Autor: Martyna Senator
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 336
Data premiery: 08.11.2017
Sara to dwudziestokilkuletnia studentka, która jest
osobą cichą i wycofaną. Jednak nie zawsze taka była. Wydarzenia z przed kilku
lat zmieniły tę niegdyś pełną życia dziewczynę w osobę bez poczucia własnej
wartości. Jedyne osoby, które do siebie dopuszcza to jej babcia i
współlokatorka, ale tej drugiej nie jest w stanie zwierzyć się ze wszystkiego.
Kontakty damsko-męskie ogranicza do absolutnego minimum w obawie, że znowu
zostanie skrzywdzona. Pewnego dnia na jej drodze pojawia się Michał, z którym
nie chce niczego więcej niż przyjaźni. Czy dziewczyna jeszcze kiedyś się
otworzy i wyjdzie ze swojej skorupy?
W książce występuje narracja pierwszoosobwa, gdzie
część fragmentów przedstawiona zostaje z perspektywy Sary, a pozostałe
fragmenty z perspektywy Michała. Lubię tak napisane książki, bo po pierwsze
zwykle pomaga to lepiej zrozumieć zachowanie bohaterów w danej sytuacji, kiedy
znamy wersję zdarzeń z obu stron, a po drugie łatwiej nam się zżyć lub
utożsamić z bohaterami.
Co do samych bohaterów to większość od razu zyskała
moją sympatię. Mam tylko zastrzeżenia, że są trochę zbyt idealni. Odnoszę
wrażenie, że autorka skupiła się głównie na ich bagażu doświadczeń, który
bardzo określa ich teraźniejsze zachowania. Zabrakło jednak choćby
najdrobniejszych wad sprawiających, że bohaterowie byliby bardziej realni. Pisząc
o tym głównie mam na myśli Michała – szarmancki, z niczym się nie spieszący,
niosący pomoc, wyrozumiały, czuły i jeszcze sporo mogłabym tak wymieniać, ale
nic negatywnego na jego temat nie przychodzi mi do głowy.
Bardzo spodobało mi się poruszenie przez autorkę
trudnych i ważnych tematów, jakimi są śmierć bliskiej osoby i radzenie sobie po
tej stracie, a także przemoc fizyczna oraz psychiczna. Takie książki są
potrzebne, bo świadomość kobiet, których prawa zostają pogwałcone wciąż jest
niska. Wiem, że zapewne łatwo mi to pisać, jeśli sama czegoś takiego nie
doświadczyłam, ale uważam, że trzeba szerzyć informacje o tym, że nie można żyć
w strachu i milczeć, ale trzeba się przeciwstawiać tego typu
niesprawiedliwościom, a pomocy można szukać w różnych miejscach.
Jest to książka o radzeniu sobie z przeszłością,
odradzaniu się, wybaczaniu, a także o miłości. Książkę czyta się jednym tchem,
głównie za sprawą lekkiego stylu autorki, ale także z powodu dobrze zbudowanego
napięcia związanego z oczekiwaniem dalszego rozwoju wydarzeń i poznania prawdy
o wydarzeniach z przeszłości bohaterów. Wątek miłosny nie jest „przesłodzony”,
ani nie rozwija się także z prędkością światła, co również jest dużą zaletą. Bohaterowie
powoli się odkrywają i docierają.
„Z popiołów” to new adult, które moim zdaniem jest
bardzo dobre. Porusza ważne i trudne tematy, a mimo to całość czyta się
bardzo przyjemnie i szybko. Czekam na kolejne książki autorki!
Moja ocena: 7/10
Za przedpremierowy egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz