Oryginalny tytuł: Two by two
Autor: Nicholas Sparks
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 544
Data wydania: 27.09.2017
Russel Green jest trzydziestodwuletnim mężem i
ojcem. Poznajemy go w momencie, kiedy traci niemal wszystko – pracę oraz żonę,
a jego życie wywraca się do góry nogami. Po wieloletnim zatrudnieniu w agencji
reklamowej jest zmuszony odejść i zakłada własną firmę, która jednak nie
prosperuje tak jak tego oczekiwał. Natomiast żona twierdząc, że ktoś musi
utrzymać rodzinę znajduje sobie pracę, która coraz bardziej oddala ją od męża. Wraz
z upływającym czasem jest tylko gorzej – Vivian mnóstwo czasu spędza w
podróżach służbowych, a Russel musi swoje obowiązki dostosować pod dyktando
żony, zmieniać harmonogram swojego dnia, a także przejąć opiekę nad córką.
Nie wiem jak Sparks to robi, że jego książki są tak
emocjonalne i po tych 20 latach bycia pisarzem cały czas wyciska łzy swoim
czytelnikom! „We dwoje” to smutna historia, ale i podnosząca na duchu zarazem.
Przy czytaniu jej towarzyszyło mi mnóstwo emocji i to właśnie uwielbiam w
twórczości tego autora.
Historia przedstawiona jest czytelnikom z perspektywy Russel’a, który opowiada nam swoją historię. Jest przykładnym, opiekuńczym mężem i ojcem, który ciężko pracuje, aby żonie i córce niczego nie brakowało. Ponadto organizował swój czas tak, aby Vivian mogła odpocząć i mieć chwile tylko dla siebie, np. na pójście na siłownię, zakupy, czy coś innego, co sprawi, że będzie mogła się zrelaksować. Dał się poznać jako niezwykle troskliwa i dobra osoba. Natomiast Vivian bardzo dbała o swoje potrzeby – zapisała London na zajęcia, aby realizowała niespełnione marzenia matki oraz była straszną materialistką (w czasie, kiedy powinni oszczędzać, ona trwoniła pieniądze na niepotrzebne wydatki jak nowe ubrania lub kosztowny remont kuchni). Chłodna, wyrafinowana, nie licząca się z uczuciami innych osób manipulantka. Przy takiej kobiecie bardzo było mi żal głównego bohatera, ponieważ nie potrafił być wobec niej asertywny i zbyt często odpuszczał byle tylko Vivian była zadowolona.
To co wyróżnia „We dwoje” od większości książek Sparksa to fakt, że wątek romantyczny spadł na drugi plan, a autor skupił się w głównej mierze na relacji ojca z córką. London, choć ma zaledwie kilka lat sprawia wrażenie dość dojrzałej i mądrej dziewczynki jak na swój wiek. Russelowi ciężko było się przestawić na to, że opieka nad dziewczynką przez całą dobę spadła na niego. Ale oprócz tego, że przybyło mu obowiązków to także pogłębiła się jego więź z córką i stali się sobie dużo bliżsi niż wtedy, kiedy spędzał całe dnie w pracy, a Vivian się nią opiekowała. Bardzo podobały mi się ich rytuały jak wieczory randkowe lub wspólna jazda na rowerze – pozornie niewielkie rzeczy, ale to właśnie wspólne spędzanie czasu zbliża do siebie dwie osoby, a ich dialogi wielokrotnie mnie rozbawiły.
Ta książka opowiada o bezgranicznej miłości rodzicielskiej, bólu po stracie wszystkiego oraz o odbijaniu się od dna i radzeniu sobie z przeciwnościami losu. Polecam ją absolutnie wszystkim, bo historia w niej zawarta jest bardzo prawdziwa oraz dostarczy Wam mnóstwa emocji i z przejęciem będziecie wyczekiwać ostatniej strony.
Moja ocena: 9/10
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz