Autor: Hanna Greń
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 304
Data wydania: 18.04.2017
Kornelia Pliszka od pewnego czasu otrzymuje liściki z
pogróżkami. Ma jednak pewne opory przed pójściem na policję i sama siebie
próbuje przekonać, że to tylko żarty. Jednak kiedy nękanie jej zaczyna
przybierać również inną formę, kobieta postanawia zgłosić sprawę. Do
funkcjonariuszy jest uprzedzona, ponieważ przed prawie jedenastoma laty
potraktowali ją w okrutny sposób – uwierzyli opinii publicznej na jej temat, a
nie jej oraz kiedy oskarżyła jednego z ich kolegów robili wszystko, aby
udowodnić, że dziewczyna zmyśla. Pech chciał, że trafiła na nie przychylnego
jej policjanta z przeszłości. Czy tym policja jej pomoże, a tajemnicze liściki
oraz inne zdarzenia przestaną mieć miejsce?
Kornelia to bohaterka, która od razu zyskała moją
sympatię. Nielubiana przez rówieśników w szkole, którzy rozpuszczali przykre
dla niej plotki. Niekochana przez rodziców, którzy nie poświęcali jej uwagi,
nie wspierali jej, a wręcz dawali odczuć, że jest dla nich jedynie ciężarem.
Jak można się czuć będąc tak traktowanym? Nasza bohaterka mimo tych
przeciwności losu nie załamała się, znalazła oddaną jej przyjaciółkę, a także
zajęcie, które kocha i do którego ma niesamowity talent. Wiele osób na jej
miejscu by się załamało, a ona była wycofana, trochę nieufna, ale przede
wszystkim była silna i walczyła o siebie. Gerard, kiedy przestał być „dupkiem” z klapkami na
oczach i po poznaniu jego przeszłości, faktu, że też nie zawsze wiodło mu się
najlepiej, okazało się, że to normalny facet z krwi i kości, który potrafi być
miły, zabawny i uprzejmy. Nie od razu, ale również bardzo go polubiłam.
„Jak kamień w wodę” to pierwszy tom serii „Polowanie
na Pliszkę” i jest połączeniem kilku gatunków - trochę powieści obyczajowej i
romansu, a trochę kryminału. Z takimi książkami bywa różnie, bo ciężko je
ocenić, dla jednych może być za mało akcji, a za dużo romansu, a dla drugich
wręcz odwrotnie. Mi osobiście spodobało się łączenie gatunków w tym przypadku. Podeszłam
do tej książki jak do takiej z rozwiniętą w głównej mierze warstwą obyczajową i
romansem natomiast z wątkiem kryminalnym w tle. Przypadło mi do gustu to jak
autorka wyważyła proporcje łącząc ze sobą te rodzaje, bo dzięki temu pojawia
się w niej mnóstwo różnych wydarzeń. Trochę uniesień miłosnych, kilka trupów i
sporo humoru – dla mnie to połączenie, przy którym miło spędziłam czas.
Sięgając po tę książkę trzeba pamiętać, że to nie jest
tylko kryminał , bo fani tego gatunku mogą być zawiedzeni. Pojawia się tu sporo
trupów i nie przywiązujcie się zbytnio do bohaterów, bo jak któregoś polubicie
to za chwilę może się okazać, że autorka go uśmierciła, bo nie oszczędzała w
tej książce swoich bohaterów. Natomiast podczas tej lektury nie doświadczycie
dreszczyku emocji typowego dla tego gatunku.
Te lektura bo przewrotna historia o tym jak wielką
krzywdę mogą wyrządzić plotki i wpłynąć na życie poszkodowanej. Ponadto to
także książka o poszukiwaniu przyjaźni i miłości, a także dążeniu do
samospełnienia.
„Jak kamień w wodę” to ciekawa pozycja z mądrym
przesłaniem łącząca w sobie kilka gatunków. Jest przy tym lekka i mi się ją
czytało bardzo dobrze. A zakończenie sprawia, że druga część na pewno nie
będzie czekała długo na swoją kolej.
Moja ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji bardzo dziękuję Wydawnictwu Replika.



Brzmi bardzo ciekawie. Kiedyś muszę przeczytać 😊
OdpowiedzUsuńKoniecznie! :)
UsuńLubię książki, które łączą w sobie kilka gatunków, a dodatkowo dają do myślenia.:)
OdpowiedzUsuńTo ta lektura powinna Ci przypaść do gustu :)
Usuń