czwartek, 31 sierpnia 2017

Marisha Pessl – Nocny film

Marisha Pessl – Nocny film





Tytuł książki: Nocny film
Oryginalny tytuł: Night film
Autor: Marisha Pessl
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 768 
 Data wydania: 08.08.2017









Pewnej nocy w opuszczonym magazynie na Manhattanie zostają odnalezione zwłoki. Okazuje się, że zmarła to Ashley Cordova – córka znanego reżysera Stanislasa Cordovy. Wszystko na miejscu wskazuje jednoznacznie na samobójstwo. Były dziennikarz Scott McGrath nie wierzy w taką przyczynę śmierci młodej kobiety i rozpoczyna własne śledztwo. Wszystko, co związane z Cordovą, jest owiane tajemnicą: sposób, w jaki udało mu się stworzyć tak genialne i cenione horrory, reżyser nie pokazuje się publicznie od wielu lat, nie udziela wywiadów oraz ciężko znaleźć jego zdjęcia. Ostatnim razem, gdy McGrath próbował się czegoś dowiedzieć o tej rodzinie, stracił pracę, rodzinę oraz ośmieszył się publicznie. Czy tym razem będzie inaczej? Czy uda mi się poznać prawdę?

Ta książka to świetne połączenie kryminału i horroru. Autorka bardzo fajnie poprowadziła fabułę – książka zawiera mnóstwo nieoczywistych zwrotów akcji, kierunek śledztwa często się zmienia i z napięciem wyczekujemy dalszych wydarzeń. Ta historia tak wciąga, że nawet nie wiem, kiedy przeczytałam te prawie 800 stron. Do tego pojawia się również wątek okultyzmu, który sprawia, że cała historia jest jeszcze bardziej mroczna i tajemnicza, a całość mocno oddziałuje na wyobraźnię czytelnika.


Kolejną zaletą tej książki są licznie umieszczone pomiędzy tekstem zdjęcia, artykuły, notatki. Dzięki temu odniosłam wrażenie, że całość jest bardziej wiarygodna. Kiedy zapoznawałam się z tymi fragmentami podczas czytania, czułam się niemal jakbym uczestniczyła razem z bohaterami w śledztwie i miałam ochotę jeszcze szybciej poznać rozwiązanie zagadki.

„Nocny film” to książka o obłędzie i szaleństwie, o wierze i okultyzmie. To jaką tajemnicą zostało owiane życie Cordovów magnetyzuje i kiedy już zacznie się czytać tę książkę nie można jej odłożyć. Z ogromnym podekscytowaniem i niepokojem oczekiwałam rozwiązania całej historii. A co do samego zakończenia to skłania ono do pewnych refleksji i samemu sobie trzeba odpowiedzieć po lekturze na niektóre pytania.


Określenia z okładki książki „diaboliczna, intensywna, pochłaniająca, doskonała” idealnie oddają w skrócie to co uważam o tej książce. Często takie wyrażenia na książkach są mocno przesadzone i służą tylko temu, żeby zachęcić do jej kupienia, a treść nijak się nie odnosi do tych słów. Jednak w tym przypadku te słowa znajdują się na niej całkowicie zasłużenie. Polecam tę lekturę, bo to jedna z tych, które na długo po przeczytaniu zostają jeszcze w pamięci czytelnika.


Moja ocena: 9/10



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.




czwartek, 24 sierpnia 2017

Ellen Marie Wiseman – To, co zostawiła

Ellen Marie Wiseman – To, co zostawiła




Tytuł książki: To, co zostawiła
Oryginalny tytuł: What she left behind
Autor: Ellen Marie Wiseman
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 488
Data wydania: 18.08.2017










Rok 1995. Isabelle Stone ma niespełna 18 lat. Jednak jej życie nie jest usłane różami i nie prowadzi typowego życia przeciętnej nastolatki. 10 lat temu jej matka zastrzeliła we śnie jej ojca i od tamtego czasu znajduje się w więzieniu. Początkowo Izzy wychowywała babcia, ale od czasu jej śmierci, dziewczyna mieszka u rodziny zastępczej. Isabelle nie może się pogodzić z tym, co zrobiła jej matka i nigdy nie odwiedziła jej w więzieniu, ani nie przeczytała żadnego listu, które ta jej wysyłała przez te wszystkie lata. Pewnego razu Izzy zaczyna pomagać przybranym rodzicom porządkować zbiory lokalnego muzeum. Wśród nich znajduje rzeczy, które sprawią, że będzie chciała odkryć prawdę o losach ich właścicielki.

Rok 1929. Clara Elisabeth Cartwright jest zakochana z wzajemnością w niezbyt zamożnym włoskim imigrancie. Kiedy przedstawia rodzicom ukochanego, wpadają w furię, ponieważ zaplanowali jej już ślub z kimś równie wpływowym i bogatym jak oni. Nie mogąc sobie poradzić z nieposłuszeństwem córki wysyłają ją do ośrodka dla obłąkanych.

Prowadzenie równolegle dwóch różnych historii oddalonych od siebie o tyle lat, które na końcu się połączą to na pewno nie lada wyzwanie, ale autorka sobie z tym świetnie poradziła. Ze względu na tematykę szpitali psychiatrycznych, którą lubię w książkach oraz mój gust bardziej podobała mi się historia Clary. Z przejęciem śledziłam jej dalsze losy i niesprawiedliwość, jaka ją spotkała. Współczułam jej, kiedy czytałam o tym, w jaki sposób ją leczono i jak traktowano ją oraz pozostałych pacjentów. Natomiast historia Izzy miała coś w sobie i spełniła tu pewną funkcję, ale porównując je ze sobą ta podobała mi się mniej.


Izzy i Clarę łączy wiele rzeczy. Obie wiele przeszły, ale dzięki temu są silnymi, zdeterminowanymi kobietami by walczyć o swój los. Wiseman stworzyła ciekawe i barwne bohaterki. Nie da się ich nie obdarzyć sympatią, a dzięki temu wszystkie wydarzenia czytelnik przeżywa razem z nimi.

„To, co zostawiła” to bardzo poruszająca książka. To kolejna lektura, w której pojawia się motyw szpitali psychiatrycznych i za każdym razem mnie to fascynuje, bo zawszejest to przedstawione zupełnie inaczej. Po pierwsze wtedy większość pacjentów stanowiły kobiety, ponieważ słowo mężczyzn miało większe znaczenie, w wyniku czego nie każda osoba znajdowała się tam rzeczywiście z powodu choroby. Po drugie, kiedy czytam o metodach, jakie stosowano nie mogę się nadziwić jak można było tak nieludzko traktować ludzi, np. terapia elektrowstrząsowa lub sterylizacja, żeby rzekomo nie przekazywać genu obłędu. Kiedy czytam o takich niesprawiedliwościach to naprawdę mnie to ujmuje. Ta książka naprawdę mocno wzrusza. Na końcu książki znajdziecie ciekawy wywiad z autorką, w którym między innymi opowiada o resarchu, jaki zrobiła przygotowując się do pisania tej książki.

Polecam tę książkę, bo opisuje piękną historię o determinacji i sile by walczyć o swój los, a także o miłości. Jak tylko wciągniecie się w tą historię to nie odłożycie lektury dopóki nie poznacie zakończenia i zapewniam, że będziecie się wzruszać i przeżywać wiele sytuacji razem z bohaterkami.


Moja ocena: 8/10


 Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.


poniedziałek, 21 sierpnia 2017

[Przedpremierowo] Jason Donald – Dalila

[Przedpremierowo] Jason Donald – Dalila





Tytuł książki: Dalila
Oryginalny tytuł: Dalila
Autor: Jason Donald
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 488
Data premiery: 25.08.2017










Główna bohaterka, Irene Dalila Mwathi, to dwudziestojednoletnia Kenijka. Do niedawna studiowała i pragnęła zostać dziennikarką, jednak kiedy jej rodzinę zabito trafiła pod opiekę wuja, gdzie zostaje zmuszona do porzucenia uczelni oraz wykonywania prac domowych, a także zostaje jej zakazane wychodzenie z domu. Kiedy tylko nadarza się okazja wyrwania się z tego prywatnego więzienia pełnego przemocy psychicznej i fizycznej, wyrusza w podróż do Londynu, gdzie ma nadzieję na nowe, lepsze życie. Od razu po przybyciu do Wielkiej Brytanii ponownie spotykają ją trudności. Już pierwszego dnia zostaje oszukana i okradziona przez ludzi, którzy mieli jej pomóc, a to dopiero początek. Dalej, starając się o azyl, czeka ją długa przeprawa przez wiele ośrodków, liczne spotkania i mozolne odpowiadanie na te same pytania. Czy uda jej się odnaleźć swoje miejsce i rozpocząć godne życie od nowa?

„Dalila” to przepiękna książka poruszająca niezwykle ważny dzisiaj temat, jakim jest uchodźstwo. Temat jest trudny ze względu na bardzo odmienne zdania wielu ludzi o imigrantach. Nie jest istotne moje zdanie w tej kwestii, ale wiadomo, co kreują media, a w tej książce możemy spojrzeć na wszystko oczami osoby, która po wielu fizycznych i psychicznych upokorzeniach w obawie o swoje życie ucieka ze swojego kraju, aby zaznać spokoju. Autor przedstawił czytelnikom skomplikowany i długi proces, jaki musi przejść osoba ubiegająca się o azyl. Gdzie ludzie wcale nie są życzliwi, zadają ciągle te same pytania i nie w każdą odpowiedź wierzą. Miejsce, które było nadzieją, potrafi również przytłoczyć. Wszystko jest obce, nijakie, ludzie patrzą z niechęcią lub bywają wręcz wrogo nastawieni, co sprawia, że nasza bohaterka wiele razy czuje się samotna, zagubiona, a także opuszczają ją siły by walczyć o lepsze jutro i swoją przyszłość.


W Londynie Dalila spotyka także innych imigrantów, których historie nie aż tak dokładnie, ale również autor nam przedstawia. Dzięki temu, czytelnik ma również spojrzenie jak wygląda sytuacja, m.in. samotnego, starszego mężczyzny ubiegającego się o azyl, a także całej rodziny z małymi dziećmi. Życie w nowym miejscu jest dla nich szansą na lepszą przyszłość, a tymczasem autor ukazuje nam, że wcale nie jest o to tak łatwo i z każdej strony bohaterowie napotykają kolejne przeciwności losu.

Ta książka zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Jest mądra, poruszająca, momentami wstrząsająca i zawiera ważne, aktualne tematy. Ta książka może wywołać w czytelniku wiele emocji, na pewno po jej odłożeniu nikt nie powie, że była mu obojętna. Wiele można z niej wynieść, niezależnie od tego, jakie gatunki czyta się na co dzień. Każdy ma inny stosunek do imigrantów, ale po tej książce warto poświęcić chwilę na refleksję jak trudne jest życie w takiej sytuacji i na chwilę przestać być obojętnym i nieczułym.

Moja ocena: 8/10


Za przedpremierowy egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

sobota, 19 sierpnia 2017

Mindy McGinnis – Dyskretne szaleństwo

Mindy McGinnis – Dyskretne szaleństwo





Tytuł książki: Dyskretne szaleństwo
Oryginalny tytuł: A madness so discreet
Autor: Mindy McGinnis
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 392
Data wydania: 21.07.2017












Główną bohaterką jest Grace Mae. To młoda kobieta wysłana przez rodzinę do zakładu dla obłąkanych w Bostonie ze względu na niechcianą ciążę. Zewsząd otacza ją szaleństwo, a metody stosowane na pacjentach pozostawiają wiele do życzenia. Pewnego dnia niedawno przybyły doktor Thornhollow dostrzega w Grace to, czego zdaje się nie widzieć nikt inny, czyli jasność umysłu. Wkrótce po dokonaniu odkrycia, iż nasza bohaterka nie jest szalona, a jedynie taką udaje, pomaga jej się wydostać z przytułku i czyni ją swoją pomocnicą przy rozwiązywaniu spraw kryminalnych. Niedługo po ich ucieczce trafia im się nie lada wyzwanie – odnalezienie seryjnego mordercy.

Dla mnie ogromnym plusem było umieszczenie akcji książki w XIX wieku oraz w zakładach psychiatrycznych. Po pierwsze autorka bardzo dobrze oddała klimat tamtych czasów, gdzie mężczyźni, a do tego wpływowi mieli o wiele więcej do powiedzenia niż kobiety. Po drugie przytułki dla obłąkanych - nie każdy trafiał tam z powodu choroby umysłu, ale najgorsze były metody, jakie wtedy stosowano i które zostały licznie w książce opisane. Nazwanie ich nieludzkimi to mocne niedopowiedzenie – wielokrotne używanie siły, czy umieszczanie pensjonariuszy w warunkach zdecydowanie poniżej ludzkiej godności to tylko niektóre z nich.


Świetnie wykreowane postaci to kolejna mocna strona tej książki. Główna bohaterka, która jest na tyle sprytna, że aby przetrwać, po spędzeniu sporej ilości czasu z chorymi, sama zaczyna naśladować ich zachowanie. Polubiłam ją również za niezwykłą troskę o najbliższą sobie osobę, mimo wielkiego ryzyka starała się dbać o młodszą siostrę jak mogła. Doktor Thornhollow, chirurg i frenolog, który z wielkim zaangażowaniem pomaga rozwiązywać sprawy kryminalne to również bardzo ciekawa postać. Ale przede wszystkim pensjonariusze w zakładach to również świetnie zbudowane postaci,  które zrobiły na mnie ogromne wrażenie.

Sam wątek kryminalny jednak nie zrobił na mnie większego wrażenia. Z każdym kolejnym ciałem nasi bohaterowie są coraz bliżej seryjnego mordercy i z czasem mają coraz więcej elementów układanki. Zabrakło mi elementu zaskoczenia, czy większego napięcia przy czytaniu kolejnych stron związanego z tym aspektem. Ale połączenie wątku kryminalnego z zakładami psychiatrycznymi, a do tego całość osadzona w XIX wieku jest imponujące.


Mimo nie do końca dopracowanego warstwy kryminalnej książkę będę polecać. Uważam, że to interesujący thriller ze względu na to, że mogłam się przenieść w odległe mi czasy i niemal poczuć klimat, jaki wtedy panował w zakładach psychiatrycznych, a także ze względu na świetnie ukazane szaleństwo.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.


środa, 16 sierpnia 2017

John Grisham – Ława przysięgłych

John Grisham – Ława przysięgłych






Tytuł książki: 
Ława przysięgłych
Oryginalny tytuł: The runaway jury
Autor: John Grisham
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 512
Data wydania: 02.08.2017












W małym miasteczku Biloxi w stanie Missisipi toczy się proces przeciwko spółce Pynex należącej do wielkiego koncernu tytoniowego. Sprawę wytoczyła wdowa Celeste Wood po zmarłym na raka mężu, który nałogowo palił papierosy przez ponad trzydzieści lat. Domaga się ona odszkodowania, ponieważ całą winą obarcza firmę produkującą papierosy. Sprawa jest skomplikowana, ponieważ jeszcze nigdy tego typu pozew nie zakończył się pomyślnie dla strony powodowej. Jeśli tego typu proces zakończyłby się porażką strony pozwanej byłaby to wielomiliardowa strata, która mogłaby sprawić, że branża tytoniowa by upadła, ponieważ pojawiły się wtedy nowe pozwy w podobnych sprawach. Werdykt zależy od dwunastoosobowej ławy przysięgłych, choć może się okazać, że wpływ na decyzję ma tylko jedna osoba.

Autor idealnie stworzył i opisał jak wiele ludzie potrafią zrobić, aby wygrać. Dosłownie nie cofną się przed niczym. Przekupienie danej osoby to najłatwiejszy i najprostszy sposób,  a Grisham przedstawił tu wiele bardziej skomplikowanych intryg i sposobów dotarcia do danych osób przez niektórych bohaterów, byle tylko mieć pewność, że dana osoba z ławy przysięgłych opowie się, po konkretnej stronie procesu.





Bardzo spodobało mi się to jakich bohaterów wykreował autor. Jestem zafascynowana postacią Marlee. To tajemnicza dziewczyna z przeszłością. Sztukę manipulacji i zacierania po sobie śladów opanowała do perfekcji. Chociaż nie tylko ta postać wzbudziła moje zaciekawienie, bo Nicholas Easter jest również bardzo barwną postacią, która wprowadzała sporo zamieszania na sali sądowej.
Niestety książka jednak nie zawiera zbyt szybkiej akcji, ani nagłów nieoczekiwanych zwrotów.

Całość musiała zostać opisana rozwlekle i bardzo szczegółowo ze względu na temat, jakiego dotyczy, ale momentami przy długie opisy mogą nużyć. Po przeczytaniu całości stwierdzam, że to dobrze, że wszystko zostało opisane tak dokładnie, bo dzięki temu czytelnik wszystko jest w stanie zrozumieć, np. długi i żmudny proces wybierania osób, które zasiądą w ławie przysięgłych, sposób działania przeciwnych stron jak również opisy zeznań, które zawierały badania naukowe. Z jednej strony były momenty, kiedy chciałam po prostu przez nie przebrnąć, a z drugiej pozwalało to czuć jakby się było na sali sądowej razem z bohaterami. Wraz z kolejnymi świadkami niemal możemy tak jak postaci w książce zastanawiać się nad wyrokiem.

Fani Grishama oraz thrillerów prawniczych na pewno nie będą zawiedzeni. „Ława przysięgłych” to bardzo dobra książka, która perfekcyjnie przedstawia oszustwa, łamanie prawa, wręczanie łapówek oraz inne intrygi i siłę manipulacji w celu wygrania sprawy.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.


sobota, 12 sierpnia 2017

Wojciech Dutka - Czarna pszczoła

Wojciech Dutka - Czarna pszczoła







Tytuł książki: Czarna pszczoła
Autor: Wojciech Dutka
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 400
Data wydania: 28.07.2017










W Biarritz we Francji w 1940 na plaży nad brzegiem Atlantyku zostają odnalezione zwłoki mężczyzny w nietypowym ułożeniu z brzytwą w prawym ręku oraz poderżniętym gardłem. Sprawa szybko zostaje zakwalifikowana jako samobójstwo. Jest ktoś, kto zna prawdę o tym, co się stało z mężczyzną, ale milczy.

W Warszawie w 2015 roku nad brzegiem Wisły zostają znalezione zwłoki ułożone w ten sam charakterystyczny sposób jak tamtego mężczyzny sprzed 75 lat, a do tego również w prawej ręce trzyma brzytwę oraz ma poderżnięte gardło. Początkowo również sprawa zostaje uznana za samobójstwo, ale wpływowa dziennikarka Agata Wróblewska nie dopuszcza do tego, ponieważ chodzi o jej syna Dominika.

Co łączy te dwie śmierci oddalone od siebie o wiele kilometrów oraz 75 lat? Sprawę próbuje wyjaśnić detektyw Max Kwietniewski.

Muszę przyznać, że przed otrzymaniem propozycji przeczytania tej książki nie miałam pojęcia o istnieniu tego Autora. Zaciekawiona opisem książki pokładałam w niej duże nadzieje, ponieważ Wydawnictwo Albatros nieczęsto wydaje książki polskich autorów, więc uznałam, że kiedy już się na to decydują to musi to być dobra książka. I nie zawiodłam się.

„Czarna pszczoła” to druga część przygód Maxa Kwietniewskiego. Niestety nie czytałam pierwszej, ale ten brak absolutnie nie przeszkadzał mi w czytaniu tej książki, ponieważ powiązania między niektórymi bohaterami zostały odpowiednio wyjaśnione, ale bez podawania szczegółów, które mogłyby mi zmniejszyć radość z czytania „Lunatyka”, bo mam zamiar w najbliższym czasie to nadrobić.


Bardzo podoba mi się to, że akcja książki raz dzieje się w teraźniejszości, a innym razem autor nas przenosi do 1939 roku, kiedy ludzie uciekali za granicę przed wojną. Szczególnie te części związane z tymi odleglejszymi czasami zrobiły na mnie wrażenie. Dutka bardzo dobrze opisał problemy oraz trudności, jakie mieli ludzie w tamtych czasach oraz wplótł odrobinę historii w kryminał.

Ta książka wciąga już od pierwszych stron! Czytałam ją z przejęciem, chciałam jak najszybciej dowiedzieć się, co dalej z naszymi bohaterami i przeżywałam bolesne dla nich wydarzenia. Pochłonęłam ją dokładnie w dwa popołudnia, bo musiałam jak najszybciej poznać zakończenie. Akcja tej książki dosłownie pędzi ze strony na stronę coraz bardziej. Nie dość, że opisywane wydarzenia dzieją się na przestrzeni 75 lat to jeszcze zawierają mnóstwo różnorodnych wątków jak polityka, pieniądze, czy brak tolerancji, a zakończenie jest zaskakujące.

Mam nadzieję, że jeżeli się wahaliście nad sięgnięciem po tę lekturę to Wasze wątpliwości właśnie zostały rozwiane. Książka absolutnie jest fenomenalna i warto ją przeczytać. Polecam ją i wierzę, że tak jak ja się na niej nie zawiedziecie, a wręcz będziecie zachwyceni.

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz do recenzji dziękuję WydawnictwuAlbatros.




środa, 9 sierpnia 2017

Guillaume Musso – Dziewczyna z Brooklynu

Guillaume Musso – Dziewczyna z Brooklynu





Tytuł książki: 
Dziewczyna z Brooklynu
Oryginalny tytuł: La fille de Brooklyn
Autor: Guillaume Musso
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 368
Data wydania: 02.08.2017













Raphaël Barthélémy
  jest pisarzem samotnie wychowującym kilkuletniego synka. Z matką chłopca mu nie wyszło i raczej nie ma on szczęścia do kobiet do czasu, aż poznaje Annę Becker. Ich związek wydaje się być idealny, więc po zaledwie 6 miesiącach związku planują ślub. Na 3 tygodnie przed tym wydarzeniem wyjeżdżają w romantyczną podróż podczas, której Raphaël postanawia wydobyć informacje o przeszłości swojej bardzo skrytej narzeczonej. Początkowo kobieta się wzbrania, jednak przyparta do muru pyta, czy gdyby zrobiła coś złego on wciąż by ją kochał. Po tych słowach pokazuje mu zdjęcie wyjawiając, że ona jest sprawczynią tego, co się na nim znajduje.

Raphaël bez słowa bierze swoje rzeczy i wyjeżdża. Choć po niedługim czasie uświadamia sobie, że chce usłyszeć wyjaśnienia i wraca, na miejscu nie znajduje już Anny. Wraca za nią do Paryża, ale ślad po niej zaginął. Co takiego zrobiła jego narzeczona, gdzie teraz się znajduje i kim tak właściwie jest?

Muszę przyznać, że to pierwsza książka Guillaume Musso, którą miałam przyjemność czytać i choć zapoznałam się z różnymi rozbieżnymi opiniami o jego twórczości, to ja po tej lekturze stwierdzam, że na pewno sięgnę również po inne. „Dziewczyna z Brooklynu” spodobała mi się z kilku powodów, o których napiszę poniżej.

Uważam, że to bardzo przyzwoity thriller z wątkiem miłosnym, który jest tylko subtelnym dodatkiem i nie zdominował całej historii, co oceniam na plus. Cała historia zaczyna się teoretycznie od uczucia głównych bohaterów, jednak autor bardzo szybko przeszedł do śledztwa, intryg i tajemnic oraz pozostałych elementów właściwych dla tego gatunku.


Bardzo fajnie została poprowadzona narracja, ponieważ jest zarówno pierwszoosobowa, ale z perspektywy różnych bohaterów jak i trzecioosobowa. Chociaż mi najbardziej podobały się retrospekcje. Te również są z perspektywy pierwszej osoby, ale są umieszczone w tekście w momencie, kiedy nasi bohaterowie odkrywają kolejny element układanki. Autor wtedy przenosi nas do tego wydarzenia sprzed jakiegoś czasu. Mamy wtedy spojrzenie jako osoba, która była w centrum tej sytuacji.

Kolejną rzeczą, która mile mnie zaskoczyła był polski akcent, który pojawił się w tekście dwa razy. Raz to wspomnienie polskiego reżysera, a drugi o polskich nazwiskach i charakterystycznych dla nich końcówkach. Kiedy widzę takie nawiązania do naszego kraju mimowolnie się uśmiecham, a autor od razu zyskuje w moich oczach.

„Dziewczyna z Brooklynu” to genialny thriller, który od pierwszych stron dostarcza nam mnóstwo niewiadomych. Dalej dochodzą kolejne niewiadome, a śledztwo staje się jeszcze bardziej zagmatwane i wybiega dużo dalej niż nasi bohaterowie przypuszczali. Kiedy już się wydaje, że mamy jakieś odpowiedzi, okazuje się, że sprawa staje się dużo bardziej skomplikowana, a zakończenie jest zdecydowanie nieprzewidywalne.

Podsumowując, najnowsza książka Musso to genialnie skonstruowany thriller, od którego nie można się oderwać dopóki nie pozna się jego zakończenia. Polecam!

Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.




poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Alicja Górska - 365 dni. Zobaczymy się znów

Alicja Górska - 365 dni. Zobaczymy się znów






Tytuł książki: 365 dni. Zobaczymy się znów
Autor: Alicja Górska
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 194
Data wydania: 24.10.2016









 
Lullaby jest młodą kobietą, na której okres dorastania boleśnie odcisnął swoje piętno. Pewnego dnia poznaje Evana, w którym zakochuje się z wzajemnością od pierwszego wejrzenia. Mężczyzna jest przystojny, ma dobrą pracę, a dzięki swoim kontaktom pomaga w karierze naszej bohaterce. Tworzą pozornie idealny związek, który szybko rozwija się dalej, ponieważ Evan się oświadcza.

Jednak kiedy Lullaby rozpoczyna kolejny rok studiów, jej życie wywraca się do góry nogami. Poznaje Lou, który jest jej wykładowcą. Mają mnóstwo wspólnych tematów, spędzają ze sobą coraz więcej czasu, aż w końcu się w sobie zakochują. Okazuje się, że na drodze do ich szczęścia staje czas oraz inna skrywana tajemnica. Dlaczego Louis ma tylko 365 dni? Kim są i co skrywają Lou i Evan?

Ta książka to romans z elementami fantastyki. Bardzo się cieszę, że autorka odeszła od schematu i dodała coś niestandardowego, bo dzięki temu ten romans nie jest banalny i zyskuje na oryginalności. W związku z tym ciężko przewidzieć, jakie tajemnice skrywają bohaterowie, a przynajmniej mi się to nie udało i byłam mile zaskoczona tym jak została poprowadzona ta historia.

Książka moim zdaniem nie jest zbyt obszerna i dzięki temu nie znajdziecie w niej przydługich nużących opisów, bo po prostu cały czas coś się dzieje. Podoba mi się styl autorki. Użyła wielu równoważników zdań, co dodało emocjonalności pewnym fragmentom tekstu. Jednak mam wrażenie, że nie wszystkie zostały użyte poprawnie. Warto tu również dodać, że to pierwsza książka autorki oraz że w momencie jej wydania miała zaledwie 17 lat, więc na pewno zdaje sobie sprawę, że niektóre rzeczy można by w przyszłości poprawić. Mimo tego ja i tak jestem pełna podziwu, że w tak młodym wieku udało jej się stworzyć coś tak dobrego.

„365 dni. Zobaczymy się znów” to ciekawy i niestandardowy romans, idealny na jedno popołudnie. Zakończenie zostawia nas z mnóstwem pytań i sprawia, że chciałoby się od razu sięgnąć po kontynuację losów naszych bohaterów i mam nadzieję, że kiedyś się jej doczekamy. Mi ta książką się spodobała i polecam ją miłośnikom oryginalnych historii miłosnych.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce – Alicji Górskiej oraz Wydawnictwu Novae Res.


piątek, 4 sierpnia 2017

[Przedpremierowo] Layla Wheldon – Dance, sing, love. Miłosny układ

[Przedpremierowo] Layla Wheldon – Dance, sing, love. Miłosny układ






Tytuł książki: 
Dance, sing, love. Miłosny układ
Autor: Layla Wheldon
Wydawnictwo: Editio Red
Ilość stron: 528
Premiera: 17 sierpnia 2017











 
Livia Innocenti pracuje jako tancerka. Poznajemy ją w momencie, kiedy razem z zespołem mają wystąpić podczas trasy koncertowej gwiazdy popu - Jamesa Sheridana. Sława uderzyła piosenkarzowi do głowy, ponieważ wywyższa się, nie znosi sprzeciwu i okazuje wielu osobom totalny brak szacunku, czy nawet zainteresowania. Między tą dwójką od początku dochodzi do zgrzytów, ale ich współpraca jest nieunikniona, ponieważ choreografia została ułożona tak, że często tańczą w duecie. Czy jednak sytuacja się zmieni i uda im się dojść do porozumienia?

Bardzo się ucieszyłam na możliwość przeczytania tej książki, ponieważ do tej pory miałam okazję tylko oglądać filmy o takiej tematyce i chciałam się przekonać, czy książka spodoba mi się tak samo, a może nawet bardziej. „Miłosny układ” to książka o tańcu, śpiewaniu i pasji. Spodobało mi się, że było w książce tego tak dużo. Praca tancerza wiąże się z wieloma wyrzeczeniami i wydaje mi się, że zostało to bardzo dobrze ujęte. Długie godziny morderczych treningów, częste podróże, ale przede wszystkim radość ze spełniania swojej pasji.

Sama historia wydaje się być banalna, dwójka ludzi z początku darząca się niechęcią, wydarzenie, które to odmienia, i tak dalej ;) nie będę zdradzać więcej. Jednak lekki sposób, w jaki została napisana ta historia oraz, że jest to przeplatane dużą ilością tańca i muzyki, sprawił że książka dla mnie nie była nużąca i mimo pewnej przewidywalności chciałam ją czytać dalej i czytało mi się ją bardzo dobrze.



To, co mi się nie podobało to podejście bohaterów do kwestii częstej zmiany partnerów i współżycia. Może jestem staroświecka, ale moim zdaniem ich podejście do tego było zbyt luźne i przez to momentami mnie irytowali. Drugą rzeczą, która mi się nie spodobała to to, że prawie przy każdym spotkaniu pojawiało się mnóstwo alkoholu, wszystko jest dla ludzi i może to wynikało z tego, jaki tryb życia prowadzą bohaterowie, ale moim zdaniem było tego trochę za dużo.

Sięgając po tę książkę o autorce nie wiedziałam prawie nic, poza tym, że jej debiutancka książka osiągnęła rekordową liczbę odsłon na Wattpadzie. Bohaterowie książki dużo podróżują i w trakcie czytania zdziwiłam się na kilka wzmianek akurat o Polsce, ale było to pozytywne zaskoczenie. Jakie było moje zdziwienie, kiedy doszłam do końca książka i przeczytałam, że Layla Wheldon to pseudonim polskiej autorki Sandry Sotomskiej!


„Miłosny układ” to lekka, przyjemna książka. O ile wątek miłosny wydawał się banalny i nie było tu nagłych zwrotów akcji to wszystkie opisy związane z pasjami głównych bohaterów sprawiły, że książka była dużo ciekawsza. Warto też wspomnieć o zakończeniu – myślałam, że na ostatnich stronach książki nic mnie nie zaskoczy i historia potoczy się tak jak każdy zapewne się spodziewał, ale TO zakończenie to było naprawdę coś dobrego i chcę już kolejną część!



Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Editio Red.








Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger