Tytuł książki: Konkurs na żonę
Autor: Beata Majewska
Wydawnictwo: Książnica
Ilość stron: 304
Data wydania: 10.05.2017
Hugo Hajdukiewicz to dobiegający trzydziestki
prawnik z Krakowa. Wydawałoby się, że ma wszystko – jego kariera zmierza w jak
najlepszym kierunku oraz jest bardzo bogaty. Jednak z powodu testamentu wuja
musi znaleźć sobie żonę. Jego wybór pada na 18-letnią skromną Łucję Maśnik z
małej wsi Podole, która przyjechała do Krakowa studiować. Właściwie to dzieli
ich prawie wszystko – poglądy, zwyczaje, zainteresowania. Jednak dziewczyna
bardzo szybko ślepo zakochuje się w przystojnym mężczyźnie, który zwrócił na
nią uwagę i nie dostrzega pewnych rzeczy, które sprawią, że nie wszystko będzie
się układało jak w bajce.
Mam trochę zastrzeżeń, co do głównych bohaterów.
Łucja jest dziecinna, po jej zachowaniu można wnioskować, że potrzebny jest jej
ojciec, a nie mąż. Dawno żadna bohaterka nie irytowała mnie tak swoją naiwnością.
Na początku wydawało mi się to zabawne, ale im dalej czytałam książkę, tym
częściej miałam ochotę w niektórych momentach potrząsnąć bohaterką i zdjąć jej
klapki z oczu. Natomiast, jeśli chodzi o Hugona to nie chcę zdradzać wydarzeń i
konkretnych sytuacji pojawiających się w książce, ale parę razy zachował się
bardzo niewłaściwie, bywał arogancki i osoby mniej obyte traktował z
wyższością. Ciężko mi powiedzieć, że ta dwójka bohaterów wzbudziła we mnie
sympatię. Bardzo jednak polubiłam babcię naszej głównej bohaterki, ciepła,
mądra kobieta, zawsze służąca radą i z odrobinę nowoczesnym oraz elastycznym
podejściem do niektórych spraw.
„Konkurs na żonę” to słodko-gorzka historia o miłości,
kłamstwach oraz o dążeniu do celu za wszelką cenę bez spoglądania na
konsekwencje. Książkę czytało mi się przyjemnie, a to za sprawą połączenia
komedii z romansem. Gwarantuję, że przynajmniej kilka razy ta lektura Was
rozbawi. Poza humorem czytelnik znajdzie również sporo życiowych mądrości i dzięki
temu będzie mógł wiele wynieść dla siebie z tej lektury.
Warto również wspomnieć, że książka jest bardzo
ładnie wydana. Biała okładka z minimalistyczną grafiką symbolizującą
najważniejsze wydarzenia opisywanej historii mnie bardzo zachęciła do
sięgnięcia po nią. Ale oprócz pięknej okładki, fragmenty tekstu są od siebie
oddzielone małymi różami, co uważam za oryginalny pomysł.
Mam nadzieję niedługo zabrać się za drugą część, bo
bardzo jestem ciekawa dalszych losów naszych bohaterów. Jeżeli szukacie lekkiej
i zabawnej książki na jeden wieczór z fajnym przesłaniem to polecam „Konkurs na
żonę”.
Moja ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Książnica.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz