rodziców i zamieszkała w Wielkiej Brytanii ze swoją ciocią Moniką. W związku z tym dziewczyna wciąż poszukuje siebie oraz odpowiedzi na pytanie, kim jest, bo ciężko jej poczuć przynależność do jednej narodowości, czy miejsca. Sergiusz początkowo wzbudzał moją niechęć, wydawał mi się arogancki, a jego zachowanie było dla mnie niezrozumiałe. Podobnie było z Leonią, która wydaje się być osobą chłodną i opryskliwą, a tak naprawdę to tylko fasada, za którą kryje się wielkie cierpienie. Zarówno jej sekret jak i mężczyzny są ze sobą powiązane. Postacią, którą polubiłam najbardziej była Katia, opiekunka starszej pani. To kobieta niezwykle ciepła i troskliwa.


„Szept syberyjskiego wiatru” to opowieść o poszukiwaniu siebie, akceptacji, tajemnicach sprzed lat oraz o miłości. To lektura, która wywoła mnóstwo emocji i dostarczy zarówno wzruszeń jak i rozbawień. Choć część rzeczy można z łatwością przewidzieć to jest to historia, która chwyta za serce i warto ją przeczytać chociażby ze względu na świetne opisy miejsc odwiedzanych przez bohaterów.

Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Między Słowami.





wtorek, 21 maja 2019

Samantha Young – Z dala od świateł

Samantha Young – Z dala od świateł


Tytuł książki: Z dala od świateł
Oryginalny tytuł: As dust dances
Autor: Samantha Young
Wydawnictwo: Burda
Ilość stron: 464
Data wydania: 03.04.2019

Skylar Finch jeszcze półtora roku temu była sławną wokalistką zespołu pop-rockowego. Obecnie żyje w Glasgow, jest bezdomna, sypia w namiocie na cmentarzu, a zarabia na jedzenie śpiewając na ulicy. Za wszelką cenę stara się pozostać anonimowa i odciąć od dawnego życia. Pewnego dnia zwraca na siebie uwagę Killiana O’Dea, dyrektora wytwórni muzycznej, której właścicielem jest jego wujek. Mężczyzna chce jej pomóc i proponuje jej kontrakt. Czy kobieta zdecyduje się powrócić do dawnego życia? Jak to spotkanie wpłynie na losy tej dwójki?


Samantha Young mieszka w Szkocji. Jest autorką ponad trzydziestu powieści dzięki, którym jej nazwisko wielokrotnie trafiło na listy bestsellerów „New York Timesa” oraz „USA Today”. Jej najbardziej popularną serią jest „On Dublin street”. Do tej pory miałam okazję przeczytać tylko dwie książki autorstwa Young, w tym pierwszą część serii „Play on”, czyli „Wszystko przed nami”. Jej najnowszą książkę można czytać bez znajomości poprzedniego tomu, ponieważ prawie nie ma do niego żadnych nawiązań.

Historia przedstawiona została w narracji pierwszoosobowej, a wydarzenia teraźniejsze przeplatają się z przeszłymi. Cieszę się, że autorka zdecydowała się na takie zabieg, ponieważ dzięki temu zbudowała pewne napięcie i wzbudzała w czytelniku ciekawość odnośnie kilku niewiadomych, które postawiła już na samym początku. Opowiedziana tu historia wydawała mi się bardzo realna, choć jeden wątek wydał mi się mocno przerysowany. Mimo, iż sama nie znalazłam się w podobnej sytuacji to ciężko mi uwierzyć, że ktoś mógłby dobrowolnie podjąć decyzję o nocowaniu w namiocie na cmentarzu. Powody głównej bohaterki zostają przedstawione, ale uważam, że jest wiele innych i o wiele bardziej rzeczywistych sposobów na ucieczkę od dawnego życia, że Young mogła to rozwiązać inaczej.

Skylar to postać, którą polubiłam. Swoją decyzją o zniknięciu z showbiznesu i porzuceniu dawnego życia wykazała się niezwykłą odwagą. Nawet kiedy rozpoczęła nowe życie, jej charakter na tym nie stracił, dalej bywała porywcza, czy nawet zadziorna. Zarówno Skylar jak i Killian wiele w swoim życiu przeszli. Mężczyzna mimo tego dalej jest ambitny i ciężko pracuje, aby zasłużyć sobie na uznanie swojego wuja. Początkowo nie zrobił na mnie dobrego wrażenia, ale później się to zmieniło.

„Z dala od świateł” to historia o poszukiwaniu siebie, nowych początkach, próbach radzenia sobie z przeszłością, miłości oraz pokazuje jak wyniszczające mogą być plotki. Young w tej powieści zdecydowała się przedstawić negatywne skutki sławy oraz bezlitosny świat showbiznesu. W książce znajdziemy wiele tekstów piosenek, co było ciekawym urozmaiceniem. Podsumowując, mimo pewnej schematyczności, czy nie zawsze zrozumiałego dla mnie postępowania głównej bohaterki to historia bardzo realistyczna, która może dostarczyć czytelnikowi wiele emocji.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.



niedziela, 19 maja 2019

Agnieszka Olejnik - Dworek w Miłosnej

Agnieszka Olejnik - Dworek w Miłosnej

Tytuł książki: Dworek w Miłosnej
Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 336
Data wydania: 03.04.2019

Bogna Rytter jest posiadaczką pięknej posiadłości. Na swoje osiemdziesiąte urodziny zaprasza swoją jedyną rodzinę, dwie kuzynki, Adę i Monikę. Podczas uroczystości kobieta przekazuje im informację, że zapisze im swój majątek. Ma tylko jeden warunek, kobiety mają się tu wprowadzić oraz zaopiekować się Antonim, mieszkańcem dworu, ogrodnikiem oraz przyjacielem starszej kobiety.  Co kuzynki zrobią ze spadkiem? Czy będą potrafiły się nim właściwie podzielić? Jakie zmiany w ich życia wprowadzi dworek w Miłosnej? Oraz jakie tajemnice skrywa wiekowa posiadłość?

Agnieszka Olejnik jest autorką kilkunastu powieści obyczajowych. Oprócz tego jest także szczęśliwą mamą, nauczycielką oraz ogrodniczką. Przeczytałam do tej pory tylko kilka jej książek, ale każdą z nich byłam zachwycona. Zdecydowanie jest jedną z moich ulubionych autorek powieści tego gatunku. Kiedy więc przeczytałam opis jej najnowszej książki oraz zobaczyłam przepiękną okładkę, wiedziałam, że niedługo po nią sięgnę.

Bardzo lubię styl Agnieszki Olejnik, ponieważ porusza trudne tematy w przystępny sposób. Dodatkowo jej książki zawsze wciągają mnie od pierwszych stron. Tutaj również było podobnie, choć nie mogę nie wspomnieć o tym, że ta historia jest trochę schematyczna. Mimo tego, czytało mi się ją bardzo dobrze i byłam ciekawa, czy Olejnik mnie czymś zaskoczy, a na pewno nie spodziewałam się tego, że to pierwszy tom serii.

Ada i Monika pozornie mają poukładane życia, jednak jak się okazuje życie żadnej z nich nie jest usłane różami. Pierwsza z kobiet przybywa do dworku z dorastającym synem, druga z nich zaś z mężem oraz dziećmi. Każda z nowo przybyłych osób próbuje na swój sposób odnaleźć się w nowej sytuacji. Panu Antoniemu również nie jest łatwo, kiedy nagle musi zamieszkać z obcymi sobie osobami. Celowo nie zdradzam, z jakimi problemami borykają się bohaterowie, bo to warto odkryć samemu w trakcie lektury.

W tej powieści Agnieszka Olejnik porusza wiele tematów takich jak miłość, zakazane uczucie, zdrada, śmierć, radzenie sobie ze stratą, spadek, tajemnice sprzed lat. Teraźniejszość przeplata się tu z przeszłością. Piękny dworek skrywa wiele sekretów i jednym z wątków, który wydał mi się ciekawy były losy Lesława oraz Iwa Horyńców, ale tutaj również nie chcę zdradzać zbyt wiele.

„Dworek w Miłosnej” to piękna historia słodko-gorzka, która opowiada o wielu trudnych i życiowych sytuacjach takich jak niełatwe decyzje i ich konsekwencje, czy próby radzenia sobie z przeszłością. Lektura tej książki dostarczy wielu wzruszeń oraz innych emocji. A opisy starej, pięknej, klimatycznej, zadbanej posiadłości sprawiły, że sama chętnie bym ją odwiedziła oraz zobaczyła malowniczy ogród wokół.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Filia.



sobota, 18 maja 2019

Natalia Sońska - Piosenki (nie)miłosne

Natalia Sońska - Piosenki (nie)miłosne

Tytuł książki: Piosenki (nie)miłosne
Autor: Natalia Sońska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 320
Data premiery: 24.04.2019


Igor i Zosia byli narzeczeństwem do czasu aż chłopak postanowił się z nią rozstać. Złamał jej serce, zostawiając ją właściwie bez wyjaśnienia. Tylko czy na pewno zranił tylko ją? Sam również cierpi, ale wydawało mu się, że to jedyne słuszne rozwiązanie. Zaczyna żałować swojej decyzji, tylko czy nie jest za późno na próbę naprawienia tego błędu? I co nim kierowało, kiedy porzucał ukochaną? Czy prawda nie okaże się zbyt przytłaczająca?

Natalia Sońska to autorka romansów oraz powieści obyczajowych, które stały się bestsellerami. Zadebiutowała w 2015 roku książką „Garść pierników, szczypta miłości”, a popularność zyskała dzięki serii „Jagodowa miłość”. Obecnie na swoim koncie ma już kilkanaście książek. Ja twórczość tej autorki zaczęłam poznawać od opowiadania w antologii „Pierwsza miłość”, natomiast przy okazji premiery najnowszej książki postanowiłam sięgnąć po cykl „(nie)miłosne”.

Czytelnicy, którym pierwszy tom przypadł do gustu z całą pewnością z niecierpliwością wyczekiwali kolejnego, ponieważ autorka zostawiła ich z niewiedzą tak samo jak Zosię. Powód, którym kierował się Igor poznajemy już na początku. Rozumiem, co nim kierowało, jednak nie wydaje mi się, żeby to była właściwa decyzja. Być może nie powinnam oceniać, ponieważ sama nigdy nie znalazłam się w takiej sytuacji. Sądzę jednak, że było to trochę egoistyczne. On sam zaczyna sobie zdawać sprawę, że swoim postępowaniem zranił wiele osób i chciałby to naprawić.

Ciekawym doświadczeniem było poznanie historii z męskiego punktu widzenia. Nieczęsto zdarza się to w powieściach tego gatunku. Zapewne było to dla autorki sporym wyzwaniem, ale uważam, że poradziła z nim sobie bardzo dobrze. Cieszę się, że Sońska nie wyidealizowała go jak to często bywa z męskimi postaciami w powieściach obyczajowych. Poznajemy tu wewnętrzne rozterki Igora oraz jego uczucia, nie brak mu też wad. Opisana tu historia jest przepełniona cierpieniem i tęsknotą. Drugą istotną i ciekawą męską postacią jest wuj chłopaka, który służył mu wsparciem i zawsze go wysłuchiwał.

„Piosenki (nie)miłosne” opowiadają o radzeniu sobie z konsekwencjami naszych wyborów, przebaczaniu, walce, drugich szansach oraz próbach naprawienia błędów. Jest to historia zaskakująca, pełna emocji i dostarczająca wielu wzruszeń. Ciekawym elementem są piosenki, które odgrywają istotną rolę w całej opowieści. Polecam tę książkę wszystkim tym, którzy chcą poznać odpowiedzi na pytania postawione w pierwszym tomie oraz miłośnikom niebanalnych opowieści.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


środa, 15 maja 2019

Adrian Bednarek - Pasażer na gapę

Adrian Bednarek - Pasażer na gapę


Tytuł książki: Pasażer na gapę
Autor: Adrian Bednarek
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 408
Data premiery: 24.04.2019


Magda pomaga ukochanemu Maćkowi uciec ze szpitala psychiatrycznego, po tym jak trafił do niego unikając więzienia. Mężczyzna miesiącami obmyślał i dopracowywał plan ucieczki, który wydawał się idealny. Nie przewidział jednak, że zepsuje go niespodziewany nowy pacjent w sali Maćka. Nie mając innego wyboru, zabierają go ze sobą, cały czas zastanawiając się kim on jest i dlaczego znalazł się w szpitalu psychiatrycznym. Niebawem wciąga ich w swoją grę, której stawką może być nawet życie.

Adrian Bednarek urodził się w 1984 roku w Częstochowie. Jest fanem sportu żużlowego oraz interesuje się tematyką kryminalną, seryjnych morderców i II wojną światową. Popularność zyskał tetralogią o Kubie Sobańskim. Swoją przygodę z twórczością autora zaczęłam właśnie od „Pamiętnika diabła”, potem sięgnęłam po „Skazanego na zło” i jak dotąd się nie zawiodłam. Kiedy więc otrzymałam propozycję napisania blurba, nie zastanawiałam się ani chwili.

Występuje tutaj narracja trzecioosobowa, a rozdziały przeplatają się opisując wydarzenia dotyczące różnych bohaterów. Raz poznajemy działania Magdy, innym razem Maćka, a jeszcze innym tytułowego Pasażera na gapę. Większość wydarzeń przedstawia wydarzenia teraźniejsze, choć pojawiają się też nieliczne retrospekcje opisujące czasy z początków znajomości zakochanych, czy też dotyczące przeszłości Konrada. Język, którym posługuje się w tej powieści Bednarek jest dobrze dopasowany do klimatu powieści, nie brak tu wulgaryzmów, czy dosadnych opisów, oddziałujących odpowiednio na wyobraźnię czytelnika.

Adrian Bednarek ma niezwykłe umiejętności kreowania fascynujących i przerażających zarazem czarnych charakterów. Konrad Mączyński to niezwykle złożona postać. Z jednej strony niezwykle inteligentny, sprytny i przebiegły. Zaś z drugiej to wyrachowany, okrutny, sadystyczny morderca. Byłam mocno zszokowana opisami jego wyczynów i jednocześnie pod wrażeniem wyobraźni autora oraz umiejętności przeniesienia jej na papier. Spore wrażenie zrobiła na mnie również postać Magdy. To zdecydowana kobieta, twardo stąpająca po ziemi i doskonale wiedząca, czego chce. Do tego inteligentna i niezwykle dobrze zorganizowana. Natomiast Maciek przy swojej dziewczynie wypadał trochę blado, mam wrażenie, że bez niej nie byłby w stanie żyć w ten sposób.


„Pasażer na gapę” to świetny thriller, który zachwycił mnie kreacją bohaterów oraz dynamiką akcji. Nie ma tu zbędnych opisów, powieść wciąga od pierwszej strony, więc czyta się ją bardzo szybko. Fascynujące były te szczegóły i precyzja w planowaniu dalszych działań bohaterów. Zaś koniec książki daje nadzieję na kontynuacją losów Magdy i Maćka.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Novae Res.


poniedziałek, 13 maja 2019

[Przedpremierowo] Robert Małecki - Wada

[Przedpremierowo] Robert Małecki - Wada

Tytuł książki: Wada
Autor: Robert Małecki
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 536
Data premiery: 15.05.2019

Pewnego sierpniowego, upalnego dnia Bernard Gross natrafia na porzucony, zakrwawiony na leśnej polanie namiot. Wszystko wskazuje na to, że dokonano tu strasznej zbrodni, której ofiarą padła kobieta. Tylko jest jeden zasadniczy problem – brakuje ciała, narzędzia zbrodni oraz podejrzanych. Jakby ta sprawa była niewystarczająco skomplikowana to dodatkowo Gross zostaje również poproszony o przyjrzenie się niewyjaśnionej sprawie zaginięcia kobiety i jej syna sprzed trzydziestu lat. Czy komisarz rozwiąże te sprawy? Jak brutalna okaże się prawda?

Robert Małecki jest politologiem, filozofem oraz nauczycielem kreatywnego pisania. „Skaza” została okrzyknięta najlepszym kryminałem miejskim 2018 roku, a autor otrzymał za nią główną nagrodę Kryminalnej Piły. „Wada” to drugi tom serii o Bernardzie Grossie i zarazem książka, której premiery wyczekiwałam z niecierpliwością. Chyba przy okazji każdej recenzji książki Małeckiego piszę, że z książki na książkę autor tworzy coraz lepsze dzieła i tak też jest tym razem.

Podobnie jak w innych książkach, tutaj również autor postawił na narrację trzecioosobową. Choć od samego początku pojawia się zbrodnia z mnóstwem niewiadomych to akcja rozwija się dość powoli, ale w tym przypadku uważam to za zaletę. Dzięki temu Małecki skupił się również na innych aspektach, np. takich jak życia osobiste bohaterów, które niestety nie są usłane różami. Być może niewiele wnoszą do śledztwa, ale sprawiają, że te postaci zyskały moją sympatię i wydawały mi się dość realne.


Bernard niestety wiele w swoim życiu wycierpiał i choć ma żonę oraz syna to jest bardzo samotny. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale było mi go żal i wciąż nie mogę się doczekać, kiedy Małecki da w końcu czytelnikom odpowiedzi na te najbardziej nurtujące pytania dotyczące życia osobistego komisarza. Monice Skalskiej również nie układa się w życiu prywatnym, ale za to jest świetną policjantką, która miała duży wkład w rozwikłanie aktualnie prowadzonego śledztwa. W tym tomie pojawia się nowa postać – Janusz Stefański. On również został należycie wykreowany, w rzeczywisty, nieprzerysowany sposób. Zmienił dział, w którym pracowało się w zupełnie inny sposób. Nie widział nic złego w tym, żeby wyjść w trakcie pracy na obiad i drzemkę, więc był trochę leniwy. Nie przeszkadzało mu to jednak w zdobyciu istotnych dla śledztwa informacji czy przedłożeniu pracy nad długo wyczekiwany urlop z rodziną.

„Wada” to kryminał, który spełnił moje oczekiwania i trafił w mój gust. Mamy tutaj wielowątkową fabułę, która trzyma w napięciu i ciężko się od niej oderwać. Ale również świetnych bohaterów, którzy wydają się prawdziwi z tymi swoimi zwyczajnymi rozterkami i problemami, więc nie sposób nie obdarzyć ich sympatią. Małecki stworzył historię pełną ludzkich tragedii, która może wstrząsnąć czytelnikiem oraz wywołać wiele innych emocji. Za tak świetną opowieść Robert Małecki w dalszym ciągu znajduje się w gronie moich ulubionych polskich autorów. Czytajcie jego książki, bo wszystkie są rewelacyjne!

Moja ocena: 9/10


Za przedpremierowy egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger